Wydarzenia

DOŁOŻONO 23 MAJA 2018r.

Od 1995r. Chciałam się dowiedzieć dlaczego zostałam wykluczona za decyzję o rozwodzie, która to decyzja powinna być moją prywatną sprawą. Chciałam wiedzieć jaki grzech mi zarzucali ‚pasterze’, którzy mieli okazywać mi zrozumienie,mieli udzielać pomocy i wsparcia przy pomocy Biblii. Nikt nie zareagował na mój list i moje wołanie o pomoc, a do wymiaru sprawiedliwości zapewniają o swoich dobrych intencjach wobec mojej osoby. Oto mój list z grudnia 2010 roku, w którym ostrzegłam, że brak reakcji spowoduje skierowanie sprawy do prokuratury.

Danuta Kubik                                                                                Głogów 27.12.2010r.

67-200 Głogów

 

Do ‚Braci’? w Biurze w

Nadarzynie i w Brooklynie!

 

Przebudźcie się!!!

Ja już się przebudziłam. Niestety mam wrażenie, że Wy jeszcze nie. Do takich wniosków doszłam po ostatnim liście od Was z dnia 01.12.2010r.

To kpina. Ja wysyłam listy od 16 lat, a one krążą cały czas między tymi samymi osobami, które mnie krzywdzą, nie słuchają ani Jehowy ani mnie zamiast zająć się zbadaniem mojej sprawy i innych pokrzywdzonych, chociażby Krysi Moćko, która również od ponad 16 lat nie może doczekać się sprawiedliwości i jednakowego traktowania na równi z Adamem M.., który ranił ją swoimi słowami, uwagami i publicznym znieważaniem jej osoby, czego ja byłam świadkiem.

Bardzo żałuję, że wtedy nie miałam siły stanąć w obronie chorej osoby, która w moim odczuciu bardzo starała się robić co w jej mocy, ale zamiast słów uznania i pochwał czuła się lekceważona, niezrozumiana i odtrącona i tak jest do dziś. Adam M.. i Wy Bracia lekceważycie jej listy i prośby o pomoc.

Wasze rady są przeciwieństwem tego, co radzi Jehowa, by jak najszybciej rozwiązywać problemy i nieporozumienia. Osoba pokrzywdzona może odzyskać spokój wewnętrzny przez konfrontację z osobą, przez którą czuje się krzywdzona. Natomiast Wasze rady, które nie mają nic wspólnego z Jehową, a brzmią następująco:

⁃         nie wracaj do przeszłości!

⁃         zapomnij to, czego nie możesz zapomnieć!

⁃         patrz na to, na co nie możesz patrzeć!

⁃         nie oczekuj zrozumienia i sprawiedliwości

⁃         nie oczekuj naprawienia krzywd!

⁃         nie czuj się tak jak się czujesz!

⁃         nie myśl tak jak myślisz!

⁃         nie chciej tego czego chcesz!

⁃         nie mów tego co mówisz!

⁃         nie mów tego co myślisz!

⁃         nie zadręczaj się tym czym się zadręczasz!!!

 

Nie chcecie, aby sprawy dziejące się w organizacji Bożej wychodziły na zewnątrz, to dlaczego od samego początku nie zajęliście się tym jak należy wewnątrz?

Zdanie – „przykro nam, ale musimy ci niestety oznajmić, że w sprawie, którą szeroko opisywałaś w różnej korespondencji, nie jesteśmy już w stanie nic więcej dla ciebie zrobić„.

Kiedy przeczytałam to zdanie, nogi mi się ugięły i zastanawiałam się czy cokolwiek do tej pory dla mnie zrobiliście poza tym, że utwierdzaliście braci starszych, że mają Wasze przyzwolenie na dalszą przemoc psychiczną wobec mojej osoby i to zbiorowo.

Nie mogłam w to uwierzyć, że to może być prawdą – to co czytam i zastanawiałam się, czy jestem w religii prawdziwej?

Od momentu przeczytania tego listu, mój stan zdrowia uległ znacznemu pogorszeniu, a po wizycie pasterskiej, która miała miejsce 15.12.2010r. mój stan zdrowia pogorszył się na tyle, że były dni, że nie mogłam wykonywać nawet telefonów z aparatu domowego, gdyż nie miałam siły przekręcić się, by wykonać telefon, dlatego dzień po wizycie pasterskiej nie byłam w stanie z nikim rozmawiać, wykonywać telefonów, nawet z tel. komórkowego, ani SMSów. To była okropna bezsilność i poczucie bezradności i lekceważenia, mimo, że usłyszałam szczerze i otwarcie, że Sławek B., nowy nadzorca obwodu czuje się bezsilny, dla niego to jest za trudne by to zrozumieć, to przerasta jego możliwości. Trzeba to powierzyć Jehowie, bo on nie wie jak mi pomóc. Tyle mojego wysiłku, tyle mojego cennego czasu i nieprzespanych nocy, by to zrozumieć i dojść do wniosku – że od początku nie chcieliście mi pomóc, bo sami potrzebujecie pomocy, tylko nie umiecie się do tego przyznać, tak jak ja to zrobiłam i nadal robię – szukałam pomocy.

Od lat stosujecie mobbing wobec mojej osoby oraz innych bezbronnych osób powołując się na imię Jehowy, który nie ma z tym nic wspólnego, bo On jest miłością i postępuje sprawiedliwie i mądrze. On wysłuchuje uciśnionych, pokrzywdzonych i pomaga chorym i bezbronnym, a nie karze osób, które potrzebują i szukają pomocy  u Jego przedstawicieli – pasterzy, których ustanowił do ochrony i pasienia owiec, a nie ranienia i uciskania, wpędzania w poczucie winy i krzywdy oraz lekceważenia rozpaczliwego krzyku rozpaczy.

Ja myślałam, że kiedy wyślę swoje listy do Biura Głównego w Brooklynie, mój koszmar się zakończy. Tymczasem brat z Biura w Nadarzynie, z którym rozmawiałam 22.12.10r., który nawet nie przedstawił mi się z imienia i nazwiska – ponownie grozi mi wykluczeniem mnie z organizacji Jehowy. Wciąż żyję w niepewności, lęku o swój dalszy los. Jest mi wstyd, że zmuszona jestem do szukania pomocy u świeckich specjalistów i fachowców, by zrozumieć dlaczego taka niesprawiedliwość spotyka mnie w organizacji Bożej – Jehowy???

To osoba, która mnie skrzywdziła i która dowiaduje się jak bardzo cierpię z tego powodu, zamiast wykazać inicjatywę i zrozumienie, by spytać co może teraz zrobić, by naprawić krzywdę – to sprawca przemocy zabrania ofierze krzyczeć z bólu i nakazuje innym, by zaczęli unikać osoby, która potrzebuje pomocy i sprawiedliwości.

Nie ważne czy człowiek ma rację czy nie, to wymaga to zbadania, a nie przypisywania jej złych pobudek i zamiatania pod dywan.

To co Wy robicie wielu ofiarom – uciszyć ofiarę – to jest dalsza przemoc!!!!!

To pokrzywdzony ma uznać czy coś jest przestarzałe czy nie, a nie oprawcy.

Kiedy zdruzgotana osoba przestaje chodzić na zebrania, by nie doznawać kolejnych ran, by nie musiała żyć ze świadomością, że sama naraża się na ciągłe ciosy, to zamiast spytać – co możemy dla ciebie zrobić, by ci pomóc z przyjemnością przychodzić na ucztę Jehowy – zmusza się te osoby do odczuwania poczucia winy, które mają spowodować, by zmusiły się chodzić na zebrania, by uspokoić sumienia braci starszych, a nie żeby to miłość do Jehowy Boga i do chęci posłuszeństwa Jemu, oraz pragnienie, by czynić to co słuszne, spowodowały, że będziemy szli na zebranie, by szukać pokrzepienia i pokrzepiać innych.

Czy Wy tak postępujecie jak Jezus, który przygarniał uciśnionych i niósł i pokrzepienie i ulgę?

Ja po ostatnim zebraniu w niedzielę 19.12.2010r. na które poszłam z wielkim trudem i wysiłkiem, a na którym nie dano mi prawa głosu, poczułam się tak zdruzgotana, powalona i zlekceważona, że nie mam ochoty iść na kolejne zebranie. Studium Biblii za pomocą Strażnicy pt. „Czy przodujesz w okazywaniu szacunku współwyznawcom?” prowadził Adam M., który od pół roku nie zamierza wyjaśnić mi sytuacji, która miała miejsce w czerwcu tego roku. Przez niego czuję się lekceważona, ignorowana i poniżana od lat, a tymczasem to on poucza mnie i innych jak okazywać innym szacunek!?? Jak poświęcać czas i okazywać szacunek maluczkim, podczas, gdy od czerwca nie odpowiada na moje SMSy, listy i moje oczekiwania. Powoduje to we mnie lęk przed jego osobą, gdyż czuję się tak lekceważona i manipulowana od lat.

Przed zebraniami i wizytą pasterską muszę brać leki uspokajające i szukać wsparcia u osób trzecich lub u psychologa. Ostatnio nawet przygotowałam sobie pisemne oświadczenie, do podpisania przez starszych zboru, by podczas wizyty pasterskiej nie wzywali karetki pogotowia, która po raz kolejny zawiezie mnie do szpitala psychiatrycznego, gdzie będę biernie czekała na Jehowę zgodnie z zaleceniami braci starszych, którzy każą mi milczeć w szpitalach psychiatrycznych, co też sama zamierzałam zrobić ze swoją … I. Ś., która również została wykluczona i czuje się potraktowana niesprawiedliwie i bezdusznie przez komitet sądowniczy, a teraz, kiedy jej tłumiona przez lata agresja wybucha często na osoby, które pragną jej pomóc, uważa się ją za osobę chorą psychicznie, a którą sama chciałam przymusić do ignorowania tłumionej agresji i do zabicia jej za pomocą zastrzyków i leków, które zabiją w niej naturalny system obronny przed mówieniem prawdy, że „słudzy Jehowy” zabronili jej słuchać swojego wyszkolonego na Biblii sumienia, podejmowania decyzji, za które sama będzie ponosić odpowiedzialność przed samym Bogiem, Jehową, który daje nam prawo wyboru, natomiast Jego słudzy, którzy uważają się za jego przedstawicieli, odbierają nam prawo mówienia prawdy oraz podejmowania samodzielnych decyzji w organizacji Bożej, którą nigdy nie przestałam uważać za prawdziwą.

Nie podoba mi się jedynie to, że przedstawiciele Boga Jehowy zakazują nam trzymać się Jego zasad i praw ustanowionych przez mądrego Stwórcę, który miłosiernie poucza nas jak mamy w swoim życiu kierować się miłością, zrozumieniem, by podobać się przede wszystkim Jemu, a nie ludziom (Przyp. 29:25). Gdyż drżenie przed człowiekiem zastawia sidło, a kto ufa Jehowie znajdzie ochronę.

Ja przez lata drżałam przed ludźmi i pod ich wpływem podejmowałam różne nieprzemyślane decyzje, które mnie niszczyły i odbierały chęć do życia, gdyż nie miałam poczucia własnej wartości, którą już w dzieciństwie pozbawili mnie moi rodzice, gdzie ojciec był i nadal jest Świadkiem Jehowy, któremu zawdzięczam wiedzę o Jehowie i Jego zamierzeniach, ale który uczył mnie też niezdrowego strachu przed Bogiem miłości i zatajania prawdy, która miała nie wychodzić poza cztery ściany naszego domu znęcania się nad mamą i dziećmi. Natomiast mama, córka alkoholika uczyła nas stwarzać pozory, że jesteśmy szczęśliwi, gdy możemy cierpieć tłumiąc rodzinne tragedie i nieustanną walkę o swoje prawa do miłości, poczucia bezpieczeństwa i troski.

Rodzice walczyli między sobą, a my byliśmy kartą przetargową, nie umieliśmy odróżnić dobra od zła. Nasze problemy były w oczach rodziców błahostkami. Mama bardziej wierzyła obcym ludziom niż swoim dzieciom i niejednokrotnie karciła nas za przewinienia innych i nie starała się dociekać prawdy, gdyż nie mogła zaakceptować mojej decyzji, że pragnę być Świadkiem Jehowy, mimo tego, że mój ojciec nie był dla nas wzorem do naśladowania.

I tak historia powtórzyła się w moim dorosłym życiu. Byłam tak zaszczuta lękiem, że odbierało mi zdrowe i logiczne myślenie. Podejmowałam decyzje pod wpływem strachu przed człowiekiem, a moje decyzje były niekorzystne zarówno dla mnie jak i moich dzieci. Czasami role w domu były odwrócone – to dzieci stawały w mojej obronie przed teściem tyranem i mężem alkoholikiem, gdyż ja byłam niezdecydowana (Jakuba 4:7, 8).

Jehowa Bóg widział cierpienie całej naszej rodziny i moje niezdecydowanie, kiedy Jego słudzy, którzy reprezentowali Boga Jehowę, a dawali mi rady sprzeczne z Jego radami i manipulowali moją słabą psychiką i przymuszali mnie do spełniania ich oczekiwać, a ignorowali decyzje podejmowane zgodnie ze swoim sumieniem.

Kiedy chciałam położyć tamę tej manipulacji i odbierania mi praw danych przez Boga Jehowę i podejmowania samodzielnych decyzji – zostałam ukarana „naznaczeniem” mnie w zborze bez słowa wyjaśnienia. Natomiast moje wołanie o pomoc (myślałam) kompetentnych osób potraktowano jako psucie opinii organizacji Boga Jehowy i bunt przeciw Jego przedstawicielom.

Oczekiwano ode mnie ślepego podporządkowania się ich osobistym decyzjom i radom, czego zdecydowanie odmówiłam. Dlatego postanowili mną potrząsnąć po raz kolejny karząc za krzyk rozpaczy i bezsilności.

Postanowili mnie odizolować od wszystkich członków organizacji Bożej i moich prawdziwych przyjaciół – przez wykluczenie mnie z organizacji Bożej oraz zakazywano mówić o poczuciu krzywdy, która mnie spotkała. To była podwójna kara. Bez przedstawienia mi dowodów mojej winy zademonstrowali swoją władzę i nie opierając się na faktach wyciągnęli niewłaściwe wnioski, że to ja kieruję się chęcią psucia opinii organizacji Bożej szukając pomocy.

I taką etykietkę „przypięli mi na plecy”, z którą każą mi chodzić do dziś.

Moje obszerne wyjaśnienia, w których wyjaśniałam moje prawdziwe pobudki, którymi się kieruję od lat, że nie chcę psuć opinii organizacji Bożej, którą uważam za religię prawdziwą, nie przekonały ani Adama M., ani tutejsze grono braci starszych, ani nadzorców podróżujących, którzy mają obowiązek nadzorować dzieło Boga Jehowy, ani też braci z Biura w Nadarzynie.

Zamiast zająć się zbadaniem faktów i dowodów komu tak naprawdę nie zależy na dobrej opinii organizacji Bożej – grożą mi kolejnym wykluczeniem mnie z organizacji, której nigdy nie przestałam uważać za prawdziwą, na co mam niezbite dowody wielu świadków.

Natomiast mam w posiadaniu listy, które wręczałam braciom starszym o kolejnych kłamstwach i celowego psucia opinii organizacji Bożej i mojej przez mojego obecnie nieżyjącego teścia, które to dowody były ignorowane przez braci starszych oraz przez braci z Biura w Nadarzynie, a być może przez braci z Biura Głównego w Brooklynie.

Zamiast przyznać się do swoich błędów i celowego zatajania dowodów, które świadczyły o tym, komu nie zależy na dobrej opinii organizacji Jehowy – po raz kolejny chcą zamknąć mi usta przez wykluczenie mnie z prawdziwej religii. Bo jak w rozmowie telefonicznej przeprowadzonej ok. godz. 15-tej w dniu 22.12.20r. z anonimowym rozmówcą, który nawet nie miał zamiaru mnie przekonać, że się mylę powiedział – „dla nas ta sprawa została zamknięta, a ty chcesz robić ekshumację – my tego nie robimy”.

Kiedy spytałam dlaczego przewodniczący mojego komitetu sądowniczego Andrzej P., który był takim samym tyranem jak mój teść i wkrótce po moim wykluczeniu sam został wykluczony, drugi brat Adam D. przyznał się do błędu i poczuwał się do winy, że mnie skrzywdził i  mnie przeprosił za popełniony błąd, natomiast Adam M. usprawiedliwia swoje potworne zaniedbania, że nie mając pewności ani dowodów kto mówił prawdę, a kto kłamał skazał mnie na karę odtrącenia mnie od najbliższych oraz moich prawdziwych przyjaciół, a przede wszystkim wmówił mi i pozostałym, że to Bóg Jehowa, Bóg miłości tak zdecydował i tak chciał.

Anonimowy rozmówca powiedział, że to zależy od sumienia jakie decyzje ktoś podejmuje. Dlaczego zatem mi, kiedy mąż założył sprawę o rozwód i chciał mnie za pomocą sądu zmusić do tego, bym pozwoliła się nadal gwałcić i zaspokajać wyłącznie jego pragnienia nie pozwolono mi kierować się moim sumieniem tylko zostałam ukarana? Bez słowa wyjaśnienia!!!?

– „Nie za to zostałaś naznaczona, tylko za to, że sprawy wynosiły się na zewnątrz”!!!

A czyja to wina, że sprawy wynosiły się na zewnątrz, bo bracia starsi nie mieli pojęcia jak udzielać pomocy rodzinom z rodzin, gdzie b. mąż był uzależniony od alkoholu, a bracia zamiast kierować się radami zamieszczonymi na łamach naszych czasopism np. Przebudźcie się! z 92r. jak pomagać takim rodzinom, tym bardziej, że już wcześniej b. mąż został wykluczony za nadużywanie alkoholu i niechrześcijańskie postępowanie co dokładnie naświetliłam Wam Bracia w moim liście z 04.04.2010r. i byłam przekonana, że zrozumieliście swój błąd i za to przeprosili mnie Bracia z Biura w Nadarzynie, tymczasem od anonimowego rozmówcy dowiedziałam się, że przeprosili mnie, bo jestem chora.

To przelało czarę mojej goryczy, bo zamiast zbadania sprawy, która ciągnie się ponad 16 lat, a Wy „bracia” bagatelizujecie to, co pisałam Wam w liście z 10.03.2009 – że „mój stan emocjonalny jest adekwatny do krzywd, jakie mi wyrządzono niesprawiedliwie karcąc mnie wykluczając mnie ze społeczności Świadków Jehowy, co doprowadziło mnie do głębokiej depresji (Psalm 118:13, 14) jednak to, że przeżywałam silne emocje nie oznacza, że stałam się osobą nieświadomą bądź niepoczytalną”. Boli mnie to, że „to mi postawiliście zarzut ściągania hańby na zbór”. To Wy Bracia z Biura w Nadarzynie zamiast zająć się zbadaniem faktów i dowodów po mojej błagalnej prośbie do Was z 15.02.1995r, 30.08.94r oraz moje obszerne wyjaśnienia listowne z dnia 26.02.1994r., to Wy bez badania dowodów kto mówi prawdę zasugerowaliście się ilością poświęconego czasu i sił poświęconego przez starszych zboru podważyliście moją prawdomówność, moje pobudki – skazaliście mnie na kolejne 16 lat kolejnych udręk psychicznych, emocjonalnych i fizycznych, gdzie znowu miałam problem z odróżnieniem dobra od zła.

Na szczęście to, do czego dopuścił Jehowa Bóg, bym znosiła swoje udręki z dala od Jego „pozornych pocieszycieli” wzmocniło mnie na tyle, bym miała odwagę walczyć o sprawiedliwość i możliwość mówienia prawdy w Jego organizacji, wbrew temu, co powiedział mój anonimowy rozmówca – „mówienie prawdy ma pewne ramy” – on uznał mówienie prawdy za szantaż.

Kiedy jeszcze raz zadzwoniłam do Nadarzyna 28.12.10r. i zaproponowałam przeczytanie mojego listu przez telefon, by zrzucić z siebie choć trochę tłumionej agresji przed wyjazdem na komisję lekarską, którą mam 30.12.2010r. anonimowy rozmówca nie był zainteresowany moim listem. W międzyczasie odebrał drugi telefon i poinformował tamtego rozmówcę, że oddzwoni za 10 min. Odniosłam wrażenie, że w ogóle nie jest zainteresowany tym co ja czuję. Po ostatniej rozmowie z nim 22.12.10r. gdzie w ostatnich słowach zdążyłam mu powiedzieć, że przerywa mi non stop, nie daje dojść do słowa, oskarża mnie, zamiast użyć argumentów, które by mnie przekonały, że mam zamknąć tą sprawę, znowu chciał mnie zmusić bym to ja przyjęła Wasze stanowisko. Zamiast przedstawić rozsądne argumenty, że nie mam racji czuć się skrzywdzona tym, że mówicie, że nic więcej nie możecie dla mnie zrobić, a ja jestem przekonana, że nie macie odwagi przyznać się, że to Wy popełniliście karygodny błąd skazując osobę, czyli mnie Danutę Kubik na naznaczenie mnie w zborze bez przedstawienia mi dowodów mojej winy oraz faktów, które świadczyłyby o tym, że – „z uwagi na czystość i bezpieczeństwo duchowe zboru starsi zmuszeni byli ‚naznaczyć‚ cię przed zborem. Mieli do tego pełne prawo, gdyż zbór nie może być obojętny wobec niechrześcijańskiego postępowania, które niepokoi nie tylko braci w zborze, ale nawet osoby świeckie – Wasz cytat z listu z SCB:SSB 20 października 1994r.

Z uwagi na to, że wykorzystałam już wszystkie swoje możliwości, by dochodzić sprawiedliwości w organizacji Jehowy drogą teokratyczną zbadania faktów i dowodów kto oczernia dobre imię organizacji Bożej postanowiłam skierować sprawę do prokuratury, która zajmie się udowodnieniem stosowania długotrwałej i uporczywej przemocy psychicznej i emocjonalnej zakazywania mi i zmuszania mnie do zatajania prawdy, którą musiałam tłumić przez lata – co spowodowało, że stałam się wrakiem człowieka niezdolnym do samodzielnej egzystencji, gdyż moim nieodłącznym i wyczerpującym zajęciem stało się pisanie listów i rozgrzebywanie bolesnych ran z przeszłości, jak również zakaz mówienia o swoich odczuciach, do których mnie zmusza Adam M. na oczach licznych obserwatorów w dniu 02.06.2010r. oraz w dniu 19.12.2010r.

Mój list, który skierowałam do Was z dnia 03.06.10r. oraz kolejne, które do Was „bracia” wysłałam z prośbą o pomoc i interwencję w tej sprawie, którą Wy również zlekceważyliście będą dowodami w sprawie, gdyż posiadam Wasze odpowiedzi, które świadczą o Waszym lekceważeniu mojej osoby i o faworyzowaniu Adama M. i o niejednakowym traktowaniu przewinień, których się dopuszczają poszczególni członkowie zboru chrześcijańskiego w organizacji Świadków Jehowy. Ja czuję się traktowana z pogardą, lekceważeniem, jakbym była wyjęta z pod prawa.

Zmusza się mnie do określonych zachować wbrew mojej woli i mojemu sumieniu, a to jest przestępstwem ścigane prawem.

Świadkami w mojej sprawie będą lekarze, psycholodzy, Krysia Moćko, .., pan J. K., E. P., I. S. i wiele innych osób, które były świadkami mojego makabrycznego stanu zdrowia po rozmowach z braćmi starszymi i po listach od Braci z Biura w Nadarzynie.

Na świadków powołam również inne osoby, które podobnie jak ja zostały potraktowane niesprawiedliwie w organizacji Bożej, gdzie odwrócono role. Zamiast to nam przedstawiać dowody naszej winy, to my przez lata domagamy się, że nie byliśmy winni, bo skazywano nas nie na podstawie faktów, które można udowodnić tylko opierano się na przypuszczeniach.

Mnie nie zadowala wyjaśnienie, które do tej pory stosują sprawcy mojej przemocy psychicznej – „obciąłem ci dwie nogi, po myślałem, że to worek na śmieci”.

To nam zarzuca się brak pokory – dlatego się nas wyklucza. W niewielkim stopniu to może być prawda, że niektórzy świadomie łamią prawa i zasady ustanowione przez Stwórcę życia i On ma prawo ustanawiać prawa, które mają nas chronić przed szerzeniem się zła i braku posłuszeństwa wobec Jego sprawiedliwych i mądrych zasad.

Ja od lat ubiegam się o sprawiedliwość, o to bym mogła mówić prawdę w każdym miejscu, natomiast Wy nadal pozostajecie głusi na mój krzyk i krzyk schorowanej, odartej z resztek poczucia własnej godności, po tym co spotkało Krysię Moćko, która czuje się lekceważona i gnębiona oraz zadręczana tym, że bracia z Nadarzyna faworyzują Adama M., który tak bardzo gardzi mną i Krysią Moćko, że po tym co zrobił, w jego i w Waszych oczach, nie zasługujemy na wysłuchanie i szczere słowo – przepraszam. To Wam brakuje pokory, by przyznać się do winy, że nie macie sumienia pastwić się na chorej i bezbronnej osoby. Nadal pozostajecie głusi na nasze krzyki o sprawiedliwość, założyliście, że skoro leczymy się w szpitalach psychiatrycznych to nasze krzyki można zrzucić na kanwę choroby. Dlatego myślicie, że się wycofam, a najlepiej jakbym odebrała sobie życie. Tak jak to ostatnio zauważyłam, że mój syn ma już tego dość, on wstydzi się moich zachowań i pewnie woli, żeby sprawa ucichła śmiercią naturalną. On nie chce mi już pomagać, bo oczekuje, że jak nie będzie mi pomagał, to ja przestanę walczyć o sprawiedliwość i o definitywne zakończenie sprawy.

Moja cierpliwość już się skończyła, myślę, że Boga Jehowy również.

Dla mnie najważniejsze jest to, czego oczekuje ode mnie Jehowa Bóg. Wykorzystałam już wszystkie dostępne możliwości w organizacji Jehowy.

By nadal nie ściągano hańby na imię Jehowy, zamierzam udowodnić kto się do tego przyczynia. Dlatego postanowiłam czekać do 11.01.2011r.

Brak reakcji i odpowiedniego i definitywnego zajęcia moją sprawą spowoduje, że 12.01.11r. sprawa zostanie skierowana do Rejonowej Prokuratury w Głogowie.

To jest moja ostateczna decyzja, do której sami mnie zmuszacie, bo uważacie moją sprawę za przestarzałą i nie zamierzacie nic więcej zrobić.

Mam nadzieję, że Jehowa Bóg tak pokieruje sprawami, aby zapanowała sprawiedliwość i miłość w Jego organizacji. I nie będę musiała szukać sprawiedliwości poza Jego organizacją.

 

Danuta Kubik

Kopię otrzymują:

Adam M. i inni Starsi Zboru

Nadzorca okręgu H. J.

 

Dołożono 16 lutego 2018r.

To jest list napisany do pozwanego zanim sprawa trafiła do prokuratury w marcu 2012r. Na list jak zwykle nie było żadnej reakcji. „Bracia” woleli iść do świeckiego wymiaru sprawiedliwości niż rozwiązać długo ciągnący się konflikt i doprowadzić do konfrontacji ze starszym zboru, który bezprawnie pozbawił mnie możliwości decydowania o swoim życiu osobistym – wykluczając z organizacji oraz podjął decyzję, że nie będzie udzielał mi możliwości zabierania prawa głosu na zebraniach Świadków Jehowy, gdzie zabieranie głosu jest jedną z metod wykonywania czynności religijnych, a zarazem naruszeniem moich praw konstytucyjnych. 

Danuta Kubik                                                            Głogów 21.01.2011r.

Ul.

67-200 Głogów

 

                                                              Bracie Adamie M.

 

            Cieszę się, że w końcu przyszedłeś do mnie 15.01, 11r. żeby wyjaśnić problem. Szkoda, że nie zrobiłeś tego z  własnej  inicjatywy  tak  jak obiecałeś po rozmowie ze mną kilka lat po moim wykluczeniu   powiedziałeś, że żałujesz, że nie znałeś pewnych faktów, przed  moim  wykluczeniem, być może wtedy zapadła  by  inna  decyzja. Szkoda, że  jak  w  styczniu 1996r. przeczytałam Wam, Tobie i  A. D., swój  list,  to  Adam   mnie przeprosił. Ty  tego nie zrobiłeś ani wtedy ani obecnie, kiedy  poznałeś  wszystkie  fakty  i  jeszcze mówisz,  że  A. D. źle  zrobił,  że mnie przeprosił Ty Adamie i  mój syn  Patryk  przeprosiliście mnie  za  braci  starszych,  którzy popełniali   błędy,  do  czego  przyznali  się  również bracia   z  Biura  w   Nadarzynie.  Jednak  ja  nie  oczekuję, żebyście  przepraszali mnie za błędy innych tylko za swoje.

Zdaję sobie sprawę z tego, że większość rzeczy, które tu piszę, są Wam dobrze znane, ale skoro mówisz, że nie pamiętasz wszystkich zarzutów, które stawiano mi na komitecie sądowniczym, dlatego przypominam, je  niemalże  w  całości.

Podczas  „badania” mojej sprawy przez komitet sądowniczy w czasie mojego wykluczenia, posługiwaliście się oszczerstwami moich teściów i  zamiast rad ze Słowa Bożego oraz dowodów, podjęliście decyzję na podstawie przypuszczeń i pogłosek. Nie chcieliście przesłuchać moich świadków, którzy wykazali by wyraźnie co było przyczyną konfliktu między mną, a moimi teściami. Zmuszałeś mnie do przyjęcia Waszego osobistego sposobu rozwiązywania moich problemów, który był sprzeczny z moimi wewnętrznymi odczuciami i przekonaniem. Pozbawiłeś mnie swobody wyboru prawnej separacji z mężem, mimo że zgodnie ze swoim sumieniem miałam podstawy do rozwodu biblijnego. Za wszelką cenę chcieliście mi narzucić swój sposób myślenia, bym czuła się winna za to, że mąż uzależniony od alkoholu wolał się ze mną rozejść, niż miałby zrezygnować ze swojego nałogu. To mnie chcieliście obarczyć odpowiedzialnością za ewidentne zaniedbania męża, który nie łożył na utrzymanie rodziny i uchylał się od rozwiązywania problemów rodzinnych. Zamiast spojrzeć prawdzie w oczy i wyjaśnić teściom, co jest przyczyną nadużywania alkoholu przez ich dwóch synów, to Wy posługiwaliście się zręczną argumentacją mojego męża, który usprawiedliwiał swój nałóg i posługiwał się różnymi kłamstwami, by nie zrezygnować z picia. Zamiast pozwolić mu ponosić konsekwencje swojego nałogu, to Wy woleliście wierzyć jego wykrętom oraz kłamstwom moich teściów, którzy za wszelką cenę chcieli ukrywać rodzinną tragedię nałogu ich dwóch synów, a być może i uzależnienia mojego teścia, który się nie upijał, ale chował alkohol po szafkach z bielizną i pił po kryjomu i nigdy nie udało się jemu rzucić palenia, od którego był również uzależniony i palił w ukryciu, o czym dokładnie wiedzieliście, ale  również   przymykaliście  na to oczy. ( Ps.58: 1,2; 82:2,3). „Skoro milczycie, czy potraficie mówić o prawości??? Czy potraficie, synowie ludzcy sądzić prostolinijnie??? Przeciwnie, sercem swym dopuszczacie się jawnej nieprawości na ziemi i przygotowujecie drogę dla przemocy swych rąk!!!”       

„Jak długo jeszcze będziecie sądzić niesprawiedliwie i okazywać stronniczość na rzecz niegodziwych? Bądźcie sędziami dla maluczkiego i chłopca bez ojca. Oddajcie sprawiedliwość uciśnionemu i ubogiemu”.

Wcześniej wywarłeś na mnie presję, bym zameldowała się u teściów mimo mojego wewnętrznego oporu, a teraz pytasz mnie, czy mieliście postawić namiot, by nas pilnować?

Zamiast rad ze Słowa Bożego bracia starsi udzielali nam swoje osobiste rady sprzeczne z literaturą biblijną, dlatego przez długi czas byłam zdezorientowana. Zmuszona byłam szukać pomocy fachowej. Żeby nie psuć opinii organizacji Bożej jeździłam aż 80 km. do naszego brata Piotra B., który potwierdzał uzależnienie mojego męża od alkoholu i uczył mnie metod  skutecznych zgodnych z radami niewolnika wiernego i roztropnego. Niestety bracia starsi negowali fachowe rady dotyczące uzależnień, dlatego z chwilą wniesienia  pozwu o rozwód  do sądu przez mojego męża, ja zostałam „naznaczona” w zborze bez słowa wyjaśnienia. Poinformowano mnie jedynie, iż w związku z tym, że nasze problemy będą nagłaśniane przez sądy świeckie, do czego ja nie powinnam dopuścić, zostanę ukarana „naznaczeniem”, by inne siostry nie brały ze mnie  przykładu. (Strażnica z 15.03.98r.str.22) ak 4,16,17.„…Każdy Świadek podejmuje osobistą decyzję, oraz unikają stwarzania ‘fałszywego’ wrażenia, jakoby Świadkowie byli ‘zmuszani do przestrzegania nakazów’ jakiejś sekty…Wynika stąd, że niejedną sprawę pozostawiono sumieniu każdego z osobna. Kto oddał się Jehowie, korzysta z wolności wynikającej z poddania się oddziaływania ducha Bożego. Przyjąwszy prawdę do serca, oddany Bogu chrześcijanin  słucha sumienia wyszkolonego na Biblii i polega na Bożym kierownictwie zapewnianym za pośrednictwem ducha świętego. Dzięki temu potrafi ustalić, co ‘buduje’ oraz jest ‘korzystne’ dla niego i drugich. Zdaje sobie sprawę, iż podejmowane decyzje wpłyną na jego osobistą  więź  z  Bogiem, któremu się oddał(…)Decyzji, że jakiś grzech powinien  zostać ukarany wykluczeniem, nie podejmuje  się  samowolnie. Takie kroki są wymagane tylko wtedy, gdy członek zboru nie okazuje skruchy za popełnienie rażącego grzechu(…) dzieje się tak tylko wtedy, gdy odrzuci duchową pomoc kochających pasterzy(…)Jako osoba obdarzona swobodą wyboru, chrześcijański żołnierz może podjąć dowolną decyzję, ale musi  ponieść  jej  skutki. (Dz,Ap.17:11) „ Starannie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają”.(Hioba 26:2; 27:5; 32:12). ( Ps.62:4;  59:3,4). ”Jakże  bardzo dopomogłeś pozbawionemu mocy!!! Jakże wybawiłeś ramię pozbawionego siły!!!”. ”Żaden z was nie odpowiada na jego wywody”. „Jest nie do pomyślenia, bym uznał was za prawych!!! Póki nie skonam, nie wyrzeknę się swej nieskazitelności!!”

Doprawdy,  udzielają  rad, by  odciągnąć  kogoś  od  jego   godności: – mają upodobanie w kłamstwie.!!!”.  „ Oto bowiem czyhają na moją duszę; – silni przypuszczają  na mnie atak – nie za jakiś mój bunt czy grzech, Jehowo. Choć nie ma przewinienia, biegną i się przygotowują. Racz się ocknąć na me wołanie i zobacz”.

Czułam się skrzywdzona taką decyzją braci starszych, dlatego odwołałam się od tej decyzji do braci z Biura w Nadarzynie. (Swoje odwołania posiadam do wglądu ).

( Strażnica z 15.05.02r. str. 27 ak.5)„ Jakie wielkie szkody może wyrządzić ktoś, komu „ nie dostaje serca” i brakuje rozeznania! Posuwa się on do rzucania oszczerstw lub obelżywego wypowiadania się o innych. Zamianowani starsi muszą niezwłocznie położyć kres takim niezdrowym wpływom. W przeciwieństwie do osobnika, któremu „nie dostaje serca”, człowiek przejawiający rozeznanie wie, kiedy należy milczeć. Str. 23ak 2 „Jak powinniśmy się zachować, gdy współwyznawca zachęca nas do zrobienia czegoś, co budzi wątpliwości? Pamiętajmy, że nawet rada udzielona ze szczerych pobudek może się okazać zła i szkodliwa.(Mat. 16:21-23)”.

Zamiast zastosować się do rad Bożych, by rozwiązywać problemy zgodnie z zaleceniami niewolnika wiernego i rozumnego, bracia starsi woleli „naznaczyć” osobę, która z szacunkiem i otwartością mówiła braciom odpowiedzialnym w zborze za utrzymywanie porządku w zborze o swoich obawach i odczuciach. Ale braciom starszym nie odpowiadała taka osoba, która zwraca uwagę braciom, że robią coś niezgodnego z radami teokratycznymi. Czułam się lekceważona przez braci starszych, dlatego zdarzało się, że o swoich problemach rozmawiałam  z innymi, nie po to, by szerzyć plotki czy niepokoje, ale po to, by zrozumieć, dlaczego jest taka rozbieżność między tym, co czytam w literaturze biblijnej, a tym co spotykało mnie w rzeczywistości? ( Strażnica z 15. 09.2000r.) str. od 3-7. „Przeciwności i przykre przeżycia mogą zachwiać równowagę emocjonalną. W Biblii czytamy:-‘Ucisk może przywieść mędrca do szaleńczego postępowania’(Kaznodziei 7:7)” (Nie ukrywałam, że  miałam niskie poczucie własnej wartości, dlatego często sama sobie obwiniałam za nałóg męża, dlatego szukałam pomocy).

( Strażnica z 1.1297r.) str.30 ak 5  „Zamiast zganić tych utyskiwaczy za stwarzanie trudności, apostołowie postarali się naprawić sytuację. Tak więc słuszne skargi przedstawione z należytym szacunkiem i we właściwym duchu zostaną pokornie wysłuchane i załatwione  przez  nadzorców  zboru.

(Dz. Ap.6:1-6; 1 Piotra 5:3).” Nie jako panoszący się wśród, którzy są dziedzictwem Bożym, lecz stając się przykładami dla trzody”

           Dlaczego nie postąpiono ze mną zgodnie z mądrymi radami Bożymi, a dziwicie się, zmuszona jestem szukać pomocy  wbrew radom Bożym???  Ak 6 w/w Strażnicy: – ”Równie niestosowne byłoby narzekanie na jakąś sytuację wewnątrz lub na zewnątrz zboru do osoby nie mającej kompetencji ani możliwości, by udzielić pomocy”.

         Moje dotychczasowe wysiłki szukania pomocy u kompetentnych osób w ORGANIZACJI BOŻEJ NIE PRZYNIOSŁY SPODZIEWANYCH  REZULTATÓW, tak samo jak przed „naznaczeniem” i po niesprawiedliwym „naznaczeniu” i „wykluczeniu’.

Niestety, grono braci w  Nadarzynie, popełnili  ten  sam  błąd. Zamiast   dokładnie zbadać moje skargi, zwrócili się po opinię do tych samych braci, którzy mnie krzywdzili i w perfidny sposób manipulowali moją osobą. Bracia z Głogowa dali się  nabrać  mojemu  mężowi. Podejrzewam, że  opinię  na  mój temat do braci z Nadarzyna pisał A.  P., który sam  był  uzależniony  od  alkoholu, a  w domu stosował te same metody co mój mąż i  teść. Na komitecie powiedział  mi, że  ciekaw  był jaka jest moja  osobowość –  dlatego spotkał się ze wszystkimi braćmi, którzy  mieli  coś  ze mną do czynienia. Opinia była  jednoznaczna, że – „ty jesteś zarzewiem konfliktów”. (Szkoda, że  nie chciał  ze  mną  pojechać do Piotra B., o co go prosiłam, bo dla braci starszych było wszystko jedno, czy mąż choruje na zaburzenia psychiczne, czy na uzależnienie od alkoholu.-„ Czy byłabyś gotowa znosić taki stan pamiętając, że w oczach Jehowy pozostajesz w związku małżeńskim? ”- cytat z listu braci z Nadarzyna. Wyglądało to tak, jak dla niektórych ludzi nie ma znaczenia, czy chodzi o Boga Jehowę, czy Syna Bożego Jezusa).

Bracia starsi ani razu nie doprowadzili do konfrontacji, by sprawdzić, kto kłamie, a kto mówi prawdę. (Pow. Pr.19:15-19; 22:13- 21). „”…Sprawa ma zostać potwierdzona ustami dwóch świadków. Obaj staną przed obliczem Jehowy, przed kapłanami. A sędziowie dokładnie zbadają, kto jest fałszywym świadkiem i podniósł  fałszywy zarzut przeciw swemu bratu, to uczynicie  mu tak, jak on knuł, by  uczynić  swej  siostrze i  usuniesz  spośród  siebie  zło. A pozostali usłyszą to i będą się bać, i już nigdy nie dopuszczą się pośród CIEBIE żadnego takiego zła).” „…A starsi wezmą ich i skarcą, gdyż sprowadzili złe imię na niewiastę. Tak usuniesz zło spośród siebie.”!!!

Zastanawiałam się dlaczego ani grono starszych w Głogowie, ani bracia z Nadarzyna, nie wzięliście pod uwagę rad wiernego i roztropnego niewolnika z (Przebudźcie się z 8.06 92r.) –„Chcąc pomóc alkoholikowi, bliscy najpierw muszą zrozumieć, na czym polega jego nałóg. Muszą się dowiedzieć,  dlaczego   niektóre  ‘rozwiązania’  są   z   góry  skazane  na niepowodzenie, oraz poznać metody naprawdę skuteczne … Jego argumentacja często  jest  tak przekonywująca, że reszta  rodziny  również  nie  potrafi  spojrzeć  prawdzie   w   oczy … Atmosfera   tych  domów  przesiąknięta  jest  kłamstwem, wykrętami i tajemnicami…Nie pozwól wmówić sobie winy. Alkoholik nieraz narzeka: ’Gdybyś mnie lepiej traktowała, nie musiałbym pić’. Zależy  mu  na  tym, żebyś  w  to  wierzyła, gdyż w  ten  sposób  może  zrzucić odpowiedzialność za picie na ciebie. ‘ Nie daj się na to nabrać. Alkoholik jest uzależniony nie  tylko od  alkoholu, ale także  od  osób, które  dają wiarę  jego wykrętom’ . … ’Wydostanie się z grzęzawiska alkoholizmu o własnych siłach jest dla  rodziny  alkoholika  bardzo  trudne  lub  nawet   niemożliwe. Potrzebujesz wsparcia. Zdaj się na przyjaciół, którzy nie będą wierzyć wymówką alkoholika ani, nie pozwolą  ci  tkwić w tym bagnie’. (Przyp.19:19)”.

Kiedy od braci z Nadarzyna otrzymałam list z dnia 20.10.94r. obciążający mnie winą  za  poczynania i decyzje mojego męża  i   teściów, a  usprawiedliwiający   haniebne zaniedbania  grono  braci z Głogowa, którzy w ogóle  nie brali pod uwagę rad związanych z  problemem  alkoholowym  mojego  męża. Dlatego zamiast pomagać szkodzili swoimi osobistymi radami, bo nie okazywali posłuszeństwa Jehowie, by podczas badania skarg stosować Jego wskazówki, a  nie stawać się „panami naszej  wiary”,  zniewalać  nas  przez  sprawowanie  nad   nami autorytatywnej kontroli  i zmuszać nas do stosowania rad sprzecznych z radami Bożymi oraz odbierać nam wolną wolę, do podejmowania decyzji zgodnie z własnym sumieniem wyszkolonym na Biblii. (Rzym.12:1,2). Starsi przymuszali mnie do zerwania separacji, a brutalną przemoc emocjonalną i fizyczną stosowaną przez mojego męża i jego rodzinę nazywali moją prowokacją bez przedstawiania mi dowodów mojej winy. Moje szukanie fachowej pomocy dla siebie i męża oraz całej rodziny oceniali jako niechrześcijańskie – psucie opinii rodziny męża oraz  organizacji Bożej. ( Przebudźcie się! z 8. 10 93r.) str. 15 ak. 4.    ” Które w swych orzeczeniach oparły się dodatkowo na opinii psychologów”.

Dlaczego w moim przypadku rady wiernego i roztropnego niewolnika oraz opinia psychologa nie miały znaczenia???

Byłam zszokowana odpowiedzią braci z Nadarzyna, dlatego postanowiłam poinformować braci w Nadarzynie, że miejscowi bracia zamiast rad dotyczących uzależnień od alkoholu, wysuwają różne intymne  insynuacje pod moim adresem i wpędzają mnie w poczucie winy za rzeczy, których się nie dopuściłam. Rady, których mi udzielano bez rozeznania, powodowały, że czułam się upokorzona, bezpodstawnie oskarżana oraz stawiano mi kłamliwe zarzuty, co podkopywało poczucie mojej  wartości i godności. To, co robiłam wynikało z mojego zdecydowania chronienia siebie i moich dzieci przed skutkami alkoholizmu męża. ( Dz. Ap. 23: 1-3 b;  24:13;  25: 16, 18).       „Postępowałam przed Bogiem z czystym sumieniem. Zasiadłeś, aby mnie sądzić zgodnie z Prawem, a jednocześnie przestępując Prawo, każesz mnie bić?????”. ”Nie mogą też dowieść ci tego, o co mnie teraz oskarżają”. ”…Dopóki oskarżony nie spotka się twarzą w twarz z oskarżycielami i nie będzie miała szansy przemówić na swoją obronę  w związku ze skargą. Oskarżyciele, nie wysunęli żadnego zarzutu dotyczącego niegodziwości, których się po nich spodziewałam”.

Swój list do Nadarzyna z dnia 15. 02.95r., który wręczyłam bratu starszemu  na wtorkowym zebraniu, co spowodowało, że już na piątkowym zebraniu zostałam powiadomiona, że powołano komitet sądowniczy, a  już dnia 21.02.95r.    było  pierwsze  przesłuchanie, mimo  że  źle  się czułam. Miałam  bolesną miesiączkę, a dzień wcześniej miałam komisję  o  rentę, która  odrzuciła  mój  wniosek( A. P. wypomniał mi  – „Nawet lekarzy chciałaś oszukać!), mimo bardzo złego stanu zdrowia, gdyż nie chciałam mówić o moich  myślach samobójczych, które towarzyszyły   w  związku  z  moim  poczuciem  krzywdy, jakie  odczuwałam w związku z  „naznaczeniem”, jak również z tym, iż  ubolewałam nad tym, że syn zdecydował się zostać przy ojcu i dziadkach, którzy również jego krzywdzili, a ja nie wiedziałam czemu podjął taką decyzję. Toczyła  się  sprawa  rozwodowa, która spowodowała, że mąż i teściowie mogli bezkarnie psuć opinię organizacji  Jehowy, a ja nie mogłam nic zrobić, gdyż to ja  byłam „naznaczona”  i  uważana  za  zarzewie  konfliktów  i  wszelkiego zła. Bracia starsi  pozbawili  mnie  wszelkich  argumentów przez swoją krzywdzącą decyzję, dlatego   nie chciałam powoływać świadków, by udowodnić ohydne kłamstwa moich teściów i  mojego  męża. To, że po „naznaczeniu” mnie teść bezprawnie wyłączył mi dopływ prądu w mieszkaniu, a ja nie byłam w stanie zapewnić dzieciom godziwych warunków do życia. Mimo, że  miałam  dowody w postaci kilku zaświadczeń z izby wytrzeźwień, ale byłam bezsilna, gdyż nie miałam w nikim oparcia, po niesprawiedliwym ukaraniu przez ‘braci’, by się  bronić przed okrutnymi  oszczerstwami  męża  i bezdusznych  teściów. Mimo, że mąż nie pracował, teściowie opłacali mu   adwokata,  by  bronił   ich obraźliwych   kłamstw, bo to ze  mnie  robili pijaczkę i łajdaczkę oraz osobę psychicznie chorą, awanturnicę i matkę nie dbającą o dobro dzieci. A robili to po, by  bronić rodzinnej tajemnicy, że już  drugi  syn  rozwodzi się   z  powodu  alkoholizmu.  (2 Tym.4:16,17;  2:9,10).”Podczas mej pierwszej obrony nikt nie stanął po mojej stronie, lecz wszyscy poczęli mnie opuszczać– niech im to nie będzie policzone – ale PAN stał przy mnie i tchnął we mnie moc”.  „W związku z nią cierpię zło aż do więzów więziennych  jak  złoczyńca. Niemniej Słowo BOŻE  nie  jest  związane.  DLATEGO   DALEJ   WSZYSTKO   ZNOSZĘ”.

Mówiłam Wam, że  źle  się  czuję, ale A. P.  powiedział – „Już drugi termin ci wyznaczyliśmy”. Nie wiedziałam dlaczego ten pośpiech. Tyle razy prosiłam braci o pomoc, kiedy teść pozbawił nas prądu i nikt nie pofatygował się, żeby nam pomóc, bo to też była jedna z konsekwencji  mojej separacji. Ale kiedy złożyłam drugą skargę na brak kompetencji braci starszych, bracia natychmiast znaleźli czas nie po to, by mi pomóc, tylko po to, by ukarać kobietę, która śmie podważać autorytet.braci.                           

I  Ty Adamie śmiesz teraz powiedzieć, że Ty nic nie wiedziałeś, że byłam ‘naznaczona’, i że tyko za  to  zostałam ,wykluczona’, że rozmawiając o swoich problemach  z  innymi   braćmi,  wprowadzałam  niepokój  do  zboru, a  to  jest- ’wyuzdanie’. To zastanawiam się pod jaką kategorię Ciebie można zaliczyć, że przez  tyle lat  ukrywasz swoje kłamstwa i nadal oczerniasz moją osobę, psujesz nie tylko moją opinię, ale przede wszystkim opinię organizacji Bożej. Dla mnie to Ty  jesteś  fałszywym  bratem, z  którym  nie  zamierzam  nadal   utrzymywać kontaktu, dopóki nie przestaniesz mnie gnębić i doprowadzać do obłędu.

Swoją postawą doprowadziłeś do tego, że mój syn się ode mnie odsunął, a żeby Ciebie chronić umieścił mnie w  szpitalu  psychiatrycznym  na  oddziale zamkniętym. Tak, jak kiedyś mnie musiał chronić przed atakami dziadka tyrana, tak teraz Ciebie chroni przed moją osobą, bo pewnie tak mnie nienawidzi za to, że jako matka nie potrafiłam go chronić przed agresją dziadków, ojca i siostry i to na nim  nieraz  wyładowywałam swoją  ukrytą  złość , którą  bracia  starsi  w zborze w Głogowie zakazywali konstruktywnie wyrażać. A Ty nadal zakazujesz mi  wyrażać  swoje  negatywne  uczucia, a  teraz  nawet  zapowiedziałeś  mi,  że zabronisz   mi  również  wysławiać   JEHOWĘ, poprzez  moje  wypowiedzi  na zebraniach, tak  jak  zrobiłeś  to  19.12.10r., bo  to  właśnie  Tobie powierzono przywilej nauczania innych braci – „  JAK  PRZODOWAĆ W OKAZYWANIU SZACUNKU   WSPÓŁWYZNAWCOM”. – Nie mogłam usiedzieć spokojnie, gdyż przez pół roku nie znalazłeś czasu ani chęci, by wyjaśnić kolejne znieważenie mojej osoby, by przynajmniej zapytać kogoś, czy zechce udzielić odpowiedzi na moje pytanie, a teraz nawet mnie nie zapytałeś po półrocznej przerwie, kiedy już nie mogłam Ciebie Adamie słuchać, po tym, jak bardzo mnie skrzywdziłeś, bo przed wykluczeniem nawet mnie nie wysłuchałeś, by później swoje rady opierać na Biblii. (1 Piotra 4:11) „ Jeśli ktoś mówi, niech mówi tak, jakby to były święte oświadczenia Boże; jeśli ktoś usługuje , niech usługuje jako zależny od siły, której udziela Bóg- ABY WE WSZYSTKIM  BÓG  BYŁ  OTOCZONY  CHWAŁĄ”

( Przysłów 18;13; 15:28). „Gdy ktoś odpowiada w jakiejś sprawie, zanim jej wysłucha, jest to jego głupota i upokorzenie”.

„Serce prawego rozmyśla, żeby odpowiedzieć, lecz usta niegodziwych tryskają tym, co złe”.

Później, kiedy mnie wysłuchałeś wielokrotnie, nie chciałeś się przyznać do grzechu, jakiego się dopuściłeś skazując ofiarę przemocy, zamiast sprawców. Usprawiedliwiałeś się, że bracia z Nadarzyna podjęli taką samą decyzję. Nie odpowiadałeś na moje listy ani smsy. Dalej zniesławiałeś mnie, że to ja jestem chora i nadal można lekceważyć moje skargi i moje listy, a jeszcze posługiwałeś się nadzorcami obwodu i okręgu, by mi nie ufali i lekceważyli oraz zakazywali mówić o tym, co dzieje się w zborze.

(Strażnica z 1. 10. 10r.) str. 15 Z jakim niedowierzaniem Samuel patrzył na rażące nadużycia, którym nikt nie kład tamy. Na pewno widział mnóstwo biednych, skromnych, sponiewieranych ludzi, którzy przybywali do przybytku w nadziei, że znajdą pociechę i nabiorą sił, a tymczasem odchodzili rozczarowani , skrzywdzeni i poniżeni. Co mógł czuć, gdy się zorientował, że Chofni i Pinechas  mają za nic również Boże zasady moralne i współżyją z niektórymi kobietami  usługującymi u wejścia do przybytku?…Być może liczył na to, że Heli ukróci te praktyki. Heli był najwłaściwszą osobą, która mogła zapobiec nadciągającej tragedii. Jako arcykapłan, ponosił odpowiedzialność za wszystko, co działo się w przybytku. Jako ojciec miał obowiązek wyciągnąć  wobec synów     konsekwencje. Przecież szkodzili zarówno sobie, jak i wielu rodakom. Heli zawiódł na całej linii – jako arcykapłan  i  jako ojciec. Ograniczał się do łagodnego strofowania synów, a powinien był podjąć znacznie surowsze kroki. ( 1Sam. 2 : 23,25,29) Chowni i Pinechas popełnili grzech karane śmiercią!. Sprawy zaszły tak daleko, że Jehowa wysłał bezimiennego proroka, przez którego przekazał Heliemu potępiający wyrok. Oświadczył:” Swych synów darzysz większym szacunkiem niż mnie”. Samuel Łatwo mógłby dojść do wniosku, że skoro arcykapłanowi i jego synom wolno bezkarnie grzeszyć, to on też może robić, co mu się żywnie podoba. Ale tak nie pomyślał. Podobnie my nigdy nie powinniśmy powoływać się na cudze występki, żeby usprawiedliwiać własne, nawet jeśli grzechów dopuszczają się osoby pełniące odpowiedzialne funkcje”.

Przez Ciebie  straciłam: czas dla dzieci, ich miłość, dobrą opinię,  przywilej  pioniera,  towarzystwa dojrzałych braci, brakuje mi czasu, by dopilnować 6 studiów, które Jehowa dał mi przywilej prowadzić, a przede  wszystkim straciłam zdrowie,  pieniądze,  które  mogłabym zarobić pracując, a  w  przyszłości mieć większą emeryturę, pieniądze, które wydaję na leczenie oraz telefony. Straciłam czas,  który mogłabym poświęcić na rozmowy o Stwórcy oraz wypoczynek na działce i w domu. Przez pisanie kolejnego listu do Ciebie, nie śpię już trzecią noc w tym tygodniu, a napisanie takiego listu zajmuje mi co najmniej dwa tygodnie. A swoje listy piszę od 17  lat, ale do Ciebie na pewno ostatni, chyba, że będę musiała powiadomić Ciebie jakie zadośćuczynienie zażądam za krzywdy moralne i straty materialne, które mi wyrządziłeś przez te lata, karząc mi  ponosić  konsekwencje Twoich  decyzji. Na  razie  oczekuję  od   Ciebie   25  tyś.zł.  oraz  publicznych  przeprosin, ale  czym bardziej się wydłuża, suma rośnie, jak sprawa trafi do prokuratury, to zażądam znacznie większą sumę i nie myśl, że  jak mówiłeś, że myślą bracia z Nadarzyna, że to jest szantaż. Posiadam zaświadczenia lekarskie, które świadczą o tym, że do znacznego pogorszenia mojego stanu zdrowia przyczyniły się krzywdzące poczynania współwyznawców z organizacji religijnej, odrzucenia i  poczucia zupełnej bezsiły z doznaną krzywdą, z powodu odczucia osamotnienia i niezrozumienia, do którego w znacznym stopniu Ty się przyczyniałeś przez tak długi okres przy współudziale braci z  Biura w Nadarzynie, którzy twierdzą tak jak Ty, że  ‘szczerze’ mi współczują z powodu udręk emocjonalnych, które odbierają mi radość z  życia  i  służenia  JEHOWIE, ale nie zamierzają nic więcej dla mnie zrobić, bo w ich oczach od początku nie zasługiwałam na szacunek i docenianie, bo zamiast rad Bożych tak samo jak Ty, udzielali  mi swoich  osobistych  rad  i  pouczeń,  tyle,  że  przeprosili  mnie  na piśmie, a ja przez kilka miesięcy cieszyłam się, że to był szczery żal, za krzywdy, które mi wyrządzili swoim przyzwoleniem na przemoc wobec mnie. Niestety, w niedługim czasie przekonałam się, że oni tak jak Ty przeprosili mnie na odczepnego za błędy innych, a sami nie poczuwają się do winy i nie próbują naprawić zła, które nadal trwa i nikt nie chce przerwać zmory milczenia i  naprawić zło jakie mi wyrządziliście, a przede wszystkim psujecie opinię ORGANIZACJI  BOŻEJ,  a  JEHOWA  jest  gotów  przebaczyć przewinienie po przyznaniu się do winy, okazaniu skruchy i naprawieniu zła.

(Strażnica z 1.12.97r.) str. 14 i 20. „Jeżeli grzesząc, kogoś uraziliśmy lub skrzywdziliśmy, JEHOWA chciałby, abyśmy w miarę swych najlepszych możliwości ‘ naprawili zło’. (2 Kor. 7:11). Wymaga to przyznania się do winy przed samym sobą, a potem  WOBEC DRUGICH , oraz przeproszenia poszkodowanego”.

 ”Chrześcijanie nie są zobowiązani przebaczać tym, którzy rozmyślnie trwają w grzechu z zamiarem szkodzenia drugim i nie okazują skruchy. Tacy stają się wrogami BOGA’.  Żaden chrześcijanin , którego potraktowano w sposób wyjątkowo niesprawiedliwy, nienawistny lub odrażający, nie musi się czuć zmuszony do przebaczenia, czyli odpuszczenia, zatwardziałemu winowajcy. ( Ps.139:21,22). „Czyż nie mam w nienawiści tych, którzy zawzięcie nienawidzą CIEBIE JEHOWO, i czyż nie czuję wstrętu do tych, którzy się przeciw TOBIE buntują? Nienawidzę ich pełną nienawiścią. Stali się dla mnie prawdziwymi nieprzyjaciółmi”.

Dla mnie tacy bracia jak Ty i bracia z Nadarzyna, którzy udzielają rad sprzecznych  z  radami  BOŻYMI, i nie mają zamiaru przyznać się do winy oraz naprawić zło –  to  fałszywi  bracia,  którzy nie mają pokory, by przyznać się do winy.  (Przyp. 6:19; 2 Kor. 11: 26) .

            Ty jako starszy powinieneś wiedzieć, że „Nigdy nie wolno występować z oskarżeniami jeśli brak niezbitych dowodów., Ani przypuszczenia ani pogłoski – nie stanowią wystarczającej podstawy do udzielenia   nagany”.( Strażnica z 15.02.95r.) Podczas przesłuchania mówiliście, że nie wiecie kto mówi prawdę, a kto kłamie – ja czy moi teściowie, a posługiwaliście się kłamstwami i oszczerstwami teściów .

 Oto zarzuty wysuwane przez komitet sądowniczy,  świadczące Waszym  zdaniem  o  moim „wyuzdaniu”:

-Twoi  teściowie  mają  dla  ciebie  mieszkanie. Chcą  ci  opłacić  na rok z góry, a ty się nie chcesz wyprowadzić.( To były ich kolejne obietnice bez pokrycia, bo im chodziło tylko o to, bym się wyprowadziła, by mogli mnie wymeldować z mieszkania, do którego się wprowadziłam pod wpływem ich wyrafinowanych metod. Jednak dali obietnicę przy dwóch świadkach R. B. z Lubina i M. P., których nie chcieliście przesłuchać jako świadków, że to będzie nasze mieszkanie. Kiedy nie dotrzymywali obietnic i  obciążali mnie winą za nadużywanie alkoholu  przez mojego męża, za wykluczenie go z organizacji Bożej i wiele innych rzeczy, wszem i wobec oczerniali moją opinię, a chęć niesienia pomocy mężowi przypisywali złym pobudkom i nienawiści do męża. Oskarżali mnie i oczerniali, że to ja nadużywam alkoholu, że nie dbam o dzieci oraz wymyślali różne kłamstwa na mój temat. Grozili, że odbiorą mi dzieci, krytykowali mój sposób wychowywania dzieci itp. Dlatego chciałam wrócić do mieszkania w Lubinie. Jednak  Ty  Adamie   i  A. P. wywarliście na mnie presję, bym się nie wyprowadzała, ale żebym zameldowała się na stałe u teściów. W ten sposób  utraciłam  mieszkanie  w  Lubinie).

– Nie płacisz za prąd, teście  utrzymują  twojego syna. (To kłamstwo. Nie płaciłam takiej wygórowanej sumy, jakiej  żądali moi teściowie, gdyż wbrew wcześniejszym zapewnieniom nie pozwolili założyć osobnego licznika na prąd. Do dziś posiadam rachunki, które płaciłam, a Wy nie chcieliście ich zobaczyć, bo Was nie interesowały dowody, tylko posługiwaliście się kłamstwami teściów. To co zaniedbywał mój mąż, że nie łożył na utrzymanie rodziny, zarzucaliście mnie).

          –   Nie rozumiem w czym nie możecie się dogadać, teraz po ślubie możecie się dogadać bez języka, tylko ty musisz zrewidować swój stosunek do seksu. Kiedy mówiłam Wam, że byłam wykorzystywana seksualnie, A. P. sam sobie odpowiedział – „to chyba nie miało większego znaczenia. Przecież macie dwoje dzieci”. Ja niewiele miałam tam do powiedzenia, gdyż starsi  wszystko wiedzieli  lepiej ode mnie.

–   Jak mówiłam braciom, że mąż przynosi szynkę i pieczone kurczaki od teściowej, kiedy przepił pieniądze i je na moich oczach. Kiedy mu powiedziałam, żeby przynajmniej zjadł to w domu rodziców – powiedział: cierp k…o  jak jesteś głupia. Brat starszy mówił, że to nie prawda, bo pytali teściową i ona mówiła, że nie dawała mu żadnej szynki jak przepił pieniądze.

–         Bracie. Ty mnie oskarżasz, że ja kłamię.

–         Ty kłamiesz, oszukujesz nas.

–         Przykro mi bracie, kiedy nie wierzysz osobie, która jest w prawdzie,a wierzysz wykluczonemu. Jego  zarzut  pod  moim adresem – ‘ Nie przyjęłaś żadnej rady, którą ci dawaliśmy. Wiele trudów włożyłaś, by ratować małżeństwo na swój sposób. Chodziłaś do psychologa, na spotkania A.A., czytałaś książki na tematy  alkoholizmu. Tak  jak  Szatan  szukał  w  Piśmie  Świętym  wersetów, by łamać   prawo  Boże. Postępujesz jak  faryzeusze, którzy, szukają   dodatkowych przepisów, by  łamać  zasady  Boże.  Obawiasz  się,  byś  nie  zrobiła  więcej niż powinnaś. Chciałaś  jeździć na mitingi do psychologa  z mężem, by go zmienić, a  nic nie zrobiłaś w tym kierunku, by  wprowadzić  w  życie nasze rady. Omijasz te dziedziny, w  których  mogłabyś odnieść  zwycięstwo. Ciągle walczysz, próbujesz coś   udowadniać. Okazujesz   brak   szacunku   do  instytucji   małżeństwa.  Nie siadałaś  z  mężem  zgodnie  z  naszymi  radami. Miałaś  pozyskać  męża, a ty go nienawidzisz. Zachowujesz się jak  żona Hioba, która mówiła mężowi – przeklnij Boga  i  umrzyj!  Bracia  stwierdzili,  że  zmierzasz  w  niewłaściwym   kierunku, zamiast   swoim  postępowaniem  pozyskać  męża, ty  go   prowokujesz  –   teraz ponosisz  konsekwencje  przez  ‘naznaczenie’, bo  ty  okazujesz szacunek  i miłość świeckim ludziom, mordercom, pijakom, a nie dajesz szansy własnemu  mężowi. Skupiłaś się na analizowaniu  artykułów, które  mają  pokrycie  na twój  sposób myślenia.  Takim   postępowaniem  zyskałaś  sobie   przekleństwo.  Chorobliwie próbujesz wprowadzić w czyn to, co  tobie  pasuje, a omijasz  to,  co  trzeba. Nie wprowadzasz  w  czyn  to, co  jest  ci  niewygodne. Twoja  postawa – to  zarzut przeciwko nam, że  my  nie  mamy  rozeznania  w artykułach  na temat separacji i  alkoholizmu. Bracia  myślą   inaczej  niż  ty, a  ty walczysz  z  wiatrakami. Zachowujesz się jak niewiasta Jezabel – niszczysz zbór. Twoje złe postępowanie powoduje rozdźwięki i zachęca inne niewiasty do naśladownictwa. Lekceważysz wszystkie rady, jakie udzielali ci bracia. Ty uważasz, że cel uświęca środki. Nie przejmujesz  się  tym, co ludzie mówią i czynią. Całe grono braci starszych się z tobą nie zgadza, a ty się odwołujesz. Prawdę świadomie tłumaczysz. Twierdzisz, że to była jedyna rada – ‚ współżyj  na siłę  z  mężem’. Nie bierzesz rad do serca, tylko  do  umysłu. Nie  starasz  się  być  pokorna.  Manifestujesz  sprzeciw. Całe otoczenie widzi  to tak, a ty widzisz to inaczej. Powołaliście się na (2 list do Tes. 3:6,14).  „Żebyście się odsunęli od każdego  brata  postępującego  nieporządnie, nie według  tradycji, którą przyjęliście  od  nas. A  jeśli  ktoś  nie  jest  posłuszny naszemu słowu przekazanemu w tym, miejcie go za naznaczonego, przestańcie z nim  obcować, żeby  się  zawstydził”. –   Gdyż  lekceważysz  wszystkie  rady, jakie otrzymujesz. Twoje  czyny  odzwierciedlają   arogancką    postawę –   czyny skandaliczne. Mówisz  o godności, a godność to inaczej duma. Angelika idzie w twoje ślady, tylko Patryk  jest  mądrzejszy  i  nie  dał  się  wciągnąć.  Oszukałaś Jehowę wychodząc za mąż. Nikt nie jest u was w prawdzie. Teście gotowi  byli o wszystkim zapomnieć, byle się pojednać, ale ty wolałaś rozwód i  podział  dzieci. Okazujesz  wrogość  w  stosunku  do  teściów. Jako  starsi  mamy  ocenić  wasze postawy, a ty okazujesz brak szacunku dla ustalonych zasad w organizacji.  Powołaliście się na list do Hebr. 13:17.  – Powinnaś być posłuszna i  uległa tym, którzy  przewodzą, a  ty  wysyłasz  listy  do  Nadarzyna – nie  wiadomo   ile   już wysłałaś?   \  – Mówiłam,  że  jestem  lojalna  wobec  braci  i  wręczam  braciom  kopie swoich listów.\– „Dobrze, że  mamy  te  listy, to są pisemne dowody twojej postawy jaką przejawiasz”.

Dnia 02.03.95r.  zakończyła   się   długotrwała   sprawa rozwodowa, która   wyczerpała   mnie  emocjonalnie, a  po   10  dniach zostałam wykluczona   również   na   podstawie  oszczerstw  i  kłamstw  moich  teściów  jak również wykluczonego męża i wykluczonej siostry  męża, bo  głównym  oskarżycielem był brat  starszy, który  również  ukrywał swój alkoholizm, a który obarczał mnie  winą, za  upokorzenia, które  musiał  znosić  ze  strony  mojego  teścia tyrana,  a   który   za   kilka   miesięcy   sam   został  wykluczony.

– Kiedy pokazywałam  Wam  literaturę  biblijną,  na  której  opierałam  swoje  decyzje  o separacji \  Artykuły  do  studium  wE     1.11.1988r.  oraz   o   problemach  alkoholowych,  usłyszałam  –   nie   masz   pokory. Pouczasz  braci.  Zdradzasz pogardę  dla  autorytetów, ustalonych zasad i   mierników. Utożsamiasz się z Russellem, o którym mówiłam, że  też  był w separacji z żoną. (Artykuły do studium –wE 1.11.88 str 9

Dlatego wcześniej, bracia  nakazywali  mi  chodzić  do  trzech  sióstr i  wypytywać, co one robią, że  ich  małżeństwa  się  nie  rozpadają, mimo, że żadna z nich nie miała męża  uzależnionego od alkoholu.

– Zacytowaliście   mi  list  do ( Rzym.16:17), że wywołuję   rozdźwięki

swoim  postępowaniem  do  teściów  i braci  , bo  nie  podałaś ręki teściowej i nie odwiedziłaś  jej  w  szpitalu. To  samolubne  postępowanie.  (  Nie  ufaliście  mi,  że  teściowa  nie  chciała  ze  mną  rozmawiać. Dla  Was  liczyło  się  stwarzanie pozorów. Jak mogłam z nią rozmawiać , skoro starsi  nie chcieli  doprowadzić do konfrontacji, by uciszyć  oszczerstwa  na  mój  temat. Nie  chcieliście poznać moich  poglądów  i  czułam się  kompletnie nie rozumiana przez braci starszych, bo  uważaliście, że  to  mąż  potrzebuje  pomocy,  a  nie  ja. A starsi jeszcze dokładali   mi bezpodstawne  oskarżenia. Czułam  się  jak  Hiob  oskarżana, przez  fałszywych przyjaciół. Ignorowanie  problemu  przez  starszych  nie  sprawiło,  że   problem zniknął.  Nie  dość, że  sami  mnie   krytykowaliście,  to  jeszcze  wbrew  radom Jehowy zakazywaliście mówić o tym co boli. (Przebudźcie się! z 8.01. 2000r.) str. 24″ Pokrzywdzonym nieraz przynosi ulgę mówienie o swych przejściach…’ ofiary tortur często były ofiarami w dwojakim sensie. Po pierwsze, doznały cierpień fizycznych lub emocjonalnych, a po drugie, później nie mogły o tym opowiadać… Jeżeli poszkodowany chce się zwierzyć, a nie znajdzie w przyjacielu wdzięcznego słuchacza, może się pogrążyć w jeszcze większej rozpaczy”.)

 – Otrzymałaś  odpowiedź  na  swoje  pisma z  Nadarzyna. Powinnaś  się podporządkować naszej decyzji, a ty się odwołujesz. Nasze  postępowanie  było zgodne z braćmi z  Nadarzyna. (A chodziło Wam o  to, bym  nie  godziła  się  na rozwód, który założył  mój  mąż. To  zaraz  po  założeniu  tej  sprawy   zostałam „naznaczona” za to, że nie pogodziłam się z mężem i sprawa trafiła na wokandę sądową ,co utwierdziło mojego męża, że  powinnam godzić się na dalszy gwałt, poniżanie, drwiny,  znęcanie,  obelgi,  wyzwiska,  niechęć  do   łożenia   na  utrzymanie rodziny, a  przede  wszystkim  niechęć  do  leczenia  choroby  alkoholowej oraz dokonywania jakichkolwiek zmian w swoim życiu, gdyż mówiliście mi,- że mąż jako głowa domu ma prawo nie godzić się  na leczenie u  psychologa. Powinnaś powiedzieć, że  ty  nie  masz  żadnych  warunków. Zgadzasz się  na  utrzymanie małżeństwa beż żadnych warunków. Mąż ma prawo żądać zerwania separacji, ty nie masz żadnych praw. Nie jesteś równorzędnym partnerem.  \ A. P. takie  metody  stosował  w  swoim domu  więc jak  jakaś  siostra  może się temu przeciwstawić i dać przykład jego żonie!!!\).

„Przygotowujesz  się  do odpowiedzi  na  zebrania  na  akapity, na które dopisujesz.– Gdyby to było w moim zborze, to w ogóle bym ciebie nie zapytał.” – oto  Twoja Adamie wypowiedź, którą wprowadziłeś w życie.  ( I   WŁAŚNIE  TAKIE ZASADY   WPROWADZIŁEŚ     DO    SWOJEGO   ZBORU   I   DLATEGO ZLEKCEWAŻYŁEŚ   MOJE  PYTANIE  W  DNIU  2.06.10r. oraz 19.12.10r., kiedy chciałam wrócić do swojego zboru po półrocznej przerwie,  a Ty przez pół roku nawet nie zamieniłeś jednego słowa, po tym jak wysłałam Tobie smsa jak bardzo poczułam się zlekceważona, poniżona i zraniona po raz kolejny przez pasterza Jehowy, który podczas przesłuchania na komitecie sądowniczym posługiwał się oszczerstwami i kłamstwami teściów, a mój powrót do organizacji uzależniłeś od tego, że nadal będę Ciebie słuchać, kiedy wywierałeś na mnie presję, bym wprowadziła się do drewnianego domku teściów, gdzie mogli by nadal mnie tyranizować. Nigdy nie przeprosiłeś mnie za to, że narzucałeś mi swoją wolę i koniecznie chciałeś być ‘ panem mojej wiary’. Tyle razy informowałam Ciebie o kolejnych kłamstwach moich teściów już po moim wykluczeniu, ale Ty nie byłeś tym zainteresowany. Wolisz powiedzieć, że jestem psychicznie chora, by nie przyznać się do swoich błędów. Wyrobiłeś mi opinię manipulantki  i  wolisz, żeby sprawa trafiła do prokuratury niż miałbyś stracić szacunek, jak przyznasz się do błędu, że to Tobie brakowało pokory, że nie okazałeś posłuszeństwa Jehowie, by sprawdzić dowody, kto mówił prawdę, a kto kłamał. Kiedy mówiłam Wam, by przesłuchano świadków naszej umowy odnośnie obietnicy teściów w sprawie mieszkania, by można było udowodnić oszczerstwa teściów. Zlekceważyliście moje prośby).

 (Strażnica z 15.07.94r.) str 21-24  „ Weź(…) jeszcze jednego  lub dwóch”. Dobrze, jeśli będą to naoczni świadkowie. Być może słyszeli, jak ktoś zniesławiał drugą osobę albo byli przy spisywaniu umowy, co do której wynika teraz różnica zdań. Warto, aby ci świadkowie mogli być obecni przy wyjaśnianiu wszelkich szczegółów mających na celu ustalenie przyczyny problemu, na przykład przy składaniu  ustnych bądź pisemnych oświadczeń Jeżeli osoba winna uznaje swój błąd, przeprasza i próbuje wszystko naprawić, to ten, przeciw któremu zgrzeszyła, ‘pozyskał swego brata’( Mat.18:15)…Czasami trzeba usunąć zatwardziałego niegodziwca ze społeczności…Takim postępkiem jest  na przykład oszczerstwo, wystawiające na szwank opinię poszkodowanego”. Nie zrobiliście tego o co Was prosiłam, bo w Waszych oczach byłam słabą kobietą, którą można manipulować, a teść był groźnym tyranem, jemu nikt nie miał prawa się przeciwstawić, jak sam powiedziałeś przy D. M.. Dlatego można mnie było uciszyć przez wykluczenie mnie ze społeczności.

Na szczęście karcenie, do którego Jehowa dopuścił wzmocniło mnie i teraz potrafię bronić swojej godności, i nie pozwolę zrobić z siebie marionetki, mimo że w Twoich oczach nadal jestem nic nie wartą kobietą, której nie trzeba dotrzymywać obietnic, odpowiadać na listy lub oszczercze zarzuty, bo bracia z Nadarzyna, którzy ‘badali’ moją sprawę, też popełnili te same błędy co Wy i też wolą nie sprawdzać dowodów. Wolą trwać w przekonaniu, że chora osoba nie zasługuje na szacunek i zaufanie, a przede wszystkim na zrozumienie, bo chorych trzeba uciszyć lekami i niech czekają do Bożego nowego świata, którego oczekujemy, bo chory nie umie myśleć i niepotrzebnie zadręcza się doznanymi krzywdami, których to oni mają prawo uważać za zakończone, a nie poszkodowany. Być może ich nie obowiązują zasady wyłuszczone przez Jehowę za pomocą niewolnika wiernego i roztropnego. Książka Zorganizowani roz. 12 – GDY POWSTAJĄ TRUDNOŚCI.- „ Jeżeli winowajca przyjmuje upomnienie, prosi żeby mu przebaczyć i wszystko zostało załatwione, to w myśl słów Jezusa nie potrzeba przekazywać tej sprawy dalej…Sprawę można uznać za załatwioną, gdy  poszkodowany  przebacza, ponieważ   sprawca  poczuwa  się  do  winy, wyraża gotowość naprawienia w miarę możliwości powstałej szkody i  zabiega  o przebaczenie.( Mat. 5:25,26; Łuk. 17:3,4). ..istnieje możliwość, że on wcale nie zgrzeszył przeciw tobie i wówczas ci, których ze sobą zabierzeszbędą zmuszeni przekonać cię, iż nie masz żadnej podstawy do uskarżania się na brata. (Przyp.18:17) … powinni najpierw przeprowadzić dochodzenie. Jeśli się okaże, że wiadomość jest prawdziwa, i jeśli przedłożono dowody, z których wynika, iż rzeczywiści popełniono ciężki grzech,   wówczas grono starszych zboru wyznaczy komitet sądowniczy złożony przynajmniej z trzech braci, aby rozpatrzył sprawę… doświadczeni i odpowiednio wykwalifikowani.  (Kapł. 19:17).”

Wciąż się zastanawiam, dlaczego ani Ty, ani inni bracia nie próbowali mnie przekonać, że nie mam żadnej podstawy do uskarżania się na Ciebie Adamie? Dlaczego nikt do tej pory nie przeprowadził takiego dochodzenia?

Dotychczas, to tylko mnie zależy na wyjaśnieniu tej sprawy, która przy Twojej zręcznej manipulacji przetrwała 16 lat, gdyż masz poparcie tych samych braci, którzy mnie skrzywdzili i im też nie zależy na wyjaśnieniu sprawy, by przyznać się do swojej winy, bo pewnie  też są przekonani, że skoro Jehowa się nimi posługuje do tak zaszczytnych celów, to mogą mówić, –  by pozostawić sprawy, które Jehowa  powierzył im, one  mogą czekać do nowego świata. Po co rozdrapywać rany, które nigdy się nie zagoiły, lepiej uczyć się zachowywać pozory, że godzimy się na bierne czekanie, a swoimi żalami ‘obdarowywać’ osoby, które już dźwigają swoje ‘ciężary’ i ‘cieszą’ się, że mogą  wziąć na siebie dodatkowe ‘ciężary’ i wciąż zadawać pytanie Bogu Jehowie z Księgi( Habakuka 1:2-4,13)  „Jak długo, Jehowo mam wzywać pomocy, a Ty nie wysłuchujesz? Jak długo będę wołać do Ciebie o wsparcie wobec przemocy, a Ty nie wybawiasz? Czemu to ukazujesz mi krzywdę i patrzysz na niedolę? I dlaczego jest przede mną złupienie oraz przemoc i dochodzi do kłótni, i toczy się spór? Toteż prawo ogarnęła drętwota i nigdy nie ukazuje się sprawiedliwość. Ponieważ niegodziwiec otacza prawego, sprawiedliwość ukazuje się spaczona. Zbyt czyste masz oczy, aby spoglądać na zło: a na niedolę nie możesz patrzeć. Dlaczego więc patrzysz na postępujących zdradziecko, milczysz, gdy ktoś niegodziwy połyka bardziej prawego od siebie?”

Dlaczego  nadal  traktujesz   mnie  jakbym   była   wyjęta  z   pod    Prawa ? Czy  nadal   myślisz, że  jestem  tą  samą  osobą,  którą  byłam  przed wykluczeniem, że pozwalałam   sobą manipulować? Wykluczenie  spowodowało, że zmieniłam swoją osobowość, tak jak mnie zachęcaliście i teraz nie dopuszczę do tego, abyś wywarł na mnie presję i zrobił ze mnie marionetkę, by zasmucać serce Jehowy.

Nie cieszę się gorzkim smakiem odrzucenia, którego doznaję w zborze, ale umiem patrzeć realistycznie , że trzymanie się tego, co słuszne, nie zawsze znajduje aprobatę drugich. Musiał sobie z tym radzić nawet Jezus. Mimo to, zawsze postępował właściwie, co mnie niestety nie zawsze się nie udaje. Chociaż niektórzy naśladowali Syna Bożego i stali się Jego uczniami, inni gardzili nim i ‘uważali Go za nic’(Iz.53:3,4). „ Był  wzgardzony  i  unikany  przez ludzi, mąż mający  zaznać boleści i poznać, co to choroba. I było tak, jak gdyby ktoś zakrywał przed nami twarz. Był wzgardzony i uważaliśmy Go za nic…Myśmy Go poczytywali za utrapionego, ugodzonego przez Boga  i  udręczonego”

            Tak czułam się miażdżona takimi słowami przez braci starszych, którzy przez wiele lat zamiast wsparcia i empatii oraz pomocy i rad mocno opartych na Słowie Bożym, Biblii, udzielali mi rad i pouczeń opartych  na ich chorych doświadczeniach, że nie można mówić o negatywnych uczuciach, że trzeba być aktorką dla swojego męża, że trzeba przepraszać nawet jak ktoś wyrządza nam krzywdę i wiele innych bredni. To było rujnujące, kiedy nie chcieli reagować, gdy teściowie grozili mi, że odbiorą mi dzieci, kiedy zabraniali zamykać mieszkanie, bo uważali, że to jest ich mieszkanie i mogą wchodzić w każdej chwili, nawet jak byłam rozebrana w łazience. To było upokarzające, kiedy zamknęli bramkę wejściową na klucz i nie chcieli wpuścić mnie na posesję, a Ty nie reagowałeś, kazałeś mi wołać policję, mimo, że to mnie wykluczyliście. Kiedy przyjechała policja i przy okazji poskarżyłam się, że również prąd teść wyłączył w mieszkaniu, a teść na poczekaniu oczernił mnie, że ja sama sobie wyłączyłam prąd, by zepsuć im opinię. To jest straszne, że kiedyś nie przeszkadzało Tobie, że zmuszona byłam znosić takie szykany ze strony, kogoś, kto szczycił się, że jest Świadkiem Jehowy i dzięki Waszej pomocy nie wiele brakowało, a wyrzucił by mnie na bruk przez kolejne oszczerstwa, że nawet Świadkowie wyrzucili ją za awanturowanie się. (Kiedy podczas pobytu w szpitalu zrobili mi eksmisję na bruk, a gdy się odwołałam, powoływali się na Waszą decyzję ‘wykluczenia’, gdzie mogli bezkarnie nadal mnie upadlać i zniesławiać) A teraz karzecie mi zapomnieć te ohydne czyny, za które od oprawców nie usłyszałam nawet słowa przepraszam!

W chwili, kiedy najbardziej potrzebowałam wsparcia, kiedy teściowie z premedytacją uderzali w najsłabsze moje strony, by  ranić  i  osiągnąć  swój  cel – wyrzucić mnie z mieszkania jak wyrzuca się śmieci, mieli sumienie    dręczyć swoje wnuki, kiedy ich matkę siłą wyrzucali z mieszkania, do którego za pomocą presji i oszustwa kazali się wprowadzić, by mieć nad nami całkowitą kontrolę. Nie mogłam się pogodzić z taką skandaliczną niesprawiedliwością w organizacji Jehowy, a Ty jeszcze śmiesz zmieniać zarzut i usprawiedliwiać się, że zostałam słusznie wykluczona, bo wprowadzałam niepokój do zboru, że rozmawiałam o swoich problemach z innymi  braćmi?

-Czyżbyś  zapomniał jakiemu  celowi  służy  wykluczenie?  ( Strażnica z 15. 11.06r.)  str.27-30.„Oczyszcza z hańby  święte  imię  Jehowy i  chroni   dobrą  opinię  Jego  ludu. ( 1 Piotra 14 –16)  „… sami też stańcie się święci w całym swym postępowaniu, gdyż jest napisane:’ Macie być święci, ponieważ ja jestem święty’

   „ Żaden troskliwy pasterz nie bije łagodnej owieczki, która zrobiła sobie krzywdę i zaczęła beczeć. Podobnie starszym, którzy mają do czynienia z błądzącym współwyznawcą, zależy nie na wymierzeniu mu kary za przewinienie, lecz na tym, by w miarę możliwości pomóc mu odzyskać zdrowie duchowe. (Jakuba 5:13-20) „Niech nacierają go oliwą w imię Jehowy…jeśli ktoś wśród was zostanie odciągnięty od prawdy, drugi go zawróci”.  Jak chcieliście mnie zawrócić, jeśli to Wy posługiwaliście się kłamstwami teściów, żeby mnie oskarżyć i broniliście chorego myślenia alkoholika.-  „Starsi jednoznacznie stwierdzają, że nie okazałaś gotowości do współpracy z nim, co wyrażało się w niechęci do zastosowania   ich zaleceń.   W takiej sytuacji z uwagi na czystość zboru i bezpieczeństwo duchowe zboru starsi zmuszeni  byli ‘naznaczyć’ cię przed zborem . Mieli do tego pełne prawo, gdyż zbór nie może być obojętny wobec niechrześcijańskiego postępowania, które niepokoi  nie tylko braci ale nawet osoby świeckie.” – Cytat z listu od braci z Biura z Nadarzyna z dnia 20.10.94r. To nie  ważne, czy zostanie ukarana ofiara, czy sprawca czyli kat, ważne, że bracia stracili dużo czasu aby w zborze zapanował ’pokój’ jak jednemu zabronimy mówić prawdę. I czyja ‘sprawiedliwość’ ma panować w zborze , gdzie Głową jest Jezus?

Owca Jehowy ‘ beczy’, bo „pasterze Jehowy” zamiast oliwą Jehowy  nacierają mnie swoimi zaleceniami, które ranią i bolą- powodują coraz większe rany, ból, upokorzenie, złość, smutek, osamotnienie , odtrącenie,  żal,  poczucie krzywdy,  lekceważenie  oraz  poczucie  winy i  wstydu, utratę resztek poczucia własnej godności, braku zaufania do siebie i innych, braku zrozumienia. Zamiast stanowczego obstawania przy miernikach Bożych, które od paru lat zaczynałam stosować w swoim życiu, gdy zaczęłam korzystać z porad specjalisty, który swoje rady opierał na radach niewolnika wiernego i roztropnego , ale ‘pasterze’ z mojego zboru nie uznają takich rad, bo sami mają problem z odróżnieniem dobra od zła, a ja zastanawiałam się, jak mogę zwierzać się osobie, która w moim przekonaniu jest w bardziej żałosnym położeniu niż ja? Znowu próbuję „beczeć” do ‘silniejszych pasterzy’. Okazuje się, że to walka z wiatrakami. Złożyć protest wobec przemocy do osób, które dobro nazywają złem, a niewinnego winowajcą, gdzie prawda jest wypaczana i zamiast  opatrzyć ‘złamaną kończynę’ jak wyrozumiały lekarz ostrożnie nastawia złamaną kończynę, by nie sprawić pacjentowi niepotrzebnego bólu, a jednak mu pomóc, oni omijają ’zbolałą owcę’ i zastanawiają się, czemu nie odejdzie z ‘pastwiska’. (Kolosan 3:12) Zamiast przyodziać się w tkliwe uczucia: współczucie, życzliwość, uniżenie umysłu, łagodność i wielkoduszną cierpliwość, zachęcają ‘lekarza‘ do zadawania niepotrzebnego bólu, ranienia, używania ‘przeterminowanych lekarstw’, a w dodatku potwierdzają ‘złą diagnozę lekarską’ oraz  zamiast  pokarmu  ze  stołu  Jehowy, zachęcają do  przynoszenia ‘zepsutych, zgniłych  potraw  z własnego stołu’. A później się dziwią, że ‘owce’ chorują i dostają niestrawności. Ale zamiast ganić tych, którzy przynoszą zatruty pokarm, biją ‘owcę’,  która zatruła się i ,beczy’. Dlatego mam przeciw sobie ‘oddział pasterzy’. I tak okazuje się, ,że  to  zamiast ‘pasterze’ nawracać ‘owce’  do prawdy, odciągają od prawdy i zakazują mówić prawdę w ‘zagrodzie Jehowy’, bo trzeba chronić ,wilki’ zamiast ‘owce’, a ‘owca’ niech się błąka samotnie, lub niech ‘beczy’ poza ‘zagrodą Jehowy’. Ale jak ‘wilki w owczej skórze’ robią krzywdę ‘owcy’, to nawet  bracia, a tym bardziej  świeckie osoby,  powinny być obojętne wobec niechrześcijańskiego postępowania, bo to nie są nasi przyjaciele.- tak orzekł mój anonimowy rozmówca z Nadarzyna. Widocznie w ich odczuciu tak powinno zostać, bo oni lubią przestarzały pokarm ze swojego domu, tylko nie lubią rozwiązywać zastarzałych problemów, bo problemy trzeba zostawić Jehowie,  a co na to powie Jezus, który oddał życie za swoje ‘owce’?       .

Skoro Bóg daje prawo wyboru, to wybierają chomikowanie problemów       –  problemami  niech  zajmą  się  świeccy  fachowcy.

Po naszej ostatniej rozmowie widzę, że Twoje Adamie metody rozwiązywania problemów się nie zmieniły. Nadal nie dążysz do konfrontacji, by  osoby, które  plotkują w zborze poniosły konsekwencje. Nadal zatykasz uszy na skargi pokrzywdzonych, a zamiast rad ze Słowa Bożego, nadal udzielasz osobistych rad lub bagatelizujesz problem, nie dążysz do wyjaśnienia i naprawienia zawinionych przez Ciebie krzywd, a później mówisz, że nie wracasz do zastarzałych  problemów, bo mój teść nie żyje , a teściowa jest za stara, (ale jak teść żył, to też nie zależało Tobie na wyjaśnieniu moich skarg), podobnie jak od lat traktujesz niewyjaśnioną sytuację z Krysią Moćko.

  Nie umiesz się przyznać do błędów, które popełniasz raniąc słowami, a ja potrafię nawet publicznie przyznać się, że czegoś nie wiem lub nie rozumiem. Dlatego uważasz moją sprawę za przestarzałą i nie chcesz do tego wracać, bo jak ktoś leczy się  psychiatrycznie, to jego zachowania można zrzucić na kanwę choroby, a może myślisz, że sama się zniechęcę i dam za wygraną, kiedy swoim zachowaniem nadal będziesz lekceważył chore osoby i w ten sposób będzie zniesławiane dobre imię organizacji. Myślisz, że jak kiedyś nie interesowały Ciebie dowody kto  komu wyrządza krzywdę, tak Jehowa Bóg pozwoli z siebie drwić i teraz zmieniasz zarzuty, za które zostałam wykluczona, byle uniknąć konsekwencji?  ZAMIERZASZ  NADAL  MNIE  NIE  PYTAĆ, BO  W  TWOIM ODBIORZE, KIEDY  MÓWIĘ, ŻE CHCĘ, ABY SZCZERZE   I   OTWARCIE ROZMAWIANO   O   PROBLEMACH,   ZAMIAST  PLOTKOWAĆ, TO  DLA CIEBIE  TO   JA  WPROWADZAM    SZATAŃSKIE    METODY   TERAPII ŚWIECKIEJ.  Jehowa   dał   możliwość   Mojżeszowi   wyrażania   własnych poglądów, a Mojżesz nie bał się otwarcie powiedzieć Jehowie, co myśli, a ja po tym jak mnie boleśnie zraniłeś i zlekceważyłeś, bałam się Ciebie przez tyle lat. Teraz  przestałam  się  Ciebie  bać,  mimo, że  w  moim  odczuciu, to  Ty  chcesz w zborze  zastępować  Boga.

–  Kiedy  prosiłam  Was, byście  pozwolili  mi  ponieść  konsekwencje mojej decyzji  o  separacji, daliście  mi  do zrozumienia, że  właśnie  wykluczenie  jest konsekwencją mojej decyzji. (Dodatki do studium-wE 1.11.88r. str.11.  „ Chrześcijanin, który by się zdecydował na ten krok, sam ponosi za to odpowiedzialność; powinien też pamiętać, że wszyscy zdamy sprawę przed Jehową”).

–      Bracia  chcą    potrząsnąć     twoim     sposobem     myślenia,     byś

zrewidowała swój sposób  postępowania  i  myślenia, gdyż stwierdziliśmy,  że   zmierzasz  w niebezpiecznym  kierunku, dlatego  udzielali  ci   rad,  by   tobie   pomóc. Może wykluczenie  tobą  wstrząśnie, bo  nic  nie było w  stanie   tobą  wstrząsnąć.  To nasza  porażka,  że  nie  potrafiliśmy   ciebie    nakłonić  do  zmiany nastawienia. (  Dlaczego żaden starszy nie  wykazał  mi na  Biblii lub literaturze  biblijnej, co robię niezgodnego z prawem Bożym przed wykluczeniem lub teraz?  )

–  Próbowaliśmy   pobudzić  ciebie   do   skruchy,  ale  ty   nie   uznajesz autorytetów. W trakcie  przesłuchania  nie  dostrzegliśmy  oznak  skruchy. Jeżeli zmienisz swoje  nastawienie,  gniew, złość,  zapalczywość – możesz  pisać  o przyłączenie  do  nadzorcy A.P.

( Próbowaliście  mnie  obciążyć odpowiedzialnością  za  błędy  mojego  męża  oraz swoje, bo to Wam brakowało pokory, by rozwiązywać problemy zgodnie z radami Jehowy, dlatego próbowaliście nawet przy pomocy psychologa zmusić mnie do napisania prośby o przyłączenie, bo Tobie brakowało pokory, by przyznać się, że zamiast skarcić sprawców przemocy, skarciliście ofiarę, bo byłam słabą bezbronną kobietą, udręczoną  nie  tylko  przez   męża   alkoholika,  teścia   tyrana, ale i ‘pasterzy’, którzy powinni byli chronić owce Jehowy ).

         – A teraz masz zabiegać o dobre stosunki z teściami. Zaprosisz teściów do siebie na poczęstunek. Razem wyruszycie  do  służby. ( Zastanawiałam  się, jak mogę  spełnić tak  sprzeczny ze  sobą  warunek, skoro wykluczonemu nie wolno przebywać z braćmi, a tym bardziej razem wyruszać do służby??? -Teraz to ja oczekuję, że teściowa przyjdzie do mnie, żeby mnie przeprosić za wulgarne wyzwiska, obelgi, drwiny, wierutne kłamstwa, groźby odebrania mi dzieci, bezprawne wyrzucanie z mieszkania, zmuszanie mnie do określonych zachowań, ataki słowne i fizyczne, znęcanie się nade mną i dziećmi, zatajanie prawdy dla korzyści materialnych oraz chronienia nałogu syna i męża, ohydne oszczerstwa pod moim adresem. Składanie fałszywych zeznań przed sądem i braćmi. Złośliwe plotkowanie  i  obrzucanie  obelgami  oraz  manipulowanie braćmi itp. )

         – Masz przejawiać pokorę w przyjmowaniu rad i pouczeń za pośrednictwem starszych zboru (Ja oczekuję od Ciebie Adamie, że zgodnie z moją prośbą do Ciebie z listu z 30.08.08r. Jan T., M. D., M. P. oraz bracia tworzący drugi komitet  sądowniczy, osoby, które zamiast rad Jehowy udzielali mi swoich osobistych rad, przyjdą mnie przeprosić za upokorzenia, oszczerstwa, kłamstwa oraz wpędzanie mnie w nieuzasadnione poczucie winy, za coś na co nie miałam wpływu, a czułam się krzywdzona, atakowana i poniżana, a wstydziłam się, że takie okrutne rzeczy dzieją się w organizacji Jehowy za przyzwoleniem ‘pasterzy Jehowy’.  Wasze poczynania oraz bierna postawa wobec faktycznych sprawców przestępstwa, doprowadziły mnie do utraty zdrowia. Pozbawiliście mnie wsparcia przyjaciół na okres 8 lat, a teraz Ty Adamie swoją postawą spowodowałeś, że jestem odizolowana od braci w zborze i zamiast wsparcia jakiego potrzebuję w trudnych chwilach swojej choroby, borykam się samotnie ze swoim cierpieniem, odrzuceniem i nie zrozumieniem, pogardzana przez braci starszych ze swojego zboru. Czuję się jak Hiob porzucona i opuszczona oraz lekceważona przez najbliższych).

 

         „Wyuzdanie”. (Gal 5:19)  – w czym ja jestem wyuzdana?

A. P. powiedział (żebym przeczytała sobie w domu ze Strażnicy XCV nr 5 str. 22-24 co to jest „wyuzdanie”, bo nie rozumiałam stawianego mi zarzutu ‚wyuzdanie’ ): -są to czyny, które odzwierciedlają postawę bezczelną, zdradzającą lekceważenie , brak szacunku, a nawet pogardę dla ustalonych mierników,  praw i  autorytetów. Jest to usposobienie, które nie zna żadnych hamulców i które się nie cofa przed niczym, co podsunie kaprys lub nieokiełzana bezczelność. Pogardliwy  i lekceważący stosunek do znanych autorytetów.  Nie szanują zwierzchności i wypowiadają się obelżywie o chwalebnych. Odrzuca wszelkie ograniczenia, nie waha się urągać  ogólnie przyjętym zasadom przyzwoitości, bezczelnie wyszydza zwierzchności.

         – Stawiacie mi poważny zarzut. Oczekuję, że mi go udowodnicie.

Ani podczas przesłuchania na komitecie sądowniczym, ani obecnie nikt  nie przedstawił mi dowodów mojej ‘wyuzdanej’ postawy. Natomiast ja jestem w stanie przedstawić dowody no to, że bracia starsi z Tobą Adamie na czele z poparciem braci z Nadarzyna, wyrządziliście mi nieodwracalne szkody moralne i finansowe poprzez oszczerstwa poparte przez  braci starszych w zborze, przez nadzorców obwodu i okręgu oraz odpowiedzialnych braci z Biura w Nadarzynie, którzy zamiast zbadania moich skarg, czy są uzasadnione, nadal uciekają od  cudzych problemów  po przez : – lekceważenie, zastraszanie, moralizowanie, krytykowanie, osądzanie, grożenie, doradzanie, zmienianie tematu, decydowanie, logiczne argumentowanie, chwalenie połączone z oceną i pocieszanie.

Również bracia z Biura Głównego w Brooklynie zbagatelizowali moje prośby o wnikliwe i definitywne rozpatrzenie mojej prośby, gdyż każda zwłoka pogarsza mój stan duchowy i emocjonalny, a  przede wszystkim stawia organizację Boga Jehowy w złym świetle.

Dlatego, że czuję się prześladowana i lekceważona przez „przedstawicieli Boga Jehowy”, postanowiłam iść za przykładem kobiety opisanej w Ewangelii   (  Marka 5:25-27,20,33,34), która zmuszona była złamać Prawo Boże, by ratować życie, gdyż kierowała się  głęboką wiarą.

Ja również kieruję się głęboką wiarą w to, iż Jehowa Bóg nie będzie bez końca znosił zniesławiania Jego imienia i znęcania się nad Jego Świadkami. Jestem przekonana, że – „Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyśmy byli kuszeni ponad to, co możemy znieść”. Nigdy nie dopuści sytuacji, w której nie bylibyśmy w stanie wykonywać Jego woli. (Ps. 94:14).( Jana 14:26). (Strażnica z 15.11 10r.)str.26,27.

Dlatego zgodnie z radami ze (Strażnicy z 15.09.98r.”JAK ODRÓŻNIĆ DOBRO OD ZŁA) „ ze str. 16, ak. 13 (2 Kor. 6:4 –10) ‘Ale we wszystkim polecamy siebie jako sług Bożych- w wielkiej wytrwałości, w uciskach, w potrzebach, w trudnościach, w’ wypadkach pobicia, w więzieniach’, w zamieszkach, w trudach i bezsennych nocach, w okresach braku żywności: czystością, poznaniem, wielkoduszną cierpliwością, życzliwością, duchem świętym, miłością nieobłudną, mową prawdziwą,, mocą Bożą: przez oręż prawości po prawicy i po lewicy, poprzez chwałę i zniewagę, poprzez złą opinię, i dobrą opinię: jako zwodziciele, a jednak prawdomówni, jako niezłomni, a jednak uznawani, jako umierający, a jednak oto żyjemy, jako karceni, a jednak nie wydani na śmierć, jako zasmuceni, ale zawsze radośni, jako biedni, ale  wzbogacający  wielu, jako  nic nie mający, a jednak posiadający wszystko’.

Jeżeli to możliwe, występują przed urzędnikami i sędziami, aby dowieść swej niewinności. Wszelkimi dostępnymi sposobami starają się publicznie bronić dobrej nowiny.(Fil.1:7).” …zarówno w moich więzach, jak w obronie oraz prawnym ugruntowaniu dobrej nowiny”. Ale, gdy już wykorzystają wszystkie możliwe środki prawne, pozostawiają bieg spraw w rękach Jehowy. ( Ps.5:8-12). „Jehowo, prowadź mnie w swej prawości ze względu na moich wrogów; drogę swoją wyrównaj przede mną… Bóg ich uzna za winnych, upadną wskutek swych własnych rad. Z powodu swych licznych występków niech zostaną rozproszeni, Gdyż zbuntowali się przeciw Tobie. Radują się natomiast  wszyscy, którzy się u Ciebie chronią , po czas niezmierzony, będą wołać radośnie. A gdy zagrodzisz dostęp do nich i miłujący Twe imię będą wielce radować. Bo Ty Jehowo będziesz błogosławić każdemu, kto jest prawy, niczym wielką tarczą otoczysz ich  swym uznaniem”. ( Przyp.20:22). Tak jak pierwsi chrześcijanie, są gotowi w razie potrzeby cierpieć ze względu na prawość. (1 Piotra 3: 14-17). „Zachowujcie dobre sumienie, aby w tym, co się mówi przeciwko wam, zostali zawstydzeni ci, którzy się wypowiadają lekceważąco o waszym dobrym postępowaniu w związku z Chrystusem.”( Piotra 4:12-1 4,16).” Jeżeli was lżą ze względu na imię Chrystusa, to jesteście szczęśliwi, ponieważ spoczywa na was duch chwały, duch Boga. Jeżeli zaś cierpi jako chrześcijanin, niech się nie wstydzi, lecz niech w tym imieniu wychwala Boga.”

           To straszne, ale ja czuję się prześladowana i dręczona przez ‘sług Jehowy’ i to przez ponad 25 lat i odpowiedzialni bracia nie chcą mi pomóc. Dlatego zmuszona jestem,  jak ta chora kobieta opisana w Ewangelii Marka, złamać  Prawo Jehowy, by ratować życie oraz dobre imię organizacji Bożej.

Swój list, który napisałam do Ciebie Adamie M., po raz ostatni, pozostawiam mojemu synowi Patrykowi, który był świadkiem naszej ostatniej rozmowy, podczas której powiedziałeś, że mnie nie przeprosisz  publicznie oraz nie zapytałeś jak możesz naprawić swoje grzechy, których się dopuściłeś względem organizacji Bożej, hańbiąc imię Jehowy i mnie, a powiedziałeś, że nie będziesz  udzielał mi głosu na zebraniu, bo moje wypowiedzi bulwersują braci i są przesycone szatańską świecką terapią. Nie powiedziałeś mi, kogo one zbulwersowały, a ja Wam powiem, że podobne odczucia ma I. P. i wiele innych osób, które nie mają odwagi powiedzieć tego głośno, ta jak ja i H. K., bo boją się ukarania za mówienie o swoich odczuciach.

Kopię swojego listu przesyłam do nadzorcy okręgu Hieronima J., który przed terminem oddania sprawy do prokuratury zajął się tą sprawą oraz do braci z Brooklynu.

Patryk , czy Ty poczuwasz się do wyjaśnienia, kto mówi prawdę odnośnie tego, dlaczego Adam nie przyszedł do mnie na wizytę pasterską 15.12.10r. z całym gronem braci starszych o co prosiłam Olę S.? Ty Adamie powiedziałeś, że tak zdecydował nadzorca obwodu Sławomir B.  Natomiast on nas poinformował, że jest zaskoczony, że padła taka propozycja. Oczekuję również wyjaśnienia, dlaczego przez grono starszych zboru jestem uważana za manipulantkę oraz dlaczego nie są zainteresowani, tym kto w zborze szerzy plotki? Nadal oczekuję rozmowy z całym gronem braci starszych.

A ty Hieronimie J., czy w związku z tym co napisałam nie czujesz się  zobowiązany do wyjaśnienia do mi dlaczego zlekceważyłeś moje dotychczasowe skargi i zamiast wyjaśnienia problemu, zachęcałeś mnie zmiany zboru oraz dlaczego Sławomir B. nie chciał, by doszło do konfrontacji z Tobą Adamie po niedzielnym zebraniu w dniu 19.12.10r., kiedy nie udzieliłeś mi głosu?

Ty Adamie  powiedziałeś, że nie  zamierzasz  prowadzić  ze mną wojenki.

Ja chcę podkreślić, że moje intencje są dobre, gdyż kieruję się zasadami biblijnymi i nie walczę z ludźmi, tylko o sprawiedliwość, miłość i prawdę w ORGANIZACJI  BOŻEJ.

Na definitywne i wnikliwe rozpatrzenie mojej skargi przeciw Tobie Adamie oraz biernej postawy braci z Biura w Nadarzynie, którzy skrzywdzili mnie oraz wiele skrzywdzonych przez ‘pasterzy’ ,owiec Jehowy’ będę czekała do 08.03.2011r.

Brak reakcji ze  strony  przedstawicieli  Jehowy  spowoduje, że 09.03. 11r, że będę zmuszona szukać sprawiedliwości w świeckich sądach zgodnie z moim listem z  dnia 27.12.2010r

Z poważaniem       Danuta Kubik.

 

 

Dołożono 18 marca 2017 roku. Do dziś brak odzewu na moje kolejne list

Danuta Kubik                                                    Głogów 28.08.2016r.                     ul.                                                                                                                             67-200 Głogów                                                                                                       tel.  ………….                                                                                                               domowy ………… Do A., P. B. Członka  Komitetu Oddziału Świadków Jehowy w Polsce05-830  Nadarzyn ul. Warszawska 14            Dotyczy:   nierozwiązanego problemu i Twojej Pawle  zakłamanej postawy na sprawie sądowej w Legnicy w dniu 27 kwietnia 2016r.             Zwracałam się do Ciebie Bracie Pawle już wielokrotnie – prośba o mediacje pismem z dnia 05.11. 11r., listem z dnia  14.07.12r.,18.10.12r., 17.02.13r. 05.03.14r. oraz telefonicznie w styczniu 2013r. Wcześniej zwracałam się z rozpaczliwym wołaniem o pomoc oraz ze skargą bezskutecznie do Biura Oddziału od 1994r. – 2003 roku

Przez tyle lat czekałam na przeprowadzenie konfrontacji pomiędzy mną a braćmi z Głogowa i pomoc w rozwiązaniu konfliktu. Miałam nadzieję że oczernianie mojej osoby i innych braci w zborze zakończy się podczas spokojnie prowadzonych negocjacji

Ignorowanie mojego problemu doprowadziło do tego, iż straciłam szacunek do Ciebie oraz nabrałam wątpliwości czy aby jesteś właściwą osobą, która  reprezentuje  religię  przeze mnie wyznawaną

Mówiłam Ci o tym, że już wielokrotnie stawałam sama przed A. M., ponieważ  deklarował, że jest ekspertem w różnych dziedzinach. Okazało się inaczej, lecz on nigdy nie przyznał się do błędu i sugerował, że taką samą decyzję w mojej sprawie podjęli bracia z Biura Oddziału w Nadarzynie.

Bracia z Biura Oddziału przeprosili mnie, ale do dziś nie wiem za co. Być może nie wiedziałeś o tym, co się działo w Głogowie, bo byłeś za granicą. Smutno mi, że nawet nie zareagowałeś na list z dnia14 lipca 2012r. do Ciebie, który wrzuciłam do skrzynki  na zgromadzeniu w Zielonej  Górze.

Dzisiaj rozumiem, że Ty nie  liczyłeś się z moimi  potrzebami  i  nie chciałeś spojrzeć na problem z mojego punktu widzenia.  W moim przekonaniu od niesienia mi pomocy powstrzymywał Ciebie negatywny stosunek do mnie. Dotknęło mnie to, że podczas  rozmowy telefonicznej sugerowałeś, że mam złe pobudki i intencje i nie chcę  ugody. Najgorsze jest to, że kazałeś  mi przymykać oczy i tolerować to, co Jehowa Bóg potępia i czym się brzydzi.

Teraz na sprawie stwierdziłeś, że tym powinni się zająć miejscowi bracia starsi.

Dlaczego zatem nie dopilnowałeś, by tak się stało? W stosunku do mnie, Ty zachowałeś się podobnie, jak starszy brat króla Dawida, który pałał gniewem na tego, który stanął w obronie ludu Bożego i dobrego imienia (1 Sam.17:28,29).

Dlaczego zganiłeś mnie  zamiast  zweryfikować fakty i ponownie  udzielałeś  mi  rad, bym nie wracała do przeszłości?

Gdybyś  zajął  się  tym  problemem  w  należyty  sposób, ta  sprawa  prawdopodobnie dawno by  się  zakończyła. Zobacz – Strażnica z 1.03.2005r. str. 4-7, z 15.08.2011r. str.30, z 15.11.2013  str.30, z 1. 09.14r. str. 7-9  oraz  nr 3, 2016r. str. 5  ak.3Pokaz  mi, gdzie  w Biblii  jest napisane, że nie mamy prawa wracać do przeszłości?

To bierna postawa i udzielanie osobistych rad braci z Biura Oddziału powoduje, że tak, jak powiedziałeś na sprawie – „Powiedziałem że są to trudne tematy, bo dotyczą odległych spraw. To jest oburzające, że Ty Bracie Pawle bronisz sprawcy, a winą   obarczasz  ofiary. Widzę w tym duże zaniedbanie i chore spojrzenie.

Przebudźcie się! z marca 2012,. str.10 cytuję – „Wnikliwość pozwala nam dotrzeć do sedna sprawy i zrozumieć dlaczego ktoś powiedział lub zrobił tak, a nie inaczej, …Co można zrobić? Gdy problem jest poważny i  nie  potrafisz  puścić  go  w  niepamięć,  podejdź  do winowajcy  i  zaproponuj  rozmowę.  Szybko. Nie  odkładaj  rozmowy, żeby  zatarg  się  nie rozognił”.  Dlaczego nie  zastosowałeś się do tych rad?

List z Biura Oddziału  z 14  lipca  2010r.  jest  zaprzeczeniem  tego, co  mówiłeś  na sprawie, że  Biuro Oddziału  skupia się tylko na udzielaniu  wskazówek  biblijnych. Słowa  – Nadal czujesz się skrzywdzona  i  nierozumiana, a  winnym  tego  stanu  rzeczy  jest  Twoim zdaniem brat A.  M.…Jeszcze  raz  chcemy Cię  zapewnić, droga  siostro  Danuto, że naprawdę jest nam przykro, iż przeżywasz takie problemy emocjonalne. Jednak uważamy, że przyjazd  do Głogowa  i osobiste  zaangażowanie się w wyjaśnienie  spraw, które zdarzyły się kilka lat temu, a stały się   PRZYCZYNĄ twoich problemów, nie jest dobrym  rozwiązaniem. Spowodowałoby to tylko niepotrzebne rozdrapywanie ran. ( Nie doszło by do  rozdrapywania ran. O rozdrapywaniu możemy mówić wtedy, kiedy rana  się zabliźni. Moja rana  trwająca od przeszło  20  lat  nigdy  się  nie  zabliźniła.  Bracia  proponowali  mi, bym  zachowała  się jak Mefiboszet, który nie dociekał sprawiedliwości.  Mefiboszeta  krzywdy zostały przy nim, a moja krzywda za bardzo mnie dręczy bym sobie ją odpuściła.  Ty,  bracia i   A. M. dobrze wiecie o tym, że zostałam przez Was skrzywdzona i potraktowana niesprawiedliwie. Nie walczyłabym w sądzie, gdyby było inaczej).

Bracia napisali do mnie -„ Może się zdarzyć, że osoby, które –   jak dawniej Dawid –  powinny stać na  straży  prawości, nieraz  POCHOPNIE  NAS  OCENIĄ, albo  nawet nas SKRZYWDZĄ. (Waszym zdaniem) Moglibyśmy wówczas próbować dochodzić swojej racji albo domagać się ukarania winnych„.

Jak pogodzić te rady do tych z ks. ‚Zorganizowani’-Jeśli jesteśmy szczerzy, nasze przeprosiny będą obejmować przyznanie się do winy, prośbę  o  wybaczenie  i  próbę naprawienia szkody”. Zatem kłamstwem jest to, co mówiłeś, iż  bracia  z  Biura Oddziału wskazują na wskazówki biblijne. Zamiast ukarania osoby, która  nie  przyznaje się do winy, bracia z Biura Oddziału dają jawne przyzwolenie na krzywdzenie mnie, a Ty dopuszczasz się tuszowania i  kłamstw oraz obciążania mnie swoimi błędami.

Ja chcę postępować zgodnie z radami ze Strażnicy z 15.04.2011 str.13 i 14 – Gdy w grę wchodzą zasady biblijne, nie możemy pozostać niezdecydowani…Mogą kłamać lub dopuszczać się oszustw, a potem nakłaniać nas, żebyśmy ‚poszli za tłumem’ – dołączyli do nich albo chociaż ukrywali ich niecne czyny. (Wyjścia 23:2) Osoba umiejąca podejmować decyzje przynoszące chwałę  Bogu  nie  pozwoli, by  strach  czy  pragnienie akceptacji skłoniły ją do postępowania wbrew sumieniu wyszkolonemu na Biblii (Rzym.13:5)…Najważniejsze jest dla nas zachowywanie czystego sumienia przed  Bogiem, a  nie  zadowalanie  ludzi (1 Tym. 1:5)”.  Ja chcę być posłuszna mojemu Władcy – Bogu Jehowie i Jezusowi (Dz. Ap.5:28,29

Moja skarga, a zarazem ostrzeżenie  z dnia 27.12.10r., również zostało zignorowane, a Ty dopuszczasz się kłamstwa  w dodatku w sądzie i to pod przysięgą, dlatego jestem zdecydowana stać w obronie zasad Bożych, ujawnię Twój  grzech  i nie  pójdę  na  żaden kompromis. ( Strażnica z 15.11. 14r. str.14 ak. 8) Cytuję –  ” Jeżeli  jesteśmy  skoncentrowani na zwierzchniej władzy Boga  i  Mu  ufamy, nikt nie skłoni nas do kompromisu  ani   nie damy się usidlić  strachowi ( Przyp. 29:25)”

Za wszelką  cenę  bronisz się, by  rozmowa  nie  odbyła  się  przy  świadkach  wbrew zasadom  zanotowanym w  ks.  „Zorganizowani” na str.149 cytuję –  „Najlepiej, żeby to byli świadkowie zarzucanego mu czynu, ale jeśli nie ma  nikogo takiego, możesz  wziąć  ze sobą INNYCH  BRACI, aby  ROZMOWA  ODBYŁA  SIĘ  W  ICH  OBECNOŚCI . Może mają DOŚWIADCZENIE W  DANEJ  DZIEDZINIE  i  potrafią ustalić, czy naprawdę doszło do wykroczenia… Gdy masz  dowody, że twój brat  poważnie zgrzeszył  wobec  ciebie, i – mimo starań, które ponawiałeś rozmawiając z nim w cztery oczy oraz w OBECNOŚCI JEDNEGO LUB  DWÓCH  ŚWIADKÓW – sprawy nie udało się  załatwić, a  TWOIM  ZDANIEM  nie można jej  zlekceważyć, to  powinieneś  przedstawić  ją  nadzorcom zboru”. Którzy bracia starsi badali w ten sposób moją sprawę?

To ja zwróciłam się do Ciebie telefonicznie z prośbą aby sprawa została rozwiązana w obecności psychologa /brata/  i  świadków. Mówiłeś, że  rozmawiałeś  z  różnymi braćmi, aby pozyskać jak najwięcej  informacji  i zapewniałeś, że  wrócimy do tej sprawy. Okazało się, że rozmawiałeś ze wszystkimi, tylko  nie  ze  mną. A  to  jest postępowanie niezgodne z radami i zasadami biblijnymi ( Powt. Pr. 19:15-20).

W sądzie skłamałeś, że to ja zadzwoniłam, że się wycofuję mówiąc, – Powódka zadzwoniła ponownie, odmówiła spotkania”. Prawda  jest taka, że to Ty nie dołożyłeś starań, bo nie widziałeś możliwości rozwiązania tego problemu. Przeprosiłeś  i  wycofałeś  się  dając nadzieję, że pochylicie się nad sprawą,  bym  mogła lepiej  czuć się w zborze. Zasugerowałeś jednak, że jeżeli  to  nie  jest  sprawa  życia  lub  śmierci, to czasami lepiej o tym zapomnieć i dodałeś bym czekała na Jehowę.

Ja  informowałam Ciebie o kłamstwach  A.  M. i bezpodstawnym odebraniu mi prawa głosu, a także o tym, jak bardzo cierpię z tego powodu, że  mam  myśli samobójcze, a Ty  każesz  mi  zapomnieć  i  czekać  na  Jehowę  oraz  oskarżasz, że  nie  dążę  do  pokoju. Zarzucasz mi się, że nie jestem ugodowa. Mam inne zdanie na ten temat. Wystarczyło  by, by A. M. mnie przeprosił  publicznie  i  zadośćuczynił mojej  krzywdzie  i sprawa  by  się zakończyła, bo to on mnie, a  nie  ja  jego skrzywdziłam. To  on  jest  nieugodowy  i  mataczy sprawę. Nawet w  prawie  świeckim  jest  tak, że  to  sprawca  ponosi  konsekwencję  swojego postępowania.   

Ty  z  kolei  zrobiłeś  bardzo  dużo – rozmawiałeś  z  różnymi  braćmi, cytowałeś  mi wersety z Biblii, byleby odwrócić moją uwagę od kontynuacji  rozmowy  o  nierozwiązanym  problemie.

(Strażnica nr 1 z 2016r. str.5)  czytamy, że – „Kłamstwo obejmuje naciąganie lub wypaczanie faktów w celu wprowadzenia kogoś w błąd…”.

Ty zeznawałeś pod  przysięgą, że  będziesz  mówił  prawdę, a kłamałeś. Wymyśliłeś sobie  nawet,  że  miałeś  ze  mną osobisty kontakt  na  zgromadzeniu  w  Zielonej  Górze. Powiedziałeś,  że  mam  konflikt  ze  sporą  grupą  osób, członków  wspólnoty – a  jest  to nieprawda. To, że nie mam bliższych kontaktów z braćmi z członkami zboru nie oznacza, że jestem z nimi w konflikcie.  To A. M. swoją postawą dąży do izolowania mnie.

Dawniej sprawy sądowe odbywały się w bramie miasta. Były to sprawy jawne i każdy sługa Boży miał w nie wgląd.  Komitet sądowniczy nie rozpatrywał mojej sprawy w rzetelny sposób, nie  chciał wysłuchać  świadków tylko zostałam skazana na podstawie pomówień. Po ogłoszeniu mojego wykluczenia  kilka  sióstr  się  rozpłakało. Porównaj  ks. „Wnikliwe poznawanie  pism” str. 694 i 695 cytuję – „Sprawy  sądowe  odbywały  się  w  ‚bramie  miasta’ ( Pow.Pr.16:18; 19:17; 21:19; 22:15,24; 25:7; Rut.4:1) Najwyraźniej  chodziło  o znajdujący się przed bramą plac miejski, na którym zgromadzonemu ludowi czytano  Prawo  i  ogłaszano różne obwieszczenia. (Neh. 8:1-3) Łatwo było tam znaleźć świadków w  sprawach cywilnych. Poza  tym  publiczny  charakter  rozprawy  zapewne  zachęcał  sędziów do  starannego rozpatrzenia dowodów i wydania sprawiedliwego wyroku”. (Pow. Pr. 13:14,15; Mat. 18:15-17).

O  artykule  w  gazecie  powiedziałeś, że  to  ja  Tobie  powiedziałam, ‚ iż nie miałam wpływu na treść tego artykułu i nie  chciałam by  on  się  ukazał’- a to nie jest prawdą. Nic takiego nie powiedziałam. To jest wypaczanie moich wypowiedzi.

Nie dostarczyłeś do sądu formularza  S – 77″. To  jest  kolejny  dowód  na to, że chcesz zatajać fakty. W wyjaśnieniu z dnia 10.09.14r. pod  którym  się  podpisałeś zasłaniając się tajemnicą spowiedzi oraz ochroną  danych  osobowych dołączyłeś fragment z 1 do Koryntian 5:11-13. sugerując, iż ja dopuszczałam się świadomego trwania w grzechu. Są to oszczercze pomówienia. Oczekuję, że mi to udowodnisz lub za nie przeprosisz.             

  • Stwierdziłeś, że w mojej wypowiedzi  nie było nic niestosownego, kiedy odebrano mi prawo głosu na zebraniu bez powołania komitetu sądowniczego, a jednak zachowałeś się jak  ‚Piłat’ – umyłeś  ręce  pozostawiając sprawę nie załatwioną (Jer. 23:14-16; 1 Tym.5:20; 1 Jana 3:17,18).Ta sprawa pewnie pójdzie dalej swoim  torem. Jeśli  chodzi  o  konfrontację, to ciągle jestem gotowa, ale na moich warunkach, czyli z udziałem  świadków  i  moją  panią mecenas.W pierwszym liście do Koryntian 5:11 napisane jest, że kłamcy królestwa Bożego nie odziedziczą. Mam nadzieję, że przeprosisz mnie za  kłamstwa, których się wobec Boga i mnie dopuściłeś. Na odpowiedź będę czekała  do  23 września 2016r. Brak  reakcji  potraktuję  jako ignorancję mojej osoby. List ten trafi  do  braci z Biura Oddziału w Nadarzynie, a Ciebie będę traktować zgodnie z radami z listu do Rzymian 16: 17-19 oraz  Łukasza 12:58.Dzisiaj rozumiem, że moje  listy  trafiały  zawsze  do  osoby  bardzo  niekompetentnej. Pomimo, że  pełniłeś  funkcję  przewodniczącego  Komitetu  Oddziału, w  całości  dałeś  się poznać  dopiero  w  sądzie. Jak mnie zaszokowało, że osoba, którą powinnam poważać i którą pewnie  wszyscy  Świadkowie  Jehowy  żyjący  w  Polsce  bardzo szanują i poważają, że taka osoba może się zniżyć  do takiego poziomu ( Rzym. 2:21).Danuta Kubik.
  • Zgodnie z zasadami powiadomiłam Biuro Oddziału w Nadarzynie wysyłając kopię tego listu oraz powiadomiłam o swoich oczekiwaniach i konsekwencjach braku reakcji. 
  • Danuta Kubik                                                         Głogów 25.09.2016r.ul.                                                                                                                               67-200 Głogów Komitet Oddziału                    P. B,  W. J,   V. T. V.,   J. D,
    A. Sz.,  A. L.,  O. P. J.,  T. W.,
    Związek wyznaniowy Świadkowie Jehowy w Polsce
    Dotyczy: Skarga                                                                                                                                                                                                                                                            Do świadka P. B. wysłałam list, w którym powiadomiłam go, iż oczekuję na odpowiedź do 23 września na spotkanie i przeprosiny za jego kłamstwa na mój temat na sprawie. Do dziś nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.                                                                  Kto jest (był) odpowiedzialny za wytypowanie konkretnych braci w Głogowie, którzy powinni byli się zająć długoletnim konfliktem z A. M.?Co jest przyczyną tego, że nikt do tej pory nie zareagował na moje skargi dotyczące dyskryminowania mojej osoby w zborze przez odebranie mi prawa głosu na zebraniu bez powołania komitetu sądowniczego, zakazywania dojazdu na zgromadzenia jednym autobusem z innymi oraz oczerniania mojej osoby ( w marcu 2012r. A. M. publicznie ogłosił na zebraniu, że ukazał się artykuł szkalujący organizację Świadków Jehowy), wygłaszanie przez A. M.,iż przyczyną długotrwałego konfliktu jest to, że leczę się psychiatrycznie?Brata P. B. prosiłam telefonicznie w styczniu 2013r.,by przy rozmowie, którą zaproponował był nasz brat psycholog, do którego mam zaufanie i przy którym czuję się bezpieczna lub nasza siostra. W rozmowie miało uczestniczyć kilku braci, którzy kłamali w sprawie toczącej się w prokuraturze oraz dwóch nieznanych mi braci, których zupełnie nie znałam, a ja miałam być zupełnie sama. Wielokrotnie byłam skrzywdzona przez braci starszych i obracano moje słowa  kota ogonem. Nie chciałam, by to się powtórzyło. Poza tym to, co mówił A. M. na mój temat, to oszczerstwo, które dotyczyło braci z całego zboru. Oczekiwałam, że zainteresowane osoby będą miały możliwość same się wypowiedzieć w tej kwestii, o co jestem oskarżana przez A. M., który od długiego czasu izoluje mnie od reszty braci w zborze i nie tylko.Chciałam, by świadkiem oszczerstw A. M. był brat, który był świadkiem umowy między mną i teściami oraz  Krystyna Moćko, która również do tego stopnia zgorszyła się jego zachowaniem, że przestała uczęszczać na zebrania, a on nigdy nie chciał się z nią spotkać, by wyjaśnić nieporozumienia.Co jest przyczyną tego, że jestem od lat traktowania, jakbym była pozbawiona wszelkich praw?Dlaczego nie doszło do powołania komitetu sądowniczego,  by udzielono pomocy w rozwiązanie tego konfliktu oraz zbadania moich zarzutów przeciwko A. M., któremu już w 2010r. napisałam, że dopóki mnie nie przeprosi za oszczerstwa i kalumnie na mój temat, będę go unikać i nie zamierzam traktować go jak brata. Powiadomiłam Was, że dla mnie jest on fałszywym bratem i będę unikać kontaktu z nim. Dopóki nie przestanie łamać zasad Jehowy Boga, będę o tym mówić wręcz krzyczeć. 

    Dlaczego wówczas nikt z Was nie zareagował na mój krzyk rozpaczy?

    Czy sprawa powtórzy się ponownie odnośnie Brata P. B.?

    Czy będę zmuszona ponownie szukać pomocy w sądzie świeckim?

    Decyzja należy do Was Bracia. Czekam na odpowiedź do 12 października 2012r.

    Danuta Kubik

     

    Do wiadomości: Biuro Główne w Brooklynie.

  • Kolejna osoba (siostra w wierze) oczernia moją osobę w Sądzie Cywilnym i nie reaguje na propozycję konfrontacji przy świadkach.                                                                                                          Danuta Kubik                                                           Głogów dn. 11.10.2016r.       Ul.                                                                                                                          67-200 Głogów                                                                      B. H.                                                                                                                            Ul. ..67-200 Głogów
  •                                   POWIADOMIENIE O OCZERNIANIU  
  •      Proszę o konfrontację w związku z Twoimi wypowiedziami na sprawie sądowej z dnia 07.10.2016 która odbyła się w Sądzie Rejonowym w Legnicy . Dnia 07.10.2016 wysłałam Ci SMSa o godz. 20:14 w którym wyraziłam swoje niezadowolenie i odczucia po tym jak zeznając w sądzie, zeznałaś nieprawdę iż powiedziałaś mi, że A. M. publicznie ogłosił,  że ukazał się  artykuł  szkalujący Organizację  Świadków  Jehowy  oraz  kiedy przeczytałaś zeznania A. M. z Prokuratury powiedziałaś, że to kłamstwo . Teraz zaprzeczyłaś wbrew temu co powiedziałaś kiedyś . A jakby tego było mało jeszcze zeznałaś że proponowałam ci korzyści materialne w zamian za złożenie fałszywych zeznań w Prokuraturze.             Próbowałam wyjaśnić Ci rozmowę ale Ty nie chciałaś przyjąć moich argumentów.  Mam dokument w postaci nagrania. W związku z czym na podstawie artykułu 233 § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.            Jeżeli nie spotkasz się ze mną do dnia 17.10.2016 to podejmę dalsze kroki powiadomienia starszych w celu konfrontacji twoich fałszywych zeznań i zaprzestania oczerniania mojej osoby a co jest związane z naruszeniem moich dóbr osobistych jest to czyn z artykułu 212-217 kk .                                                            Twoja siostra Danuta KubikPowiadomienie braci starszych również pozostało bez reakcji.Danuta Kubik                                                              Głogów 21.10.2016                 ul                                                                                                                             67-200 Głogów                                                                                                         tel. . .                   Sala Królestwa Św. Jehowy ul. Lipowa 2. 67-200. Głogów.

    „Bądź świadkiem, a nie sędzią. Skup się czasem na sobie,  zamiast na życiu innych.

    Posłuchaj swego serca, nie głosu tłumu”.

                  Do Braci Starszych obecnie „Głogów Zachód” , byłego zboru „GŁOGÓW DWORZEC”, do którego należałam w 2012r: A. M- koordynator, J. B., B. P., P. K. – syn.

    Dotyczy: Powiadomienie o oczernianiu. Oczekuję powołania Komitetu Sądowniczego.

                Proszę  o konfrontację w sprawie wypowiedzi, którą przekazała mi B. H., która po przeczytaniu notatki z dn.16.04.2012r. rozpytania A. M. powiedziała mi, że to kłamstwo. Wcześniej powiedziała mi, że A. M. ogłosił publicznie w marcu 2012r.  iż ukazał się artykuł  szkalujący Organizację Świadków Jehowy. Teraz temu zaprzeczyła. Chcę, by doszło do konfrontacji z B. H., A. M. i resztą Braci Starszych, którzy w zborze „GŁOGÓW DWORZEC” pełnili funkcję braci starszych w 2012r. w celu wyjaśnienia tej sytuacji w zborze, czy B… mnie wówczas okłamała, czy rzeczywiście taka wypowiedź padła ze strony A. M.. Chcę, by wyjaśniono,  która z nas mówi prawdę, a która kłamie. Chcę, by wyjaśniono mi, gdzie w Biblii jest napisane, że nadzorca lub inny sługa Jehowy Boga może kłamać!

    W dniu 07 października  2016r. zostałam w sądzie poważnie oskarżona przez w/w, że chciałam ją przekupić, by zeznawała nieprawdę na A. M.. To jest oszczerstwo         ( posiadam dowód w postaci nagrania).

    Oczekuję spotkania i wyjaśnienia tej sytuacji zgodnie z radami i zasadami Jezusa z ewangelii  Mateusza 18:15-17. Na odpowiedź i rozwiązanie mojego problemu będę czekała do dnia 10 listopada 2016r. Nie godzę się na krzywdzenie siebie i innych!

     Brak reakcji będzie dla mnie przyzwoleniem na dalsze upublicznianie moich listów, na które nie było odpowiedniej reakcji zgodnej z zasadami zanotowanymi w Biblii. Będzie to dowodem na to, iż nie godzę się na łamanie obowiązujących norm moralnych, zasad i porządku,  którego spodziewałam się przestrzegania w religii, którą uważałam za jedyną prawdziwą.

                Jeżeli tym razem mój list zostanie zbagatelizowany, jak wszystkie moje wcześniejsze listy, będę przekonana, że przez 44 lata tkwiłam w religii, w której łamanie norm moralnych i krzywdzenie drugich jest czymś normalnym i powszechnym i nikt się tym nie zajmuje. Dotychczasowa bierna postawa nadzorujących braci,  zamiast sprawować swoje zwierzchnictwo  zgodnie z listem do Hebrajczyków 13:17, by czuwać nad naszymi duszami , doprowadziła mnie do choroby- ….. Ci, którzy do tego doprowadzili, nie chcą zdać z tego sprawy.

                                                                                 Danuta Kubik.

    Do wiadomości:

    Nadzorca Obwodu– I. S.

    Od lat, a obecnie od grudnia 2010 roku   bracia starsi, nadzorcy podróżujący, bracia z Biura Oddziału  w Nadarzynie i Brooklynie obojętnie przyglądają się moim cierpieniom, karygodnemu łamaniu zasad i praw Bożych, narzucaniu własnych przekonań, a nazywają siebie naśladowcami Jezusa. Czy są filarami prawdy? Osądźcie sami, czy praktykują to, co głoszą? (Kapłańska 19:17, Przypowieści  13:12; 15:22,23, Izajasza 5:20)

  • Dołożono 28 czerwca 2015 roku.       Mój ostatni list, po którym zostałam przyłączona do organizacji w kwietniu 2003 roku.Wciąż miałam żal do komitetu sądowniczego za niesprawiedliwe zachowania wobec mnie, gdyż wykluczenie spowodowało, że miałam wrażenie, że zawalił się mi cały świat. Nie było biblijnych podstaw do podjęcia takich kroków. Nie mogłam okazać skruchy, gdyż nie dopuściłam się żadnego grzechu, ani nie nadwyrężyłam więzi z Jehową Bogiem.(Psalm 141:5) „Gdyby mnie smagał prawy, byłaby to lojalna życzliwość, a gdyby mnie upominał, byłby to olejek na moją głowę”. Ja wielokrotnie prosiłam o pomoc braci starszych, ale mnie rozczarowali, bo nie wyszli naprzeciw moim potrzebom.  To nie ja wymagałam skorygowania, lecz bracia starsi, którzy usprawiedliwiali niecne zachowania moich teściów, którzy byli Świadkami Jehowy oraz nakazywali mi tolerować chore zachowania mojego wykluczonego męża, który cierpi na chorobę uzależnienia od alkoholu.To bracia starsi przymykali oczy na rozmyślne grzechy moich teściów, czym zachęcali do lekceważenia Bożych mierników. To tolerowanie dalsze tolerowanie takich zachowań i stronniczość wobec braci starszych spowodowało, iż zaczęłam mieć wątpliwości, czy jest to prawdziwa religia, skoro nadzorujący każą mi przymykać oczy na lekceważenie zasad Bożych przez osoby, które powinny stać na straży prawości, a one krzywdzą i lekceważą nasze potrzeby. Dla nich koszmar, który przeżyłam w wyniku tak potwornej niesprawiedliwości można wytłumaczyć niedoskonałością i niepotrzebnym zadręczaniem doznanymi krzywdami. W Strażnicy z 1 maja 2013r str.3 jest napisane –  ” Człowiek okrutny to ktoś, kto napawa się czyjąś krzywdą albo jest na nią obojętny”.                                                                                                                                                           To miłość do Jehowy Boga i Jego praw spowodowały, że zdecydowałam się udać się po pomoc do władz świeckich. Sprawa cywilna w Sądzie Okręgowym w Legnicy, która miała odbyć się 2 lipca 2015 roku, jest odroczona do odwołania.                                                                       Danuta Kubik                                                         Głogów 25.12.2002r.         ul.                                                                                                                   67-200 Głogów                                                                                   tel………….                                                                                                   Zbór: Głogów „Kopernik – Wschód”.                                                                                                        Do Braci z Biura Głównego w Brooklynie
  •       Moi drodzy!                                                                                                                                                                                                                               Swój pierwszy list napisałam do Was dnia 20.07.1995r. Nie był zatytułowany, gdyż wtedy nie wiedziałam kim jestem. Nie umiałam jeszcze wyrażać swoich odczuć. Dzisiejszy list jest już czwartym listem do Was. Dotychczas nie otrzymałam od Was żadnej odpowiedzi, co mnie drażni i niepokoi, gdyż moim nieustannym zajęciem stało się pisanie listów, na które nie otrzymuję odpowiedzi, chociaż piszę w swoich listach, iż pochłaniają mi mnóstwo czasu, wysiłku i ożywiają moje wspomnienia, do których nie chcę wracać, ale jak wdowa z przypowieści Jezusa nie rezygnuję, gdyż potrzebuję pomocy i sprawiedliwości, ponieważ tak, jak ta wdowa znajduję się w rozpaczliwej sytuacji. Kiedy czytam takie czasopismo, jak  „Przebudźcie się! z  8.01.2003r.”.  ” Sąd Najwyższy USA, a wolność słowa”. Na stronie 9 „Sąd Najwyższy STAJE w obronie wolności słowa”,  z jednej strony takie artykuły mnie cieszą, gdyż bracia dbają o swoje prawa i przywileje. Z drugiej strony zaś drażnią mnie takie artykuły, gdyż w naszej literaturze dużo pisze się o przysługującym nam prawach i wolności słowa oraz sumienia, ale sama domagam się od siedmiu lat zbadania mojej sprawy, czy faktycznie przekroczyłam Prawo Boże postępując zgodnie z sumieniem oraz podjęłam decyzję, do których upoważnia mnie Słowo Boże, nie mogę doczekać się odpowiedzi. Wręcz moje listy były potraktowane, jako łamanie porządku teokratycznego.                                                                                                            Kiedy czułam się skrzywdzona przez braci starszych, prosiłam o pomoc i zbadanie mojej sprawy przez braci z Oddziału Towarzystwa w Nadarzynie. Ku mojemu zaskoczeniu bracia z Oddziału zwrócili się po opinię  w mojej sprawie do tych samych braci, którzy usprawiedliwiali alkoholizm mojego męża oraz pozwalali mojemu wykluczonemu mężowi na okrutne traktowanie mnie i naszych dzieci. Zamiast zbadać fakty / jak to robią świeccy sędziowie wspomniani w w. p. czasopiśmie/ napiętnować okrutne zachowanie mojego męża oraz moich teściów, nie pozwalają siostrze podjąć samodzielnych decyzji, do których upoważnia mnie Słowo Boże, karcą kogoś, kto nadawał  temu rozgłos. A zatem stanowisko braci z Biura Oddziału sprowadza się do stwierdzenia, że przestępstwem jest mówienie o swoich uczuciach lub niedojrzałość. (Przebudźcie się! z 8.11.2001r. str. 12 akapit 1).                                    Zamiast zbadać fakty, które opisywałam w swoim liście o pomoc, zwrócono się po opinię do tych samych braci, którzy mnie gnębili swoimi radami i usprawiedliwiali gwałtowne zachowanie mojego męża, iż musiałam go sprowokować. „Przebudźcie się! z 8.11.2001r. str. 8 ak. 1”. Postąpiono ze mną tak, jak opisuje w.w. Ps. na str. 4 ak. 1. „Nazbyt często jednak współczuje się sprawcy zamiast ofierze”.                                                                   Czy bracia starsi mają za zadanie wzbudzania poczucia winy, jeśli według nich postąpiłam inaczej niż oczekiwali?                                                         Tak też oskarżyciele stali się moimi sędziami. Jakże mogłam liczyć na bezstronność, gdy przewodniczący komitetu sądowniczego nieustannie bronił mojego męża, / a obecnie sam po raz drugi został wykluczony ze zboru/.                   Wykluczenie , do którego Jehowa dopuścił, pozwoliło mi dojrzewać i teraz jestem inną osobą. Pomimo, iż bardzo zależy mi na przynależności do organizacji Jehowy, nie zrobię tego, do czego nakłaniają mnie bracia, do napisania prośby o przyłączenie.                                                                                 Zawsze chciałam być sługą Jehowy, dlatego robiłam wszystko, by nie dopuścić się grzechu przeciwko Jehowie. Wiem, że często popełniałam różne błędy w chwilach słabości zrobiłam coś, czego bardzo żałowałam, jednak moje nieporozumienia z teściami starałam się załatwić najlepiej, jak potrafiłam zgodnie z radami ze Słowa Bożego.                                                                              Jeśli chodzi o współpracę z braćmi starszymi przed wykluczeniem, to myślę, że mój błąd polegał na tym, iż zbyt długo słuchałam ich osobistych rad, zamiast samodzielnie decydować zgodnie z radami, które pochodziły od Boga Jehowy. Bałam się mówić braciom starszym o tym jak ich destrukcyjne rady i decyzje wpływały na całą naszą rodzinę. Teraz, kiedy bracia nakłaniają mnie do napisania prośby o przyłączenie do organizacji, analizuję wszystkie możliwe artykuły, by zrozumieć, czy rady braci są zgodne z myślami Jehowy. Zresztą bracia nie przedstawili mi żadnego artykułu biblijnego, że ich argumentacja oparta jest na Słowie Bożym. Wręcz przeciwnie, znalazłam kilka artykułów  mówiących o tym, że bracia dbają o swoją opinię i oczekują przeprosin.  Broszura Jak prowadzić szczęśliwe życie” str. 27 ak. 6.  Jeżeli to, co Jehowa i Jezus Chrystus zrobili dla ludzkości, przemawia ci do serca, zostaniesz pobudzony do przebaczania drugim, zwłaszcza , gdy okazują skruchę i przepraszają za swe przewinienia”.                                                                                                            (Przebudźcie się! z 8. 07.1999r. str. 21) – My również możemy bronić swego imienia– -pod warunkiem, że nie skłoni nas do tego próżność ani pycha”.                                                                                                                     Nie przedstawiono mi dowodów mojej winy, iż wykluczenie było słusznym skarceniem pochodzącym od Jehowy. Najłatwiej jest powiedzieć: -to było 6 lat temu. Komitet sądowniczy się rozpadł i trzeba puścić w niepamięć to, co się stało. Przykre wspomnienia wracają do mnie nawet we śnie. Prawie co drugą noc śnią mi się teściowie i to, że bezskutecznie poszukuję mieszkania. (Chociaż Jehowa tak mi pobłogosławił, że posiadamy z córką dwupokojowe piękne mieszkanie, garaż oraz samochód, za co jestem bardzo wdzięczna Jehowie).                                                                                      Czy wołanie o pomoc jest przestępstwem lub grzechem przeciwko Bogu?                                                                                                                                Czy powinnam była okazać obłudną skruchę, bym nie została wykluczona, gdy mąż wniósł pozew o rozwód? Tak naprawdę nigdy nie żałowałam swojej decyzji, iż mogłam rozstał się z mężem, który wolał wybrać rozwód, niż zacząć leczyć  chorobę alkoholową. To zastanawiające, że bracia z Biura w Nadarzynie bronili mojego wykluczonego męża i mnie obarczali winą za jego decyzję!  To, co się wydarzyło nie da się zapomnieć, gdyż te wspomnienia mam żywo w pa mięci i kiedy zbliża się kolejna w Sądzie Pracy o rentę, muszę opowiadać co leży mi na sercu, że czasami nie chcę żyć, gdyż moje życie straciło sens w chwili wykluczenia , gdy odpowiedzialni bracia lekceważyli moje skargi, nie wierzyli mi, a nawet wprost zarzucali mi, że ich okłamuję, a to bardzo boli. Mimo, iż Jehowa wie, kto mówił prawdę, a kto kłamał.                                                Kiedy mąż założył sprawę rozwodową/ gdyż ja będąc w depresji i jako ofiara nie potrafiłam podejmować  decyzji, by skutecznie chronić się przed agresywnymi atakami męża oraz teściów/, gdyż nikt mi nie wierzył i nikt nie stanął w mojej obronie. Wręcz przeciwnie, mąż znalazł się w kręgu zainteresowania. ( Bracia z Nadarzyna zacytowali mi nawet 1 Koryntian 6:7, który to list jest zacytowany w „Przebudźcie się! z 1.11.2002r. na str. 6” Kiedy apostoł Paweł dowiedział się, że chrześcijanie pozywali współbraci przed świeckie sądy z powodu krzywd materialnych, pouczył ich: ‚ Dlaczego raczej nie pozwalacie się skrzywdzić? Dlaczego raczej nie pozwalacie się oszukać’. Chociaż Paweł powiedział to, aby odwieść współchrześcijan od roztrząsania swoich osobistych nieporozumień w świeckich sądach, zasada jest jasna: pokój między braćmi jest ważniejszy niż udowodnienie swojej racji Gdy pamiętamy o tej zasadzie, łatwiej nam będzie przeprosić kogoś za zło, które według niego mu wyrządziliśmy” .Na str. 3 tego czasopisma jest napisane – „Z pewnością nie trzeba przepraszać za wypadek, którego się nie spowodowało”.              Czy mogę napisać prośbę o przyłączenie do organizacji, jeżeli to ja czuję się skrzywdzona i niesprawiedliwie potraktowana przez komitet sadowniczy? Czy lekarz, który powinien kogoś leczyć – postawi złą diagnozę i zamiast pomóc, wyrządzi pacjentowi szkodę, może ze spokojem usprawiedliwiać się, że nie był kompetentny w tej sprawie (tak, jak robi to koordynator miasta Głogowa, który był w komitecie sądowniczym i pozostał jako jedyny. Zamiast przedstawić dowody mojej winy, mówi że – „Taką samą decyzję podjął drugi komitet oraz bracia z Biura Oddziału w Nadarzynie, (którzy tak naprawdę nigdy nie badali mojej sprawy, tylko sugerowali się opinią pierwszego komitetu, a teraz kiedy mnie odwiedził i mogłam powiedzieć to, co teraz czuję i przeżywam, powiedział, że teraz to inaczej rozumie i gdyby to wszystko wiedział, być może podjął by inną decyzję), a tak nawet nie usłyszałam słowa przepraszam, tylko obietnicę, że jak kiedyś będę potrzebowała wysłuchania, to chętnie przyjdzie. Ale skończyło się tylko na obietnicy. Dwa razy dzwoniłam,  żeby się umówić, lecz nie doczekałam się odwiedzin  ( teraz, kiedy usłyszałam, ze jego córka została wykluczona dałam sobie spokój)… Czasami wspomnienia są dla bardzo bolesne. Czasami w nocy dopadają mnie koszmarne sny i budzę się bardzo przestraszona. Nie mogę później zasnąć. Tak było dwa lata temu, kiedy wróciłam ze szpitala psychiatrycznego. Koszmarny sen spowodował, iż około drugiej w nocy po przebudzeniu ogarnął mnie taki lęk, że zadzwoniłam do psychologa, bo nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie mogłam normalnie mówić. Strach spowodował, iż miałam blokadę ust. Mówiłam powoli, jakbym była pijana. Nie mogłam wstać z łóżka, ale słowa psychologa trochę mnie uspokoiły, lecz nieco lepszy stan utrzymywał się jeszcze kilka dni. Nie byłam w stanie się uczesać, umyć, czy ubrać. Właśnie w tych dniach odwiedził mnie brat A. M., który mógł zobaczyć, do czego prowadzi cierpienie w samotności, odizolowaniu, odtrąceniu przez najbliższych oraz oskarżona przez osoby, od których oczekiwałam pomocy i zaufania. Powiedziałam bratu Adamowi, iż w chwili wykluczenia czułam, że kiedy wyciągnęłam rękę po pomoc, zostałam wepchnięta do bagna. To przykre, ale w takiej chwili podały mi rękę osoby, które przez braci z Biura w Nadarzynie nazwane są w cudzysłowiu „fachowcami”.                                                                                                             Zawsze ceniłam literaturę biblijną, ale kiedy bracia starsi, którzy udzielali mi rad sprzecznych  z  tym, co  czytałam  w  literaturze  biblijnej, byłam  zagubiona  i zdezorientowana. Nigdy jednak nie przestałam doceniać literatury biblijnej, gdyż czułam się jak Hiob oskarżony na podstawie fałszywych zarzutów przez pozornych przyjaciół. Zaczęłam głęboko się modlić, by Jehowa pozwolił mi stosować się do słów z listu do Rzymian 12:1,2. ”  Przemieniajcie się przez przeobrażenie swego umysłu, abyście sami doświadczyli, co jest dobrą i miłą i doskonałą wolą Bożą”.                                            Czasami, jak Hiobowi obrzydło mi życie,  ale skoro Jehowa do tego dopuścił, to jedynie co mi pozostało, to czekać na Niego, wyciągnąć z tej lekcji wnioski oraz dojrzewać duchowo.                                                                               Tego, co  mnie spotkało, na razie nie da się zapomnieć, gdyż te wspomnienia mam żywo w pamięci i kiedy zbliża się kolejna komisja w Sądzie Pracy o rentę, muszę opowiadać, co leży mi na sercu, że czasami nie chcę żyć, gdyż moje życie straciło sens z chwilą wykluczenia, gdy odpowiedzialni bracia lekceważyli moje skargi, nie wierzyli mi, a nawet wprost zarzucali mi, że ich okłamuję.                                                                          Moja bezsilność polega na tym, że  nie mam siły zabrać się do napisania kolejnego listu, gdy do tej pory nie było  odzewu na moje listy. Stąd moje oburzenie na tych, którzy mnie nadal krzywdzą, gdyż czują się nadal bezkarni i posuwają się do dalszych obelg na mój temat, a co za tym idzie nie potrafiłabym skutecznie głosić, iż w organizacji Bożej panuje miłość, sprawiedliwość i zrozumienie, bo sama tego nie odczuwam.                                   Wiem, że Jehowa nie pozostanie obojętny na szkalowanie Jego organizacji i to jest dla mnie pocieszeniem. Józef siedział w więzieniu wiele lat, lecz Jehowa o nim nie zapomniał. W słusznym czasie sprawił jego ocalenie.                   Bardzo zależy mi na powrocie do organizacji, gdyż bardzo cierpię z tego powodu, ale nie mogę tego zrobić kosztem swoich przekonań. Jezus nie przepraszał za swe przekonania, byle tylko ulżyć swym cierpieniom. Mogę przeprosić za to, czego naprawdę się dopuściłam, za coś, za co odczuję szczery żal. Ale ja nie żałuję, że napisałam skargę do Biura Oddziału w Nadarzynie. Nie żałuję, że rozwiodłam się z mężem, który sam mówił, że mnie zdradza. Sama widziałam jego listy do różnych kobiet. Teraz jego     zachowanie, potwierdziło, że podjęłam słuszną decyzję.                                          Niestety, mój były mąż czuje się bezkarny, podobnie jak jego rodzice. Nasyłają na mnie dzielnicowego policjanta szargając moją opinię, lecz teraz nie boję się przedstawić faktów, skoro zamianowani starsi podobnie, jak kapłan Heli tolerują zło. Jeden z policjantów powiedział pytając; – „Kim jest pani teść, że wszyscy się go tak boją?”                                                                   Pod wpływem braku reakcji ze strony braci starszych, …  nie byłam w  stanie  samodzielnie  się  poruszać,  a   nawet   przygotować  sobie   posiłek.   Cierpię na zaburzenia depresyjne z elementami konwersji.                                       Kiedy poprosiłam brata starszego,/ w którym są moi teściowie i mój były mąż, który nadal się upija, a został przyłączony do organizacji/ o rozmowę w sprawie tego zajścia, powiedział –” Skąd wiesz, czy w sprawie twojego teścia nie są prowadzone postępowanie wyjaśniające?”. Kiedy prosiłam, by jego żona przyszła mi przygotować posiłek, powiedział – „Po twoim głosie nie wyczuwam, że jesteś chora, byś sama sobie nie poradziła”. Pamiętam, kiedy tego brata prosiłam, by udzielił mi pomocy, gdy teść odłączył mi prąd w mieszkaniu, ten sam brat M. P. odmówił mi, twierdząc, że teść jest właścicielem domu i nie wypada mi nic sprawdzać w jego mieszkaniu. Nikt nie brał pod uwagę, że teściowie złożyli obietnicę przy braciach starszych, że będzie to nasze mieszkanie. ( Kiedyś bracia starsi nie zrobili nic, by pomóc mi rozwiązać problem. Nie sprawdzając nawet dowodów, czy prawdą jest, że nie pokrywam kosztów zużytej energii, lecz zastosowali metodę wykluczenia mnie ze społeczności. Dopiero wtedy udałam się po pomoc do prokuratury. Jednak w prokuraturze tenże brat  potwierdził  wersję – że to były błahe nieporozumienia i że B. K. zaprzeczył oskarżeniom, że wyłącza synowej prąd. Twierdził jedynie, że D. Kubik nie płaci za zużytą energię i z tego tytułu mógłby wyłączyć jej prąd, jednak tego nie zrobił. Później rozmawiałem z dziećmi Kubików na temat, czy mają możliwość odrabiania lekcji. Syn Kubików P. odpowiedział, że nie ma kłopotów z odrabianiem lekcji i zaprzeczył, że w mieszkaniu nie ma światła). Teraz, kiedy pytałam syna, czemu tak zeznał, przyznał, że był pod presją dziadka. Mówił –” Wiesz jaki on jest”. Córka A., odpowiadała, że również ma możliwość odrabiania lekcji. Twierdziła, że kiedy nie było światła w pokoju, to mogła odrabiać lekcje w kuchni. Mówiła również, że kiedy nie było światła w mieszkaniu, zgłaszała to swojemu dziadkowi, który włączał jej prąd w mieszkaniu. (Teściowi chodziło głównie o mnie, by uprzykrzyć mi życie, by doprowadzić do takiego stanu, bym sama opuściła to mieszkanie). Znając wypowiedzi obu stron, trudno mi było powiedzieć, kto mówi prawdę i czy rzeczywiście B. K.  lub inna osoba wyłącza światło D. Kubik”. Nikt z braci nie przyszedł do mieszkania mimo moich gorących próśb. Nikt nie chciał obejrzeć przekazów pocztowych za energię, które to opłaty dokonywałam za pomocą poczty, a które przechowuję do dziś.                                                                                             Drugi brat odmówił wyjaśnień w prokuraturze A. D., który był w komitecie sądowniczym. Tak wyglądało badanie naszych problemów przez komitet sądowniczy. Nasze dzieci były zastraszane, buntowane i szantażowane.                                                                                                                                    To był koszmar, który się nie zakończył…Żyję w ciągłym stresie i zastanawiam się, kiedy to się skończy.                                                                       Kiedy brat starszy odmówił mi, by jego żona przygotowała mi posiłek, poprosiłam inną siostrę, która rozumie problem alkoholizmu, przygotowała mi posiłek, za co byłam jej bardzo wdzięczna, ale o dalszą pomoc prosiłam świeckich sąsiadów.                                                                                                  Kiedy bracia starsi z mojego zboru zobaczyli w jakim jestem stanie, kiedy syn przyprowadził mnie na zebranie, złożyli mi pokrzepiającą wizytę, na której czułam się swobodnie oraz czułam się rozumiana, ale na tej wizycie wszystko się zakończyło.                                                                                                            Na zgromadzenie okręgowe, na które zawiózł mnie mój syn pojechałam spokojniejsza. Na każdy dzień miałam wynajętą opiekunkę. Były to świeckie opiekunki, którym musiałam zapłacić. Jehowa Bóg tak mi pobłogosławił, że stać mnie na opiekunki i na utrzymanie samochodu.                                                  Byłam szczęśliwa, że syn odebrał mnie ze szpitala, a lekarz wyraził zgodę na moją przepustkę ze szpitala, gdyż kilka punktów bardzo mnie zbudowało, ale szczególnie wzmocnił mnie i był odpowiedzią na moje modlitwy. Dramat biblijny pt. ” Pozostań niezłomny w ciężkich czasach„. Czuję jak Jeremiasz, który był prześladowany, wyśmiewany i nie rozumiany przez starszych miasta. Nawet jego dawni przyjaciele czyhali na jego życie. znosił obelgi i prześladowania. Tak, jak Jeremiasz miał prawo być zniechęcony, tak ja oczekiwałam pomocy, zrozumienia i wysłuchania przez starszych, a zostałam odizolowana od przyjaciół i braci, którzy mnie wspierali w depresji. Kiedyś czułam się potrzebna innym, którzy mieli podobne problemy. Teraz spotykam się z lekceważeniem i pogardą.  Mimo, że minęło tyle lat, a ja wciąż jestem poza organizacją, mimo, że regularnie uczęszczam na zebrania. Żaden nadzorca obwodu ani okręgu nie złożył mi wizyty w domu. Czuję się traktowana jak „trędowata”. Moje prośby o pomoc są ignorowane, gdyż zdecydowałam się wziąć sprawy w swoje ręce. Nie zgadzam się, aby to inni decydowali za mnie.                                                       Dziękuję za ten wspaniały dramat biblijny. Bardzo pokrzepiło mnie Przebudźcie się! z  8.11.2001r. „Pomoc dla maltretowanych kobiet”, gdzie jest napisane: – „Iż nazbyt często współczuje się sprawcy zamiast ofierze”.  Zacytowane są tu słowa, które powtarzali mi bracia starsi, kiedy mówiłam o brutalnym traktowaniu mnie przez męża. Uważali, że jako chrześcijanka powinnam tolerować zachowanie męża. Brat sugerował – ” Musiałaś go sprowokować„. Zachęcali, by swoim zachowaniem powinnam pozyskać męża do prawdy   gdy był wykluczony . Usprawiedliwiali nałóg męża –   ” Z  taką  żoną  trudno  wytrzymać,  dlatego mąż   pije”.   Na str. 9 ak. 5  jest  napisane:  – –” Niektóre kobiety mogą potrzebować ochrony władz. Czasami punktem zwrotnym staje się interwencja policji – w tedy dręczyciel uświadamia sobie wagę swoich czynów”.                                                                                     W wypadku mojego „NAZNACZENIA”, a później wykluczenia mnie, czyli ofiary, dręczenie jeszcze się nasiliło. Na str. 12 ak. 1 jest napisane: – ”  Ponieważ Biblia nie zabrania separacji w wyjątkowych okolicznościach, decyzja w tej sprawie należy do kobiety.  Nikt nie powinien  nakłaniać jej, by opuściła  męża, ANI  TEŻ  NAMAWIAĆ, by  z  nim  została, jeżeli jego brutalne zachowanie zagraża jej zdrowiu, życiu i usposobieniu duchowemu”. Bracia starsi nie wzięli sobie do serca tych rad biblijnych. Nie pozwolili mi podjąć samodzielnych decyzji. Dlatego z chwilą założenia sprawy  sądowej  przez  mojego  męża  o  rozwód, natychmiast  zostałam  ” NAZNACZONA”, a wołanie o pomoc, iż chcę chronić siebie i dzieci przed skutkami alkoholizmu mojego męża, spowodowało powołanie komitetu sądowniczego w mojej sprawie.  ( Dołączam kopię mojego listu tuż przed powołaniem komitetu sądowniczego z dnia 15.02.1995r.)                                (Kaznodziei 4:1) Czy mam przepraszać za to, że chciałam zaistnieć? (Strażnica z 15.05.1995r. ak. 1.) Wszyscy cenimy sobie dar wolnej woli i nie chcemy, by ktoś sterował naszymi myślami i czynami pozbawiając nas wszelkich możliwości wyboru”. Spodziewałam się, że bracia okażą się dla mnie schronieniem, jeśli uważnie wysłuchają tego, co mam do powiedzenia. Udzielą mi rad opartych na Biblii i zachęt i zapewnią odpowiednią praktyczną pomoc – pomoc dla przygnębionych. Natomiast spotkałam się ze wzbudzeniem poczucia winy, jako osoby nie nadającej się na żonę, na matkę i chrześcijankę, gdyż podjęłam inną decyzję niż oczekiwano.                                                                                                               Zasada  świecka brzmi: ” NIKT NIE JEST SĘDZIĄ W  SWOJEJ SPRAWIE”, lecz w mojej sprawie ta zasada nie obowiązywała  braci starszych. Oskarżyciele  stali  się  moimi sędziami, a także bracia z Biura w Nadarzynie, chcąc  uzyskać  pełny  obraz  w  mojej sprawie,  zasięgnęli opinii tych samych  braci, którzy  mnie  gnębili  swoimi wypowiedziami. Teraz również  Wy okazujecie  milczenie. Daje  mi to skojarzenie z tym, co czytam w Strażnicy z 1.09.2002r. ostatnia strona ak. 1 i 3. ” Reżim hitlerowski cieszył się poważnym poparciem chrześcijan. Zdecydowana większość nie wyrażała żadnego sprzeciwu wobec   prześladowań  Żydów. W   takim  wypadku milczenie  jest  bardzo  wymowne. To milczenie  z  pewnością  dodatkowo  przyczyniało  się  do  brutalnego traktowania Świadków przez reżim hitlerowski”.                                                                                                        (Strażnica z 15.11.2002r. str.17 ak. 13.) Dzisiejsi starsi również nie mogą ‚ zatykać swych  uszu’  na  uzasadnione  skargi.  (Przyp. 21:13).,  a zamiast   krytykować współwyznawców, powinni pokrzepiać i budować”.                   Czuję gniew, rozpacz i wzburzenie, nie mogę tego zrozumieć, że komitet sądowniczy nie przedstawił mi żadnych dowodów potwierdzających, że złamałam  zasady  Boże, lecz   wprost   dawano  mi  do  zrozumienia, iż: –   ” Lekceważyłaś  wszystkie  rady, jakie  udzielali  ci bracia”,, ale nie  na podstawie  Słowa  Bożego, lecz  własnych  opinii.  Zamiast uzasadnić zarzucane mi zarzuty typu:- „Wielokrotnie  wprowadzałaś  braci  w  błąd, okłamujesz  braci. Teściowie znaleźli ci mieszkanie, a ty nie zgodziłeś się wyprowadzić.  Chcieli mi wynająć na pół roku, by się mnie pozbyć, gdyż wiedzieli, że chcąc nas usunąć z mieszkania, musieli nam dać mieszkanie zastępcze  walczysz  z  własnym  synem.  Brak  szacunku  dla instytucji małżeństwa. Swoim postępowaniem powinnaś  pozyskać  męża. Nienawidzisz swojego męża. Należało  się  podporządkować  mężowi. Na swój  sposób ratowałaś  małżeństwo jeżdżąc do psychologa    który  jest naszym  bratem wysoko  ceniącym  zasady  ze  Słowa  Bożego  i uczęszczasz na spotkania dla żon alkoholików, czytasz książki na te tematy. Spotkałem się ze wszystkimi braćmi, wypowiedź A. P. z którymi miałaś do czynienia, tylko nie ze  świadkami  naszej  umowy, że  mieszkanie  będzie  naszą  własnością, by  stwierdzić, że teściowie nie dotrzymali umowy opinia była taka: iż zarzewiem konfliktów  jesteś ty. Nic nie zrobiłaś  w  tym  kierunku, by wprowadzić  w  życie  otrzymane  od  nas  rady. Omijasz te dziedziny, w których mogłabyś odnieść zwycięstwo. Przygotowujesz się na akapity, na które dopisujesz. ( A. M.)  Gdyby  to  było  w  moim  zborze, w  ogóle  bym ciebie nie zapytał. Oszukałaś Jehowę ( A. P.) wychodząc za mąż. Całe grono się z tobą nie zgadza, a ty  się  odwołujesz”. Dano mi do zrozumienia. „Nasze postępowanie było zgodne z braćmi z Nadarzyna, (którzy tę sprawę badali na podstawie opinii zasięgniętej od tych samych braci z komitetu sądowniczego)- jak wyżej zacytowałam – ” Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie”.                                                                                                           Twierdzono  –  „Teściowie  byli  gotowi o  wszystkim zapomnieć, byle się  pojednać,     (Woleli zapłacić  adwokatowi, sądowi, komornikowi  niż  dać nam  te  pieniądze  na  remont mieszkania, które chciałam  kupić ), ale  ty wolałaś  rozwodu  ( nie  zakładałam  sprawy rozwodowej, mimo  że  już  od dłuższego  czasu  byliśmy  z  mężem  w separacji.  Mając uzasadnione podstawy biblijne, dawałam mężowi szansę na  leczenie  choroby alkoholowej, co za tym idzie- powrót  do  organizacji  Bożej  i  zmiany)  do podziału  dzieci.  (Syn  był zastraszany przez dziadka, by nie poszedł ze mną).  Nic nie  było  w  stanie  tobą  wstrząsnąć, może to wykluczenie tobą wstrząśnie”.  I rzeczywiście  wstrząsnęło. Teraz przestałam bać się mówić o swoich  uczuciach, gdyż  kiedyś  A.  M. powiedział mi przez telefon: –   ” Mnie nie interesują twoje uczucia, tylko fakty”.  A tak naprawdę komitet sądowniczy nie interesował się moimi uczuciami ani faktami. Jak mogłam się spodziewać, że ktoś przeprosi mnie, że nieświadomie  zranił  moje uczucia, skoro  za  fakty uznawano  wierutne  kłamstwa, oszczerstwa, obelgi i pomówienia  teściów i mojego męża, który od dawna mi obiecywał, że się zemści i doprowadzi mnie do  choroby  psychicznej, ale bracia nie interesowali się faktami.  Przez półtora roku  nikt  z  braci  nie przyszedł  sprawdzić, czy mamy energię elektryczną w mieszkaniu, lecz obwiniano mnie o taki stan mówiąc –  „Chciałaś separacji więc ponosisz skutki swojej decyzji”.  (Wyłączenie prądu oraz inne ataki ze strony teściów i męża nasilały się po moim „naznaczeniu” oraz, gdy podałam męża o alimenty na dzieci.)                                                                                                                 Tylko Jehowa wie, jak długo cierpiałam, gdyż nie chciałam narażać na szwank dobre imię organizacji Jehowy. Cierpiały ze mną moje dzieci, gdyż ja jako zastraszona i zalękniona matka nie potrafiłam  ich  bronić  przed  atakami męża  oraz  całej  rodziny. Bardzo ubolewam nad tym, gdyż nasze dzieci ponoszą skutki tego, że żyły w domu podobnym do wulkanu. … teraz  żałuję, że tak długo słuchałam rad braci i wcześniej nie wyprowadziłam się od męża.                                                                                                                            Wykluczenie mną wstrząsnęło i już nie musiałam słuchać  osobistych  rad braci starszych.  Dzięki temu Jehowa tak mi pobłogosławił, że  teściowie musieli  mi  zapewnić mieszkanie socjalne. Później  Jehowa tak pokierował moimi sprawami, że po 10 miesiącach udało mi się zmienić małe socjalne mieszkanie na dwupokojowe w centrum miasta. Co prawda, było bardzo zdemolowane, ale dzięki wsparciu od Jehowy i jego kierownictwu znaleźli się ludzie, którzy pomogli mi wyremontować to mieszkanie. Kosztowało mnie to dużo wysiłku i pracy, ale dzięki temu łatwiej mi było przeżyć  ciężkie chwile związane z odtrąceniem przez braci. Zwracałam się również po pomoc do braci, gdyż jako osoba w depresji, chorowałam również fizycznie. Wydawałam duże sumy na leczenie, gdyż po rozmowie z braćmi miałam częściowy niewład kończyn dolnych i poruszałam się przy pomocy kuli. Niestety, żaden z trzech braci, do których zwróciłam się o pożyczenie pieniędzy na remont, nie udzielił mi nawet małej kwoty, którą chciałam pożyczyć.  (A były to osoby w pewnym stopniu odpowiedzialne za moje cierpienie związane z zamieszkiwaniem u teściów) Jakże się cieszę, że Jehowa tak mi pobłogosławił, że mieszkam w dobrych warunkach, że jeszcze czasami mogę pomóc synowi, który dużo pomagał mi przy remoncie.                                                 Zawsze będę wdzięczna Stwórcy, że dał mi mądrość, siły i wsparcie swojego ducha, bym mogła znieść te ciężkie lata w odizolowaniu od najbliższych, często żyjąc w stresie o życie podobnie jak Dawid, który uciekał przed królem Saulem.( Psalm 7:1,2,6,9: 91:4. Izajasza 40: 29). Moc Jehowy rzeczywiście  ujawnia się przez nasze słabości. Bóg okazał się twierdzą w czasie udręki.                                                                                                            Trzy  miesiące  temu  przyszedł  do mnie  mój  były  mąż  z  pytaniem: – Czy zgodzę zeznawać w sądzie przeciwko jego ojcu, gdyż ojciec oszukał jego oraz Urząd Skarbowy, gdyż nie odprowadzał składek do ZUSu i z akt wynika, iż były  mąż  ma  tylko  9  lat  pracy, a  tak naprawdę przed naszym małżeństwem i w czasie małżeństwa z niewielkimi przerwami, gdy pracował w kopalni pracował u ojca. Powinien mieć co najmniej 20 lat pracy. Teraz twierdzi, że na tej podstawie odebrano mu rentę, gdyż ma za mało lat pracy. Mówił, że żałuje, że słuchał ojca, który go buntował przeciwko mnie i ciągle go namawiał do rozstania ze mną. Na świadka nie zostałam powołana, bo tak naprawdę mój były mąż i większość osób boi się mojego teścia i do sprawy na pewno nie dojdzie. Były mąż mówił, że rozmawiał o tym z braćmi starszymi, ale jak było naprawdę, tego nie wiem.                                                                                W czasie rozmowy ze  mną  przy  komitecie  sądowniczym, przewodniczący  komitetu  ( obecnie  drugi  raz  wykluczony  A. P.powiedział: – ” Gdybyś  ty  wiedziała, ile upokorzeń musiałem znieść ze strony twojego teścia z twojego powodu?„( I znowu za postępowanie teścia oskarżono mnie).                                                                                                                             Teść upokarzał nie tylko braci starszych, ale większość rodziny: swoje dzieci, mnie i moje dzieci, swoją żonę, ale większość mówi o tym tylko pokątnie. Kiedyś teść próbował mnie uderzyć, ale rada brata starszego brzmiała: – ” Zrób sobie obdukcję”.  Teść potrafi świetnie kłamać, przekręcać fakty na swoją korzyść, ale skoro robi  to tyle lat  tak skutecznie, zapewne ma nadzieję, że nie poniesie żadnych konsekwencji, gdyż jest człowiekiem w podeszłym wieku i bracia z komitetu sądowniczego zadali mi kiedyś pytanie:-Czy wiesz, co by się stało, gdybyśmy wykluczyli twojego teścia?”                          Kiedyś teść bezprawnie porwał dziecko pierwszej synowej, która rozeszła się z ich synem. Musiała walczyć o swoje dziecko z policją, jej kuzynka jest lekarzem psychiatrą, u której leczy się mój były mąż i ja. Czy to, czego nasłucha się, może dobrze świadczyć o organizacji Bożej?                            Najłatwiej było wykluczyć mnie, bo byłam bezbronna i słaba. (W dzieciństwie wykorzystywana seksualnie). Nie potrafiłam się bronić. Kiedy zaczęłam mówić wprost to, co naprawdę czuję, należało mnie ukarać.                            (Przebudźcie się! z 8.10.2001r.) jest napisane: –  ” Nie ponosisz winy za to, jak się czujesz„. Ale nie wszyscy bracia wiedzą, jakie to ważne, by móc się zwierzać ze swoich lęków i nie dusić w sobie uczuć. „Gdy ktoś jest karany za mówienie o swoich uczuciach, uczy się je ukrywać”. Jednak ja pragnę kochać bliźniego, jak samego siebie. Dlatego pragnę stosować  się do rad biblijnych i tak jak Jezus nie chcę dusić swoich uczuć.                                                Bardzo dziękuję za artykuł -” Wygrałam walkę z depresją poporodową” z Przebudźcie się! z 22.07.2002r. Bardzo zbudowała mnie postawa męża Janelle, który wzorowo zatroszczył się o swoją chorą żonę, wykazując że naprawdę ją kocha. Jego postawa jest godna podziwu jako brata starszego, który należycie wywiązywał się z obowiązków jako męża i jako pasterza trzody Bożej. Jako troskliwy mąż dowiedział się więcej o tej chorobie, dzięki czemu uświadomił sobie, że jego żona nie zachorowała z powodu jakiegoś zaniedbania – to nie była jej wina. Dziękuję za takie szczere artykuły.                        Ja musiałam długo dojrzewać, by nauczyć się mówić o swoich uczuciach, gdyż wcześniej nie natrafiałam na dobry grunt. Musiało dojść do wykluczenia, bym przejrzała na oczy. Dobrze, że Niebiański Ojciec przygotował mnie do przyjęcia skarcenia. Teraz nie boję się powiedzieć, że czuję gniew, złość, rozczarowanie i oburzenie do braciA. M., który pozostał z komitetu sądowniczego, którego nie interesowały moje uczucia  oraz zbadanie faktów dotyczących kłamliwych zarzutów, obelg i kłamstw, którymi posługiwali się teściowie, by wyrzucić mnie z domu, który zgodnie z obietnicą był naszą własnością. Posługiwali się do tego okrutnymi metodami zagrażającymi zdrowiu naszych dzieci oraz mojemu. Nie interesowała go opinia sąsiadów, którzy    obserwowali zaciekłe ataki  teściów. Wiedzieli, że prąd wyłączył mnie, a nie synowi, który przepijał pieniądze i nie łożył na utrzymanie rodziny. Udostępnił prąd za pomocą przedłużacza z warsztatu. Nie brano pod uwagę, że to na mężu ciąży odpowiedzialność za utrzymanie rodziny.                                  Za czyny męża karano mnie i bezbronne dzieci. Na ich oczach teściowie wyrzucali mnie z domu, a bracia starsi byli bierni, gdyż chcieli na siłę zmusić mnie do współżycia z pijanym mężem, który bronił interesów swoich rodziców zamiast stanąć w obronie swojej rodziny.  Dokonał wyboru, że woli pić, niż zostać z rodziną. Woli sobie szukać innej kobiety, która będzie tolerowała jego brak odpowiedzialności za rodzinę. Bratu A. M. nie podobała się moja postawa, że nie chcę dalej pozwalać na znęcanie się nade nami.              
  •       Moi drodzy!                                                                                                                                                                                                                               Swój pierwszy list napisałam do Was dnia 20.07.1995r. Nie był zatytułowany, gdyż wtedy nie wiedziałam kim jestem. Nie umiałam jeszcze wyrażać swoich odczuć. Dzisiejszy list jest już czwartym listem do Was. Dotychczas nie otrzymałam od Was żadnej odpowiedzi, co mnie drażni i niepokoi, gdyż moim nieustannym zajęciem stało się pisanie listów, na które nie otrzymuję odpowiedzi, chociaż piszę w swoich listach, iż pochłaniają mi mnóstwo czasu, wysiłku i ożywiają moje wspomnienia, do których nie chcę wracać, ale jak wdowa z przypowieści Jezusa nie rezygnuję, gdyż potrzebuję pomocy i sprawiedliwości, ponieważ tak, jak ta wdowa znajduję się w rozpaczliwej sytuacji. Kiedy czytam takie czasopismo, jak  „Przebudźcie się! z  8.01.2003r.”.  ” Sąd Najwyższy USA, a wolność słowa”. Na stronie 9 „Sąd Najwyższy STAJE w obronie wolności słowa”,  z jednej strony takie artykuły mnie cieszą, gdyż bracia dbają o swoje prawa i przywileje. Z drugiej strony zaś drażnią mnie takie artykuły, gdyż w naszej literaturze dużo pisze się o przysługującym nam prawach i wolności słowa oraz sumienia, ale sama domagam się od siedmiu lat zbadania mojej sprawy, czy faktycznie przekroczyłam Prawo Boże postępując zgodnie z sumieniem oraz podjęłam decyzję, do których upoważnia mnie Słowo Boże, nie mogę doczekać się odpowiedzi. Wręcz moje listy były potraktowane, jako łamanie porządku teokratycznego.                                                                                                            Kiedy czułam się skrzywdzona przez braci starszych, prosiłam o pomoc i zbadanie mojej sprawy przez braci z Oddziału Towarzystwa w Nadarzynie. Ku mojemu zaskoczeniu bracia z Oddziału zwrócili się po opinię  w mojej sprawie do tych samych braci, którzy usprawiedliwiali alkoholizm mojego męża oraz pozwalali mojemu wykluczonemu mężowi na okrutne traktowanie mnie i naszych dzieci. Zamiast zbadać fakty / jak to robią świeccy sędziowie wspomniani w w. p. czasopiśmie/ napiętnować okrutne zachowanie mojego męża oraz moich teściów, nie pozwalają siostrze podjąć samodzielnych decyzji, do których upoważnia mnie Słowo Boże, karcą kogoś, kto nadawał  temu rozgłos. A zatem stanowisko braci z Biura Oddziału sprowadza się do stwierdzenia, że przestępstwem jest mówienie o swoich uczuciach lub niedojrzałość. (Przebudźcie się! z 8.11.2001r. str. 12 akapit 1).                                    Zamiast zbadać fakty, które opisywałam w swoim liście o pomoc, zwrócono się po opinię do tych samych braci, którzy mnie gnębili swoimi radami i usprawiedliwiali gwałtowne zachowanie mojego męża, iż musiałam go sprowokować. „Przebudźcie się! z 8.11.2001r. str. 8 ak. 1”. Postąpiono ze mną tak, jak opisuje w.w. Ps. na str. 4 ak. 1. „Nazbyt często jednak współczuje się sprawcy zamiast ofierze”.                                                                   Czy bracia starsi mają za zadanie wzbudzania poczucia winy, jeśli według nich postąpiłam inaczej niż oczekiwali?                                                         Tak też oskarżyciele stali się moimi sędziami. Jakże mogłam liczyć na bezstronność, gdy przewodniczący komitetu sądowniczego nieustannie bronił mojego męża, / a obecnie sam po raz drugi został wykluczony ze zboru/.                   Wykluczenie , do którego Jehowa dopuścił, pozwoliło mi dojrzewać i teraz jestem inną osobą. Pomimo, iż bardzo zależy mi na przynależności do organizacji Jehowy, nie zrobię tego, do czego nakłaniają mnie bracia, do napisania prośby o przyłączenie.                                                                                 Zawsze chciałam być sługą Jehowy, dlatego robiłam wszystko, by nie dopuścić się grzechu przeciwko Jehowie. Wiem, że często popełniałam różne błędy w chwilach słabości zrobiłam coś, czego bardzo żałowałam, jednak moje nieporozumienia z teściami starałam się załatwić najlepiej, jak potrafiłam zgodnie z radami ze Słowa Bożego.                                                                              Jeśli chodzi o współpracę z braćmi starszymi przed wykluczeniem, to myślę, że mój błąd polegał na tym, iż zbyt długo słuchałam ich osobistych rad, zamiast samodzielnie decydować zgodnie z radami, które pochodziły od Boga Jehowy. Bałam się mówić braciom starszym o tym jak ich destrukcyjne rady i decyzje wpływały na całą naszą rodzinę. Teraz, kiedy bracia nakłaniają mnie do napisania prośby o przyłączenie do organizacji, analizuję wszystkie możliwe artykuły, by zrozumieć, czy rady braci są zgodne z myślami Jehowy. Zresztą bracia nie przedstawili mi żadnego artykułu biblijnego, że ich argumentacja oparta jest na Słowie Bożym. Wręcz przeciwnie, znalazłam kilka artykułów  mówiących o tym, że bracia dbają o swoją opinię i oczekują przeprosin.  Broszura Jak prowadzić szczęśliwe życie” str. 27 ak. 6.  Jeżeli to, co Jehowa i Jezus Chrystus zrobili dla ludzkości, przemawia ci do serca, zostaniesz pobudzony do przebaczania drugim, zwłaszcza , gdy okazują skruchę i przepraszają za swe przewinienia”.                                                                                                            (Przebudźcie się! z 8. 07.1999r. str. 21) – My również możemy bronić swego imienia– -pod warunkiem, że nie skłoni nas do tego próżność ani pycha”.                                                                                                                     Nie przedstawiono mi dowodów mojej winy, iż wykluczenie było słusznym skarceniem pochodzącym od Jehowy. Najłatwiej jest powiedzieć: -to było 6 lat temu. Komitet sądowniczy się rozpadł i trzeba puścić w niepamięć to, co się stało. Przykre wspomnienia wracają do mnie nawet we śnie. Prawie co drugą noc śnią mi się teściowie i to, że bezskutecznie poszukuję mieszkania. (Chociaż Jehowa tak mi pobłogosławił, że posiadamy z córką dwupokojowe piękne mieszkanie, garaż oraz samochód, za co jestem bardzo wdzięczna Jehowie).                                                                                      Czy wołanie o pomoc jest przestępstwem lub grzechem przeciwko Bogu?                                                                                                                                Czy powinnam była okazać obłudną skruchę, bym nie została wykluczona, gdy mąż wniósł pozew o rozwód? Tak naprawdę nigdy nie żałowałam swojej decyzji, iż mogłam rozstał się z mężem, który wolał wybrać rozwód, niż zacząć leczyć  chorobę alkoholową. To zastanawiające, że bracia z Biura w Nadarzynie bronili mojego wykluczonego męża i mnie obarczali winą za jego decyzję!  To, co się wydarzyło nie da się zapomnieć, gdyż te wspomnienia mam żywo w pa mięci i kiedy zbliża się kolejna w Sądzie Pracy o rentę, muszę opowiadać co leży mi na sercu, że czasami nie chcę żyć, gdyż moje życie straciło sens w chwili wykluczenia , gdy odpowiedzialni bracia lekceważyli moje skargi, nie wierzyli mi, a nawet wprost zarzucali mi, że ich okłamuję, a to bardzo boli. Mimo, iż Jehowa wie, kto mówił prawdę, a kto kłamał.                                                Kiedy mąż założył sprawę rozwodową/ gdyż ja będąc w depresji i jako ofiara nie potrafiłam podejmować  decyzji, by skutecznie chronić się przed agresywnymi atakami męża oraz teściów/, gdyż nikt mi nie wierzył i nikt nie stanął w mojej obronie. Wręcz przeciwnie, mąż znalazł się w kręgu zainteresowania. ( Bracia z Nadarzyna zacytowali mi nawet 1 Koryntian 6:7, który to list jest zacytowany w „Przebudźcie się! z 1.11.2002r. na str. 6” Kiedy apostoł Paweł dowiedział się, że chrześcijanie pozywali współbraci przed świeckie sądy z powodu krzywd materialnych, pouczył ich: ‚ Dlaczego raczej nie pozwalacie się skrzywdzić? Dlaczego raczej nie pozwalacie się oszukać’. Chociaż Paweł powiedział to, aby odwieść współchrześcijan od roztrząsania swoich osobistych nieporozumień w świeckich sądach, zasada jest jasna: pokój między braćmi jest ważniejszy niż udowodnienie swojej racji Gdy pamiętamy o tej zasadzie, łatwiej nam będzie przeprosić kogoś za zło, które według niego mu wyrządziliśmy” .Na str. 3 tego czasopisma jest napisane – „Z pewnością nie trzeba przepraszać za wypadek, którego się nie spowodowało”.              Czy mogę napisać prośbę o przyłączenie do organizacji, jeżeli to ja czuję się skrzywdzona i niesprawiedliwie potraktowana przez komitet sadowniczy? Czy lekarz, który powinien kogoś leczyć – postawi złą diagnozę i zamiast pomóc, wyrządzi pacjentowi szkodę, może ze spokojem usprawiedliwiać się, że nie był kompetentny w tej sprawie (tak, jak robi to koordynator miasta Głogowa, który był w komitecie sądowniczym i pozostał jako jedyny. Zamiast przedstawić dowody mojej winy, mówi że – „Taką samą decyzję podjął drugi komitet oraz bracia z Biura Oddziału w Nadarzynie, (którzy tak naprawdę nigdy nie badali mojej sprawy, tylko sugerowali się opinią pierwszego komitetu, a teraz kiedy mnie odwiedził i mogłam powiedzieć to, co teraz czuję i przeżywam, powiedział, że teraz to inaczej rozumie i gdyby to wszystko wiedział, być może podjął by inną decyzję), a tak nawet nie usłyszałam słowa przepraszam, tylko obietnicę, że jak kiedyś będę potrzebowała wysłuchania, to chętnie przyjdzie. Ale skończyło się tylko na obietnicy. Dwa razy dzwoniłam,  żeby się umówić, lecz nie doczekałam się odwiedzin  ( teraz, kiedy usłyszałam, ze jego córka została wykluczona dałam sobie spokój)… Czasami wspomnienia są dla bardzo bolesne. Czasami w nocy dopadają mnie koszmarne sny i budzę się bardzo przestraszona. Nie mogę później zasnąć. Tak było dwa lata temu, kiedy wróciłam ze szpitala psychiatrycznego. Koszmarny sen spowodował, iż około drugiej w nocy po przebudzeniu ogarnął mnie taki lęk, że zadzwoniłam do psychologa, bo nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nie mogłam normalnie mówić. Strach spowodował, iż miałam blokadę ust. Mówiłam powoli, jakbym była pijana. Nie mogłam wstać z łóżka, ale słowa psychologa trochę mnie uspokoiły, lecz nieco lepszy stan utrzymywał się jeszcze kilka dni. Nie byłam w stanie się uczesać, umyć, czy ubrać. Właśnie w tych dniach odwiedził mnie brat A. M., który mógł zobaczyć, do czego prowadzi cierpienie w samotności, odizolowaniu, odtrąceniu przez najbliższych oraz oskarżona przez osoby, od których oczekiwałam pomocy i zaufania. Powiedziałam bratu Adamowi, iż w chwili wykluczenia czułam, że kiedy wyciągnęłam rękę po pomoc, zostałam wepchnięta do bagna. To przykre, ale w takiej chwili podały mi rękę osoby, które przez braci z Biura w Nadarzynie nazwane są w cudzysłowiu „fachowcami”.                                                                                                             Zawsze ceniłam literaturę biblijną, ale kiedy bracia starsi, którzy udzielali mi rad sprzecznych  z  tym, co  czytałam  w  literaturze  biblijnej, byłam  zagubiona  i zdezorientowana. Nigdy jednak nie przestałam doceniać literatury biblijnej, gdyż czułam się jak Hiob oskarżony na podstawie fałszywych zarzutów przez pozornych przyjaciół. Zaczęłam głęboko się modlić, by Jehowa pozwolił mi stosować się do słów z listu do Rzymian 12:1,2. ”  Przemieniajcie się przez przeobrażenie swego umysłu, abyście sami doświadczyli, co jest dobrą i miłą i doskonałą wolą Bożą”.                                            Czasami, jak Hiobowi obrzydło mi życie,  ale skoro Jehowa do tego dopuścił, to jedynie co mi pozostało, to czekać na Niego, wyciągnąć z tej lekcji wnioski oraz dojrzewać duchowo.                                                                               Tego, co  mnie spotkało, na razie nie da się zapomnieć, gdyż te wspomnienia mam żywo w pamięci i kiedy zbliża się kolejna komisja w Sądzie Pracy o rentę, muszę opowiadać, co leży mi na sercu, że czasami nie chcę żyć, gdyż moje życie straciło sens z chwilą wykluczenia, gdy odpowiedzialni bracia lekceważyli moje skargi, nie wierzyli mi, a nawet wprost zarzucali mi, że ich okłamuję.                                                                          Moja bezsilność polega na tym, że  nie mam siły zabrać się do napisania kolejnego listu, gdy do tej pory nie było  odzewu na moje listy. Stąd moje oburzenie na tych, którzy mnie nadal krzywdzą, gdyż czują się nadal bezkarni i posuwają się do dalszych obelg na mój temat, a co za tym idzie nie potrafiłabym skutecznie głosić, iż w organizacji Bożej panuje miłość, sprawiedliwość i zrozumienie, bo sama tego nie odczuwam.                                   Wiem, że Jehowa nie pozostanie obojętny na szkalowanie Jego organizacji i to jest dla mnie pocieszeniem. Józef siedział w więzieniu wiele lat, lecz Jehowa o nim nie zapomniał. W słusznym czasie sprawił jego ocalenie.                   Bardzo zależy mi na powrocie do organizacji, gdyż bardzo cierpię z tego powodu, ale nie mogę tego zrobić kosztem swoich przekonań. Jezus nie przepraszał za swe przekonania, byle tylko ulżyć swym cierpieniom. Mogę przeprosić za to, czego naprawdę się dopuściłam, za coś, za co odczuję szczery żal. Ale ja nie żałuję, że napisałam skargę do Biura Oddziału w Nadarzynie. Nie żałuję, że rozwiodłam się z mężem, który sam mówił, że mnie zdradza. Sama widziałam jego listy do różnych kobiet. Teraz jego     zachowanie, potwierdziło, że podjęłam słuszną decyzję.                                          Niestety, mój były mąż czuje się bezkarny, podobnie jak jego rodzice. Nasyłają na mnie dzielnicowego policjanta szargając moją opinię, lecz teraz nie boję się przedstawić faktów, skoro zamianowani starsi podobnie, jak kapłan Heli tolerują zło. Jeden z policjantów powiedział pytając; – „Kim jest pani teść, że wszyscy się go tak boją?”                                                                   Pod wpływem braku reakcji ze strony braci starszych, …  nie byłam w  stanie  samodzielnie  się  poruszać,  a   nawet   przygotować  sobie   posiłek.   Cierpię na zaburzenia depresyjne z elementami konwersji.                                       Kiedy poprosiłam brata starszego,/ w którym są moi teściowie i mój były mąż, który nadal się upija, a został przyłączony do organizacji/ o rozmowę w sprawie tego zajścia, powiedział –” Skąd wiesz, czy w sprawie twojego teścia nie są prowadzone postępowanie wyjaśniające?”. Kiedy prosiłam, by jego żona przyszła mi przygotować posiłek, powiedział – „Po twoim głosie nie wyczuwam, że jesteś chora, byś sama sobie nie poradziła”. Pamiętam, kiedy tego brata prosiłam, by udzielił mi pomocy, gdy teść odłączył mi prąd w mieszkaniu, ten sam brat M. P. odmówił mi, twierdząc, że teść jest właścicielem domu i nie wypada mi nic sprawdzać w jego mieszkaniu. Nikt nie brał pod uwagę, że teściowie złożyli obietnicę przy braciach starszych, że będzie to nasze mieszkanie. ( Kiedyś bracia starsi nie zrobili nic, by pomóc mi rozwiązać problem. Nie sprawdzając nawet dowodów, czy prawdą jest, że nie pokrywam kosztów zużytej energii, lecz zastosowali metodę wykluczenia mnie ze społeczności. Dopiero wtedy udałam się po pomoc do prokuratury. Jednak w prokuraturze tenże brat  potwierdził  wersję – że to były błahe nieporozumienia i że B. K. zaprzeczył oskarżeniom, że wyłącza synowej prąd. Twierdził jedynie, że D. Kubik nie płaci za zużytą energię i z tego tytułu mógłby wyłączyć jej prąd, jednak tego nie zrobił. Później rozmawiałem z dziećmi Kubików na temat, czy mają możliwość odrabiania lekcji. Syn Kubików P. odpowiedział, że nie ma kłopotów z odrabianiem lekcji i zaprzeczył, że w mieszkaniu nie ma światła). Teraz, kiedy pytałam syna, czemu tak zeznał, przyznał, że był pod presją dziadka. Mówił –” Wiesz jaki on jest”. Córka A., odpowiadała, że również ma możliwość odrabiania lekcji. Twierdziła, że kiedy nie było światła w pokoju, to mogła odrabiać lekcje w kuchni. Mówiła również, że kiedy nie było światła w mieszkaniu, zgłaszała to swojemu dziadkowi, który włączał jej prąd w mieszkaniu. (Teściowi chodziło głównie o mnie, by uprzykrzyć mi życie, by doprowadzić do takiego stanu, bym sama opuściła to mieszkanie). Znając wypowiedzi obu stron, trudno mi było powiedzieć, kto mówi prawdę i czy rzeczywiście B. K.  lub inna osoba wyłącza światło D. Kubik”. Nikt z braci nie przyszedł do mieszkania mimo moich gorących próśb. Nikt nie chciał obejrzeć przekazów pocztowych za energię, które to opłaty dokonywałam za pomocą poczty, a które przechowuję do dziś.                                                                                             Drugi brat odmówił wyjaśnień w prokuraturze A. D., który był w komitecie sądowniczym. Tak wyglądało badanie naszych problemów przez komitet sądowniczy. Nasze dzieci były zastraszane, buntowane i szantażowane.                                                                                                                                    To był koszmar, który się nie zakończył…Żyję w ciągłym stresie i zastanawiam się, kiedy to się skończy.                                                                       Kiedy brat starszy odmówił mi, by jego żona przygotowała mi posiłek, poprosiłam inną siostrę, która rozumie problem alkoholizmu, przygotowała mi posiłek, za co byłam jej bardzo wdzięczna, ale o dalszą pomoc prosiłam świeckich sąsiadów.                                                                                                  Kiedy bracia starsi z mojego zboru zobaczyli w jakim jestem stanie, kiedy syn przyprowadził mnie na zebranie, złożyli mi pokrzepiającą wizytę, na której czułam się swobodnie oraz czułam się rozumiana, ale na tej wizycie wszystko się zakończyło.                                                                                                            Na zgromadzenie okręgowe, na które zawiózł mnie mój syn pojechałam spokojniejsza. Na każdy dzień miałam wynajętą opiekunkę. Były to świeckie opiekunki, którym musiałam zapłacić. Jehowa Bóg tak mi pobłogosławił, że stać mnie na opiekunki i na utrzymanie samochodu.                                                  Byłam szczęśliwa, że syn odebrał mnie ze szpitala, a lekarz wyraził zgodę na moją przepustkę ze szpitala, gdyż kilka punktów bardzo mnie zbudowało, ale szczególnie wzmocnił mnie i był odpowiedzią na moje modlitwy. Dramat biblijny pt. ” Pozostań niezłomny w ciężkich czasach„. Czuję jak Jeremiasz, który był prześladowany, wyśmiewany i nie rozumiany przez starszych miasta. Nawet jego dawni przyjaciele czyhali na jego życie. znosił obelgi i prześladowania. Tak, jak Jeremiasz miał prawo być zniechęcony, tak ja oczekiwałam pomocy, zrozumienia i wysłuchania przez starszych, a zostałam odizolowana od przyjaciół i braci, którzy mnie wspierali w depresji. Kiedyś czułam się potrzebna innym, którzy mieli podobne problemy. Teraz spotykam się z lekceważeniem i pogardą.  Mimo, że minęło tyle lat, a ja wciąż jestem poza organizacją, mimo, że regularnie uczęszczam na zebrania. Żaden nadzorca obwodu ani okręgu nie złożył mi wizyty w domu. Czuję się traktowana jak „trędowata”. Moje prośby o pomoc są ignorowane, gdyż zdecydowałam się wziąć sprawy w swoje ręce. Nie zgadzam się, aby to inni decydowali za mnie.                                                       Dziękuję za ten wspaniały dramat biblijny. Bardzo pokrzepiło mnie Przebudźcie się! z  8.11.2001r. „Pomoc dla maltretowanych kobiet”, gdzie jest napisane: – „Iż nazbyt często współczuje się sprawcy zamiast ofierze”.  Zacytowane są tu słowa, które powtarzali mi bracia starsi, kiedy mówiłam o brutalnym traktowaniu mnie przez męża. Uważali, że jako chrześcijanka powinnam tolerować zachowanie męża. Brat sugerował – ” Musiałaś go sprowokować„. Zachęcali, by swoim zachowaniem powinnam pozyskać męża do prawdy   gdy był wykluczony . Usprawiedliwiali nałóg męża –   ” Z  taką  żoną  trudno  wytrzymać,  dlatego mąż   pije”.   Na str. 9 ak. 5  jest  napisane:  – –” Niektóre kobiety mogą potrzebować ochrony władz. Czasami punktem zwrotnym staje się interwencja policji – w tedy dręczyciel uświadamia sobie wagę swoich czynów”.                                                                                     W wypadku mojego „NAZNACZENIA”, a później wykluczenia mnie, czyli ofiary, dręczenie jeszcze się nasiliło. Na str. 12 ak. 1 jest napisane: – ”  Ponieważ Biblia nie zabrania separacji w wyjątkowych okolicznościach, decyzja w tej sprawie należy do kobiety.  Nikt nie powinien  nakłaniać jej, by opuściła  męża, ANI  TEŻ  NAMAWIAĆ, by  z  nim  została, jeżeli jego brutalne zachowanie zagraża jej zdrowiu, życiu i usposobieniu duchowemu”. Bracia starsi nie wzięli sobie do serca tych rad biblijnych. Nie pozwolili mi podjąć samodzielnych decyzji. Dlatego z chwilą założenia sprawy  sądowej  przez  mojego  męża  o  rozwód, natychmiast  zostałam  ” NAZNACZONA”, a wołanie o pomoc, iż chcę chronić siebie i dzieci przed skutkami alkoholizmu mojego męża, spowodowało powołanie komitetu sądowniczego w mojej sprawie.  ( Dołączam kopię mojego listu tuż przed powołaniem komitetu sądowniczego z dnia 15.02.1995r.)                                (Kaznodziei 4:1) Czy mam przepraszać za to, że chciałam zaistnieć? (Strażnica z 15.05.1995r. ak. 1.) Wszyscy cenimy sobie dar wolnej woli i nie chcemy, by ktoś sterował naszymi myślami i czynami pozbawiając nas wszelkich możliwości wyboru”. Spodziewałam się, że bracia okażą się dla mnie schronieniem, jeśli uważnie wysłuchają tego, co mam do powiedzenia. Udzielą mi rad opartych na Biblii i zachęt i zapewnią odpowiednią praktyczną pomoc – pomoc dla przygnębionych. Natomiast spotkałam się ze wzbudzeniem poczucia winy, jako osoby nie nadającej się na żonę, na matkę i chrześcijankę, gdyż podjęłam inną decyzję niż oczekiwano.                                                                                                               Zasada  świecka brzmi: ” NIKT NIE JEST SĘDZIĄ W  SWOJEJ SPRAWIE”, lecz w mojej sprawie ta zasada nie obowiązywała  braci starszych. Oskarżyciele  stali  się  moimi sędziami, a także bracia z Biura w Nadarzynie, chcąc  uzyskać  pełny  obraz  w  mojej sprawie,  zasięgnęli opinii tych samych  braci, którzy  mnie  gnębili  swoimi wypowiedziami. Teraz również  Wy okazujecie  milczenie. Daje  mi to skojarzenie z tym, co czytam w Strażnicy z 1.09.2002r. ostatnia strona ak. 1 i 3. ” Reżim hitlerowski cieszył się poważnym poparciem chrześcijan. Zdecydowana większość nie wyrażała żadnego sprzeciwu wobec   prześladowań  Żydów. W   takim  wypadku milczenie  jest  bardzo  wymowne. To milczenie  z  pewnością  dodatkowo  przyczyniało  się  do  brutalnego traktowania Świadków przez reżim hitlerowski”.                                                                                                        (Strażnica z 15.11.2002r. str.17 ak. 13.) Dzisiejsi starsi również nie mogą ‚ zatykać swych  uszu’  na  uzasadnione  skargi.  (Przyp. 21:13).,  a zamiast   krytykować współwyznawców, powinni pokrzepiać i budować”.                   Czuję gniew, rozpacz i wzburzenie, nie mogę tego zrozumieć, że komitet sądowniczy nie przedstawił mi żadnych dowodów potwierdzających, że złamałam  zasady  Boże, lecz   wprost   dawano  mi  do  zrozumienia, iż: –   ” Lekceważyłaś  wszystkie  rady, jakie  udzielali  ci bracia”,, ale nie  na podstawie  Słowa  Bożego, lecz  własnych  opinii.  Zamiast uzasadnić zarzucane mi zarzuty typu:- „Wielokrotnie  wprowadzałaś  braci  w  błąd, okłamujesz  braci. Teściowie znaleźli ci mieszkanie, a ty nie zgodziłeś się wyprowadzić.  Chcieli mi wynająć na pół roku, by się mnie pozbyć, gdyż wiedzieli, że chcąc nas usunąć z mieszkania, musieli nam dać mieszkanie zastępcze  walczysz  z  własnym  synem.  Brak  szacunku  dla instytucji małżeństwa. Swoim postępowaniem powinnaś  pozyskać  męża. Nienawidzisz swojego męża. Należało  się  podporządkować  mężowi. Na swój  sposób ratowałaś  małżeństwo jeżdżąc do psychologa    który  jest naszym  bratem wysoko  ceniącym  zasady  ze  Słowa  Bożego  i uczęszczasz na spotkania dla żon alkoholików, czytasz książki na te tematy. Spotkałem się ze wszystkimi braćmi, wypowiedź A. P. z którymi miałaś do czynienia, tylko nie ze  świadkami  naszej  umowy, że  mieszkanie  będzie  naszą  własnością, by  stwierdzić, że teściowie nie dotrzymali umowy opinia była taka: iż zarzewiem konfliktów  jesteś ty. Nic nie zrobiłaś  w  tym  kierunku, by wprowadzić  w  życie  otrzymane  od  nas  rady. Omijasz te dziedziny, w których mogłabyś odnieść zwycięstwo. Przygotowujesz się na akapity, na które dopisujesz. ( A. M.)  Gdyby  to  było  w  moim  zborze, w  ogóle  bym ciebie nie zapytał. Oszukałaś Jehowę ( A. P.) wychodząc za mąż. Całe grono się z tobą nie zgadza, a ty  się  odwołujesz”. Dano mi do zrozumienia. „Nasze postępowanie było zgodne z braćmi z Nadarzyna, (którzy tę sprawę badali na podstawie opinii zasięgniętej od tych samych braci z komitetu sądowniczego)- jak wyżej zacytowałam – ” Nikt nie jest sędzią we własnej sprawie”.                                                                                                           Twierdzono  –  „Teściowie  byli  gotowi o  wszystkim zapomnieć, byle się  pojednać,     (Woleli zapłacić  adwokatowi, sądowi, komornikowi  niż  dać nam  te  pieniądze  na  remont mieszkania, które chciałam  kupić ), ale  ty wolałaś  rozwodu  ( nie  zakładałam  sprawy rozwodowej, mimo  że  już  od dłuższego  czasu  byliśmy  z  mężem  w separacji.  Mając uzasadnione podstawy biblijne, dawałam mężowi szansę na  leczenie  choroby alkoholowej, co za tym idzie- powrót  do  organizacji  Bożej  i  zmiany)  do podziału  dzieci.  (Syn  był zastraszany przez dziadka, by nie poszedł ze mną).  Nic nie  było  w  stanie  tobą  wstrząsnąć, może to wykluczenie tobą wstrząśnie”.  I rzeczywiście  wstrząsnęło. Teraz przestałam bać się mówić o swoich  uczuciach, gdyż  kiedyś  A.  M. powiedział mi przez telefon: –   ” Mnie nie interesują twoje uczucia, tylko fakty”.  A tak naprawdę komitet sądowniczy nie interesował się moimi uczuciami ani faktami. Jak mogłam się spodziewać, że ktoś przeprosi mnie, że nieświadomie  zranił  moje uczucia, skoro  za  fakty uznawano  wierutne  kłamstwa, oszczerstwa, obelgi i pomówienia  teściów i mojego męża, który od dawna mi obiecywał, że się zemści i doprowadzi mnie do  choroby  psychicznej, ale bracia nie interesowali się faktami.  Przez półtora roku  nikt  z  braci  nie przyszedł  sprawdzić, czy mamy energię elektryczną w mieszkaniu, lecz obwiniano mnie o taki stan mówiąc –  „Chciałaś separacji więc ponosisz skutki swojej decyzji”.  (Wyłączenie prądu oraz inne ataki ze strony teściów i męża nasilały się po moim „naznaczeniu” oraz, gdy podałam męża o alimenty na dzieci.)                                                                                                                 Tylko Jehowa wie, jak długo cierpiałam, gdyż nie chciałam narażać na szwank dobre imię organizacji Jehowy. Cierpiały ze mną moje dzieci, gdyż ja jako zastraszona i zalękniona matka nie potrafiłam  ich  bronić  przed  atakami męża  oraz  całej  rodziny. Bardzo ubolewam nad tym, gdyż nasze dzieci ponoszą skutki tego, że żyły w domu podobnym do wulkanu. … teraz  żałuję, że tak długo słuchałam rad braci i wcześniej nie wyprowadziłam się od męża.                                                                                                                            Wykluczenie mną wstrząsnęło i już nie musiałam słuchać  osobistych  rad braci starszych.  Dzięki temu Jehowa tak mi pobłogosławił, że  teściowie musieli  mi  zapewnić mieszkanie socjalne. Później  Jehowa tak pokierował moimi sprawami, że po 10 miesiącach udało mi się zmienić małe socjalne mieszkanie na dwupokojowe w centrum miasta. Co prawda, było bardzo zdemolowane, ale dzięki wsparciu od Jehowy i jego kierownictwu znaleźli się ludzie, którzy pomogli mi wyremontować to mieszkanie. Kosztowało mnie to dużo wysiłku i pracy, ale dzięki temu łatwiej mi było przeżyć  ciężkie chwile związane z odtrąceniem przez braci. Zwracałam się również po pomoc do braci, gdyż jako osoba w depresji, chorowałam również fizycznie. Wydawałam duże sumy na leczenie, gdyż po rozmowie z braćmi miałam częściowy niewład kończyn dolnych i poruszałam się przy pomocy kuli. Niestety, żaden z trzech braci, do których zwróciłam się o pożyczenie pieniędzy na remont, nie udzielił mi nawet małej kwoty, którą chciałam pożyczyć.  (A były to osoby w pewnym stopniu odpowiedzialne za moje cierpienie związane z zamieszkiwaniem u teściów) Jakże się cieszę, że Jehowa tak mi pobłogosławił, że mieszkam w dobrych warunkach, że jeszcze czasami mogę pomóc synowi, który dużo pomagał mi przy remoncie.                                                 Zawsze będę wdzięczna Stwórcy, że dał mi mądrość, siły i wsparcie swojego ducha, bym mogła znieść te ciężkie lata w odizolowaniu od najbliższych, często żyjąc w stresie o życie podobnie jak Dawid, który uciekał przed królem Saulem.( Psalm 7:1,2,6,9: 91:4. Izajasza 40: 29). Moc Jehowy rzeczywiście  ujawnia się przez nasze słabości. Bóg okazał się twierdzą w czasie udręki.                                                                                                            Trzy  miesiące  temu  przyszedł  do mnie  mój  były  mąż  z  pytaniem: – Czy zgodzę zeznawać w sądzie przeciwko jego ojcu, gdyż ojciec oszukał jego oraz Urząd Skarbowy, gdyż nie odprowadzał składek do ZUSu i z akt wynika, iż były  mąż  ma  tylko  9  lat  pracy, a  tak naprawdę przed naszym małżeństwem i w czasie małżeństwa z niewielkimi przerwami, gdy pracował w kopalni pracował u ojca. Powinien mieć co najmniej 20 lat pracy. Teraz twierdzi, że na tej podstawie odebrano mu rentę, gdyż ma za mało lat pracy. Mówił, że żałuje, że słuchał ojca, który go buntował przeciwko mnie i ciągle go namawiał do rozstania ze mną. Na świadka nie zostałam powołana, bo tak naprawdę mój były mąż i większość osób boi się mojego teścia i do sprawy na pewno nie dojdzie. Były mąż mówił, że rozmawiał o tym z braćmi starszymi, ale jak było naprawdę, tego nie wiem.                                                                                W czasie rozmowy ze  mną  przy  komitecie  sądowniczym, przewodniczący  komitetu  ( obecnie  drugi  raz  wykluczony  A. P.powiedział: – ” Gdybyś  ty  wiedziała, ile upokorzeń musiałem znieść ze strony twojego teścia z twojego powodu?„( I znowu za postępowanie teścia oskarżono mnie).                                                                                                                             Teść upokarzał nie tylko braci starszych, ale większość rodziny: swoje dzieci, mnie i moje dzieci, swoją żonę, ale większość mówi o tym tylko pokątnie. Kiedyś teść próbował mnie uderzyć, ale rada brata starszego brzmiała: – ” Zrób sobie obdukcję”.  Teść potrafi świetnie kłamać, przekręcać fakty na swoją korzyść, ale skoro robi  to tyle lat  tak skutecznie, zapewne ma nadzieję, że nie poniesie żadnych konsekwencji, gdyż jest człowiekiem w podeszłym wieku i bracia z komitetu sądowniczego zadali mi kiedyś pytanie:-Czy wiesz, co by się stało, gdybyśmy wykluczyli twojego teścia?”                          Kiedyś teść bezprawnie porwał dziecko pierwszej synowej, która rozeszła się z ich synem. Musiała walczyć o swoje dziecko z policją, jej kuzynka jest lekarzem psychiatrą, u której leczy się mój były mąż i ja. Czy to, czego nasłucha się, może dobrze świadczyć o organizacji Bożej?                            Najłatwiej było wykluczyć mnie, bo byłam bezbronna i słaba. (W dzieciństwie wykorzystywana seksualnie). Nie potrafiłam się bronić. Kiedy zaczęłam mówić wprost to, co naprawdę czuję, należało mnie ukarać.                            (Przebudźcie się! z 8.10.2001r.) jest napisane: –  ” Nie ponosisz winy za to, jak się czujesz„. Ale nie wszyscy bracia wiedzą, jakie to ważne, by móc się zwierzać ze swoich lęków i nie dusić w sobie uczuć. „Gdy ktoś jest karany za mówienie o swoich uczuciach, uczy się je ukrywać”. Jednak ja pragnę kochać bliźniego, jak samego siebie. Dlatego pragnę stosować  się do rad biblijnych i tak jak Jezus nie chcę dusić swoich uczuć.                                                Bardzo dziękuję za artykuł -” Wygrałam walkę z depresją poporodową” z Przebudźcie się! z 22.07.2002r. Bardzo zbudowała mnie postawa męża Janelle, który wzorowo zatroszczył się o swoją chorą żonę, wykazując że naprawdę ją kocha. Jego postawa jest godna podziwu jako brata starszego, który należycie wywiązywał się z obowiązków jako męża i jako pasterza trzody Bożej. Jako troskliwy mąż dowiedział się więcej o tej chorobie, dzięki czemu uświadomił sobie, że jego żona nie zachorowała z powodu jakiegoś zaniedbania – to nie była jej wina. Dziękuję za takie szczere artykuły.                        Ja musiałam długo dojrzewać, by nauczyć się mówić o swoich uczuciach, gdyż wcześniej nie natrafiałam na dobry grunt. Musiało dojść do wykluczenia, bym przejrzała na oczy. Dobrze, że Niebiański Ojciec przygotował mnie do przyjęcia skarcenia. Teraz nie boję się powiedzieć, że czuję gniew, złość, rozczarowanie i oburzenie do braciA. M., który pozostał z komitetu sądowniczego, którego nie interesowały moje uczucia  oraz zbadanie faktów dotyczących kłamliwych zarzutów, obelg i kłamstw, którymi posługiwali się teściowie, by wyrzucić mnie z domu, który zgodnie z obietnicą był naszą własnością. Posługiwali się do tego okrutnymi metodami zagrażającymi zdrowiu naszych dzieci oraz mojemu. Nie interesowała go opinia sąsiadów, którzy    obserwowali zaciekłe ataki  teściów. Wiedzieli, że prąd wyłączył mnie, a nie synowi, który przepijał pieniądze i nie łożył na utrzymanie rodziny. Udostępnił prąd za pomocą przedłużacza z warsztatu. Nie brano pod uwagę, że to na mężu ciąży odpowiedzialność za utrzymanie rodziny.                                  Za czyny męża karano mnie i bezbronne dzieci. Na ich oczach teściowie wyrzucali mnie z domu, a bracia starsi byli bierni, gdyż chcieli na siłę zmusić mnie do współżycia z pijanym mężem, który bronił interesów swoich rodziców zamiast stanąć w obronie swojej rodziny.  Dokonał wyboru, że woli pić, niż zostać z rodziną. Woli sobie szukać innej kobiety, która będzie tolerowała jego brak odpowiedzialności za rodzinę. Bratu A. M. nie podobała się moja postawa, że nie chcę dalej pozwalać na znęcanie się nade nami.              
  •        Do nadzorców obwodu i okręgu czuję gniew i oburzenie, iż nigdy nie starali się zbadać moich skarg, lecz z góry zakładali, że jeśli doszło do wykluczenia, to były do tego podstawy biblijne. Starali się raczej usprawiedliwiać starszych zboru, niż zbadać, czy nie stało się coś, co hańbi imię Jehowy i organizacji.                                                                                         Mówiłam, że wielokrotnie przebywałam w szpitalach, w Klinice w Warszawie, gdzie mówiłam, że moja terapia polega na opowiadaniu o swoich przeżyciach, gdyż nadzorcy zboru bagatelizowali moje problemy, udzielali mi osobistych rad zamiast ze Słowa Bożego. Nie pozwalali mi samodzielnie decydować o swoim życiu, lecz stali się panami mojej wiary i manipulowali mną, gdzie mam mieszkać i jakie mam podejmować decyzje w osobistych sprawach.                                                                                    Właśnie skargi na nich do braci z Biura w Nadarzynie potraktowali jako łamanie porządku teokratycznego. Nie martwili się o opinię organizacji Bożej, lecz dbali o swoje opinie.
  •             Do braci z Biura w Nadarzynie czuję żal, oburzenie, iż zlekceważyli moje skargi, gdy czułam się zagrożona nie tylko ze strony męża alkoholika, jego zajadłych i fałszywych rodziców, którym zależało na zniszczeniu mojej dobrej opinii. Nie liczyli się z uczuciami swoich wnuków, lecz za wszelką cenę chcieli mnie wyrzucić z domu, do którego sprowadzili nas pod presją. Nie dość, że miejscowi bracia mi nie ufali, stali się zagrożeniem dla mojego zdrowia duchowego, stając w obronie przestępców, okazując współczucie sprawcom przemocy zamiast ofierze, obciążając mnie winą za czyny męża oraz kłamliwych teściów. Kazano mi znosić brutalne zachowania męża, jako chrześcijański obowiązek.        
  •      To mnie oskarżono  za karygodne zaniedbania braci starszych w zborze, sugerując się ilością poświęconego nam czasu, zamiast sprawdzić, czy te rady były oparte na Słowie  Bożym, czy też były oparte na własnych sugestiach, które zamiast pomagać – rujnowały.                               Przez tyle lat czuję ból, cierpienie, smutek, który mnie przytłacza, odrzucenie, samotność oraz przygnębienie, że będąc w depresji, spotkało mnie odtrącenie zamiast współczucia, zrozumienia oraz pocieszenia, stosownych przeprosin za zranione uczucia, poczucie winy, za to, że dzielę się swoimi odczuciami. Zamiast budowania mnie i dzieci oraz udzielania pochwał na zebraniach i po nich, spotykaliśmy się z krytyką ze strony braci starszych. Zamiast stosownej interwencji ze strony odpowiedzialnych osób, zmuszona byłam szukać pomocy na policji oraz ludzi postronnych, za co spotkałam się z napiętnowaniem. Czułam się poniżana przez braci, kiedy kazano mi przepraszać sprawców okrutnych oszczerstw. Zachęcano mnie do dawania tego, czego nie posiadałam i co było zgubne w skutkach choroby alkoholowej męża. Na podstawie fałszywych oskarżycieli, oskarżono mnie o złe pobudki i intencje.                                                                   Kiedy bracia z Biura w Nadarzynie zarzucali mi, że – „starsi jednoznacznie stwierdzili, iż nie zastosowałaś się  do  ICH  zaleceń”.  Czułam wyśmianie, poczucie  niższości  oraz niepokój, gdyż zbyt długo stosowałam się do ICH zaleceń,  co wychodziło mi na niekorzyść, gdyż  ICH  zalecenia nie  były  zgodne  z  zaleceniami  Jehowy Boga, którego kochałam, a jednocześnie bardziej słuchałam ICH zaleceń, niż zaleceń Boga, dlatego Jehowa słusznie dopuścił do skarcenia mnie, gdyż oczekiwał ode mnie dojrzałej postawy po 23 latach w prawdzie. A teraz ci sami bracia stali się moimi sędziami, którzy orzekali na podstawie swoich przypuszczeń, swoich opinii, gdyż nie mieli ochoty sprawdzić, czy prawdą jest, że nie płacę za prąd oraz mieszkanie, które miało być naszą własnością. Mam te dowody opłat do dziś, których nie sprawdzali bracia ani policja.                                                             Kiedy mąż nie łożył na mieszkanie rodziny, rada braci starszych brzmiała –„Powinnaś poprosić teściów, by dawali obiady dla twojego syna, jak ciebie  nie  stać”. „Mąż  ma  prawo żądać zerwania separacji, ty nie masz żadnych praw. Nie  jesteś  równorzędnym  partnerem. Powinnaś powiedzieć, że  ty  nie  masz  żadnych  warunków. Zgadzasz  się  na utrzymanie małżeństwa  bez  żadnych  warunków”. – Czy  to  są  rady  ze Słowa  Bożego lub  literatury biblijnej? Czy twój mąż przychodzi do domu obsikany, obżygany?  Czy robi ci awantury po pijanemu?”  Mąż był badany przez fachowca, który stwierdził, że mąż cierpi na chorobę alkoholową i powinien się leczyć, ale braciom nie zależało na zbadaniu tego, chociaż wielokrotnie prosiłam o wizytę ze mną u specjalisty.                                                    
  •        Skoro bracia z Biura Oddziału w Nadarzynie uwzględnili właśnie takie rady, za oparte na zasadach ze Słowa Bożego, to nie wierzę, że potraktowali mnie jako cenną owcę Jehowy. Albo nie przeczytali mojego długiego listu, albo z góry założyli, że kłamię, lub zlekceważyli cenne rady Jehowy.                          Czy wyżej wymienione  rady  braci  starszych  nie  świadczą o tym, że   chcieli mnie pozbawić możliwości wyboru?                                                               Swój list zaczęłam pisać ponad rok temu, ale jako samotna matka mam bardzo dużo obowiązków, by w moim stanie zdrowia utrzymać dom, który wymagał gruntownego remontu. Często przebywam po kilka tygodni w szpitalach. Nieraz jestem bardzo przemęczona i bezsilna z różnymi problemami, z którymi sobie nie radzę. Zdaję sobie sprawę, że popełniam wiele błędów, co przysparza mi dodatkowych problemów. Czasami mam nieczyste sumienie, że zbyt dużo czasu poświęcam sprawom materialnym oraz przebywam w nieodpowiednim towarzystwie, gdy proszę świeckich mężczyzn, by naprawili mi coś w domu lub garażu. Narażam się na zaloty, gdyż widzą, że czuję się bardzo samotna z powodu wykluczenia.                              Pisanie tego listu spędza mi sen z oczu, gdyż z czasopism, które ostatnio przeczytałam upewniają mnie, że mimo, iż bardzo zależy mi na powrocie do organizacji Jehowy, nie mogę postąpić wbrew swoim przekonaniom, byle tylko ulżyć swoim cierpieniom.                                                    Dzisiaj czytałam, jak królowa Jezabel uknuła spisek, by pozbawić życia Nabota, aby osiągnąć swój upragniony cel. Podobnie czuję się potraktowana przez byłego męża i teściów, którzy by się mnie pozbyć z domu, najpierw postarali się swoimi oszczerstwami i kłamstwami bym została wykluczona. Potem, kiedy czułam się bezsilna, znalazłam się w szpitalu, wtedy zrobili mi sądową eksmisję powołując się na moją złą opinię, na podstawie której zostałam wykluczona. Nie miałam nawet możliwości obrony, gdyż nic nie wiedziałam o toczącej się sprawie. Na szczęście, kiedy otrzymałam wyrok sądowy, o którym zawiadomiła mnie moja znajoma, zdążyłam się odwołać do instancji wyższej, która obiektywnie rozpatrzyła moją sprawę, gdzie zaznaczono, iż mam prawo do mieszkania socjalnego, które zobowiązani są mi zapewnić teściowie.  Jednak teściowie chcąc dopełnić swego spisku okłamali komornika sądu dając mu do ręki nieważny wyrok sądowy niższej instancji.                                                                                          Jednak Jehowa zdążył mnie na tyle wzmocnić, by nie pozwolić teściom wyrzucić się na bruk. Ale braci starszych to  nie  obchodziło, że teściowie  dopuszczają  się  kłamstwa  za kłamstwem. Że woleli wydać dużą sumę pieniędzy na sprawę sądową, na adwokata oraz komornika, byle osiągnąć swój cel. Zamiast dać nam te pieniądze niezbędne na remont mieszkania, by się dobrowolnie wyprowadzić od teściów oraz byłego męża, który gorliwie współpracował ze swoimi rodzicami, by wyrzucić mnie wraz z córką. To powodowało we mnie złość, wściekłość, znieważenie, lekceważenie oraz niechęć do teściów, byłego męża oraz do braci starszych, którzy mnie wykluczyli zamiast mi udzielić pomocy i wsparcia.                                               Na komisjach lekarskich o rentę ogarnia mnie wstyd, że muszę opowiadać, że spotkało mnie   tyle okrutnych rzeczy w rodzinie Świadków Jehowy oraz w organizacji Jehowy.                                                                               Kiedy prosiłam nadzorcę okręgu i obwodu przed wyjazdem do Kliniki do Warszawy, by mi pomogli, gdyż nie chcę o tym opowiadać, gdy sprawa zostanie rozwiązana. Bracia ci udzielili mi rady, abym napisała prośbę o przyłączenie zgodnie z radami braci z komitetu sądowniczego oraz  bym PRZESTAŁA  OPOWIADAĆ  O  TYM, CO  SIĘ  WYDARZYŁO, jakby to miało rozwiązać mój problem. Czułam rozczarowanie, niepokój, przygnębienie oraz ból.                                                                                                                              Niebawem czeka mnie kolejna komisja lekarska przed biegłymi sądowymi. I znowu mnie martwi, że znowu będę musiała OPOWIADAĆ dlaczego tracę chęci do życia, mimo że nigdy nie przestałam czuć się Świadkiem Jehowy.
  •          Drażni  mnie, gdy  czytam  w  „Codzienne  badanie  pism”, iż  obecnie w różnych krajach świata wciąż trwają batalie sądowe, których celem jest umożliwienie głoszenia dobrej nowiny, a  mnie  namawia  się do ZAPOMNIENIA,  TEGO   CO   MNIE SPOTKAŁO  w  organizacji  Jehowy mimo, iż w dzisiejszym wykładzie pt. „Jakie imię wyrabiasz sobie u Boga” powiedziano – „iż troska o dobre imię jest całkiem uzasadniona”.                              Ja  nie  żyję  w  odosobnieniu  jak  Mefiboszet z  2  Samuelowej  9:5, gdyż   regularnie uczęszczam do Domu Jehowy, gdy pozwoli mi na to moje zdrowie. Mimo wszystko czuję się jak powietrze, którego nie widać.  Nawet kiedy przyjdę z kimś zainteresowanym na zebranie, przykro mi, że pomija się tę osobę i nie wita serdecznie zgodnie z zaleceniami Jehowy. Tylko jeden brat starszy okazuje mi i moim znajomym zainteresowanie.                                                   Czy jedynymi osobami, którzy mnie rozumieją, współczują i dodają otuchy mają być świeccy specjaliści, do  których  się  udaję  dość  regularnie?  Poszukaj  kogoś,  przed  kim  z  pełnym zaufaniem  mógłbyś  się  otworzyć. –  Niewykluczone, że  powiesz: Ale  ja   nie  znam  nikogo takiego„.   Specjaliści, do których się udaję bardzo ubolewają nad tym, że nie znam takiej osoby w organizacji Bożej.                                                                           Kiedyś brat z komitetu sądowniczego A. M. obiecał, że odwiedzi mnie, kiedy będę miała taką potrzebę, ale kiedy zwróciłam się z taką prośbą do niego o odwiedziny pozostała  bez  echa.  Czy  nadal  uważa, że mówienie prawdy  jest  przestępstwem?  Tego niestety nie mogę się dowiedzieć.                       Pisanie listu zajmuje mi mnóstwo czasu, gdyż zapominam, co wcześniej napisałam, a przed  przystąpieniem  do  pisania  ponownie  MUSZĘ czytać  to, co  napisałam, by  się  nie powtarzać. Dlatego proszę nie zlekceważcie mojego kolejnego listu, gdyż jak wspomniałam na początku listu, iż nie zrezygnuję, gdyż znajduję się w rozpaczliwej sytuacji.  Boli mnie to, że z PRZYZWOLENIA braci starszych oraz nadzorców obwodu i okręgu, co dzieje się w organizacji  Bożej  w  Głogowie, co  przynosi  ujmę tej organizacji. Sami  piszecie  w  jak ogromnym stresie żyją kobiety po rozwodzie.  Jedną opanowuje gniew. Drugie czują się nic nie warte i odrzucone. W takiej sytuacji niełatwo im  wspierać  emocjonalnie  swe dzieci.   Może ona zaniedbać dziecko, które właśnie w tym okresie rozpaczliwie potrzebuje jej uwagi i wsparcia. (Izajasza 35:3,4) W ciężkich warunkach ludzie zachowują się irracjonalnie. (Kaznodziei 7:7)
  •        Tak bardzo podoba mi się  tekst  z  komentarzem  z 21.01.03r., że  na koniec  swojego długiego listu zacytuję go w całości. –  ” Pewna niewiasta podeszła z tyłu i dotknęła frędzla jego szaty wierzchniej, a jej upływ krwi natychmiast się zatrzymał. (Łukasza 8:43,44 Marek pisze w swej relacji, że owa kobieta była ‚ wystraszona i drżąca” (Marka 15:33)  Dlaczego? Zapewne wiedziała, iż  złamała  Prawo  Boże. (Kapłańska 15:25-28) Każda  rzecz  i osoba, której się dotknęła, stawała się skalana. Aby podejść do Jezusa, musiała się przedrzeć przez tłum  ludzi. Zauważ, że Jezus  potraktował  tę kobietę  w sposób nacechowany życzliwością, miłością  i  współczuciem i ani  słowem  nie  wspomniał  o  kłopotach, których  mogła przysporzyć  innym. ( Marka 5:34) Jezus miał  zrównoważony  pogląd  na  Prawo  Boże. Regulowało ono  pewne  kwestie  bardzo  wyraźnie. Tam  jednak, gdzie  miało charakter ogólny, należało bardziej zaangażować sumienie, a swymi decyzjami można było dowieść miłości do Boga. Prawo pozostawiało miejsce na elastyczność( Marka 2:27,28)”.                                                                  Gdyby  bracia  starsi  pozwolili  mi  zaangażować  moje  sumienie w chwili, kiedy mój były mąż założył sprawę rozwodową, kiedy to z powodu depresji byłam wystraszona i drżąca, z   powodu  mojej  niedojrzałości potrzebowałam, by  potraktowano  mnie  w  sposób nacechowany życzliwością, miłością i współczuciem. Bracia starsi woleli jednak być „panami mojej  wiary”  i  narzucali  mi  swój  punkt  widzenia  w  tej sprawie, a teraz zamiast naprawić swoje  błędy, nadal  narzucają mi, jak powinnam  się zachować  WBREW  SWOJEJ  WOLI, PRZEKONANIU I MOJEMU SUMIENIU. Przekonuje mnie to, że ich nastawienie  NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO w stosunku do Prawa Bożego. Kiedyś tak bardzo nalegali, by nie  doszło do rozwodu, że jako osoba niedojrzała napisałam oświadczenie, że rozwód traktuję  jako prawną separację.  Teraz  podejmuję  samodzielne decyzje  i  nawet  jeżeli udziela  mi  rad  nadzorca okręgu , a nie są one oparte na Słowie Bożym, podejmuję samodzielne decyzje.                                                       Od pewnego czasu swoje wykluczenie traktuję tak, jak to wyraża list Jakuba 1:2.3; Dzieje Ap. 5:41.                                                                                  Swój list pragnę zakończyć słowami z Psalmu 102:2,6-9, gdyż przebywanie w organizacji Bożej uważam za wielki przywilej, czego zostałam pozbawiona w prosty sposób, co wyrażają słowa Pawła w Dziejach Ap. 24:13.           Wdzięczna jestem za wsparcie duchowe na podstawie Waszych czasopism opartych na Słowie Bożym.                                                                                                                                                                                                                                                            Danuta Kubik.                    Załączniki:                                                                                                        1. Kopia listu do Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 15.02.1995r.                 2. Kopia listu do nadzorcy obwodu M. D. z dnia 14.11.1999r.                          3. Kopia listu do nadzorcy obwodu M. D., nadzorcy okręgu S. C. oraz grona braci starszych w Głogowie z dnia 15.10.2000r.                                               4. Kopia listu do nadzorcy obwodu M. D. z dnia 04.03.2001r.                             5. Kopia listu do Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 12.08.2001r.                                                                                                                                                    Ponieważ w trudnych    chwilach pokrzepiały mnie różne historie biblijne, do których należy również relacja o przeżyciach Józefa. Zastanawia mnie werset z Księgi Rodzaju 37:9, gdzie jest napisane, że Józefowi kłaniało się słońce i księżyc i jednocześnie gwiazd, co oznacza: ojca, matkę i 11 braci. Z dalszego sprawozdania wynika, że do Egiptu przybył tylko ojciec, gdyż matka Józefa już nie żyła. czy to znaczy, że sen Józefa nie spełnił się w całości?                 Proszę o odpowiedź.                                                     Dołożono 4 maja 2015 roku.1.10.2010 001    Co tak naprawdę zrobili dla mnie moi ‚bracia’, którzy nazywają mnie drogą siostrą? Czy wierzysz w szczere współczucie tych osób, które ani razu nie spotkały się ze mną, by doprowadzić do konfrontacji i poznania faktów oraz uszanowania moich odczuć? Czy musiałabym tak szeroko opisywać swoje odczucia, gdyby potraktowano mnie z szacunkiem i powagą, jak Jezus traktował osoby cierpiące? Dlaczego odebrano mi możliwość podejmowania osobistych decyzji w zgodzie z sobą? Czy mieli prawo ukarać mnie za to, że kierowałam się Słowem Bożym i podjęłam decyzję o rozwodzie z mężem alkoholikiem? Dlaczego  nikt nie poniósł za to odpowiedzialności, że postępowano wbrew prawu i zasadom? Dlaczego taka niesprawiedliwość jest tolerowana?                                                                                             Dlatego oburza mnie, kiedy w Strażnicy z 15 lutego na str. 22 cytuje się słowa apostoła Pawła, który odwoływał się do prawa rzymskiego-„Czy wolno wam biczować człowieka, który jest Rzymianinem, a nie został skazany?” (Dzieje 22:25-29;16:35-40; 19:35-41;25:8-12 ) Paweł wniósł apelację, otwarło mu to drogę do obrony wiary przed Cezarem. Tak więc prawo rzymskie umożliwiało ‚ obronę oraz prawne ugruntowanie dobrej nowiny’ ( Filp. 1:7).”              Ja w organizacji Bożej nie mogłam doczekać się żadnej apelacji, gdyż moje listy wracały wciąż do tych samych osób, których prawo Boże i rady Ciała Kierowniczego nie obowiązują. Świeckie sądy orzekają, że każdy człowiek ma prawo do praktykowania swojej religii ( str.28 w.c.S)„Tam, gdzie przegrywaliśmy batalie prawne, wnosiliśmy apelacje do sądów międzynarodowych. Na przykład do czerwca 2014 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał w 57 sprawach korzystne dla nas orzeczenia,które są wiążące dla wszystkich krajów członkowskich Rady Europy”. Ja od 18 domagałam się respektowania moich praw do praktykowania swojej religii w zgodzie ze swoim sumieniem i nie doczekałam się rozpatrzenia moich próśb. Dlaczego nie mam prawa otrzymać na piśmie zarzutów za co zostałam naznaczona, a później wykluczona? Spotkałam się z ostracyzmem, kiedy ujawniłam pewne fakty oraz naświetliłam jaka niesprawiedliwość spotkała mnie w organizacji Świadków Jehowy, iż zmuszona byłam zwrócić się do wymiaru sprawiedliwości po pomoc, bym  mogła wieść spokojne i ciche życie w pełni zbożnego oddania i powagi Bogu. ( 1 Tym 2:1,2). Czy musiałabym  szukać pomocy w świeckich instytucjach, gdyby szanowano Prawa Człowieka w Organizacji Świadków Jehowy?                                                                                                                                                                                               Danuta Kubik                                                           Głogów 26.07.2010             Ul.                                                                                                                  67-200 Głogów                                                                                                                                                    Do Braci z Oddziału w Brooklynie.                       Drodzy Bracia!                                                                                                                                                                                                    Zaglądając do mojej dokumentacji swój pierwszy list moja modlitwa do Jehowy napisałam do Was Bracia 10.05.95r. Od tamtej pory moja sprawa jest nie załatwiona i ciągnie się do dziś. Napisałam już tomy listów, które zabrały mi ogrom cennego czasu oraz środków materialnych. Ten list jest już szóstym listem do Was, w tym jeden był z uczuciem wdzięczności, że po moim liście do Was Bracia zostałam przyłączona do organizacji Jehowy i cieszyłam się, że po ośmiu latach udręk psychicznych przepojonych niesprawiedliwością jaka mnie spotkała mogę z zaszczytem mówić, że jestem Świadkiem Jehowy.Moje ostatnie zdanie tego listu brzmiało: „Patrząc na swoje życie z perspektywy czasu myślę, że Bóg dopuścił bym doznała tak bolesnego, okupionego cierpieniem doświadczenia, abym się w końcu ‘PRZEBUDZIŁA’.   1 Piotra 4:12-16.                                                                                         Moje przebudzenie polegało na tym, bym zaczęła otwarcie i szczerze mówić, co myślę i czuję. Być sobą, tak jak to często powtarzano na kursie dla pionierów. Niestety, nie spotyka się to z przychylnością braci, z którymi przez kolejne lata mam do czynienia, co powoduje zaburzenie mojej równowagi emocjonalnej oraz zmiany nastroju.
  • Od chwili ‘naznaczenia’ mnie w zborze w 1994r. nie pogodziłam się z niesprawiedliwością, z jaką mnie potraktowano. Dlatego prosiłam braci z Biura w Nadarzynie o pomoc. Niestety bracia mi nie zaufali, bo oparli się na opinii tych samych braci, którzy mnie skrzywdzili nie biorąc pod uwagę rad niewolnika wiernego i roztropnego dotyczące problemu alkoholowego mojego męża uzależnionego od alkoholu. To przykre, ale bracia z Biura w Nadarzynie, również nie kierowali się tymi radami i obwinili mnie o rozpad małżeństwa i przynoszenie swoim postępowaniem ujmy organizacji Bożej, co mnie dotkliwie zraniło i spowodowało ranę mojej duszy. Szczegóły oskarżeń, które padły pod moim adresem zawarte są w liście z dnia 04.04.2010r., po którym zostałam przeproszona i odzyskałam poczucie własnej wartości. Kolejne moje prośby o pomoc zostały potraktowane jako łamanie porządku teokratycznego i brak pokory, za co zostałam wykluczona z organizacji Jehowy pod zarzutem ‘ wyuzdania’. Nigdy  nie przedstawiono mi dowodów mojej winy, a tym bardziej nie wyjaśniono na czym polegało moje ‘wyuzdanie’, mimo że od samego wykluczenia domagałam się wyjaśnienia, bo nie mogłam się obłudnie przyznać do winy za coś, czego nie rozumiałam, a wręcz czułam się krzywdzona. Krótko po moim wykluczeniu przewodniczący komitetu, który mnie wykluczał, sam został wykluczony, gdyż w końcu ktoś uwierzył jego żonie, co robił za zamkniętymi drzwiami. Drugi brat z komitetu sądowniczego po przeczytaniu im moich odczuć, przeprosił mnie za błędną decyzję o moim wykluczeniu. Niestety A. M., mimo, że nie miał pewności, że kłamię, podjął decyzję o moim wykluczeniu, gdyż nie chciałam okazać skruchy. Mój teść nie został wykluczony, bo okazał skruchę. Tak powiedział podczas wizyty pasterskiej z bratem D. M. w dnu 27.05.10r.Rok wcześniej wyraził swoje obawy, co powiedzieli by bracia, gdyby komitet przyznał się do popełnienia błędu? Kiedy mnie przyłączano do Organizacji, usprawiedliwiał się tym, że na tamten moment dysponował nie pełną wiedzą. Mimo, że bracia z Nadarzyna mnie przeprosili, on nadal nie poczuwa się do winy, że zlekceważył rady niewolnika wiernego i roztropnego odnośnie problemów uzależnienia alkoholowego, kiedy szukałam fachowej pomocy, by pomóc sobie i mężowi, który był wykluczony za nadużywanie alkoholu, ja zostałam oskarżona o nienawiść do męża i teściów oraz o przynoszenie ujmy organizacji Jehowy. Szczegóły zawarte są w liście do niego z dnia 16.03.10r. Nigdy nie przeprosił mnie, ani w rozmowie ze mną, tym bardziej publicznie. Nawet po przeczytaniu mojego listu do nieżyjącego mojego teścia, w którym wyraziłam swoje emocje, jak wiele wycierpiałam przez 17 lat swojego małżeństwa, nie tylko od męża, ale przede wszystkim teścia tyrana, którego bali się nawet bracia starsi, o czym na wizycie pasterskiej również wspominał. Najlepiej było pozbyć się nic nie znaczącej osoby jaką byłam, by udobruchać mojego teścia.Pomimo przyłączenia mnie do organizacji w 2003r., moje przykre wspomnienia wciąż żyją we mnie, gdyż pomimo cierpienia jakie przechodziłam, zszargana opinia wciąż mi towarzyszy. Mimo, że pozwolono mi podjąć najpierw pomocniczą, a później stałą służbę pionierską, wciąż czułam się niedoceniana i lekceważona. Bagatelizowano moje potrzeby i odczucia. To, że zostałam ukarana za to, że szukałam pomocy, spowodowało, że nie miałam swobody mowy w kontaktach z innymi. Bałam się mówić o uczuciach, bo za mówienie o uczuciach byłam karana. Nie potrafiłam odmawiać, gdy ktoś chciał się umówić do służby. Brałam na siebie zbyt dużo obowiązków, którym nie potrafiłam sprostać. W kontaktach z zainteresowanymi, wciąż towarzyszył mi strach o to, że ktoś może zostać potraktowany podobnie jak ja, zostanie skrzywdzony i może się z tego nie otrząsnąć.itp. Kiedy czytałam literaturę biblijną, która zachęcała do szczerej rozmowy, modliłam się do Jehowy o odwagę, bym mogła być szczera również wobec A. M., ale moja szczerość, była lekceważona,  bagatelizowana i wyśmiewana. Zgodnie z radami Jehowy o swoich problemach rozmawiałam z nadzorcami obwodu i okręgu. Składali obietnice, których nie dotrzymywali lub bagatelizowali moje wypowiedzi. W czasie trwania kursu pionierskiego, podczas omawiania problemów zborowych odżywały moje przykre wspomnienia. Kiedy omawiano problemy związane z wykluczeniem i przygnębieniem, przeżyłam straszny kryzys. Przelałam na papier swoje emocje i zwróciłam się z prośbą, bym mogła je odczytać przy innych uczestnikach kursu. Po wielkich obawach i ostrożności otrzymałam zgodę. Byłam bardzo wdzięczna za tę elastyczność, gdyż od wielu osób otrzymałam niezbędne wsparcie, wyrazy współczucia i zrozumienia oraz podziw za odwagę. Wiele osób przytulało mnie i mówiło, że również borykają się z podobnymi odczuciami, ale nie mają odwagi o tym mówić. Z jedną z tych sióstr przyjaźnię się do dziś i nawzajem się wspieramy. Ona pyta mnie o rady, jak pomagać osobom z zaburzeniami emocji, ja cieszę się, że moje doświadczenia mogą komuś pomóc.Wylanie moich przykrych odczuć, w których wyraziłam, że nie chcę dalej żyć dźwigając za sobą taki bagaż cierpień, bardzo mi pomogło otworzyć swój umysł na dalsze rady, które przyjmowałam do siebie, by później je wykorzystywać w służbie dla Jehowy oraz w życiu prywatnym. Na bieżąco rozmawiałam z braćmi prowadzącymi kurs o mojej ranie, która się jątrzy do dziś w związku z poczuciem krzywdy od Adama. Niestety nie czułam się rozumiana. Brat okręgowy H. J. poradził mi, że jeżeli nie mogę sobie poradzić z Adamem, bym zmieniła zbór. Natomiast rada D. M.  brzmiała, by spalić swoje wspomnienia. Odczułam, że nadzorcom jest to obojętne, że wciąż dźwigam za sobą taki bagaż cierpień, bo ich zachęta brzmiała – „Zacznij myśleć pozytywnie, Adam ma o tobie dobre zdanie, czekaj na Jehowę”. Poczułam się kompletnie nie zrozumiana, bo wciąż na łamach naszych czasopism pojawiały się nowe artykuły na temat rozwiązywania problemów, które za wszelką cenę starałam się wprowadzać w czyn.(Strażnica z 01.03.2005r.) „Jak żyć z innymi w pokoju? Str.4 ak.2 „ Gdy ktoś ciebie urazi, czy unikasz ostrych słów i pragniesz przywrócić pokojowe stosunki? Jeżeli sam kogoś obrazisz, czy stronisz od tej osoby w nadziei, że sprawa pójdzie w zapomnienie, czy wprost przeciwnie- jesteś skłonny ją przeprosić?”  Nie rozumiałam dlaczego brat okręgowy Hieronim dawał mi sprzeczne rady, by zmienić zbór, mimo że przeniosłam się do tego zboru zgodnie z zaleceniami teokracji, co wyraziłam, ale nie przyniosło to spodziewanego efektu. Jedno, co załatwiono, to podjęto kroki wobec  mojego byłego męża, który po przyłączeniu do organizacji notorycznie się upijał i nie podjął leczenia, a miejscowi bracia bagatelizowali problem.Po kursie dla pionierów swoje spostrzeżenia i oczekiwania wysłałam do braci z Biura w Nadarzynie. Niestety nie przyniosły oczekiwanych efektów. Dlatego wraz z listem z dnia 30.06.2009r. przesłałam je również do Was Bracia. Niestety zamiast pomocy znowu otrzymałam zakaz rozmawiania o swoim problemie. Dlatego powstał  mój kolejny list do H…….. z dnia 05.02.10r. I tak moja batalia listów nie ma końca.Jestem wściekła, bo nie tylko moje problemy są spychane przez osoby, które mają pomagać rozwiązywać problemy. Znam kilka takich osób, które nie mają już siły dopominać się o pomoc. Cierpią w milczeniu, używają nie teokratycznych metod udając się do świeckich mediów lub odsuwają się od Organizacji Jehowy, do czego i ja byłam namawiana. Moja rodzona siostra I. Ś., która przez 9 lat pełniła służbę pionierską, nie otrzymując pomocy od braci po śmierci swojego męża, gdy spotkała się z oszczerstwami na swój temat, a w konsekwencji również została wykluczona, załamała się, co doprowadziło do choroby psychicznej, w której nie widzi potrzeby leczenia. Ja jutro wyjeżdżam na kolejne leczenie i zamiast się spokojnie pakować, jak również zbierać plony z działki, napisać prośbę o przymusowe leczenie swojej siostry, już czwarty dzień siedzę przy komputerze i piszę listy, które odbierają mi resztę sił i pochłaniają skromny budżet. po remoncie dachu altanki pozostaję w długach oraz nie opłaconych rachunkach. Mam 540 zł renty, a już dziś wydałam ok. 30 zł. na ksero oraz wydam ok. 15 zł na kolejne przesyłki. To powoduje moją złość, bunt, wściekłość i ból. Nie starcza mi czasu na dokonanie i przygotowanie się do odwiedzin, z osobami, z którymi prowadzę studia biblijne, nie mówiąc już o odpoczynku, na który zupełnie nie mam czasu, tylko dlatego, że czuję, iż bracia, do których się zwracam, uważają mnie za osobę niegodną uwagi, a tym bardziej szacunku. Być może liczą na to, że się poddam, gdyż mam wrażenie, iż myślą, że chodzę do specjalistów, by mi mówili jak mam postępować, ja natomiast chodzę tam po to, by nauczyć się wyrażać swoje emocje w sposób kontrolowany, przystępny i jasny, zgodny z wymaganiami Bożymi oraz moim wewnętrznym przekonaniem. Pozytywne zakończenie mojej sprawy, utwierdzi mnie w tym, że mój wysiłek nie poszedł na marne. Już wiele razy chciałam się poddać, ale modliłam się po pomoc i mądrość do mojego Terapeuty, jakim jest dla mnie Jehowa i wciąż otrzymywałam jasne odpowiedzi, by mówić prawdę i być sobą, a On mnie będzie wspierał, bo On widzi jak wiele osób cierpi niesprawiedliwie w Jego Organizacji i pocieszają się słowami- „Czekaj na Jehowę”. I biernie czekają, zadając sobie pytanie- Dlaczego Jehowa nie przychodzi z pomocą? Umierają nie doczekawszy się odpowiedzi, czego Jehowa chciał ich nauczyć, skoro do tego dopuścił. Są podziwiani przez braci, że wytrwali w niesprawiedliwym traktowaniu przez ‘pasterzy Jehowy’. Ja nauczyłam się, że nie będę obłudnie udawać, że lubię cierpieć lub, że chcę unikać braci, którzy sprawiają mi ból, tak jak robi to siostra Ola, Renia, Basia, Jasia lub wiele innych osób, z którymi mam kontakt lub słyszę z opowiadań, które po niesprawiedliwym karceniu, w rzeczywistości podświadomie obwiniają za to Boga i zamykają się w swoim cierpieniu unikając zebrań, izolują się od braci i otoczenia, by ponownie nie spotkać kary za mówienie o uczuciach. To jest bardzo przykre, że piszecie w naszej literaturze o faktach, które miały miejsce, kiedy kapłani i biskupi milczeli, gdy dokonywano licznych zbrodni, a tymczasem od lat trwa zmora milczenia, kiedy bracia starsi krzywdzą owce Jehowy, a osoby odpowiedzialne nie chcą przyznać się do błędu, co powoduje poczucie winy u osoby skrzywdzonej. Próbuje się nas ośmieszyć, żeby nam nikt nie uwierzył. Krzywdziciele czują się bezkarnie, gdyż sprawy uważa się za przedawnione, by do nich wracać. Rozumiem lojalność, posłuszny swojemu sumieniu, ale nie wbrew posłuszeństwu Jehowie, krzywdzie i ludzkim dramatom – trzymanie tajemnicy! Nasze mózgi, to nie komputer, w którym można nacisnąć przycisk- Anuluj, a komputer wykonuje polecenie wymazania informacji. Na kursie pionierskim uczono nas, że jak masz teren dwa, trzy lata, a ludzie nie chcą słuchać, to zmień teren, a co zrobić jak ktoś uporczywie nie dąży do pokoju w zborze? Ile lat można czekać? Kochani Bracia. Bardzo Wam dziękuje, że wkładacie tyle trudu i wysiłków, by pisać piękne artykuły na łamach naszych czasopism i książek, które są dla mnie budujące, a przede wszystkim dziękuję Jehowie, że przetrwałam tak długi okres próby, którą przechodzę, a która jeszcze się nie skończyła. Jest dla mnie szczególnie bolesna, gdyż spotyka mnie od osób, które powinny stać na straży prawa. Swoje przetrwanie zawdzięczam mojemu Terapeucie- JEHOWIE, który nauczył mnie otwartości, szczerości, a przede wszystkim odwagi. Pomimo tego, że moja próba jeszcze trwa i powoduje, że żyję w nieustannym lęku, do czego jeszcze posunie się A. M. wobec mojej osoby. Adam jest k…….. grona braci starszych  Miasta Głogów. Będąc w tym samym zborze byłam jedyną stałą pionierką. Niestety w tym miesiącu wykreślono mnie z listy pionierów nie wnikając w przyczyny, co spowodowało moje rozczarowanie . Jehowa pozwala mi zachowywać spokój ducha i bezgraniczne zaufanie do Niego, by nie pójść w ślady Jonasza i nie uciec od oblicza Jehowy i Jego poleceń. Jestem przekonana, że Jehowa widzi takie osoby, jak Krysia M. i inne, które w wyniku choroby, nie miały na tyle odwagi i siły, by mówić o swojej krzywdzie do osób, których to dotyczy i uciekła nie tylko od Adama, ale również od Organizacji Jehowy, bo zabrakło im cierpliwości, ale to nie znaczy, że Jehowa nie pociągnie do odpowiedzialności osoby, które zadają bolesne  rany, krzywdzą i powodują spustoszenie w Jego organizacji i psychice krzywdzonych. Nie wiem dlaczego moje oczekiwanie na zakończenie próby trwa tak długo oraz dlaczego również Wy Bracia tak długo się temu przyglądacie, mimo że Jehowa posługuje się Wami do wydawania tak wspaniałej literatury, która pomaga zachowywać oddanie, posłuszeństwo, lojalność wobec Jehowy, odzyskiwać równowagę emocjonalną oraz poczucie godności osobistej ? Proszę Was o artykuł, który dokładnie wyjaśni, co to znaczy- „Czekać na Jehowę”, czym często posługują się bracia, którzy nie rozmawiają o doznanych krzywdach które się nie zagoiły, a rana wciąż krwawi lub nadzorcy, którzy biernie przyglądają się cierpieniu innych. Przesyłam Wam 9 moich listów, które napisałam tylko w tym roku, a otrzymałam tylko dwie odpowiedzi, a i tak moja sprawa utkwiła w martwym punkcie, co mnie bardzo złości, niepokoi, smuci, boli i wywołuje wstyd i poczucie bycia lekceważonym, uczucie upokorzenia oraz przerażenie i rozczarowanie ponieważ służbę pionierską, którą bardzo ceniłam musiałam zamienić na wielogodzinną ciężką pracę  przy komputerze, która dotychczas nie dała spodziewanego efektu, chodź pozwoliła mi odzyskać poczucie własnej godności. Mam nadzieję, że ten mój list będzie moim ostatnim krzykiem rozpaczy, który jest krzykiem wielu skrzywdzonych osób, które nie mają wspomożyciela! Z mównicy w wykładach publicznych, często słyszymy takie słowa- „ Nawet, jeśli ktoś nieświadomie nas zranił, trzeba przymknąć oczy”. „Nawet, jeśli mamy słuszne racje-wybaczyć”. „Miłość nie daje się rozdrażnić, wszystko przetrzymuje”. ”Rachunek krzywdy- pisanie i czytanie. Pisali nie po to, by zapomnieć, ale po to, by rozpamiętywać”. „Po co wracać do tego co było?”      Oto myśli z wykładu z ostatniej niedzieli. Dlaczego nie biorą pod uwagę, że pisali, bo zostali zlekceważeni, nie zrozumiani i zapomniani! Czy osoba z takim podejściem będzie chciała pomóc komuś, kto zwróci się do niej ze swoim problemem, którego nie może wymazać z pamięci, jeśli ktoś ewidentnie ją skrzywdził, a twierdzi, że ma czyste sumienie w tej sprawie? Posłużę się słowami z wyżej cytowanej Strażnicy-„ W Księdze Przysłów 18:19 czytamy: Brat, przeciwko któremu popełniono występek, to więcej niż silny gród; i są swary, które przypominają zasuwę w wieży mieszkalnej”. Weź zatem pod uwagę cudze odczucia. Jeżeli napotkasz opór, odczekaj jakiś czas i spróbuj ponownie. „Silny gród” może się otworzyć, a „zasuwa” w drzwiach do pojednania zostać odsunięta”. Dla mnie 18 lat czekania, to stanowczo za dużo! Brat D. M. tydzień temu w wykładzie-„ Gdzie szukać pomocy w czasie udręki?”, użył trafnego porównania.-„W samochodzie sprawne amortyzatory będą działały, gdy nie będą przeciążone.” Proszę o wnikliwe i definitywne rozpatrzenie mojej prośby. Każda zwłoka pogarsza mój stan duchowy i emocjonalny, a przede wszystkim stawia Boga Jehowę, który jest miłością w złym świetle. Bardzo by mnie ucieszyło, gdyby Bracia poinformowali mnie o konkretnej decyzji. Wasza siostra, która jest przekonana, że Jehowa Bóg też  ma swoje granice cierpliwości i wyrozumiałości.( Jer.42:6).                                                                                                                                                                                                                                      Danuta Kubik.                                                                                                                                     Załączniki:
  • 1.List do brata H. J. nadzorcy okręgu z dnia 05.02.2010r.
  • 2.List do pana K. mojego nieżyjącego teścia z dnia 16.02.2010r.
  • 3.List do brata A. M. k. grona braci starszych Głogów.
  • 4.List do braci z Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 04.04.2010r.
  • 5 Odpowiedź od braci z Biura  Oddziału w Nadarzynie z dnia 29.04.2010r. 6.List do brata D. M. nadzorcy obwodu z dnia 29.05.2010r.
  • 7.List do braci z Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 03.06.2010r.
  • 8.List do brata A. M. z dnia 24.06.2010r.
  • 9.List do braci z Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 08.07.2010r.
  • 10.Odp. od braci z Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 14.07.2010r.
  • 11.List do braci z Biura Oddziału w Nadarzynie z dnia 23.07.2010r.          Danuta Kubik                                                  Głogów 23.07.2010r.                 Ul.                                                                                                                  67-200 Głogów                                                                                                                                      DO BRACI Z BIURA W NADARZYNIE!                                                                                                                                             Trzy dni temu otrzymałam od Was Bracia odpowiedź na moje prośby, które do Was skierowałam. Co prawda ucieszyłam się, że szybko odpisaliście, ale treścią Waszego listu poczułam się zlekceważona i zignorowana. Oczekiwałam osobistego zaangażowania się w problemy, które od lat są bagatelizowane i spychane przez kolejne osoby. A już miałam nadzieję, że zrozumieliście jak wielkie spustoszenie w mojej psychice wywarły wydarzenia jakim było dla mnie ‘naznaczenie’ mnie w zborze, a później niesprawiedliwe ‘wykluczenie’. To była dla mnie trauma, która nigdy się nie zagoiła i jątrzy się do dziś z coraz większym nasileniem. Dodatkowym wstrząsem jest dla mnie to, że osoba, która spowodowała we mnie wstrząs pourazowy, nie przyznaje się do winy, a moja osoba jest postrzegana oczami tej osoby. To jest oburzające, że Wy, którzy stoicie w majestacie prawa danego Wam przez Stwórcę dopuszczacie się jawnej dyskryminacji w odniesieniu do zasady równości wobec prawa i jednakowego traktowania. Wiedząc jak rażącego zaniedbania dopuścił się A. M., zamiast wyrazić swoje oburzenie dla lekceważenia zasad Bożych, gdyż takich zaniedbań i brak naprawienia swoich błędów dopuścił się nie tylko wobec mnie, odbieram, że Wy swoim ostatnim listem dajecie jemu przyzwolenie na dalsze zaniedbania i trwanie w grzechu.Ja jako pionierka brałam na siebie dodatkowe obowiązki wspierania osób, które czuły się skrzywdzone, a które podobnie jak ja bały się mówić o swoim cierpieniu. Jednak ja nie potrafiłam udawać, że nic się nie dzieje, bo sama wiem, że osoba dotkliwie skrzywdzona przez lata ma żywo w pamięci tragedie, które ją spotkały, a obecnie ma tendencje do nadwrażliwości na błahe zdarzenia.(Strażnica z 15.08.10r. str.31 ak.17)„ ‘Nasza boleść’ może być skutkiem dawnych przykrych przeżyć…Mam wszelkie powody, aby być szczęśliwa, ale moja przeszłość często budzi we mnie uczucie wstydu i obrzydzenia. Popadam wtedy w głęboki smutek i płaczę, tak jakby wszystko zdarzyło się wczoraj. Uporczywe wspomnienia wywołują we mnie ogromne poczucie winy i braku wartości”.  Ona może czerpać radość od najbliższych przyjaciół i członków zboru. A co ma zrobić osoba, którą opuścili bracia, a osoby, które mogłyby  i powinny pomóc, nie są zainteresowane problemem? Wiem jak mogą dotknąć i zranić słowa do żywego, zwłaszcza jeśli padną z ust kogoś, kto naszym zdanie powinien wiedzieć, co jest niewłaściwe.Kiedyś nawet publicznie postanowiłam sobie odwiedzać lub dzwonić do osób, których nie było na zebraniu, by zamiast krytykować braci zastosowali zasadę trzech kroków z (Mat.5:23,24 oraz 18:15-17). Zachęcałam te osoby do szczerej i otwartej rozmowy o zaistniałym problemie. Niestety sama się przekonałam, że nawet bracia starsi, którzy z mównicy zachęcają do zastosowania się do tej zasady, nie są skłonne do szybkiego zażegnywania konfliktów zgodnie z tymi wskazówkami. Od lat błagałam Jehowę o odwagę, bym mogła szczerze i otwarcie rozmawiać o swoim problemie, który spędza mi sen z oczu. Mimo, że jest dla mnie bardzo bolesny, bo nie łatwo mi przyszło o tym rozmawiać ze świeckimi psychologami, kiedy A. M. nie poczuwa się do winy, a ja ze swoim schorzeniem podświadomie brałam winę na siebie, a kiedy zgodnie z radami Jehowy musiałam udać się do specjalistów, bo wykorzystałam już wszystkie swoje możliwości Wy Bracia ponownie dajecie mi rady sprzeczne z naszą literaturą. Bardzo mnie to dziwi, że tak otwarcie i szczerze nasza literatura porusza te kwestie i to wielokrotnie, a Wy Bracia zachęcacie mnie chorą osobę, że może mnie pocieszyć przykład Mefiboszeta, który był w stanie poradzić sobie z poczuciem niesprawiedliwości, bo wcześniej zaznał od Dawida niezasłużonej życzliwości. Wasze porównania wcale mnie nie pocieszyły, bo od samego początku, kiedy zwracałam się do braci starszych po pomoc, ich rady działały na nas destrukcyjnie, a wołanie o pomoc potraktowano jak bunt i brak pokory, za co zostałam wykluczona, a uczucie krzywdy i odrzucenia towarzyszy mi nieustannie, gdyż zbyt dużo wycierpiałam w swoim życiu od osób, które miały być dla mnie oparciem i wzorem do naśladowania. Wy zachowujecie się tak jak bracia w tej scence na zgromadzeniu, którym brakuje empatii, bo twierdzicie, że jest Wam przykro, że przeżywam takie problemy  emocjonalne, a  jednocześnie  poza przeprosinami teraz mam wątpliwości, czy były szczere nie chcecie nic zrobić, by mi pomóc, jak również  spowodować, by na zbór Boży nie ściągano nadal hańby. (Strażnica z 15.05.10r. str. 31 ak.15)”Załóżmy, że współwyznawca wyraził się o nas krytycznie. Aby wyjaśnić sytuację, postanawiamy z nim porozmawiać. Winowajca okazuje skruchę i prosi o przebaczenie”. A. M. nie odpowiada na moje smsy oraz listy. Bagatelizuje moje odczucia, że z jego powodu obrzydło mi życie, a nawet straciłam sens życia, bo on bardziej martwi się o to, co powiedzą bracia, gdyby przyznał, że bracia z komitetu sądowniczego popełnili błąd.( 1 Sam.15:22-26). Zastanawiam się dlaczego nie zachowujecie się tak jak Samuel, lecz wolicie, by stawiano Boga w złym świetle? Po przeczytaniu Waszego listu pani psycholog Sylwia powiedziała,- „Jeżeli w waszej religii Bóg nakazuje cierpieć, to musi pani to zaakceptować”.   Czy na tym Wam zależy, by tak odbierano Boga, któremu służymy?  Czy zganicie mnie, że rozmawiam o swoich problemach, które powodowały, że nie chciałam tak dalej żyć, gdy co innego czytam w naszej literaturze, a co innego odbieram w rzeczywistości(Psalm 119:20-39,53,107).Jako pionierka nie zauważałam zainteresowania Adama jak sobie radzę. Bagatelizował moje prośby o pomoc lub wyrażenie moich podziękowań bez wyjaśnienia przyczyn takiego zachowania. Kiedy przestałam korzystać z zebrań, gorsząc się jego zachowaniem, nikt przez miesiąc nie złożył mi wizyty, by się dowiedzieć jak się czuję. Dopiero, kiedy nie zanotowałam godzin poświęconych na służbę, złożono mi krótką wizytę, by mnie poinformować, że nie nadaję się na pioniera, bo przestałam uczęszczać na zebrania do swojego zboru i nie zdałam owocu. Nie padło pytanie dlaczego nie zanotowałam ile godzin poświęciłam na służbę notując 4 studia, 6 czasopism i 12 odwiedzin. Zarzucono mi, że kontaktuję się z wykluczonym H. A. mimo, że tylko raz miałam z nim kontakt, a nikt nie zainteresował się tym, czy nie potrzebuję pomocy przy zmianie dachówek na altance swojej działki, która była moim problemem od kilku lat i zgłaszałam potrzebę pomocy, a praca na działce pomaga mi zagłuszać negatywne emocje oraz podratować budżet domowy. Nikt nie zainteresował się moimi problemami wiedząc, że od kilku lat wysilałam się jako pionierka, często przebywając w różnych szpitalach i rehabilitacjach będąc na bardzo niskiej rencie chorobowej. Jak słyszałam doświadczenia jak bracia pomagają innym odbudowywać domy, remontują mieszkania, dokonują odwiedzin w szpitalach lub piszą kartki i smsy itp. zastanawiałam się, co we mnie takiego jest, że bracia starsi nawet nie są zainteresowani moim stanem zdrowia? J. B. podczas złożonej mi wizyty przyznał, że nawet nie wiedział, że ja choruję na depresję, mimo że ja otwarcie na zebraniach o tym mówiłam, a jest w naszym zborze ponad dwa lata. Kiedy widział mnie regularnie na wszystkich zebraniach, dobrze przygotowaną i dającą ciekawe i budujące wypowiedzi, nie zauważył mojej depresji. Dowiedział się dopiero wtedy, kiedy powiedziałam, że nie mogę korzystać z ośrodka zimowego, bo chodzę codziennie na terapię przez trzy miesiące. Odnośnie potrzeby pomocy dla mnie, to poinformował mnie, że nie jesteśmy instytucją charytatywną. Mimo, że poruszyłam problem plotek naszego zboru, w ogóle nie byli zainteresowani kogo mam na myśli. Powiedzieli, że wygłosili wykład na ten temat. Wyśmiał mnie, kiedy powiedziałam, że do jednej z takich osób napisałam list, który chciałam jej przeczytać, ale zerwała ze mną kontakt. Powiedział, że powinnam wprost powiedzieć takiej osobie, żeby nie plotkowała. Powiedziałam, że wykluczenie spowodowało, że nie zawsze potrafię mówić wprost o swoich uczuciach, bo za mówienie o uczuciach byłam karana. Odnośnie postawy A. M. nie byli zainteresowani w ogóle, ale przeczytałam  z  ks. o Jeremiaszu na str 71 ostatnie  dwa  zdania  9      akapit.  – Jeremiasz nie musiałby wciąż powtarzać tych samych ostrzeżeń, gdyby Żydzi odpowiednio na nie zareagowali. Kto niezwłocznie wprowadza rady w czyn, nie musi ich słuchać po wielokroć”. Odczułam, że ta wizyta, to była tylko czysta formalność, żadnego zainteresowania moją osobą. Żadnej modlitwy do JEHOWY, mojego Powiernika i Wybawcy. Żadnego powołania się na literaturę i Biblię. I takie odczucie towarzyszy mi od lat.Od Was Bracia też oczekiwałam konkretnej pomocy, by w zborze mogła zapanować jedność i pokój, ale mam wrażenie, że oczekujecie, iż ponownie przestanę mówić o swoich odczuciach szczególnie tych negatywnych, czego się z takim trudem uczyłam, a konfrontacja z osobą, która mnie skrzywdziła pomogła by mi uporać się z bolesnymi przeżyciami, które wbrew mojej woli zaprzątają moją uwagę i powodują huśtawkę nastrojów. Swoje spostrzeżenia i obawy opisałam Wam dokładnie zaraz po kursie pionierskim, który mnie wzmocnił, by być sobą.                                                                                                                 Pisanie tamtego listu zajęło mi bardzo dużo czasu, a to powoduje mój dodatkowy bałagan w mieszkaniu, z którym nie potrafię się uporać. Stosy rozłożonej literatury biblijnej, którą posługuję się przy pisaniu swoich listów. Niestety, nie doceniliście mojej otwartości, dlatego czuję się zawiedziona, zdezorientowana i rozczarowana Waszą ostateczną postawą. W moim odczuciu, nie zależy Wam na tym, bym odzyskała spokój ducha i zaznawała pełnej radości ze służby i współpracy z Organizacją Jehowy. To jest bolesna prawda, do której doszłam. Dziesiątki lat mojej wyczerpującej pracy nad sobą oraz trudy życia przez jakie przechodzę żyjąc w niepewności, czy nie zostanę ponownie wykluczona mówiąc prawdę, bo oprócz Jehowy nie mam już nikogo komu by zależało na zbadaniu mojej sprawy, dlaczego zostałam odarta z resztek nadziei, która się tliła we mnie. Czuję się porzucona, bo mam wrażenie, że osoby, które lojalnie informowałam o problemach, są przekonane, że ignorowanie lub nie rozmawianie o problemach sprawi, że one znikną. Czasami nawet zastanawiam się, czy kilku osobom nie było by na rękę bym to ja znikła, bym już nie mogła powiedzieć co czuję. Takie odczucia towarzyszyły mi już na kursie dla pionierów, o czym głośno powiedziałam, ale już więcej nie pozwolono mi mówić to co czuję, bo mogę zgorszyć resztę pionierów.
  • Dlatego taka byłam zdezorientowana, czy  mogę  zgodzić  się  ze  zdaniem  z ( Przebudźcie się! z czerwca 2010r.) iż „ Żadna grupa wsparcia nie dorównuje gronu czcicieli prawdziwego Boga Jehowy”, gdyż w swoim zborze tego nie dostrzegałam, a i na kursie dla pionierów słyszałam wypowiedzi o osobach chorujących na depresję, że odbiera się je tak, jak się widzi, a nie zawsze chce się usłyszeć co myślą i czują. Odczułam, że otoczenie mnie nie zaakceptuje jak będę sobą, najlepiej być aktorką, bo pionier musi być radosny i ładnie się uśmiechać nawet jak przeżywa ból, złość, rozczarowanie i brak zainteresowania problemami. Od Darka dostałam prośbę, by spalić moje wspomnienia. Bo prawdę mogą poznawać ludzie ze świata zgodnie z listem (1 Tym.2:3,4). Braci nie interesuje prawda. „ Zniszczyć jednostkę dla ‘dobra Organizacji’-  oto słowa pani Małgosi mojej psycholog. Zastanawiała się, czy mam na tyle siły, by to przetrzymać? Powiedziałam, że nie straciłam ufności, że to jest Organizacja Boża, a Bóg nie pozwoli z siebie szydzić.  Jednego jestem pewna, że Jezus, który jest Głową zboru, doceni moją odwagę, na którą musiałam się zdobyć, by mówić o swoich odczuciach i wysłuchiwać innych, którzy czują się skrzywdzeni,gdyż tylko sporadycznie wysłuchuje się takie osoby, bo prócz JEHOWY i Jezusa nie chce się tego słyszeć, jeżeli skarga dotyczy braci starszych. Przyznam, że byłam wstrząśnięta, kiedy na zgromadzeniu podczas niedzielnego sympozjum pod tytułem :” LEPIEJ POZNAJMY UJMUJĄCE PRZYMIOTY JEHOWY ”- Lojalność- usłyszałam wywiad z bratem J. B.,który okazał lojalność wobec Jehowy, kiedy musiał odsunąć się od współwyznawcy, który odszedł od zboru, a -” wcześniej ryzykował utratę wolności, kogo podziwiałem i miałem go za wzór, dzięki jego postawie podjąłem służbę pionierską, a on przestał służyć Jehowie”, to od razu przypomniał mi się sms od siostry, którą ceniłam, a która napisała mi, że moja postawa wskazuje na to, że odwróciłam się od Jehowy, dlatego nie życzy sobie ze mną żadnych kontaktów, dopóki nie zacznę podążać za Jehową zgodnie z Jego wolą. Pomyślałam, czy ten brat, który ‘odszedł’ od zboru miał szansę mówić o swoich odczuciach? Bo skoro tak dużo robił dla Jehowy, dlaczego nie jest w organizacji? (1 Kor.4:9-13).Zastanawiam się dlaczego nie bierze się pod uwagę, że do pokoju muszą dążyć dwie strony. (Rzym.12:18).Ja od tylu lat prosiłam o pomoc myślałam, że kompetentne osoby. W nadziei, że zostanę wysłuchana, zrozumiana ile pracy mnie to kosztuje, a tymczasem jestem uważana za buntownika, bo mówię otwarcie to co myślę i czuję.( Kazn.4:1).Swój list zakończę słowami zaczerpniętymi ze Strażnicy „Używanie w kościele niezrozumiałego, nieznanego języka, nawet gdy wychwala się nim Boga, nie przynosi żadnych korzyści”.     Nie rozumiem Bracia Waszej postawy wobec mnie i wielu innych skrzywdzonych osób, o których się dowiedziałam, że nawet piszą do gazet i przestało mnie to dziwić, dlatego chcę Was poinformować, że swoje listy odsyłam do braci z Oddziału w Brooklynie, bo pragnę naprawdę służyć JEHOWIE, a nie ludziom. On zna moje prawdziwe pobudki i wie, że na służbę dla NIEGO poświęcam tyle czasu, środków i sił ile tylko mogę. Dla mnie wielkie znaczenie mają bracia, którzy okazują JEHOWIE posłuszeństwo, oddanie i lojalność oraz cenią rady Ciała Kierowniczego Świadków JEHOWY udzielane przez niewolnika wiernego i roztropnego. Te rady i wskazówki uratowały mi życie i spowodowały, że moje życie nabrało wartości i pozwoliły mi wypracować swobodę mowy, odwagę i prawdziwe zaufanie do JEHOWY, WSPANIAŁEGO STWÓRCY i NAJLEPSZEGO TERAPEUTY, który pozwala mi cieszyć się radością, mimo, że A. M. nie chciał stosować się do wskazówek i zasad Bożych, by nie znając szczegółów pozostawił sprawy w ręku Sędziego, któremu Ojciec powierzył wszelkie sądzenie, a Wam pozwolił okazywać lojalność Jehowie, a nie człowiekowi, który ‘gwałcił’ moje sumienie, ‘bił’, ‘ kopał’ i panoszył się nade mną  za Waszym przyzwoleniem i aprobatą. Jehowa i Jego owce pragną, by pasterz był sługą Bożym i postępował zgodnie z tym, czego naucza drugich.(1 Tym:3:1-7). Zastanawiam się jak długo będzie brana pod uwagę opinia pokrzywdzonych na podstawie ich głównych przeciwników, którzy zamiast zadbać o to, by cierpiący odzyskał równowagę wewnętrzną przez nazwanie sprawców przemocy po imieniu za jakich powinni być uważani, zachęca się ofiary, do zapomnienia. Zamiast dążyć do szybkiego rozwiązywania problemów, obwinia się ofiary, że ‘niepotrzebnie’ zadręczają się doznanymi krzywdami. Zamiast dążyć do konfrontacji i przyznania się do błędu, przeproszenia i naprawienia krzywd, nakazuje się za wszelką cenę zachowywać pokój i przebaczać, mimo, że sprawca nie prosi o przebaczenie.( Łuk.17:3,4). Zamiast poznać prawdę i szczegóły zaistniałego problemu, by jak najszybciej rozwiązać problem, zawstydza się ofiarę, że dąży do ukarania winowajcy i funduje się jej poczucie winy, albo zamyka w szpitalach psychiatrycznych, by zamilkły i uwierzyły, że to Bóg je ukarał za bunt, który jest normalną reakcją, że to ja muszę udowadniać, że jestem niewinna. (Zachariasza 2:8,9).Zamiast rozwiązywania problemów, zachęca się do zwiększenia liczby godzin w ‘służbie dla Jehowy’.Dziś 25.07.10r. podczas omawiania Biblii za pomocą Strażnicy usłyszałam jak napiętnuje się osoby, które przestają chodzić na zebrania do swojego zboru, dlatego ustosunkowałam się do tej wypowiedzi, za co również zostałam skrytykowana. W (Strażnicy z 15.08.10r.) str.28 zaciekawił mnie temat: „KTO MOŻE WYZWOLIĆ WOŁAJĄCYCH O POMOC? ak.7 „ Wmieszała się w więc w tłum i dotknęła Jezusa. W ten sposób złamała przepis Prawa dotyczący kobiet, u których ‘występuje upływ krwi’ (Kapł. 15:19,25…’Niewiasta wystraszona i drżąca,(…)upadła przed nim i powiedziała mu całą prawdę’. Wiedząc, że to Jehowa uleczył tę kobietę, Jezus życzliwie powiedział do niej:’ Córko, twoja wiara cię uzdrowiła. Idź w pokoju i bądź wyleczona ze swej ciężkiej choroby” (Marka 5:25-27,30,33,34). Jezus pochwalił jej wiarę, mimo, że złamała prawo. Ja natomiast zostałam skrytykowana.Czy sądzicie, że po to idę do Domu Jehowy, bym słyszała nieustanną krytykę pod swoim adresem, a ja mam udawać, że wracam z zebrania zbudowana?Od Was Bracia oczekiwałam osobistego zajęcia się moją sprawą, jednak Wasza postawa wobec mnie również świadczy o tym, że mnie nie kochacie, że rady niewolnika  wiernego i rozumnego dotyczące rozwiązywania problemów, nie dotyczą pasterza jakim powinien być A..M.i pozostałych, których nadzoruje w Głogowie, a opinia Organizacji Jehowy może być nadal szargana, bo tak jak podejrzewam od lat, osoby które przeżywają napięcie emocjonalne z powodu bólu, którego doznały są traktowane przez otoczenie braci jak chore psychicznie, którym nie należy się szacunek. ( Marka 3:21).Zamierzałam napisać Do Was Bracia krótki list z podziękowaniem za odpowiedź na moje listy i informację, że swoje listy odsyłam do Oddziału w Brooklynie, a znowu wylałam przed Wami swoje żale. Tym razem liczę jedynie na pomoc Jehowy, bo do Was straciłam cierpliwość i zaufanie. Pozostał jedynie lęk, strach, poczucie niższości, poczucie porażki, odrzucenia, samotność, żal, ból, niechęć, pogarda i poczucie bycia lekceważonym.Na szczęście na podstawie Waszej postawy nie oceniam całej Organizacji Jehowy, dlatego uporałam się z tym, by swojej wartości nie oceniać na podstawie osób, które ‘reprezentują’ Jehowę, ale jestem głęboko przekonana, że Syn Boży dostrzega nasz ból i „wyzwoli biednego wołającego o pomoc, a także uciśnionego i każdego, kto nie ma wspomożyciela”. ( Psalm 72:12-14). Ponieważ podobnie jak Ojciec przejawia pełną miłości troskę,” wysłucha biednych’ oraz „uzdrowi mających złamane serce i przewiąże im obolałe miejsca”.( Psalm 147:3), a na częściowe uleczenie ran nie będziemy musieli czekać aż do Bożego nowego świata.(Hebr.4:15). Swoje cierpienia traktuję jak próbę, którą przyszło mi znieść, w której Jehowa był i jest zawsze przy mnie.  ( Powt. Pr.10:20).  (2 Tym.2:3,9,10: 4:16,17). (Hebr.2:18; 5:7-9; 6:10; 10:32-34). (Ps.9)                                                                                                                          Cierpiąca od osób, które powinny wspierać.                                                                                                          D.Kubik.                     Kolejny list do nadzorcy obwodu, w którym wyraziłam swoje oczekiwania wobec człowieka, który zlekceważył prawa Jehowy Boga, by przed podjęciem decyzji mieć niezbite dowody, a rady mają pochodzić z Biblii, a nie mogą to być osobiste zalecenia braci starszych. Mimo, że miałam ogromny szacunek do tego brata, to poza rozmowami, nie zrobił nic, by pociągnąć do odpowiedzialności brata starszego, który łamał zasady Boże. Kiedyś telefonicznie nawet mnie przeprosił, za swoje zaniedbania, ale odjechał, a na jego miejsce pojawił się kolejny nadzorca obwodu, który wysłuchał mnie i obiecał modlić się w tej sprawie. Zupełnie nie był zainteresowany konfrontacją z osobą odpowiedzialną za moje krzywdy moralne, fizyczne i materialne.                                       Danuta Kubik                                                            Głogów 29.05.2010r.        ul.                                                                                                                        67-200 Głogów                                                                                                  tel.                                                                                                                                      Bracie Darku !                                                                                              Darku. Bardzo Tobie dziękuję, że znalazłeś czas, żeby złożyć mi wizytę pasterską i wyruszyłeś ze mną do służby oraz za to, że oboje z żoną ofiarnie poświęcacie swoje siły, środki i talenty, żeby nas wspierać i budować duchowo.Bardzo sobie to cenię. Swoją obecnością okazaliście nam dużo ciepła i zainteresowania. Szczególnie ujęła mnie postawa Twojej żony, kiedy potrzebowałam jej obecności i wsparcia, gdy przeżywałam trudne chwile w czasie trwania kursu pionierskiego oraz Twoja i Hirka postawa elastyczności, by pozwolić mi powiedzieć o swoich uczuciach. To bardzo mocno przyczyniło się do mojego zdrowienia i odważnego mówienia o uczuciach. Zaznałam w tedy dużo ciepła i miłości, a szczególnie zrozumienia, którego bardzo potrzebowałam od pozostałych uczestników kursu. Do dziś utrzymuję serdeczną przyjaźń z jedną z sióstr, która nieraz pyta mnie o praktyczną pomoc dla osób z zaburzeniami emocji. Czuję się w tedy doceniana i potrzebna.Na kursie przypominaliście nam jak w praktyce rozwiązywać problemy, które pojawiają się również w zborze. Zgodnie z radami Jehowy o swoich problemach należy rozmawiać bezpośrednio z osobami, których one dotyczą. Próbowałam te rady wprowadzić w swoje życie. Było mi bardzo miło, że grono braci z Oddziału w Nadarzynie usłyszało i zrozumiało mój krzyk rozpaczy i potraktowano mnie z szacunkiem, powagą i docenieniem moich wysiłków oraz bardzo ważnym dla mnie zapewnieniem, że pragną, bym odzyskała spokój ducha i zaznała pełnej radości ze służby dla Jehowy i współpracy z Jego organizacją. Po ostatniej mojej korespondencji reakcja była natychmiastowa, a szczera odpowiedź dała mi ogromną ulgę i ukojenie. Bardzo to sobie cenię i podziwiam za odwagę do przyznania się do błędu.Szkoda, że we „ własnym Domu”, którym jest dla mnie miejscowy zbór, a w którym bezpośrednio doznałam krzywd,  poczucia bycia lekceważonym, upokorzenia, uczucia strachu, lęku, obaw, wstydu, smutku, przerażenia, gniewu, wrogości, niechęci, poczucia niższości, zranienia, ogromnego bólu, żalu, poczucia odrzucenia, bezradności, samotności, powalenia, rozczarowania, przygnębienia oraz manipulacji moją osobą, a przede wszystkim niezrozumienia i zniesławienia jak również poczucia winy, nadal pozostaje mi poczucie krzywdy i żal oraz niepowetowane szkody emocjonalne,  utratę resztek poczucia własnej  godności,  gdyż  to  ode  mnie  oczekuje  się,  że  udowodnię,  iż  mnie „ gwałcono  i  bito”. To  skandal!

                                                                                                                                Darku. Pomimo szacunku, jakim Ciebie darzyłam i darzę muszę przyznać, że 27.05.10r. na wizycie pasterskiej poczułam się zawiedziona Twoją postawą. Mimo, że usłyszałeś z ust Adama, że do końca nie miał pewności, kto mówił prawdę,  a kto kłamał, ja czy mój teść, podjął decyzję o moim wykluczeniu mnie z organizacji Jehowy. Zlekceważył rady Jehowy, że przed podjęciem decyzji trzeba  mieć  niezbite  dowody. Nie  można  opierać  się  na  pogłoskach  i przypuszczeniach. Zamiast  doprowadzenia  do  konfrontacji  oraz  wzięcia  pod uwagę problemu alkoholowego mojego b. męża, a być może i teścia oparł się na sugestiach  licznych braci z  obwodu i okręgu, którzy również podczas ‘badania’ naszych  skarg  nie  brali  pod  uwagę  rad  niewolnika  wiernego  i  roztropnego dotyczących pomocy dla alkoholików i ich rodzin. (Przebudźcie się! z 8.06.1992r.) str. 5 i 6 –„ …  Zdaj się na przyjaciół, którzy nie będą wierzyć wymówkom alkoholika ani nie pozwolą ci tkwić w tym bagnie…Niektóre ‘rozwiązania’ są z góry skazane na niepowodzenie… Atmosfera tych domów przesiąknięta jest kłamstwem, wykrętami i tajemnicami ”.  ( Przyp.19;19)

                Słyszałeś, iż  kiedy przypomniałam Adamowi, że przed podjęciem decyzji o ‘badaniu’ mojej   sprawy  przez  komitet  sądowniczy  poprosiłam  o   zmianę komitetu sądowniczego, gdyż  nie  miałam  zaufania do braci, którzy do tej pory lekceważyli  rady  niewolnika  zamieszczane   w   naszej   literaturze, a   moje powoływanie  się  na  te  rady  odbierali  jako  brak  pokory  z  mojej  strony  i pouczanie  starszych  oraz  łamanie  porządku  teokratycznego,  Adam   nie uszanował  mojej  prośby. W  czasie  ‘ badania’  mojej  sprawy  przez  komitet sądowniczy  słowa  teściów cytowano  jako  prawdziwe, a moje z przekonaniem zarzucali  jako  kłamstwo  nie  przedstawiając  mi  niezbitych  dowodów. Prośba o    przesłuchanie   moich   świadków   była   zupełnie   zlekceważona.  Nie dotrzymywanie  obietnic  teściów  składanych  przed  świadkami  zostały  przez braci  z   komitetu   zbagatelizowane. Moje dowody na  to, że  mąż  ma  problem  z  alkoholem  i  te, które  mogły  poświadczyć moją prawdomówność nie zostały dopuszczone  do  głosu. Moje  prawa  do  podjęcia  osobistych  decyzji, za  które byłam gotowa ponosić odpowiedzialność przed Jehową  zostały  mi  w  perfidny sposób   odebrane.  Narzucano  mi   swój   osobisty   sposób   rozwiązywania problemów. Posługiwano  się  groźbami  i  zastraszaniem.  Nakazywano   mi fałszywie przepraszać  męża  i  teściów. Porównywano mnie z innymi osobami i nakazywano wzorowanie się na tych osobach, co odbierało mi poczucie własnej godności.  Narzucano  mi  swój  punkt  widzenia.  Bagatelizowano  mój  stan emocjonalny  oraz  inne  zagrożenia,  jak  również  podważano  moje   metody leczenia. Zarzucano   mi  złe   pobudki. Zarzucono  mi,  że  oszukuję  Jehowę  i przynoszę  ujmę  organizacji oraz to, że jestem  zarzewiem  konfliktów, co mnie wyjątkowo  boleśnie  zraniło. Zrzucano  na  mnie  odpowiedzialność  za decyzje mojego  męża  oraz  teściów. Broniono  metod    stosowanych  przez   wrogo nastawionych do mnie  teściów, którzy  stosowali  wobec  mnie  i  moich  dzieci przemoc  fizyczną  i  psychiczną. Metody jakimi posługiwali się bracia z komitetu sądowniczego ograbiły mnie z resztek  poczucia  własnej  godności  osobistej, zachęcały  wrogo nastawione do mnie,  rodziny  mojego  męża  do  nieustannej  przemocy wobec  mnie  i  moich dzieci  oraz  psucia  opinii  całej  organizacji  Jehowy, a mnie odbierały chęci do życia. Ja nabawiłam się zaburzeń osobowości z czym do dzisiaj mam problemy. Co prawda w ostatnim czasie, kiedy przelałam na papier ogrom moich cierpień i z wielkimi obawami przeczytałam je mojej pani  psycholog, poczułam  ogromną ulgę, co  sam  zauważyłeś. Wieloletnie  i  bezskuteczne  wołanie  o  pomoc  i przejawianie empatii ze strony  A.  M.  jako  nadzorcy  miasta  i  jednego  z  trzech  członków komitetu  sądowniczego  oraz  brak  reakcji  na  mój  krzyk i nie tylko mój, ale z tego co mi wiadomo  również  rozpaczliwy  krzyk  ciężko  chorej  Siostry  Krysi Moćko., która  również  zgorszyła  się  lekceważącą  postawą   Adama, gdyż  jak poinformował  mnie  smsem, że  nie  zamierza  wracać  do zastarzałej sprawy. A czyja   to   wina,  że   sprawa   się   zestarzała   skoro   ja  i   Krysia  od  początku domagałyśmy się szczerej rozmowy na temat zaistniałego problemu.!!! (Iz.30:18,19; 55:4,7,12-14).                                                                                                           Ja wielokrotnie wychodziłam z  inicjatywą mimo, że kosztowało mnie to ogromnej odwagi, o którą nieustannie  prosiłam  i  błagałam Jehowę. Ze   strony   Brata   Adama   kończyło   się   albo   na    niespełnionych obietnicach, albo  oczekiwaniu  nie  rozmawiania  o  swoim bólu. Ja  odbierałam postawę brata Adama  jako  nieliczenie  się   z  opinią  organizacji  Jehowy  oraz panoszeniem się nad owcami Jehowy. Jego postawa spowodowała, że zmuszona byłam szukać  wsparcia u osób świeckich. Po przelaniu swoich emocji na papier dzisiejszej nocy, którą całą  spędziłam przy komputerze doszłam do wniosku, że zdanie,  które  Tobie  Darku  pokazywałam   pod  znakiem   zapytania, jest   jak najbardziej prawdziwe. (Przebudźcie się! z czerwca 2010r.str.8 )„ Żadna grupa wsparcia nie dorównuje gronu czcicieli prawdziwego Boga, JEHOWY”. Próby, które  przechodzę w organizacji  Jehowy  bardzo  mnie  uszlachetniły   i wzmocniły  moje  zaufanie  do  Jehowy  i  Jego  Słowa  oraz  spowodowały,  że nabrałam odwagi oraz znalazłam poczucie własnej wartości. Zgodnie z Twoim wpisem do książki ‘ JAŚNIEJCIE JAKO ŹRÓDŁA ŚWIATŁA’  Kiedyś  nasza siostra, która jest  lekarzem  psychiatrą  Beatka  powiedziała  –  JEHOWA   jest najlepszym TERAPEUTĄ . W całej pełni zgadzam się z Beatką. Nawet świecka psycholog  powiedziała – „ Oni  chcieli  panią  skarcić, a  w rzeczywistości pani nabrała odwagi.”                                                                                                                           I Ty Darku śmiesz twierdzić, że Adam miał wobec  mnie  dobre  intencje? Ciekawi mnie  na  czym opierasz  swój  punkt widzenia? Skoro tak bardzo liczył się z opiniami  innych  braci  na  nasze  problemy, to dlaczego trwa w uporze, że skoro mój teść nie żyje, to nie możliwe jest dojście do tego, kto mówił prawdę, a kto  kłamał? Dlaczego  tak  bardzo broni się przed konfrontacją, o którą proszę z moją teściową, która jeszcze  żyje  i  nie  przemawiają moje argumenty, że skoro teściowa ma czyste  sumienie, to dlaczego  boi  się  swojej  byłej  synowej, która jest  jej  siostrą?  Zakładając  z  góry  reakcję   teściowej  nie  daje  nam   szansy pojednania.                                   W moim przekonaniu ta sprawa nie musiała  by  trwać 18  lat, gdyby  brat Adam zamiast pozwolić mi podjąć osobistą decyzję w sprawie szantażu  mojego byłego męża  jaką  była  sprawa  rozwodu  założona  pod  presją  mojego  teścia. Dlaczego  brat  Adam  nie  wziął  do siebie tej rady, by czekać na Jehowę, tylko  podjął  osobistą  decyzję  ukarania  mnie, nie  mając  pewności, kto  mówi prawdę, a kto kłamie? ( Przyp.18:13). Czyżby w  organizacji  Jehowy  obowiązywało  prawo  udowadniania , że nie  mam ‘garba’ tylko  mam  inny  punkt  widzenia, który w  ciągu jednej nocy można  zmienić?                                                                                                                     Jak  już  Tobie  Darku  mówiłam, że   ujęły  mnie  słowa   Moniki,  która podzieliła się swoją radością, że jej zaufałeś i głośno to wyraziłeś, a po pół roku bracia  starsi  z  jej  zboru  przeprosili  ją, za  to, że  jej  nie   zaufali, a  to   dało pozytywny efekt i zwiększyło zaufanie do tych braci starszych. Mam wrażenie, że odbieracie  mnie  jako  osobę, która  za  wszelką  cenę chce postawić na swoim. Ja natomiast oczekuję szczerych przeprosin od osoby, która  może  sobie  uświadomić  jak  bardzo  mnie   skrzywdziła, być  może  nie wiedząc o  tym. Ja  mam  zgodnie  radami  Jehowy  szczerze  mówić  o  swoich uczuciach  zamiast  je  tłumić  lub  ignorować. Chcę, by  nikt  prócz  Jehowy nie dyktował mi, co mam robić, nie  udzielał  mi rad,  jeśli sama o  to  nie  poproszę. Ale pragnę, by  uszanowano  moje  osobiste decyzje, prośby o pomoc i potrzebę akceptacji  oraz  moje  wysiłki  i  starania. Pragnę, by  mnie  nie  oceniano  i  nie plotkowano  na  mój  temat. Wbrew  temu  jak  mnie ocenił komitet sądowniczy, bardzo   zależy  mi  na  tym, by  swoim  zachowaniem  nie  przynosić   ujmy organizacji i by cieszyć się dobrą opinią u innych. Dlatego jest mi bardzo przykro słyszeć z Twoich ust -„MY CIĘ PRZEPRASZAMY”. W rozmowie ze mną nie uznaję odpowiedzialności zbiorowej. Oczekuję przeprosin pochodzących z serca i od osoby, która mnie skrzywdziła tak jak zachęcałeś nas do traktowania ludzi chyba na czwartkowej zbiórce.                                                                                                  Bardzo drażni mnie czyjaś rada w rodzaju- „LEPIEJ JEST PRZEBACZYĆ NIŻ WRACAĆ DO PROBLEMÓW!!!” Lepiej dla kogo? Dla mnie stanowczo nie. Jeżeli sama dojdę do takiego wniosku, to osobiście to wyrażę. „Ludzie są ważniejsi niż prawo!!!” Dla kogo? Bo dla tej osoby, która  z  podium  wyraziła  to  zdanie  nie  czuję  się ważna, a i zastanawiam się jakie prawo miał na myśli?. Na kursie uczyliście nas, że aby dowiedzieć się, co ktoś myśli, to najlepiej spytać wprost lub za pomocą kilku pytań i tego chcę się  trzymać, bo  się  z  tym zgadzam.                                                                                                 Na  zakończenie   powiem   wprost  –  od   A.  M.   oczekuję publicznych  szczerych  przeprosin, tak  jak  publicznie  zostałam  zniesławiona. Oczekuję, że  postara  się  doprowadzić  do  konfrontacji  z  moją  teściową  oraz osobami, które wymieniłam w swoim liście do niego z dnia 30.08.2008r. Bardzo chciałabym wiedzieć, dlaczego przez tyle lat bagatelizuje prośby  i  oczekiwania mojej siostry Krysi Moćko.                                        Od   Ciebie  oczekuję, że  z  oddaniem   zajmiesz   się  moją  sprawą   nie usprawiedliwiając i nie pomniejszając odpowiedzialności za decyzje Adama, gdyż mój   gniew,  strach,  smutek  i  wstyd  narasta  i  boję  się,  że   mogę   przestać kontrolować swoje emocje. Przed  rozmową  z  Adamem  czuję  ogromny  lęk  i złość i jest mi wstyd, że ostatnio nie powiedziałam tego wprost, tylko zaczęłam swoje wywody od przykrej krytyki, za którą przeprosiłam Adama na osobności. Boję  się, że  mój  gniew  może  się  przerodzić w nienawiść do niego lub siebie. Jestem zmęczona  prośbami  o  empatię i tak naprawdę odbieram, że to jest jego problem, a  nie  mój. Bardzo  dużo  mnie  kosztuje  moja  terapia  i  nie  chcę  się wycofać, z  tego, co  z  takim  trudem  i  wysiłkiem   zdobyłam. Dostrzegam,  że jestem  ważna  i  cenna  dla  JEHOWY, Jego  organizacji  oraz szczerych  braci i sióstr, rodzinie, jaką jest dla mnie organizacja Jehowy.                                                                                         Odczuwam, że  Twoje  słowa, że  dostrzegasz  i  cenisz  moje  wysiłki, na jakie się zdobywam, by podobać się Jehowie i dać  Jemu  dowód  mojej  miłości do  Niego  są  szczere. On  mnie  nigdy  nie  zawiódł, choć  mnie  się  to zdarza i bardzo mnie to smuci i jest mi przykro z tego powodu.                  Mam  nadzieję  i  bardzo  o  to  proszę  Jehowę, bym  potrafiła być sobą w pełni  tego  słowa  znaczeniu . Pragnę  zaakceptować  siebie i  proszę  o  to, bym nigdy nie przestała ufać i polegać na Nim we wszystkich swoich decyzjach.                                                                                                                      Informuję również, że oświadczenie o mojej separacji z mężem napisałam pod wpływem strachu przed braćmi i wykluczeniem, co było  niezgodne z moim wewnętrznym przeświadczeniem i przekonaniem. Zgodnie z moim  sumieniem i wiedzą swój  rozwód  traktuję  jako  rozwód  biblijny  i  za  swoje  decyzje  będę ponosić   odpowiedzialność   przed  Jehową  i  nie   zamierzam   tłumaczyć   się braciom i przedstawiać dowodów, które ignorują, lekceważą i nie szanują.                                                                                                Mam  dla  Ciebie  Darku  szacunek i zaufanie i pragnęłabym, by to się nie zmieniło, ale jak wiesz, to w dużym stopniu zależy od Ciebie.  Może  o  czymś  jeszcze  zapomniałam  lub  przeoczyłam. Do tego wrócę.                              Za  chwilę  będę  się  szykować na zebranie, które bardzo cenię, a na które tylko  po  części  się  przygotowałam. Nie przypuszczałam, że tyle godzin zajmą mi moje przemyślenia, które jeszcze z trudem i obawą wpisuję do komputera.                                                                                                Moje   propozycje  z  przed  dwóch lat, że chciałabym się podzielić moimi doświadczeniami  z  otoczeniem  są  nadal  aktualne. Teraz  jestem  ego bardziej pewna niż przedtem.                                                                Niewolnica Jehowy, która  bardzo długo tkwiła we własnej niewoli umysłu, z której  wyzwoliła się dzięki miłości do JEHOWY  !!!!!                                                       Z wyrazami miłości siostra, która odzyskała poczucie własnej wartości, dzięki karceniu od  JEHOWY !!!                                                                                                                                                                   Danuta Kubik.

  • Dołożono 15.04.2015r.                         Listy skierowane do kolejnego nadzorcy obwodu, który wygłaszał piękne przemówienia, jednak nic nie zrobił w mojej sprawie, by doprowadzić do konfrontacji, o którą prosiłam. Jak zwykle, listy pozostały bez odpowiedzi.

    Danuta Kubik                                                                   Głogów 30.09.12r.  ul.                                                                                                                  67-200 Głogów.

                                 Bracie Pawle  P!

                Przykro mi, że nie mogłam Ciebie osobiście poznać i posłuchać Twoich wykładów. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że od kiedy zgorszyłam się postawą braci z Nadarzyna, którzy zlekceważyli moje błagalne listy o pomoc w rozwiązaniu konfliktu istniejącego między mną, a A. M., który przed laty bardzo mnie skrzywdził i nigdy nie przyznał się do swoich błędów i nieposłuszeństwa Jehowie. Od braci z Nadarzyna otrzymałam list z przeprosinami, który to list bardzo mnie ucieszył. Jednak  nic nie zrobili, by zbadać fakty,które przyczyniły się do tego, że ja i kilka osób pisało skargę na lekceważącą postawę ….. miasta Głogowa brata A. M.  o  udzielenie pomocy w różnych sprawach oraz właściwe  podejście do ludzkich dramatów. Nasze prośby zostały zbagatelizowane.

              Niestety wielu  starszych nie potrafi zrozumieć, jak czują się osoby, którym nie zaufano i nie zajęto się ich dramatem, osobom, które wielokrotnie zostały zlekceważone przez osoby, które powinny rozwiązać problem, a nie mają ochoty, bo brakuje im odwagi i pokory, by przyznać się do własnych błędów. Ich błędy mogłam przepłacić życiem, a ich nawet nie stać na słowo przepraszam, co świadczy o braku pokory i lekceważeniu owiec Jehowy.

               Od 40 lat jestem Świadkiem Jehowy i nigdy nie byłam z niczego bardziej dumna, iż mogę reprezentować Boga Jehowę, ale to, co mnie spotkało w organizacji nie ma nic wspólnego z Bogiem, którego kocham i ufam bezgranicznie, że On widzi do czego przyczyniło się długotrwałe lekceważenie Jego praw i zasad przez osoby odpowiedzialne za nie rozwiązywanie problemów zgodnie z radami ‚niewolnika wiernego i roztropnego’.

               Sytuacja w Głogowie przypomina sytuację panującą za czasów apostoła Pawła, kiedy „Tertulius podziękował Feliksowi za „WIELKI POKÓJ”, który rzekomo nastał za jego sprawą. A tymczasem pod jego rządami w Judzie panował gorszy chaos niż za innych namiestników. Taka wzmianka o „największej wdzięczności” Żydów za reformy Feliksa BYŁA DALEKA OD PRAWDY. Większość  Żydów  go  nienawidziła, gdyż  ich  uciskał i  brutalnie tłumił zarzewia buntu.(Dz.24:2,3)”. Zacytowałam fragment z książki, którą obecnie  studiujemy „Składajmy  dokładne świadectwo o królestwie Bożym” str.192-194, która to  książka  pokazuje mi, jak w pierwszym  wieku rozwiązywano  problemy. Jednak  niektórzy  bracia  starsi  nie  naśladują postaw braci z I w.n.e. i nawet nie chcą spotkać się ze mną, by wyjaśnić i dowieść tego o co mnie oskarżają, bym  mogła  jasno  i  rzetelnie  przedstawić fakty  kłamstw, którymi  od   lat posługuje się brat A. M. (Dz. 23:3; 24:13, 18,19).

               Podobnie, jak apostoł Paweł nie mogę  ustąpić, gdyż  w  grę  wchodzi  łamanie   zasad Bożych i  dopuszczanie  się  poważnego  grzechu przez A. M., które   to jego kłamstwa posiadam na piśmie, ale ani mój syn będący bratem starszym P. K., którego informowałam o problemie nie chce się zająć zbadaniem faktów, jak również  reszta starszych z mojego zboru pozostaje głucha na moje listy z prośbą o pomoc. Ostatni nadzorca obwodu S. B. po wizycie pasterskiej u mnie w dniu 15 grudnia 2010r., na którą zgodnie z obietnicą nie stawił się A. M., obiecał modlić się o pomoc w rozwiązaniu mojego problemu, ale już w niedzielę 19.12.10r. odmówił mi pomocy w przeprowadzeniu rozmowy i wyjaśnieniu dlaczego A. M. nie przybył na wizytę pasterską z całym gronem braci starszych, jak również dlaczego nie udzielił mi prawa głosu na niedzielnym zebraniu, na którym  omawiano, jak  traktować  innych  z  szacunkiem. „CZY  PRZODUJESZ   W OKAZYWANIU SZACUNKU WSPÓŁWYZNAWCOM?”.(Strażnica z 15.10.10r. str.od 16-20). Bardzo mnie to zabolało i zgorszyłam się postawą brata S. B. oraz A. M.

             W liście z 14.07.10r. bracia z Nadarzyna odmówili mi pomocy w rozwiązaniu konfliktu. W dniu 29.11.11r. brat R. W. oraz W.H. poinformowali mnie, że otrzymali z Nadarzyna list, że wkrótce zajmą się moją sprawą i dotychczas nikt nie poinformował mnie dlaczego kolejny raz nie dotrzymano obietnicy i nie wyjaśniono mi dlaczego pozbawiono mnie prawa do zabierania głosu na zebraniach w innym zborze w dniu 03.08.11r., po czym przestałam uczęszczać na zebrania w Głogowie?

              W dniu 03.05.12r. z taką prośbą zwróciłam się do grona starszych z mojego zboru , dlaczego w swoim zborze nie zostałam oficjalnie powiadomiona o takim postanowieniu i dotychczas nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.

              Takiej odpowiedzi nie otrzymałam również na swój list do braci starszych ze zboru „Głogów Miasto” na swój list z dnia 04.08.11r., do którego to zboru uciekłam przed lekceważącym traktowaniem mnie przez A. M. w 2010r. Wykorzystałam  wszystkie możliwe sposoby, by uzyskać pomoc od osób, które darzyłam szacunkiem i okazywałam posłuszeństwo oraz uległość, tym którzy przewodzą, gdyż bardzo zależało i nadal zależy mi na tym, by podobać się Bogu Jehowie już od 12 roku życia. (Hebr.13:17).

               Zastanawia mnie to, dlaczego Jehowa ustanowił prawo, że jak ktoś w rażący sposób zaniedbywał pilnowania byka, który zranił jakąś osobę, to gdy sytuacja powtórzyła się i byk zranił lub zabił człowieka, to byk i właściciel musieli ponieść śmierć. (Wyj.21:28,29). A w razie nieumyślnego spowodowania szkody, to przestępca musiał ukrywać się w mieście ucieczki, a poszkodowany mógł domagać się wymierzenia sprawiedliwego wyroku. (Strażnica z 15.04.10r. str. 29-32).

              Natomiast to, co mnie spotyka od lat, świadczy o tym, że to ja poszkodowana, która straciła zdrowie, a tylko silna więź z Jehową uratowała mnie przed utratą życia, teraz  muszę rezygnować najpierw z przywileju pioniera, a teraz z uczestnictwa na zebraniach, by nie spotykać osób, które dopuszczają się względem mnie przestępowania prawa Bożego i karygodnego łamania zasad Bożych.

              To, co mnie spotyka w organizacji Jehowy jest okrutne i karygodne, a dzieje się tak dlatego, że zdobyłam się na odwagę mówienia o swoich odczuciach, że nie godzę się, by w imię źle pojętej lojalności i niepisanej zasady dyskrecji łamano zasady Boże dotyczące rozwiązywania problemów zgodnie z radami Jezusa zanotowanymi w ewangelii Mat. 18:15-17, gdyż gorliwość o Dom Jehowy pożera mnie. Dlatego jestem traktowana jak Hiob.

              Nie wiem nawet z jaką prośbą zwrócić się do Ciebie Bracie, gdyż mam potrzebę podzielenia się z Tobą swoim cierpieniem niezrozumienia, lekceważenia, odtrącenia i pogardy dla mojej osoby od lat. Bardzo żałuję, że nie mogę z tego powodu uczestniczyć na zebrania, które bardzo sobie cenię, a zmuszona jestem do nieprzestrzegania rady Jehowy zanotowanej w liście do Hebr. 10:24,25, gdyż  często się zdarzało, że z zebrania wracałam zamiast zbudowania, byłam zrujnowana, pozbawiona nadziei, zniechęcona, zlekceważona, rozczarowana, przygnębiona i oraz czułam się samotna ze swoim bólem i cierpieniem, jak również nic nie warta. Czułam się zniewolona przez ludzi, a ja pragnę służyć Bogu, któremu ślubowałam swoją miłość i oddanie. Mój problem nie jest odosobniony.

             Jeżeli rzeczywiście leży Tobie na sercu dobro zranionych owiec Jehowy, to proszę nie zlekceważ mojego wołania o pomoc i współczucie.

    Oto moje nr telefonu dom. ……, kom.  …………. Bardzo zraniona  owca Jehowy Danuta Kubik.                                                                                            DRUGI LIST, RÓWNIEŻ POZOSTAŁ BEZ REAKCJI.

  •                    Bracie  Pawle  P!                                        23.12.2012r.

             Bardzo podobają mi się Twoje przemówienia Bracie Pawle. Używasz pięknych przykładów, by trafiać do serca i wyobraźni. Ujmuje mnie to, że często cytujesz słowa zawarte w Biblii i mam wrażenie, że bardzo zależy Tobie na tym, by podobać się Jehowie. Jednak zastanawiam się, dlaczego w moim przypadku nie jesteś człowiekiem czynu ? (Dz. 15: 6).

             Ostatnio w swoim liście z dnia 30.09.12r.do Ciebie Bracie Pawle napisałam, że oczekuję pomocy i współczucia. W rozmowie ze mną w październiku powiedziałeś, że mi współczujesz. Jednak ja nie wierzę, że tak jest, bo gdyby tak było, to zajął byś się moją sprawą, by udzielić mi pomocy i doprowadził byś do konfrontacji z A. M., o którą prosiłam, żeby można było zbadać, kto z nas mówi prawdę, a kto kłamie. ( 2 Tym. 4:16).

                Dla mnie jest to bardzo ważne, gdyż z tego powodu, że chcę być lojalna wobec Jehowy powiadomiłam odpowiedzialne osoby o swoich odczuciach i swoim bólu, jaki odczuwam, iż pasterz Jehowy, jakim jest A. M. dopuszcza się kłamstw i matactwa w mojej sprawie i dotychczas nikt nie chciał się tym zająć, co odbieram jako wielkim braku szacunku i lekceważenie mojej osoby oraz napiętnowanie mnie.( Kazn. 4:1).

                W rozmowie ze mną obiecałeś porozmawiać o tym z nadzorcą okręgu. W moim odczuciu jest to kolejny wybieg, jaki od lat stosują wobec mnie odpowiedzialni bracia. ( Przebudźcie się! 22.08.01r. str. 10 ak. 4). Zamiast podjąć konkretne decyzje zalecane przez Ciało Kierownicze i postąpić zgodnie z zasadami Jehowy zanotowanymi w Ewangelii Mateusza 5:23-25 i szybko rozwiązać konflikt między nami, bracia szukali różnych wymówek i usprawiedliwień, czym dali dowód, że woleli, by sprawa trafiła do sądu.

                Ty Bracie Pawle skupiłeś się na tym, by to mnie obciążyć mnie winą, za to, że sprawa trafiła do sądu. Jednak sam do tej pory nie zrobiłeś nic, by sprawa nie musiała powtórnie trafić do prokuratury. Postąpiłeś inaczej, niż mówiłeś w wykładzie pt.-” Rozmyślanie, które strzeże umysłu”, że nie należy ubrań wietrzyć, tylko je prać. A co zrobiłeś w tym kierunku, by przestano wietrzyć problemy piętrzące się w zborze, a zaczęto je rozwiązywać? Mówiłeś, że jak dziecko się potłucze, a ojciec zajmie się jego raną, to dziecko doznaje ulgi i pocieszenia. Sam jednak nic nie zrobiłeś, bym ja i inne poranione przez A. M. osoby doznały ulgi i pocieszenia.

                Mówiłeś, że nie pierze się rzeczy ciemnych z jasnymi, bo nie będzie pożądanego efektu, a zachęcasz mnie do chodzenia na zebrania, na których zamiast zrozumienia, pocieszenia i ulgi zaznaję zranienia, rozgoryczenia, odtrącenia i zgorszenia, a Ty nie reagujesz na moje wołanie o pomoc. Chcesz bym była masochistką?

                Zacytowałeś werset z Przyp. 15:28, że „Serce prawego rozmyśla, żeby odpowiedzieć, lecz usta niegodziwego tryskają tym, co złe”. Dlaczego zatem nie odpowiadasz na moje słowa, że czuję się pozostawiona ze swoim problemem. Ty milczysz, a nadzorca okręgu T. K. w wykładzie pt.- ” Kto kształtuje twój sposób myślenia?” mówi, że jeżeli ktoś słucha coś na temat starszych – słucha tego, co nie powinien. Gdzie zatem miałam się udać po pomoc? Gdzie odesłać siostrę Krystynę M., która również usłyszała od A. M. słowa, które ją okrutnie zraniły, a on nawet nie chce z nią rozmawiać, by ją przeprosić? Ona dzwoni do mnie, bo nie radzi sobie ze swoim bólem, cierpieniem, lekceważeniem i samotnością, co zatem mam jej odpowiedzieć, by jej ponownie nie zranić? ( W.wc czas.str. 6 ak.3 i 4 ).

                Brat Tymoteusz mówi, że wszystko, co trafia do naszego umysłu, pozostawia trwały ślad, nawet kłamstwo powtórzone 1000 razy może stać się prawdą. Dlaczego brat starszy, do którego miałyśmy tyle szacunku i zaufania, nie ma odwagi, pokory, by przyznać się do własnych błędów, które w naszych umysłach pozostawiły trwały, bolesny ślad, nadal cieszy się tak dużym Waszym zaufaniem i szacunkiem? Zastanawiam się dlaczego nie stać Ciebie Pawle na dowód miłości i  posłuszeństwa Jehowie, by być bardziej posłusznym Bogu jako władcy niż ludziom? (Dz. 5:29).

                 Czy mam udawać, że nie czuję tego, co czuję? Czy mam udawać, że nie przeżywałam tego, co przeżywałam. Czy mam udawać, że nie widziałam tego co widziałam i słyszałam? Czy mam udawać, że nie bolą mnie oskarżenia, że przyczyną moich cierpień jest choroba, a nie niesprawiedliwość, która mnie spotkała w organizacji Jehowy?(Dz. 4:19,20; Mar.3:21).Osądź sam.

                Odczuwam złość i oburzenie, kiedy słyszę od Ciebie po raz drugi przykład, który przytoczyłeś, że siostra, która straciła dziecko w wypadku, nie mogła spokojnie śpiewać pieśni o zmartwychwstaniu, a  jeden gest przytulenia drugiej siostry zrobił dla niej więcej, niż tysiące innych. Sam nie zrobiłeś wobec mnie takiego gestu, bym doznała ulgi i odzyskała spokój wewnętrzny oraz poczucie sprawiedliwości i prawdy w organizacji Jehowy. (Łuk. 18:39).

                 Opowiadasz o człowieku, którego rodzice ciągle się kłócili, a w końcu się rozeszli. On zaczął pracować w firmie, gdzie było ogólne przyzwolenie na picie, a on się stoczył na dno i został zwolniony, bo nadal towarzyszyły mu cierpienia z dzieciństwa. Dopiero, kiedy został zaproszony na Salę Królestwa, towarzystwo braci pozwoliło mu  odzyskać spokój wewnętrzny i poznać prawdę. Ja w takim momencie odczuwam cierpienie, poniewieranie i rozpacz, że panuje ogólne przyzwolenie na znieczulicę lekceważenia moich odczuć oraz korzystania z możliwości zdolności rozumowania i wyrażania tego, co czuję. (Strażnica z 15.11.12r. str.22 ak.7, 8 i 13 ).

                Powiedziałeś, że Anna chodziła do Przybytku Jehowy, by mówić o swoim problemie, natomiast mnie nie daje się możliwości wyrażania miłości i zaufania do Jehowy oraz swojego punktu widzenia opartego na Biblii i literaturze biblijnej.

                Podawałeś przykład dlaczego pszczoły przetrzymują minusowe temperatury, a gęsi lecą kluczem. Mówiłeś, że gdy czujemy, że coś dzieje się z naszymi emocjami, trzeba być w zborze, by ktoś nas pokrzepił, by zaznać ciepła i miłości oraz poczucia godności, a pozwalasz braciom starszym na lekceważenie moich odczuć oraz odczuć innych, którzy wciąż tłumią swoje cierpienia zaznawane w zborze, bo co najmniej cztery osoby pisały skargę na A. M. do braci w Nadarzynie, które to skargi zostały zbagatelizowane i zignorowane. Niektórzy w zborze czują się jak w dżungli bez przewodnika, stracili orientację, ale boją się o tym mówić, by nie zostali odrzuceni przez takich pasterzy. (Tytusa 1:5-9).

                Czy zatem żyjesz w zgodzie z tym, co mówisz innym nie reagując na mój krzyk rozpaczy? Mój ból zadany ranami w zborze czasami jest taki, jak po ugryzieniu ryby rai, który nie zabija, lecz boli tak, że chcę umrzeć. A Ty jesteś kolejną osobą, która przedłuża moje cierpienie i staje po stronie sprawcy przemocy. ( 2 Kor. 1:8,9). (Strażnica z 1.08.07r. str.5 ak. 3 i 4).

                Jakże pocieszają mnie słowa Jehowy  zanotowane  w  księdze  Zachariasza 11: 4,5,7,8, 11, 15-17; 13:7,9. ” Tak powiedział Jehowa, mój Bóg: ‚Paś owce przeznaczone na zabicie, których nabywcy zabijają je, chociaż nie są uważani za winnych. I pasterze ich nie okazują im współczucia’. I zabrałem się do pasienia trzody przeznaczonej na zabicie, dla waszego dobra, uciśnieni z trzody. W końcu usunąłem trzech pasterzy w jednym miesiącu księżycowym, jako że moja dusza straciła do nich cierpliwość, a również ich dusza poczuła do mnie wstręt. A uciśnieni z trzody, którzy mnie obserwowali, poznali w ten sposób, że było to słowo Jehowy. Ginącym owcom nie poświęcili uwagi, a mającej złamanie nie będzie leczył. Stojącej nie dostarczy pokarmu, a będzie jadł mięso tłustej i będzie zdzierał kopyta owiec. Biada nieużytecznemu pasterzowi, który zostawia trzodę’.Mieczu, zbudź się przeciwko memu pasterzowi, przeciwko krzepkiemu mężowi, który jest moim towarzyszem’ – brzmi wypowiedź Jehowy Zastępów. ‚ Uderz pasterza i niech się rozproszą owce trzody; a ja zwrócę swą rękę na mało znaczące’. Stanowiących tę trzecią część przeprowadzę przez ogień; i poddam ich rafinacji, jak się rafinuje srebro, oraz sprowadzę ich, jak się sprowadza złoto. Ona będzie wzywać mego imienia, ja zaś będę jej odpowiadał. Powiem: ‚ To mój lud’, a ona powie: ‚ Jehowa moim Bogiem’ „.

                To od Ciebie Pawle zależy, czy Jehowa pozostanie moją jedyną nadzieją na zmianę mojej sytuacji. Bracia, do których zwracałam się o pomoc albo zupełnie bagatelizowali moje prośby, albo karmili mnie obietnicami, że będą się modlić w tej sprawie. Pewnie modlili się, bym więcej nie zawracała im głowy swoimi problemami skoro sprawa ciągnie się do dziś. (Jana 16:1-3).

                                  Zraniona i zlekceważona  przez  pasterzy  Danuta Kubik.

  • Dołożono 05 kwiecień 2015 roku.
  • Ja proszę o konkretną pomoc w rozwiązaniu problemu, a oni mnie moralizują. To samo działo się, kiedy prosiłam o pomoc w rozwiązaniu problemu z mężem i teściami. Oni jednak wiedzą lepiej, co jest dla mnie dobre i czego ja potrzebuję. Dają gotowe rady zamiast zapoznać się z faktami, i przywołać do porządku osobę, która łamie zasady i depcze uczucia drugich. Odziera z godności osobistej, powoduje poczucie krzywdy i ogromnej niesprawiedliwości. Takie rady otrzymuję od  osób, które powinny wspierać i pomagać, gdyż mają reprezentować Boga Jego Syna Jezusa.Skan14.07.2010 001Skan14.07.2010.002 001Przeprosiny z Biura Oddziału w Nadarzynie 29.04.2010 . Wstawiono 13.03.2015Z_przeprosinami_z_04z_przeprosinami_2_str
  • Dołożono 21.03.2015r.                                                                           Książka „Zbliż się do Jehowy” rodz.22 ,ak 11 cytuję:-” Co powinieneś zrobić, gdy czujesz, że uraziłeś współwyznawcę? Jezus powiedział: ‚Gdybyś więc przyniósł swój dar do ołtarza, a tam sobie przypomniał, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swój dar tam przed ołtarzem i odejdź; najpierw zawrzyj pokój ze swym bratem, a potem, wróciwszy, złóż swój dar’ (Mateusza 5: 23,24)   Zastosujesz się do tej rady, jeśli z własnej inicjatywy pójdziesz do urażonego brata. Z jakim zamiarem? Aby ‚zawrzeć pokój’. Chcąc to osiągnąć, może będziesz musiał przyznać – zamiast zaprzeczać – że zraniłeś jego uczucia… wyjaśnić wszelkie nieporozumienia oraz zdobyć się na stosowne przeprosiny i przebaczenie. Gdy  więc wykażesz inicjatywę i zabiegasz o pokój, dajesz dowód, że kierujesz się Bożą mądrością”.                                              Czy taki dowód dają moi współwyznawcy, którzy od lat nie zdobyli się na szczerą i otwartą rozmowę ze mną, o którą wielokrotnie zabiegałam? Nie dość, że nie zrobili tego z własnej inicjatywy, to jeszcze, kiedy napisałam, że zgorszyłam się do tego stopnia zachowaniem brata starszego, że nie jestem w stanie chodzić na zebrania, nie śpię po nocach, zupełnie się tym nie przejęli.          
  •   Danuta Kubik                                                             Głogów 03.06.2010r.       Ul.                                                                                                                 67-200 Głogów                                                                                           Tel….                                                                                                                             DO BRACI Z BIURA ODDZIAŁU W NADARZYNIE!

           Przyznam się Wam Bracia, że nie spodziewałam się od Was tak natychmiastowej i tak pozytywnej reakcji na mój ostatni list do Was z dnia 4 kwietnia 2010 roku. Wasza zmiana poglądu, bardzo mnie zaskoczyła. Zastanawiam się, co wpłynęło na tę zmianę?

        W poprzednim liście z 29.grudnia 2008 roku napisaliście, że nasze oceny zasadniczo się różnią i prawdopodobnie będą się utrzymywać, ale uszanowaliście prawo do mojego sposobu myślenia. Bardzo Wam jestem  za to wdzięczna. To ma dla mnie ogromne znaczenie. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że mam prawo wyrażać swoje poglądy i emocje. To bardzo pozytywnie wpłynęło na mój stan emocjonalny i pozwoliło mi szczerze i otwarcie wyrazić swoje emocje i to bardzo negatywne.

        Bardzo się cieszę, że z należytą uwagą zapoznaliście się z moim listem i zauważyliście, że nadal mocno przeżywam bolesne wydarzenia z przeszłości i wzięliście to pod uwagę. Wczuliście się w moje położenie. Tym razem odczułam, że jestem dla Was ważna. Właśnie tego oczekiwałam i tak też zrobiliście. Poczułam się zrozumiana i akceptowana oraz doceniona. Zacytowaliście mi kilka wersetów biblijnych, które mnie zbudowały i wzmocniły.

        Najbardziej jednak ujęły mnie Wasze słowa, że zależy wam na tym, abym odzyskała spokój ducha i zaznawała pełnej radości ze służby i współpracy z organizacją Jehowy.( Aggeusza 2:7).To dla mnie bardzo ważne. Jestem Wam bardzo wdzięczna za Waszą postawę. ( Psalm 71:17,18; 22:24-28 ). Pozwoliliście mi być sobą, czego bardzo pragnęłam. Wasze słowa pozwoliły mi uwierzyć, że naprawdę szanujecie moją godność i zależy Wam na moim zdrowiu. ( Psalm 28:7).

        Podziwiam Wasze wysiłki włożone w to, by zrozumieć mój problem i odwagę przyznania się do błędu. Wasza postawa   świadczy o Waszej dojrzałości duchowej i o tym, że zasługujecie na szacunek i miłość. Wasz list sprawił, że uwierzyłam, iż nie chcieliście mnie zbyć i chcecie mnie traktować z szacunkiem i powagą. Wyjaśnienie zastarzałej sprawy spowodowało, że odzyskałam spokój ducha i wiarę w to, że Jehowa się Wami posługuje, bo okazujecie Jemu swoje posłuszeństwo i oddanie.( 2 Kor.10:3-5).  Nawet pani Małgosia oraz pani Ania, moje panie psycholog, po zapoznaniu się z treścią Waszego listu  wyraziła swoje uznanie mówiąc- „ Teraz zmieniłam zdanie na temat waszej organizacji”.

         To sprawiło mi ogromną radość, gdyż ogarniał mnie smutek i wstyd, kiedy szukałam pomocy specjalisty ze swoimi problemami.

        Jeżeli chodzi o zapewnienie mnie o Waszej miłości, to dla mnie słowa nie mają znaczenia. Dla mnie liczą się dowody w przeciwieństwie do brata A. M., dla którego znaczenie mają słowa. Przy D. M., przyznał, że nie mając dowodów mojej winy, podjął decyzję o moim wykluczeniu mnie z ORGANIZACJI JEHOWY.

        Na wczorajszym zebraniu przekonałam się, że jego nie interesuje, co ja myślę i czuję. Jego interesuje litera prawa, a nie ducha. Kiedy podczas zebrania nie zrozumiałam co znaczy zdanie wypowiedziane publicznie – „Mamy wykorzenić negatywne emocje”. Oznajmił, że –„ Że zebranie nie jest miejscem, na takie dyskusje”. Zastanawiałam się, gdzie jest takie miejsce, skoro zabrania mi się o tym dyskutować w osobistych rozmowach z braćmi, a bracia, którzy cierpią boją się psychologa jak ognia. Kiedy chciałam się upewnić, czy braci interesuje, co czuję, Adam stanowczo zadecydował za wszystkich. Po raz kolejny poczułam się ukarana za chęć powiedzenia prawdy o swoich odczuciach. Zachowanie brata Adama, utwierdziło mnie w przekonaniu, że chce być „ panem dla trzody”, dlatego często się zastanawiam, czy to naprawdę jest ORGANIZACJA JEHOWY, czy ludzi, którzy chcą się panoszyć nad owcami Jehowy oraz myśleć i podejmować decyzje za owce JEHOWY dając mi do zrozumienia –  „ Przestań myśleć, ja myślę za ciebie, ty nie masz prawa myśleć”, a ja na tym zebraniu chciałam się pochwalić swoją radością, jak JEHOWA- NAJLEPSZY TERAPEUTA nauczył mnie myśleć i podejmować decyzje oraz dowiadywać się co myślą inni. Chciałam się poczuć doceniona i kochana.( Przyp.15: 23 ). Niestety znowu zostałam sama ze swoim bólem, żalem, zranieniem, odtrąceniem i rozczarowaniem oraz z pogardą, zlekceważona przez pasterza, ale w moim odczuciu nie JEHOWY.(Te wersety odnoszą się do A. M. /Izajasza 55:7.1 Sam. 26:10a/, a do mnie Psalm 23:4). Bo JEHOWA nauczył mnie myśleć samodzielnie i teraz już sama jestem przekonana, że JEHOWA mnie kocha i nie zmusza mnie do tłumienia emocji lecz do wyrażania ich. Teraz potrafię w pełni Jemu zaufać i polegać na NIM. W moim odczuciu Adam próbuje odebrać Jehowie to co się JEMU należy. ( Malachiasza 1:11).  Kiedyś to były tylko słowa, za którymi nie szły w parze dowody. (1 Tym. 4:10).

        Po zebraniu wysłałam smsa do siostry, z którą zaznałam tej radości i błogosławieństwa w służbie, a która czasami miesiącami nie chodzi na zebrania, bo czuje się lekceważona i chce się jej krzyczeć ze złości- „ B…., żałuj,że nie byłaś na zebraniu”. Odpisała –  „ Nie żałuję”. Takich osób jak B…. jest więcej, i jestem przekonana, że Jehowa to widzi i zareaguje w odpowiednim czasie. (2 Królów 20:5 b ). Przekonałam się na własnym przykładzie, bo On nie pozwoli, by w JEGO DOMU zadawano rany i kaleczono Jego owce!!! ( Hebr.13:6).

          A. M. nie przyznał, że błędem było podejmowanie decyzji nie mając dowodów. Nawet po Waszym Bracia liście próbuje przenieść odpowiedzialność za swoje decyzje na osobę, której odebrał prawo wyboru i prawo do godności. Wy Bracia usłyszeliście mój krzyk rozpaczy, a we „własnym domu” nadal nie znajduję zrozumienia i miłości. Jeżeli naprawdę mnie kochacie tak mnie o tym zapewniacie, to oczekuję na dowody, które mnie przekonają o prawdziwości Waszych słów.  

        Na razie w moim odbiorze, ta sprawa wydaje się dla Was zbyt błaha, żeby to dogłębnie zbadać, dlaczego ORGANIZACJA JEHOWY jest zniesławiana przez pasterza, który panoszy się nad owcami JEHOWY, przynosząc tym ujmę ORGANIZACJI Jehowy, co mnie bardzo martwi i niepokoi od tak długiego okresu czasu jak tu w Głogowie zaczęto udzielać mi „pomocy”. ( 2 Piotra 2:19).

        Oto moje przemyślenia, które nie wiem z jakiego powodu nie są brane pod uwagę. Zapewniacie mnie, że Jehowa mnie rozumie i ja tego jestem pewna. Zastanawia mnie dlaczego Wy mi nie ufacie, kiedy sygnalizuję jak w wielu zborach są traktowane owce JEHOWY??? W moim odczuciu, zadawanie pytań na Sali Królestwa wywołuje złość bunt i obawy. Niektórzy boją się przyznać, że czegoś nie wiedzą i takie pytanie jest w moim zborze bagatelizowane przez brata Adama, mimo, że wie, że jego postawa w dużym stopniu przyczyniła się do tego, że borykam się z zaburzeniami emocji i szukam oparcia na różnych terapiach.

        Ostatnio na środowym zebraniu w dniu 02.06.2010r. tak bardzo mocno zostałam zraniona i zlekceważona już nie po raz pierwszy przez brata Adama, że postanowiłam przestać uczęszczać na uczty od JEHOWY, które tak bardzo ceniłam i cenię. Jego zachowanie przelało czarę mojej goryczy. Wolę spotykać się w domu prywatnym z siostrą, którą bardzo cenię i od niej wychodzę zbudowana, zadowolona i doceniona.

        Z ust braci starszych i nie tylko starszych, pojawia się przypuszczenie, że Wasz list z przeprosinami był wymuszony. Zachodzi przypuszczenie, że list ten był redagowany przez osoby, które dotychczas nie brały udziału w badaniu mojej sprawy, lub zrobiły to, gdyż zastosowałam wobec Was formę przymusu. Mnie nie interesują nieszczere przeprosiny. Ja szanuję czyjeś prawa i oczekuję, by również moje prawa szanowano. Szanuję również prawo do własnych poglądów. Ale chcę, aby one były wobec mnie jasno wyrażone jak również, by dotrzymywano złożonych obietnic. A. M. tego nie robi, a za własne błędy próbuje obwiniać mnie, do czego nie dałam jemu przyzwolenia i będę o to walczyć, gdyż chodzi o dobre IMIĘ JEHOWY i moją opinię, na której mi zależy. Ja mam obawy, czy na którymś z zebrań nie zostanę wyprowadzona w kaftanie bezpieczeństwa, gdyż w moim odczuciu Adam próbuje publicznie mnie zniesławiać, a moje możliwości wyczerpałam do końca.

        Dlatego, jeżeli naprawdę zależy Wam Bracia na dobrym imieniu ORGANIZACJI JEHOWY oraz na tym, bym naprawdę doznała ulgi i odczuła troskę o moje zdrowie, dając szczere dowody swoje miłości, o której mnie zapewniacie, jeżeli osobiście tu na miejscu zajmiecie się zbadaniem tej zastarzałej sprawy. Bo tak jak piszecie, nie da się cofnąć tego, co się wydarzyło przed laty, ale można rzeczy nazwać po imieniu i zakończyć tę długotrwałą batalię. Bardzo mi na tym zależy, a WAM Drodzy Bracia?

        Mimo bólu, rozpaczy i lekceważenia i przykrości, które mi towarzyszą przez lata  i nadal  mnie dosięgają, w trosce o DOBRE IMIĘ JEHOWY, JEGO organizacji, braci, których kocham oraz swoje, które ma dla mnie coraz większe znaczenie. Czekam, że poświęcicie mi swój cenny czas w dowód miłości do JEHOWY i do mnie.

        Nie śpię całymi nocami i przelewam na papier swoje nieustanne przemyślenia, które mam nadzieję weźmiecie pod rozwagę. Przez lata własnych cierpień i doświadczeń, JEHOWA nauczył mnie dostrzegać ludzkie dramaty, ale i o nich mówić i je rozwiązywać. Niestety jest to krytycznie odbierane przez „pasterza” A. M., który nie chce zauważyć i naprawić własnych błędów. Przypuszczam, że opiera się na tym, że w różnych gałęziach służby pracuje bardzo ofiarnie i ja to widzę, doceniam i podziwiam jego liczne zdolności, mimo bólu jaki mi zadał i zadaje od lat. Jego zasługi dla Jehowy i JEGO ORGANIZACJI nie zwalniają go od ponoszenia odpowiedzialności za swoje nierozważne decyzje, które podejmuje w innych gałęziach służby dla JEHOWY. Mimo, że zniesławił mnie publicznie na oczach wszystkich obserwatorów, nie przeprosił mnie ani publicznie, ani osobiście, czego oczekiwałam po tym co się stało. Teraz mam obawy, że będzie próbował zacierać ślady, gdyż cała ta sytuacja została nagrana na kasecie, którą mam w swoim posiadaniu, a o którą bracia się upominają twierdząc, że jest własnością zboru. Mimo, że odsłuchiwanie kaset, które mnie budowały miały miejsce już od dawna, dano mi do zrozumienia, że ja nie mam takich praw. Mimo, że dla mnie jest to bardzo ważne z moim schorzeniem, z którym się borykam oraz staram się budować braci, których nie było na zebraniu z poważnych przyczyn.

         Dlatego, kiedy czytałam Tekst Dzienny z 07.06.2010r. bardzo poważnie zastanawiałam się nad słowami zacytowanymi w tym tekście. „ Zamiast samodzielnie rozwiązywać ten problem, poradź jej, by porozmawiała o tym ze starszymi… Starsi będą wiedzieli jak pomóc KAŻDEMU ?????, kto pragnie ponownie uczestniczyć w działalności zboru i żyć zgodnie z wolą BOŻĄ ”.??? Po swoich przeżyciach, których doświadczyłam, nie odważyłabym się udzielić takiej rady „ zabłąkanej owcy „  Myślę, że musi jeszcze dużo czasu upłynąć, zanim się o tym przekonam osobiście!!!

        Teraz, kiedy osobiście powiadomiłam zaufane osoby w zborze o swojej przemyślanej decyzji nie brania udziału w zebraniach, tylko jedna kochana siostra szczerze mi współczuła, że musiałam mieć poważne powody, skoro taką bolesną decyzję podjęłam. Inni dawali mi komunikaty w rodzaju-„ Danusiu martwimy się o ciebie, bo ty nie myślisz podejmując taką decyzję!!!!! My pomyślimy za ciebie. Zauważamy, że coś z Tobą jest nie tak, jak byśmy sobie życzyli i jak by sobie życzył A. M.!!! Coś z Tobą jest nie w porządku, skoro myślisz inaczej i nas o tym informujesz.!!! Pozwól, ze pomyślimy za ciebie.!!! ZBAGATELIZUJ TO, ŻE W DOMU JEHOWY  ŹLE się CZUJESZ  i  czujesz  się zagrożona. My czasami też się tak czujemy, ale zostawiamy to JEHOWIE.!!!!! Ty chyba przestałaś kochać JEHOWĘ, skoro podjęłaś taką decyzję.. Tam jest miłość i Duch Jehowy, tam się zbudujesz i zbudujesz innych, a w domu tego nie masz!!!” Mimo, że w domu dobrze się czuję. „To nie ważne, że ty myślisz inaczej, my chcemy myśleć za ciebie, bo ty nie myślisz, za ciebie myślą psycholodzy. Ty myślisz demonicznie.!!!!!- „Chodzę na zebrania 40 lat i nie słyszałam, żeby ktoś na zebraniu zachował się tak jak ty. Demony przez ciebie przemawiają, bo psycholodzy namieszali ci w głowie”. Jedna z sióstr potraktowała mnie jak wykluczoną – „Dopóki nie zaczniesz chodzić na zebrania nie chcę utrzymywać z tobą kontaktów”.

        I ja mam się dobrze czuć na zebraniu, skoro większość tak właśnie mnie odbiera i daje mi to wyraźnie odczuć, patrząc na mnie przez pryzmat odbioru, jak mnie traktuje szanowany przez większość „pasterz” A. M., który w moim odczuciu  zajmuje  w  zborze  miejsce „boga”. Liczy się to co on myśli, a co myślą inni jest bez znaczenia. Skoro tak ma wyglądać DOM JEHOWY, to ja nie mogę tam uczęszczać, by sprawiać radość Adamowi, mogąc się nade mną publicznie pastwić, a większość uczy mnie, by to bagatelizować, że w DOMU JEHOWY liczy się prawo Adama, a nie ma znaczenia PRAWO JEHOWY  i JEGO owce.

        Po ostatnim liście od Was Bracia z dnia 29.04.2010r. doszłam do wniosku, że dla Was Bracia liczy się przede wszystkim JEHOWA  i JEGO owce. Zacytowaliście mi JEGO myśli, które bardzo mnie zbudowały i pozwoliły odzyskać Wasz szacunek oraz poczucie własnej godności, bo nigdy nie utraciłam całkowitej ufności, że to Jezus Chrystus jest Głową zboru, której pragnę być oddana całym sercem, bo dzięki karceniu od JEHOWY, nauczyłam się myśleć i wyciągać logiczne wnioski i mówić to z pełnym przekonaniem i zaufaniem do JEHOWY, a nie braci, którzy dali mi dowody, że mi nie ufają i nie mogą się pogodzić z tym, że zależy mi przede wszystkim na opinii Jehowy, a nie braci, którzy nie znają wszystkich faktów i okoliczności, a oceniają moje pobudki podważają moje zaufanie do JEHOWY i JEGO ORGANIZACJI.

        Tylko JEHOWIE daję prawo do oceny moich pobudek i ustalania moich praw. Mam dosyć „pasterzy” i braci, którzy służą ludziom zamiast JEHOWIE, dla których liczy się prawo, a zapomina o człowieku i jego prawo, którym obdarzył nas JEHOWA – PRAWO WYBORU i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji.

        Mam dosyć kontaktów z osobami, którzy zamiast rozwiązywać problemy zgodnie z radami JEHOWY, karzą nam być „niewolnikami starych ran” i zabraniają nam mówić o swoich uczuciach, emocjach i oczekiwaniach.

        Wdzięczna JEHOWIE dzięki „karceniu” od JEHOWY to zrozumiałam i chcę się do tego stosować, a nie tylko o tym rozmawiać na „zebraniu” i zabraniać innym mówić co naprawdę myślą i czują, bo takie osoby w organizacji JEHOWY są karane i odtrącane i uważane za chore emocjonalnie i duchowo, buntownicze i demoniczne!!!

        Zamiast miłości, zrozumienia i ciepła zaznają wstydu, upokorzenia i cierpienia oraz lekceważenia. Zamiast czułej opieki kochanych rodzin, braci i przyjaciół, zamyka się ich w szpitalach psychiatrycznych i odbiera się im prawa głosu i mówienia o swoim bólu, cierpieniu i niesprawiedliwości, której zaznali od osób, które je boleśnie skrzywdziły i okaleczyły nieraz na całe życie, skazane na samotność i odrzucenie przez okrutne osoby, które niewiele robią, aby udzielić im praktycznej pomocy i wsparcia, którego tak bardzo potrzebują i pragną. Czasami, są to osoby silne, odważne i mądre, a są traktowane z pogardą na, na którą nie zasługują, a która należy się sprawom ich nadludzkich cierpień i kpin, a które podświadomie przejęli na siebie dźwigając je przez życie.

        Czekam na prawo głosu, które mi odebrano przed laty w perfidny sposób, bo ktoś odebrał sobie prawo, by czegoś nie wiedzieć, NIE ROZUMIEĆ i o tym nie rozmawiać otwarcie i szczerze. Ja uczyłam się tego przez długie lata. Włożyłam w to ogrom swojego czasu, wysiłków i poświęceń życia w samotności i cierpieniu, a teraz nie pozwolę sobie tego zabrać osobie, która miała ogromny udział w moim cierpieniu.

            A uświadomił mi to najlepszy TERAPEUTA jakim jest mój najlepszy Przyjaciel, który zaprosił mnie do siebie na długotrwałą terapię, jaką jest dla mnie ORGANIZACJA JEHOWY. Czy tego chcecie, czy nie, ja nie zamierzam rezygnować z JEGO terapii, bo nadal chcę się od NIEGO uczyć i zadawać pytania innym, które zadał mi 14-stoletni chłopieć, który ma na imię WITEK, a nie bał się zadać pytania – DLACZEGO? I tym pytaniem bardzo pobudził mnie do logicznego myślenia. Czy chcielibyście poznać tego chłopca, który w swoich oczach ukrywa ludzki dramat, a my z Jolą, a przede wszystkim z Jehową postaramy się znaleźć odpowiedź na to zbyt rzadko zadawane pytanie. DLACZEGO???

        Czy Wam Drodzy Bracia zależy znaleźć odpowiedź na mój dramat, który jeszcze trwa??? Czy macie do mnie tyle miłości i czasu, bym mogła o tym opowiedzieć jak zakończy się historia mojego dramatu??? ( Mat.5:11,12).

          Bardzo mi na tym zależy, bo kocham JEHOWĘ i zależy mi, by nie obwiniano JEHOWY za coś, co spowodował człowiek i on powinien wziąć za to  pełną odpowiedzialność. ( Mat.7:5; Przyp.14:21;19:19; 21:11,13).

         Oto słowa NAJLEPSZEGO TERAPEUTY, o którym z dumą opowiadam, który zna zakończenie historii wszystkich ludzkich ukrytych dramatów oraz odpowiedzi na proste pytania, ale nie łatwą do znalezienia odpowiedź – DLACZEGO? (Hebr. 12:11; Psalm 23:3,4; Kaz. 3:1-8).

        Moja dotychczasowa odpowiedź, którą dotychczas odnalazłam mieści się u TERAPEUTY –  z listu 1 Piotra 2:19, a którą zacytuję w całości.

        „Jeżeli ze względu na sumienie wobec Boga ktoś znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie, jest to rzecz miła.”

        Cierpliwie czekająca, że ktoś zechce poznać historię mojego dramatu, szkolona przez kochanego OJCA JEHOWĘ.

         Z wyrazami szacunku za dotychczasowy trud, włożony w odkrywanie mojego dramatu, a  który niestety był przy Waszym przyzwoleniu, który po latach zrozumieliście swój błąd i mam nadzieję, że do końca pociągniecie do odpowiedzialności osobę, która nie chce przyznać się do BŁĘDU i go naprawić, mimo wysiłków, które w to włożyłam dzięki nadzwyczajnej sile od JEHOWY i Jego radom, których nie przestałam cenić  i szanować osoby, które mają na tyle odwagi i pokory, by przyznać się do tego.

          Jeszcze poraniona, ale z poczuciem godności, zastanawiająca się, czy Wasze zapewnienia o miłości będą poparte dowodami, które mnie interesują, nie zaś tylko zapewnienia, które mnie nie przekonują.

                                                                                             Danuta Kubik 

  • Dołożono 20 luty 2015 roku.
  • List z Biura Oddziału w Nadarzynie 1994 . Odp na odwołanie od naznaczenia .Nadarzyn_94r Nadarzyn_94r (1)

  Dołożono 13.03. 2015r.

List, po którym zostałam przeproszona listownie przez braci z Biura Oddziału w Nadarzynie. Teraz mam pewność, że nie były to szczere przeprosiny.

  Danuta Kubik                                                                      Głogów 04.04.2010r.   Ul.                                                                                                                               67-200 Głogów                                                                                                   zbór „Głogów- Dworzec”   Do Braci z Biura w Nadarzynie!

                Od ostatniego listu, który do Was wysłałam minął już cały rok, a ja wciąż  czekam na odpowiedź od Was Bracia. Hioba 19:7 Od kilkunastu lat moje życie skupia się na czekaniu i na tym, by potraktowano mnie z szacunkiem i powagą. Dlatego wołam do Boga Jehowy, któremu bezgranicznie ufam. Psalm 18:1-6; 119:20,22-24,29-35,39,42-44,47-53,68-95,104-116,126,136,145-176.

        Mam wrażenie, że próbujecie mnie Bracia zbyć, tak jak do tej pory potraktowało mnie większość braci odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji w zborze. Przez lata panowała zmora milczenia. (Przyp.21:11a) A ja po Waszych reakcjach na moje listy i takim milczeniu odczuwałam huśtawkę nastrojów. Hioba 19:2,3.Często czułam się traktowana przez takie osoby, jakbym była wyjęta z pod  prawa. Ale ja już nie jestem tą samą osobą z przed lat. Nauczyłam się wyrażać swoje odczucia i mówić o swoim poczuciu krzywdy. (1 Kor.7:23). Szczególnie pomogło mi przelanie na papier swoich odczuć do mojego nieżyjącego teścia. List ten przesyłam Wam Bracia. Może ten list pomoże Wam zrozumieć, jak się czułam traktowana przez mojego teścia, zanim bracia starsi podjęli decyzję o moim „naznaczeniu” mnie w zborze, a kiedy zwróciłam się do Was o pomoc, Wy Bracia jeszcze dolaliście oliwy do ognia. Bardzo mnie to zaskoczyło, ze nie wzięliście pod uwagę rad zanotowanych w ( Przebudźcie się! z 8.06.1992r.) str.4 i 5–„Chcąc pomóc alkoholikowi, bliscy powinni najpierw zrozumieć, na czym polega jego nałóg. Muszą się dowiedzieć, dlaczego niektóre ‘rozwiązania’ są z góry skazane na niepowodzenie, oraz poznać metody naprawdę skuteczne…Jego argumentacja często jest tak przekonująca, że reszta rodziny również nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy…Atmosfera tych domów przesiąknięta jest kłamstwem, wykrętami i tajemnicami…Nie pozwól wmówić sobie winy. Alkoholik nieraz narzeka: ‘Gdybyś mnie lepiej traktowała, nie musiałbym pić’.’ Zależy mu na tym, żebyś w to wierzyła, gdyż w ten sposób może zrzucić odpowiedzialność za picie na ciebie. ’Nie daj się na to nabrać. Alkoholik jest uzależniony nie tylko od alkoholu, ale także od osób, które dają wiarę jego wykrętom”…”Wydostanie się z grzęzawiska alkoholizmu o własnych siłach jest dla rodziny alkoholika bardzo trudne lub nawet niemożliwe. Potrzebujesz wsparcia. Zdaj się na przyjaciół, którzy nie będą wierzyć wymówkom alkoholika ani nie pozwolą ci tkwić w tym bagnie”.(Przyp. 19:19)    Nie dość, że bracia starsi nie brali tych rad pod uwagę, to kiedy zwróciłam się do Was Bracia o pomoc, to daliście mi rady sprzeczne z tym, co mogło by pomóc całej naszej rodzinie. Z tego też powodu ataki mojego męża i teściów  jeszcze nabrały mocy i stały się coraz  bardziej brutalne i całkowicie pozbawione skrupułów. Dlatego po Waszej aprobacie , że bracia w zborze mieli pełne prawo mnie „naznaczyć”, poczułam się zdruzgotana co wywołało moje oburzenie, gniew, rozczarowanie, wściekłość, niepokój, zmieszanie, przerażenie, oszołomienie, wstyd i zaskoczenie, że to mnie oskarżyliście o przynoszenie ujmy Jehowie i Jego organizacji. W moim odczuciu brak chęci ze strony braci starszych do przeprowadzenia konfrontacji mojej z teściami, którzy też nie brali rad teokratycznych pod uwagę, to jeszcze nie dotrzymywali obietnic, łamiąc bezkarnie prawa Jehowy oraz cezara, powodował  długo  ciągnący  się  spór,  który  pociągał  dalsze  konsekwencje. ( Iz.59:13,14). To mnie próbowaliście wpoić, to co od lat robili moi teściowie i bracia starsi, że gdybym się lepiej starała zrozumieć męża i była bardziej cierpliwa oraz współpracowała z nim, to zapanowałby spokój i byłabym szczęśliwa. Mnie zachęcaliście do nauczenia się dawania w swoim małżeństwie, gdzie przez lata czułam się bezbronną ofiarą. Poczułam się niezrozumiana, zakłopotana, zmieszana i bardzo samotna ze swoim problemem. To spotęgowało mój lęk, ból, niechęć, żal, przykrość i moją bezsilność. Mnie oskarżyliście za decyzję mojego męża, który zamiast się leczyć z choroby alkoholowej próbował wymusić na mnie współżycie seksualne zakładając sprawę rozwodową. Poczułam przerażenie, zaskoczenie, wściekłość, nieprzychylność i trwogę. Kiedy napisaliście: „ Z całej korespondencji wynika, że w tej dziedzinie masz jeszcze bardzo dużo do zrobienia” Zastanawiałam się-z czyjej korespondencji?  Czy braliście moją korespondencję pod uwagę? Jana 8:45,46 Czy tylko braci, o których pisałam Wam, że wizyty braci starszych działają na mnie destrukcyjnie! Wasze słowa bardzo mnie zraniły. Spowodowały, że poczułam się zlekceważona, upokorzona, zniechęcona, odrzucona i powalona. Poczułam poczucie niższości, gdyż nikt nie pofatygował się zbadać fakty i wziąć pod uwagę rady niewolnika wiernego i roztropnego dotyczące problemu alkoholowego oraz zaburzeń emocjonalnych. |Psalm 124:7,8; 78:7; 82:3;141;5|.

         Pod moim adresem z Waszej strony padło kilka bardzo przykrych oskarżeń – ściąganie hańby na zbór, nie stosowanie zasad ze Słowa Bożego w swoim życiu rodzinnym, wciąganie instytucji świeckich w problemy rodzinne, nie ufanie radom Jehowy, krzywdzenie i oszukiwanie braci, wszystkie moje poczynania wzbudzały bardzo poważny niepokój. Ja  stanowczo nie zgadzam się z tymi oskarżeniami. Są one bezpodstawne. To są poważne oskarżenia. Oczekuję, że mi je udowodnicie lub za nie przeprosicie. Psalm 62:4a.

         Do mnie zastosowaliście zasadę z 1 Jana 4 : 20,21. „ Jeżeli ktoś twierdzi:’ Miłuję Boga’, a jednak nienawidzi swojego brata, to jest kłamcą. Bo kto nie miłuje swego brata, którego widział, nie może miłować Boga, którego nie widział. A mamy od Niego to przykazanie, że kto miłuje Boga, powinien miłować również swego brata.”  Chciałabym wiedzieć kogo mieliście na myśli cytując mi te słowa? Bo ja nie odczuwałam nienawiści do męża, chociaż wyszłam za niego szantażowana oraz pozwoliłam sobą manipulować. Takiego uczucia nie żywiłam też do teściów, tylko do ich podłych i podstępnych czynów i słów, którymi się posługiwali przez całe lata. Teściowej nawet współczułam, bo była pod potężną presją swojego męża tyrana. Jednakże, kiedy prosiłam ją o szukanie pomocy, wolała nie dokonywać zmian.

         Waszej miłości do mnie nie odczuwam, gdyż od 18 lat wysyłam do Was Bracia  swoje listy, które  pochłaniają mi tyle mojego  cennego czasu, wysiłków jak również środków materialnych, a Wy na nie reagujecie. Wyczuwam, że z Waszej strony  brakuje dobrej woli, by sprawa została załatwiona, dlatego po moim ostatnim liście posłużyliście się braćmi z obwodu bratem D. M. i okręgu, bratem H. J., by mnie uciszyć i nie wracać do problemu, który przez tyle lat nie został odpowiednio załatwiony. To jest oburzające. Trzech mężczyzn przeciwko jednej skrzywdzonej kobiecie w tym jeden z tych, który mnie wykluczał A. M., a który nie poczuwa się do odpowiedzialności, by mi wyjaśnić na czym polegało moje „wyuzdanie”, wiedząc,  że  borykam  się  z  zaburzeniami emocji. Dz.25:  11, 16, 18, 27.

          A Wy Bracia zachęcaliście mnie do podjęcia działań  nacechowanych do współpracy ze starszymi zboru, którzy nie kierowali się radami Jehowy składając mi wizyty. Hioba 16:20. Tyle Wam o tym pisałam, ale czułam i nadal czuję, że moje słowa są ignorowane, lekceważone i traktowane z pogardą. Przysłów 14:21. Tak jak do tej pory brat A. M. nie reaguje na moje obecne prośby, listy i moje odczucia. Odczuwam, że moje słowa są rzucane na wiatr. Nie dość, że nie udzielono mi odpowiedniej pomocy w odpowiednim czasie, czym wyrządzono mi ogromną krzywdę, to jeszcze zabrania mi się mówić o tym co się wydarzyło co potęguje moje lęki i obawy. Dlatego czuję się ofiarą w dwojakim sensie. Hioba 10:1; 7:11; 6:11-14.

         Wy Bracia również zachowujecie się podobnie. Zamiast zastosować się do rady Jezusa, którą radziliście mi wnikliwie rozważyć z Mateusza 5: 23,24.

   „Gdybyś więc przyniósł swój dar do ołtarza, a tam przypomniał sobie, że Twoja siostra ma coś przeciwko Tobie, zostaw swój dar tam przed ołtarzem i odejdź: najpierw zawrzyj pokój ze swoją siostrą, a potem, wróciwszy, złóż swój dar”. Ja od wielu lat modlę się do Jehowy o odwagę, bym mogła Wam pisać o swoich odczuciach, a Wy próbujecie interpretować moje słowa.-„…Te słowa bardzo nas ujęły, były bowiem wyrazem przyjęcia tego serdecznego przywitania, jako formy przeprosin za przeżycia i próby, które stały się Twoim udziałem”. …”Było to możliwe ponieważ wykluczenie nie przekreśla osobistego oddania się Bogu”.  W moim odczuciu to jedno zdanie zaprzecza drugiemu, bo ogłoszenie, że nigdy nie przestałam czuć się Świadkiem Jehowy jest dla Was Bracia formą przeprosin, albo zostało wypowiedziane, bo nie przekreśla  osobistego oddania się Bogu. Ja  nie odebrałam tego jako formy przeprosin ze strony braci z komitetu sądowniczego. Odebrałam to jako formę kolejnej manipulacji. „Bo w organizacji Bożej nie stosuje się publicznych przeprosin.” Tak mnie poinformowano. Nie rozumiem tego, bo na dzisiejszym zebraniu na studium Biblii za pomocą Strażnicy potwierdzano, że bracia starsi też popełniają błędy. Obawiam  się, że  bracia  starsi  nie  dają  sobie  prawa do popełniania błędów, za  które  należy  przepraszać.

         Jest mi bardzo przykro, że tyle lat do Was Bracia pisałam, a Wy dajecie mi do zrozumienia, że dopiero”…Ostatni nasz list z 2003r. sprawił, że starsi tworzący komitet sądowniczy przychylili się do naszych sugestii o przyłączenie Ciebie do społeczności. Uwzględniono wówczas Twój stan emocjonalny i to, że niosąc pomoc Twojej rodzinie niektórzy starsi z Głogowa być może mogli popełnić błędy”. Czuję się oburzona tymi słowami. Jeżeli ja czułam się poniżana i lekceważona podczas wizyt braci starszych, to czy tak mają wyglądać wizyty u osoby, która ma wykluczonego męża i potrzebuje pocieszenia, a otrzymuje fałszywe oskarżenia i czuje jeszcze większe poczucie winy ? Kiedy złożono mi wizytę, gdy mąż zakłada sprawę o rozwód i ja zostaję „naznaczona” bez słowa wyjaśnienia i powodów kary, to miałam to potraktować jako wyraz miłości braci, którymi posługuje się Jehowa? Gdyby to skarcenie pochodziło od Jehowy, to było by oparte na Jego radach, a nie na osobistych opiniach braci starszych. Tyle wyjaśnień Wam opisywałam, że moje słowa oburzenia to mało powiedziane co teraz czuję, że zamiast wypoczywać po ciężkiej i samotnej pracy na działce, a ja  spędzam całą noc przy komputerze pisząc do Was kolejny list nie  wiedząc, czy ktoś potraktuje go z powagą i szacunkiem, bo czuję się przez  Was Bracia traktowana jak nic nie znacząca osoba, którą można zastraszyć i zbyć. Przecież można powiedzieć- „…Chcieliśmy Cię zachęcić, byś pielęgnowała takie pozytywne nastawienie i nie wracała do przeszłości….Bardzo Cię o to prosimy i serdecznie pozdrawiamy. Twoi bracia. Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy”. Naprawdę trudno mi przyjąć Wasze słowa, że mnie pozdrawiacie serdecznie. Trudno jest mi dojść do zdrowia, jeżeli ma się do czynienia z Braćmi, którzy nie wczuwają się w moje położenie i chcą, bym myślała pozytywnie po tak bolesnych przeżyciach i próbach i to ze strony osób, od których spodziewałam się wsparcia. A w chwili udręki czułam się nie tylko opuszczona, ale wręcz ukarana za to, że nie pozwoliłam się nadal „gwałcić” i „kopać” przez osoby, którym Bóg Jehowa nakazał chronić swoje drogocenne owce. Izajasza 32:1,2. A ja po skarceniu przez braci i przez Was Bracia czułam, że nic nie znaczę, że Jehowa mnie nie kocha i bracia mnie nie kochają. Kiedy musiałam słuchać, że Świadkowie Jehowy, to sekta, bo w prawdziwej religii tak się nie postępuje z ludźmi, bo to jest manipulacja słabymi jednostkami. Bywało, że wstydziłam się w szpitalu czytać Biblię, bo nie umiałam znaleźć logicznej odpowiedzi, dlaczego straciłam chęci do życia. Bolało mnie to, bo bałam się nazwać rzeczy po imieniu, gdyż kiedy byłam sobą i pisałam Wam, co naprawdę myślę i czuję, odwracano kota ogonem. Np. cytuję Wasze słowa – „…Na koniec swojego listu piszesz, że ‘ oczekujesz słów zadośćuczynienia ze strony osób, które biernie przyglądały się Twoim cierpieniom’. Tymczasem w liście do Biura Głównego, datowanym na 12 lipca 2005r., napisałaś:  ‘ Myślałam, że moje listy zostały pominięte i zlekceważone|…|.Bracia z Głogowa ogłosili moje przyłączenie i podkreślili, że  nigdy nie przestałam czuć się Świadkiem Jehowy. Przyznaję, że byłam wzruszona tym co usłyszałam oraz postawą i serdecznym przywitaniem pozostałych braci |…| powracam do zdrowia, odzyskuję swoją godność  i równowagę psychiczną, poznaję swoją wartość i cieszę się, że znowu mogę z zaszczytem mówić, że jestem Świadkiem Jehowy.|…|dziękuję Bogu Jehowie za  to, że nie pozwolił mi stracić nadziei i przez pełen bólu okres mojego życia stale czułam Jego opiekę. |Lamentacje 3; 25,26|.Patrząc na swoje życie z perspektywy czasu myślę, że Bóg dopuścił bym doznała tak bolesnego, okupionego cierpieniem doświadczenia, abym się w końcu przebudziła. | 1 Piotra 4:12-16|”.

         Ten list jest dowodem na moje przebudzenie się. Niestety mam wrażenie, że próbujecie mnie ponownie uśpić, gdyż  odczuwam, że kiedy stanowczo i otwarcie piszę o swoich odczuciach i oczekiwaniach, wracacie tylko do tego co Wam Bracia pasuje i odpowiada, a nadal nie kierujecie się radami Jehowy.

( Strażnica z 15.11.2008r) str. 17 ‘ Dąż do tego, co służy pokojowi’-„Czasem jednak problem wydaje się tak poważny, że po prostu nie sposób przejść nad nim do porządku…W myśl wskazówek  biblijnych  poważne  nieporozumienia  należy rozwiązywać poprzez spokojną i szczerą rozmowę. Czy moglibyśmy oczekiwać błogosławieństwa Jehowy, gdybyśmy żywili urazę do kogoś, kto w naszym odczuciu nas skrzywdził, i nie chciał tego załatwić?…Jehowa rozumie, że odczuwamy potrzebę mówienia o tym, co nas boli…,kto mówi nierozważnie o współwyznawcy, burzy pokój zboru, poniekąd przypominającego miasto…Gdyby ‘przyszła do Ciebie siostra, którą uraziłeś słowem lub czynem, czy nie byłoby Ci łatwiej ją ‘przeprosić i się z ‘nią’ pogodzić?...A może zdobędziemy się na odwagę i wyjaśnimy sprawę, żeby nie ucierpiał na tym cenny pokój dzisiejszego zboru Bożego?” Powołujecie się na Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy, a nie reagujecie po chrześcijańsku, by wyjaśnić sprawę zgodnie z radami niewolnika wiernego i roztropnego. Od lat zastanawiam się co jest przyczyną tego, że nie chcecie ze mną rozmawiać o zaistniałej sytuacji??? Gdzie Wasza empatia dla chorej siostry? | Rzym. 12:15|

          Swoimi listami i dotychczasową postawą utwierdzacie w swoich przekonaniach innych braci, którymi się posługujecie, że możecie być Panami braci i wolno Wam mówić i narzucać swój punkt widzenia innym, którzy sobie na to pozwolą. Odczuwam, że nadal próbujecie zniesławić ofiarę, w imię lojalności do starszych zboru, pozwala się ukrywać  ludzki  dramat.  I tak koło  się zamyka. W swoim ostatnim liście do  Was  mam nadzieję dokładnie to naświetliłam. Niestety nadal milczycie. A ja jestem już zmęczona pisaniem tomów listów. To jest mój ostateczny krzyk rozpaczy. Nie chcę  utrzymywać kontaktów z braćmi, którzy nazywają mnie drogą siostrą, a swoimi czynami pokazują mi, że mnie nie szanują i lekceważą moje odczucia i mój punkt widzenia w osobistych sprawach. Mi zależy na wyjaśnieniu naszej zastarzałej sprawy, a nie na odejściu od organizacji, bo jest dla mnie bezcenna. A Wam?

Czuję się rozczarowana Waszą dotychczasową postawą. Jana 7: 51.Bo ja po obleczeniu  ‘nowej osobowości’ akceptuję tylko to, o czym jestem naprawdę przekonana i na co mam biblijne dowody. Pragnę robić wszystko, by to się nie zmieniło, mimo że kosztuje mnie to bardzo dużo wysiłku. |Psalm 16:8,9 |

         Dlatego wysyłam Wam Bracia kopie listu do brata H……. z 05.02.2010r. oraz do brata A M., z 16.03.2010r., a z którym rozmawiałam 07.04.10r. Był zaskoczony, że po ostatniej rozmowie jesienią ubiegłego roku z bratem D… i H…, ja nadal chcę wyjaśnienia  starej  sprawy,  skoro  teść  nie  żyje.

         Mimo obietnicy, którą złożyli mi brat H….. i Adam, że mogę liczyć na rozmowę z nimi w dniach od 4 do 9 maja b.r. wysyłam do Was Bracia swoje listy, gdyż tak jak napisałam do brata A. M., że jestem skłonna nie żywić urazy, jeżeli zło, które mi wyrządzono zostanie naprawione zgodnie z  zasadami Jehowy. Łuk. 17: 3,4. Na razie czuję się rozczarowana Waszym podejściem do mojego problemu i tak jak zacytowałam do Brata Adama odczucia Hioba, które w pełni oddają moje odczucia | Hioba 6:21-24,26 | odnoszą się również do Was Bracia. Nieustannie  modlę  się  do  Jehowy  słowami  z  Psalmu 70:1,2,5; 121:1;138:3,5; 145:10-14,19; 147:3; 71:17,18.

         Głęboko wierzę, że słowa zanotowane w księdze Przysłów odnoszą się również do mnie-„ Bo mój Wykupiciel jest silny; On Sam będzie mnie bronić w sporze z Wami.”             

         Ponieważ księga Hioba jest mi bardzo bliska, gdyż przez lata wzorowałam się na postawie wiernego sługi Hioba zakończę swój list skierowany do Was Bracia również słowami zaczerpniętymi z tej księgi, a wypowiedzianymi przez Elihu -Hioba 32:5,9,11,12,16-20; 33:5-7 .

         Nie wątpię w to, że staracie się Bracia pracować ofiarnie dla Jehowy poświęcając na to swój cenny czas i swoje zdolności. Jednakże byłabym zadowolona, gdyby  rady, które nam udzielacie były całkowicie oparte na zasadach ze Słowa Bożego oraz wskazówkach niewolnika wiernego i roztropnego, byśmy nie byli zmuszeni wywlekać swoich spraw instytucjom świeckim, bo to, jak do tej pory traktujecie  moją osobę woła o pomstę do Boga.

Jeżeli podobnie jak mnie traktujecie skargi innych osób, to nie dziwię się, że niektóre zagubione i kulawe owce opuszczają organizację Jehowy i wolą trwać w rozgoryczeniu poza zborem i niektórymi starszymi zboru, którzy zamiast empatii i miłości fundują poczucie  winy, krzywdy i odtrącenia. Zamiast  troski    i poczucia własnej wartości można zaznać poczucia strachu, poniżenia i upokorzenia   oraz  zniewolenia. Naprawdę  jest  to  smutne  i  przykre, że  takie  rzeczy  dzieją    się   w  zborze!

         Zgodnie ze  słowami  Jehowy  zanotowanymi przez apostoła Pawła z listu do Filipian 1 :29; Psalm 86:8.  na  razie  zadowalam  się  tym  przywilejem.

         Pozdrawiam Was Bracia. Głęboko poraniona przez pasterzy. Wzmocniona  przez  Jehowę Boga. Dumna z tego, że  trwam.

                                                                               Danuta Kubik.

Dołożono 6 marca 2015 roku.

Od początku zamieszkania w Głogowie spotkałam się z obojętnością na zgłaszane skargi i oczekiwałam pomocy w konflikcie z teściami.. Nie zaznałam współczucia ani zainteresowania swoimi problemami. Pozwany oczekiwał ode mnie ślepego posłuszeństwa i podporządkowania. Nakazał mi wymeldować się z mieszkania w Lubinie i zameldować u wrogo nastawionych do mnie teściów co też uczyniłam.  Od tego czasu już nie był zainteresowany dalszym przebiegiem spraw. Nie sprawdzał faktów ani dowodów, które zgłaszałam. Nie traktował  mnie z szacunkiem i powagą. Nie miałam zrozumienia ze strony braci starszych, a tym bardziej pomocy. Od samego początku nie akceptowano moich decyzji. Nie wyjaśniano mi decyzji braci starszych. Decyzję o naznaczeniu podjęto bez powołania komitetu sądowniczego z czym się nie godziłam, co wyraziłam dwukrotnie na piśmie, dlatego podjęto decyzję o moim wykluczeniu, gdyż z decyzjami braci starszych trzeba się godzić i nie zadawać żadnych pytań, czy wyrażać wątpliwości.   Jak mogłam uzyskać zrozumienie skoro pozwany moje listy traktował jako formę terapii zalecanej przez psychologów i nie reagował na nie.

 

  • Danuta Kubik                                                                 Głogów 16.03.2010r. Ul.                                                                                                                 Głogów

                Bracie Adamie !

             Od wielu lat zastanawiam się, dlaczego do  tej  pory obstajesz przy swojej opinii, iż  w  mojej  sprawie wykluczenia  mnie ze  społeczności nie  popełniono  błędu, a  ja  natomiast czuję się  okropnie  skrzywdzona  Waszą   decyzją,  gdyż  spodziewałam  się  pomocy  i   zrozumienia,  a  otrzymałam  skarcenie, z którym  do  tej  pory  nie  pogodziłam  się  i  uważam  je  za  bolesne  i  niesprawiedliwe. Podczas wykluczenia usłyszałam – „Musimy tobą potrząsnąć! „  I  do  dziś   nie rozumiem  na  czym  miało  polegać  to  potrząsanie  oraz  wina,  za  którą  mnie wykluczono. Miałam  wrażenie,  że  kierowano  się  tym,  że   byłam   cierpiącą, słabą  i  bezbronną, nie potrafiącą trzeźwo ani  rozsądnie  myśleć  kobietą.

  •    Od lat robiłam co mogłam, by pomóc mężowi uporać się z chorobą alkoholową. Szukałam wsparcia u moich teściów i  u  Was  bracia. Kiedy mąż odrzucił  chęć  niesienia  Waszej  pomocy,  skarciliście  go  wykluczeniem, ale kiedy  odrzucał  moje  usilne  starania  niesienia  pomocy  i  nadal   posługiwał  się  obraźliwym, napastliwym  językiem  oraz  rzucał  obelgi  pod  moim  adresem,   raniąc  mnie swoimi słowami  i  czynami, usprawiedliwialiście  zachowanie mojego męża, że  musiałam   go   sprowokować.  Nie  podaliście  mi   żadnych   dowodów   mojej prowokacji. Posądzaliście mnie, że moje zachowania wynikają  z  nienawiści do niego, a to co miało miejsce  za  zamkniętymi  drzwiami, odbieraliście  za  mało istotne lub błahe, by się  temu  przyjrzeć. Natomiast szukanie pomocy fachowej, było  traktowane  jako  przynoszenie  ujmy  organizacji Jehowy. Długi i bolesny okres  znoszenia  udręk,  obelg,  kpin,  tyrani,  zatruwania   życia  w  atmosferze napiętnowanej    wygłaszaniem    krytycznych   uwag     pod    moim     adresem, szyderstwa,  ze strony  męża  i  teściów, które działały   na   mnie   jak   trucizna,  ranienia  i  zastraszania   oraz   buntowania   mojego  męża   przeciwko   mnie   i   przeciwko    kuracji   antyalkoholowej  oraz   dokonywaniu   zmian.

              Moją chęć  nazywania  rzeczy  po  imieniu, odebraliście  jako  brak  chęci  porozumienia  z  mężem  i  z  teściami  z  mojej  strony.

             Wasze    potraktowanie   moich  poczynań  i  wysiłków  oraz   decyzja   o wykluczeniu   mnie  ze   społeczności  na   podstawie  zarzutu –  „ wyuzdanie „ doprowadziło do tego że  czułam się zupełnie zdezorientowana, gdyż nikt do tej pory nie wyjaśnił mi na  czym polegało moje  wyuzdanie. Dlatego poczułam się upokorzona  i  zlekceważona, gdyż  nie  mogłam się obłudnie przyznać do  winy za coś, czego nie rozumiem lub z czym  się  nie zgadzam. A  nie  zgadzałam  się na   to,  by   obwiniano   mnie  o  coś ,  do  czego   się   nie   poczuwam,  a    nie przedstawiono  mi  dowodów   mojej  winy.  Czułam  się  jedynie   zgnębiona  i miażdżona złośliwymi, kłamliwymi i obelżywymi uwagami pod moim adresem oraz  zrzucano  na mnie  poczucie  winy, za  coś, do czego się nie przyczyniłam, a  jedynie  rozpaczliwie szukałam pomocy u  kompetentnych  osób,  do  których się  wielokrotnie  zwracałam oczekując  pomocy,  wsparcia  i   zrozumienia.

              Kiedy   zamiast   pomocy  i   zrozumienia   otrzymałam    niesprawiedliwe skarcenie, poczułam  się  głupia, nic  nie  warta,  samotna  ze  swoim problemem i   poczuciem   krzywdy,   rozczarowana   takim  podejściem  do  mojej  sprawy, „odrzucona” przez Boga,  któremu ufałam , gdyż  wiedziałam,  że  posługuje się pasterzami  do  pasienia  swej  trzody  oraz  od   Jego  organizacji, której  w tym czasie  szczególnie  potrzebowałam,  a  którą  nad  wyraz  ceniłam , i  od   której oczekiwałam    sprawiedliwego    traktowania   oraz   poczucia   bezpieczeństwa. Niestety   bardzo   się   zawiodłam  na  braciach   starszych,  których   wcześniej darzyłam    bezgranicznym     zaufaniem  i   pragnęłam   okazywać   im    swoje podporządkowanie ,  miłość  i  posłuszeństwo. Było  mi  bardzo  przykro,  kiedy bracia starsi zamiast rad ze Słowa Bożego, udzielali  mi  rad i pouczeń  opartych na   własnych   opiniach.  Słuchając   tych   rad,  postępowałam   wbrew   swoim odczuciom  i  swojemu  sumieniu  wyszkolonemu  na  Biblii. Dopiero  po czasie zrozumiałam, że czyniłam to ze strachu  przed  braćmi  starszymi. |Przyp.29:25.|                                                                                            Z  całym  przekonaniem  mogę  powiedzieć, że  bracia  starsi,  którzy  próbowali nieść  mi  pomoc  nie  zastosowali się do pięknej rady Pana Jezusa zanotowanej w  Mateusza 12:20.  „Trzciny  zgniecionej  nie  zmiażdży i tlącego się knota  nie zgasi, dopóki z powodzeniem  nie  zaprowadzi  sprawiedliwości. „                                                                                             Jest   mi   bardzo  przykro,  że  do  tej  pory  napisałam  tyle  listów,  które pozostają bez echa. Jestem  zdziwiona, dlaczego  do  sprawy  nie  podchodzi  się rzeczowo, ale  fakty  przedstawione przeze  mnie  omija się wielkim łukiem, nie przedstawiając   mi   rozsądnych   argumentów,  poza  tym, że   jest   to  zbyt odległa   sprawa,  mój   teść   już   nie   żyje,  teściowa   jest    chora,  a    komitet sądowniczy,  który  mnie  wykluczał  już  nie   istnieje.  Najlepiej   było   by   do  sprawy  nie  wracać.                                                           Oburza mnie takie podejście do mojego problemu, gdyż to, że to jest zbyt odległa sprawa, to nie moja wina, bo ja od samego początku  mówiłam, że czuję się   skrzywdzona   decyzją   o   wykluczeniu   i   domagam  się  przeprosin   lub wyjaśnienia mi, na czym polegał mój  grzech, za który zostałam  skarcona. Poza jedną osobą , nikt  do   tej   pory  nie  traktował   poważnie   moich   odczuć,  ani  tego   co   mam   do    powiedzenia , a   przed   wykluczeniem   nie   wzięto  pod  uwagę,  że   mam  prawo  do   osobistych   decyzji   i  samodzielnego   myślenia.  Rzymian  12:1,2  . Mam  wrażenie,  że   traktowano    mnie    jak   nic   nie  znaczącą  osobę, której  nie  warto  poświęcać  uwagi, ufać, ani przejmować się tym  co  czuję  i przeżywam. Dlatego  sprawa  ciągnie  się   tyle  lat  i  nikt  do  tej  pory   nie   zechciał  się   nią  zająć. Nadal   mam   wrażenie,  że   próbujecie  mi   narzucać,  co  mam   myśleć  i  czuć „ Zapomnij  o  tym”,  „nie   wracaj  do tego”,  „ nie  przejmuj  się  tym, co myślą  inni”, [ Strażnica  z  15.09.2009r. str. 29 ak. 14. –  „  Nie  potrafimy   pojąć,  co  przeżywał   Jehowa,  gdy   Jezus   był   dręczony, wyszydzany,  a w  końcu gdy  został   uśmiercony jako  przestępca.”]    nie   rozmawiaj  o  tym”, „ Zostaw   to   Jehowie „.   Jak  mam  analizować  swoje problemy,  kiedy  po  wykluczeniu  zupełnie  się   pogubiłam.                                                                                                             Ja nie potrafię zapomnieć o krzywdzie, którą mi wyrządzono i zepsuto mi opinię. Ogarnia  mnie  przerażenie, że  tyle  lat  wołam  o  pomoc  i zrozumienie, a pozostaję  samotna  ze  swoim  poczuciem  krzywdy  i  brakiem   zrozumienia.   Niemalże  każde zgromadzenie kojarzy mi się  z  poczuciem winy, że nie jestem taka  jak  oczekuje  ode   mnie   Jehowa.  Kiedy  słyszę   na   zgromadzeniach:  –  „ Człowiek  fizyczny  nie   może   poznać   spraw   duchowych „ , „ Człowiek duchowy  nie  dogada  się  z  człowiekiem  fizycznym „” Woli  zginąć, ale musi udowodnić,  że  miał  rację „ , „ Mnie   trzeba   przeprosić  –  zaskorupieliśmy. Uparty – chce sam decydować o sobie „, Kiedy na  swój  sposób  rozwiązujemy problemy, Jehowa nie  może  nam  pomóc „. „ Niewolnicy  starych  ran,  sami skazują  się  na  smutek  i  podwójne  cierpienie „ . Wypowiedzi  tego   rodzaju powodują, że  odbieram  je  do  siebie  i  mam  potrzebę  analizowania  tego,  co usłyszałam. Czuję  się  głupia, że  nie  potrafię zrozumieć Waszego podejścia do mojej  sprawy. Niepokoi  mnie to,  dlaczego  ja czuję się skrzywdzona, zraniona, zawiedziona, lekceważona,  upokorzona i pogardzona , a na moje listy oraz chęć zrozumienia moich  odczuć  nie ma odzewu,  co  jeszcze  bardziej  wzmaga  mój  ból,  żal, złość, rozpacz, i bezsilność. Mówicie mi, że mnie kochacie, doceniacie, szanujecie i  że Jehowa  mnie kocha, a  ja  odczuwam  strach, że  jak  dalej  będę mówić  o  moich  odczuciach  i  problemach, to  znowu   spotka  mnie  skarcenie w  postaci  zdjęcia  z  przywileju  pioniera  lub  wykluczenia. Zgodnie  z tym, co słyszę sama staję się  niewolnikiem starych ran, sama skazuję się na cierpienie, a ponowne skarcenie spowoduje  podwójne cierpienie. Wydaje mi się, że jeżeli się kogoś  kocha, to  poświęca  się jemu czas na wyjaśnienie tego, czego  ma  prawo nie rozumieć. Zadaje się  jemu pytania naprowadzające, by  sama  osoba  mogła zrozumieć, dlaczego  tak  myśli, a  jeżeli  jest  w  błędzie,  to  za  pomocą   pytań naprowadzających pozwala się  jej  dojść  do wniosku  dlaczego  moje  myślenie jest  nielogiczne  lub  błędne.  Wy  tego  nie  robicie. Dlatego  jest  mi  wstyd, że zmuszona  jestem  szukać  pomocy  u  świeckich  fachowców. Efezjan  5:12.

  •         Czuję   się    odrzucona,  gdyż    poinformowałam    Was,   że   zmagam   się    z   zaburzeniami   emocji   i   tylko   wnikliwe   i   rzeczowe    zakończenie     mojej   sprawy  może   spowodować,  że  odczuję  ulgę  i  spokój  wewnętrzny.

  •        Odczuwam  niechęć  do  naprowadzenia  mnie w czym  się  mylę i dajecie mi  radę –„ zostaw  to  Jehowie.”  Ja  czytam  w  ewangelii  Mateusza 5:23,24. – „   Gdybyś  więc  przyniósł  swój  dar tam sobie przypomniał, że  twój  brat  ma  coś przeciwko  tobie,  zostaw swój  dar  tam  przed  ołtarzem  i  odejdź; najpierw  zawrzyj  pokój  ze  swym  bratem,  a  potem, wróciwszy, złóż swój dar.  

  •            Nie  chcę  żywić  urazy, ani  do  braci  starszych, ani  do teściowej. Jednak do tej pory pomimo  moich  wysiłków  nawiązania  dialogu  z  braćmi starszymi, odnoszę  wrażenie, iż  braciom nie zależy na zakończeniu tej sprawy, tłumacząc, że  nie  podejmujecie  dyskusji,  bo  moja  teściowa  jest  chora.  Nie   rozumiem różnicy między mną, a moją  teściową. Przecież  wiecie, że  ja  również  choruję od  wielu  lat. W  ubiegłym  roku  z  tego  powodu  przebywałam  trzykrotnie  na długotrwałym leczeniu szpitalnym. Jak się dowiedziałam, że  przyłączono  mnie do  organizacji  ze  względu  na  mój  stan  chorobowy. A jednak sama podjęłam próbę  nawiązania  rozmowy  z  teściową, której  teściowa  odmówiła.

  •       Jak  pamiętasz Adamie, kiedyś  tak  bardzo  bałam  się  rozmowy z Wami, że musiał  mi towarzyszyć  psycholog, a kiedy poprosiłam Ciebie o wysłuchanie mnie i  moich  zwierzeń, tak  bardzo  się  Ciebie  bałam, że  poprosiłam  świecką osobę,  by   była   przy   mnie  i   trzymała  mnie   za   rękę, a  ja  nie miałam siły wstać  z  łóżka, by się umyć i przyrządzić posiłek.

  •      Czuję  się  zawiedziona Waszym podejściem do sprawy, że skoro mój teść nie  żyje,  to  przeszłość  nie  ma znaczenia. Otóż mój list skierowany do mojego teścia z dnia 16.02.2010r ,  który dołączam,  jest  najlepszym dowodem na to, że  moje  wspomnienia   wciąż   żyją   i   powracają   wbrew   mojej   woli   i   moim wysiłkom.  Żyjąc  tyle   lat  w   środowisku,  w   którym   zostałam   pozbawiona poczucia  bezpieczeństwa, odarta  z  godności  osobistej,  jak   również  z  prawa do   intymności,  czułam   się  bezbronna  i  bezsilna.  Obwiniałam  się  o  to,  że  nie   potrafiłam   swoim   dzieciom    zapewnić   spokojnego   życia   i   poczucia bezpieczeństwa.  A   kiedy   zwróciłam  się  do   Was  o   pomoc,  poczułam   się  zlekceważona,   gdyż    nakazaliście   mi    przepraszać   męża   i    teściów.  Nie przedstawiając mi dowodów obwiniliście mnie, iż byłam zarzewiem konfliktów. Zarzucono   mi,  że   postępuję   jak   faryzeusze,  którzy   szukają  dodatkowych przepisów oraz  to, że  nie  kocham  Jehowy i swoim postępowaniem  przynoszę ujmę   organizacji   Jehowy  godząc  się  na   rozwód,  założony  przez   męża   i uwarunkowany  złożeniem  przeze  mnie   pisemnego  oświadczenia,  że   godzę się  na  zerwanie  separacji.                                                                           Bracie Adamie mam do Ciebie żal, że kiedy poprosiłam  Ciebie o  zmianę komitetu  sądowniczego, gdyż  nie  miałam  zaufania  do  osób, które do tej pory tendencyjnie  podchodziły  do  toczącego  się  konfliktu  między   moim  mężem i moimi teściami. Poczułam, że moje obawy zostały przez Ciebie zlekceważona. Teraz  tłumaczysz  się  tym, że  na tamten czas dysponowałeś taką wiedzą, która miała  wpływ  na  decyzję  o  moim  wykluczeniu

  •     Nie   rozumiem  Adamie  Twojej  postawy, gdyż  kilka miesięcy po moim wykluczeniu, po  przeczytaniu   Wam   moich   odczuć  i    przeżyć,  które   mi towarzyszyły  w  związku  z   poczuciem   krzywdy,   jeden    brat   z    komitetu sądowniczego  zrozumiał,  że  nieświadomie   wyrządził   mi    krzywdę  i   mnie przeprosił  mówiąc, że  jest  mu  przykro, że mnie  zranił. Jako zadośćuczynienie obiecał pomoc przy remoncie mieszkania. Ty natomiast  nie  zmieniłeś  swojego punktu  widzenia.

  •          Trudno   mi   to   zrozumieć,  dlaczego   jest   taka   różnica   wśród   osób decydujących  o  wydanej  opinii   i  decyzji ?

             Trzecią  osobę  mogłam  zrozumieć  dopiero, kiedy  się  dowiedziałam, że sam  borykał  się  z  podobnymi  problemami,  które  miał   b. mój  mąż   i   teść, a  któremu  nikt  nie  miał  prawa  się  sprzeciwić, gdyż  nieźle   mu  wychodziło rozwiązywanie  problemów  przy  pomocy  pięści,  gróźb  i  zastraszania.

             Po  przelaniu   na   papier  swoich   emocji  do  teścia  i  wyrażeniu  ich  w obecności  pani  psycholog, do  której  mam  zaufanie,  i  przy   której  czuję  się rozumiana, bezpieczna, cenna i wartościowa, poczułam  ogromną  ulgę i  spokój wewnętrzny, a  jednocześnie  nabrałam  odwagi  do  wyrażania  swoich  myśli  i  odczuć oraz  uczę się stawiać czoła różnym  wyzwaniom. Cenię  sobie w niej, że niczego mi nie narzuca i szanuje mój  punkt widzenia różnych spraw. Cierpliwie mnie  słucha  i  okazuje  empatię  oraz  współczucie.  Wyraźnie  dostrzegam,  że  zależy jej na  moim życiu. Docenia to, że moje  zaufanie  do  Boga  pomogło  mi przetrwać ogrom  przykrych  przeżyć, odrzucenie, które mnie spotkało oraz brak zrozumienia  i pomocy, której  miałam  prawo  oczekiwać. Przy  niej  stopniowo odzyskuję poczucie  własnej godności i nabieram większego zaufania do swoich umiejętności  oraz  odzyskuję  równowagę  emocjonalną.

             To  właśnie  korzystanie   z  grupowej  terapii,  które   podejmowałam,  po bezustannych modlitwach do Jehowy szukając u Niego pomocy, przywracało mi logiczne myślenie i działanie, a które było tak negatywnie odbierane  przez braci starszych,  mojego   męża   i  moich   teściów,  a  co   było  jednym  z   zarzutów podnoszonych   przeciwko   mnie,  że   tym   działaniem    przyczyniam   się   do przynoszenia ujmy Jehowie.

             Kto z nas  naprawdę   przyczyniał  się  do  przynoszenia ujmy Jehowie? [ Przebudźcie się z  22.08.2001r. str. 7 ak  2  – „ Zasięgnij  porady specjalisty…, będziesz  miał  możliwość  wybrania  jakiejś  skutecznej  terapii. Jeżeli  borykasz  się  z  którymś  z  wymienionych  symptomów, a korzystasz  z pomocy specjalisty, uczciwie mu o tym powiedz. ] Ja  skorzystałam  z  tych rad w praktyczny sposób i czuję się dumna z tego powodu.

             Adamie. Mam  nadzieję, że  po  przeczytaniu moich listów, podejdziesz z szacunkiem do mojej prośby, przyjdziesz do mnie  w rozsądnym okresie czasu i przedstawisz  mi  swój  punkt  widzenia  oparty  na  Słowie  Bożym  na  obecną chwilę,  czy   nie   masz   sobie   nic   do    zarzucenia,  że   doszło   do   mojego  wykluczenia. Bardzo  zależy  mi  na  tym, by sprawa  miała  właściwy  obrót,  a  nie  by  przyklepywano  kłamstwa,  ale  żeby  prawda  miała  rację  bytu.

          Jak wiesz obiecywałam sobie, że nie będę próbowała Ciebie przekonywać byś zmienił swój  punkt  widzenia  na  tą  sprawę, jednakże  miłość  do Jehowy i chęć  podporządkowania  się  Tobie  jako pasterza trzody Jehowy, skłoniła mnie do zmiany swojej decyzji i zgodnie z radami z Codziennych  badań  Pism  z dnia 18.03 2010r.,by dostrzegać okazje do wyrażania miłości  w  praktyczny  sposób, by  nie  żywić  urazy  do  naszych  braci, lecz  być  gotowi  im  przebaczyć  oraz dokładna  analiza   modlitwy  Anny  z   1  Samuela  1:12-18,   spowodowała,  że zastosowałam  te  rady  do  siebie.

             Było mi bardzo miło, kiedy uszanowałeś moją prośbę odnośnie sprzątania Sali  Królestwa  oraz  nie  przydzielania  mi  punktów  w  Szkole  Teokratycznej podczas  mojej  terapii.

             Mam  nadzieję,  że  zdążyłeś  mnie  na  tyle  poznać, że  nie  dam  się   tak  zbyć, jak to zrobiła ciężko chora K. M.,  która  po usłyszeniu  od  Ciebie przykrych słów  odsunęła  się  od  Jehowy  i  Jego  organizacji.

             Ogrom  moich  negatywnych  odczuć,  jest  związana   również  z   Waszą dotychczasową     postawą,  a   którą    świetnie    ujął   „bezsilny”,   zdruzgotany wierny   sługa   Hiob,  który   jest   dla    mnie  wzorem   godnym  naśladowania.  Hioba 6:21-24,26. „…Pouczcie mnie, ja  zaś  będę  milczał,  i  sprawcie,  bym zrozumiała    jaki   błąd   popełniłam…Czyż   zamyślacie   ganić   słowa,  gdy wypowiedzi  zrozpaczonej  są  po  prostu  na  wiatr???”

            W pełni ufając Jehowie modlę się słowami Psalmisty z Psalmu 70:5.”Lecz ja jestem uciśniona  i  biedna. Boże  racz  szybko  działać  w  mojej  sprawie. Tyś moją pomocą i sprawcą mego ocalenia. Jehowo nie przybądź za późno.

             Z wyrazami  szacunku  za  Twoją  ciężką, ofiarną i odpowiedzialną pracę, pełną  poświęceń . Pragnąca  byś  się wczuł  w  moje  położenie  po  zadaniu mi bolesnych  ran  i  pozwolił  mi „ być sobą” w  pełni  tego  słowa  znaczeniu, tak jak często to podkreślano na kursie dla  pionierów.  „ Zastosuj   właściwy  klucz.”, bym mogła zastosować się do słów Jezusa z  Łuk. 17:3,4., oraz  1 Piotra 2:16,17., i  być „ niewolnicą „ Jehowy, a  nie  braci.

            Szczęśliwa i radosna, że wytrwałam w cierpieniu i Jehowa   mnie  wzmocnił.  1  Piotra 4:12- 16.

  •                                                                                           Danuta  Kubik.

    • Dołożono 7 marca 2015 roku.

    Danuta Kubik                                                             Głogów 24.06.2010r.  Ul….     67-200 Głogów Do Adama M.

                     Jest 2,38, a ja wstaję i zasiadam do komputera, bo nie mogę zasnąć po kolejnym ciężkim dniu spędzonym na działce, gdzie obcy mi ludzie pomagają zlikwidować problem cieknącego dachu na altance działki. Jeden z panów zaangażował się w naprawę  zniszczonego dachu w szklarni, który pod naporem śniegu zawalił się. Co prawda P….. złożył obietnicę naprawy dachu w maju, gdyż był zajęty własnym remontem w mieszkaniu, który się ciągnie latami, ponieważ ciągle są ważniejsze prace związane z remontami związanymi z Salą Królestwa i pomoc w rozwiązywaniu licznych problemów braci w zborze. Widząc rozgrzebany remont P…, nie przypominałam o złożonej przez  P….. obietnicy.

                Ciebie prosiłam co najmniej cztery razy o taką pomoc, ale Ty tłumaczyłeś się, że w zborze nie ma takich fachowców, by znali się na sprawach dachowych. Pan, który mi pomaga nigdy nie miał do czynienia z układaniem dachówek, ale wcale mu to nie przeszkadza, by się tym zająć. Sama wraz z drugim panem przybijałam na nowo łaty i wykonuję inne czynności, których nigdy wcześniej nie wykonywałam, bo nie stać mnie na prawdziwych fachowców. Szkoda, że nikt z braci w zborze nie odwiedzi mnie na działce, żeby zobaczyć jak się czuję i czy czegoś nie potrzebuję. Jedynie B. H. Odwiedziła mnie, żeby rozwiązać problem, który się wyłonił w ostatnim czasie.

                Trzy osoby odwiedziły mnie w domu, bym zaczęła chodzić na zebrania, bo tam się zbuduję, nie biorąc pod uwagę moich doświadczeń i moich osobistych przekonań.

                Dużo się mówi o tym jak pomagać osobom będącym w depresji. Szkoda, że nie ma to zastosowania w naszym zborze w praktyczny sposób, bo kiedy Ciebie prosiłam o podziękowania w moim imieniu osobom, które osobiście udzieliły mi pomocy, Ty zbagatelizowałeś moje prośby. A to przede wszystkim  Ty ponosisz odpowiedzialność za zniszczenie mojej dobrej opinii, moje częste pobyty w szpitalach i za mój stan zdrowia. To Ty ponosisz odpowiedzialność za podjęcie krzywdzących mnie decyzji  wykluczenia mnie z organizacji Jehowy, która dawała mi poczucie sensu mojego życia i przez całe lata bronisz się przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za krzywdy, których doznałam z Twojego powodu. To Twoja wina, bo jeśli nie znałeś sprawy do końca, to dlaczego wydałeś na mnie wyrok, krzywdząc po drodze kolejne osoby- moje dzieci oraz chorego J….., mojego byłego męża? Ja zamiast poświęcać czas dla swoich dzieci i siebie , zajmowałam się pisaniem listów do Ciebie, które Ty lekceważyłeś i nadal lekceważysz.

             Zasiadając dziś do komputera natknęłam się na zapiski z listu do braci w Nadarzynie z dnia 10.03..2009r., gdzie napisałam- ‘  Chciałabym zaznaczyć, że do pogorszenia się   mojego stanu zdrowia i pobyt w szpitalu przyczyniły się wypowiedzi brata starszego na spotkaniu z pionierami w  dniu  03.01.09 r. ( wynikało z nich, że moje problemy nie są sprawą zboru) jak również brak reakcji na mój list do brata A. M. z dnia 30.08.08 r. Czuję się niepotrzebna gronu braci starszych, co dodatkowo odczułam przebywając w szpitalu, żaden z braci starszych (oprócz mojego syna)  przez 6 tygodni nie zapytał o mój stan zdrowia. Nie miałam ochoty wracać do domu. Modliłam się o pokrzepienie do Jehowy i podczas studium natchnęłam się na modlitwę Jezusa, który prosił  „Nie moja wola, lecz Twoja niech się dzieje” (Łukasza 22; 42). Później dodatkowe pokrzepienie usłyszałam od miejscowych braci starszych, którzy mimo napiętych zajęć odwiedzili mnie osobiście pokonując 20 km. Bardzo poczułam się pokrzepiona i zbudowana krótką wizytą (Przyp.25;11). Miejscowe siostry również budowały mnie swoją obecnością, a od sióstr z mojego zboru i oraz ze spotkania pionierskiego również otrzymywałam słowa, które świadczyły, że pamiętają o mnie i, że brakuje im moich wypowiedzi.Dopiero po dotarciu do domu otrzymałam kopię Waszego listu, który sprawił, że poczułam się oburzona, gdyż nic nie zrobiliście, żeby mnie chronić przed gronem braci starszych, którzy mnie krzywdzili swoimi osobistymi decyzjami opierając się na kłamstwach („Kłamstwo działa jak śmiercionośna trucizna”)….   odczuć, które towarzyszyły mi zaraz po przyłączeniu mnie do Organizacji Jehowy. Moje odczucia nie dotyczyły grona braci starszych, tylko tego co ogłosili i jak to wpłynęło na przyjęcie mnie przez pozostałych braci w zborze i innych zborach.”

                Ostatnie tygodnie, a szczególnie środa 02.06.2010r. utwierdziły mnie w przekonaniu, że Ciebie Adamie w ogóle nie interesuje mój stan zdrowia oraz mój stan emocjonalny, jak również moje odczucia.  A sam przyczyniłeś się do tego, że w wyniku bagatelizowania moich problemów i krzyku rozpaczy, zamiast pomocy otrzymywałam poczucie winy, strachu, zranienie, ból, uczucie upokorzenia i odrzucenia oraz poczucie niższości jak również pogardy mojej osoby, do której doprowadziła mnie Twoja decyzja o moim wykluczeniu z ORGANIZACJI JEHOWY, co spowodowało zaburzenia osobowości. Nie dość, że publicznie dałeś  mi  odczuć, że bagatelizujesz moje pytanie, że  nie rozumiem  wypowiedzi  D…., że „    Mamy wykorzenić negatywne emocje”.                                                                                                                                      Obiecałeś, że po zebraniu możemy o tym porozmawiać, bo zebranie „Zebranie nie jest miejscem na to, żeby taką dyskusję prowadzić”. Po zebraniu też nie dotrzymałeś obietnicy, że po zebraniu możemy o tym porozmawiać.

         Odnoszę wrażenie, że z tym, z czym się borykam od wielu lat, nie można rozmawiać ani na zebraniu, ani między braćmi, bo taki zakaz otrzymałam 07.08.2009r. w rozmowie z bratem H….., D….. i z Tobą. A rozmowy z psychologami też nie są przez Was mile widziane, bo oni  nie kierują się zasadami ze Słowa Bożego.

                A czy Ty kierujesz się zasadami ze Słowa Bożego lekceważąc przez tyle lat mój stan zdrowia,  opinię organizacji Jehowy oraz moją opinię , a teraz próbujesz zacierać ślady mojego publicznego znieważania mojej osoby, bym oddała kasetę z nagraniem, bo ona jest własnością zboru?  Teraz grono braci starszych podjęło decyzję, bym nie mogła w domu odsłuchiwać  kaset, które  przez  wiele   lat  odsłuchiwałam, mimo  że  byłam  obecna  na wszystkich zebraniach i które bardzo ceniłam i cenię. Odsłuchiwanie wykładów i omawianie Biblii  za  pomocą  Strażnicy  dawało  mi  dodatkowe  pokrzepienie,  którego   często potrzebowałam. Ale, czy  Ciebie  interesuje, czego  ja  potrzebuję?

                Rady z naszej literatury zachęcają-(Przebudźcie się! z 22.08.2001r) str. 7 ak.3 „  Zasięgnij porady specjalisty…Jeżeli borykasz się z którymś z wymienionych symptomów. A korzystasz z pomocy specjalisty, uczciwie mu o tym powiedz… zaburzeniom pourazowym nierzadko towarzyszą zarówno obrażenia ciała, jak i spustoszenia w sferze psychiczno-emocjonalnej… –znaleźliśmy się pod skrajnym naciskiem przekraczającym nasze siły, tak iż byliśmy bardzo niepewni nawet swego życia. Wręcz czuliśmy w sobie, że otrzymaliśmy wyrok śmierci”.(2 Kor. 1:8,9).

                Właśnie tak czułam się po ‘wykluczeniu’, które miało mną ‘potrząsnąć’, bo zakazywano  mi  mówić  i  pisać o  swoich  uczuciach  do  osób, które  mogłyby  mi  udzielić pomocy w beznadziejnej sytuacji, gdzie byłam gnębiona, ‘kopana’, ’bita’ i  ‘ gwałcona’ przez pasterzy  zboru,  którzy  mieli  obowiązek  mnie  chronić  i  działać  sprawiedliwie. ( Izajasza 32:1,2). Ja natomiast odczuwałam popieranie i chronienie sprawców  przestępstw i okrutnego traktowania  mnie  i  moich  dzieci.  Dlatego  niejednokrotnie  chciałam  umrzeć. Przed  tym krokiem ochroniła mnie  miłość i  zaufanie  do  Jehowy oraz  miłość  do   dzieci. Dlatego  nadal  wierzę  w  spełnienie    się   słów  z   ( Izajasza 31:1,2).

          „Dawne przykre przeżycia sprawiły jednak, że brakowało jej wiary w siebie (…) pomału nabrała większego zaufania do swoich umiejętności” (Strażnica z września 2008r. str. 23 ak. 2 i str. 24 ak. i 4).”Dobrze jest mieć powiernika, z którym można omówić bieżące sprawy.( …) Duże znaczenie może też mieć wsparcie ze strony kogoś, kto rozumie, na czym polega ich zaburzenie. Dzięki temu wzmocnią swoje poczucie wartości i z powodzeniem będą stawiać czoła wyzwaniom”.  Kiedy  ja  mówiłam o  niesprawiedliwym   skarceniu   jakim   było ‘naznaczenie‘ mnie, spotkałam się z karą, jaka była mi znana w domu rodzinnym- zakaz mówienia o negatywnych emocjach. To był  temat  ‘ tabu’ , podobnie  jak  kiedyś  i  obecnie  w  zborze.

                Zbyt długo trwała zmora milczenia na moje poczucie krzywdy, do której osobiście się przyczyniłeś. Zamiast doprowadzenia do konfrontacji ze sprawcami przestępstw, których się wobec nas dopuszczano od 17 lat mojego małżeństwa przesyconego problemami alkoholizmu i  zakłamania, których  to  problemów  nie  brali pod uwagę wcześniej ‘badający’ moje skargi, Ty również zbagatelizowałeś  moje prośby o zmianę  komitetu  sądowniczego, do których nie miałam zaufania, gdyż  wcześniej nie brali pod uwagę rad niewolnika wiernego i roztropnego dotyczących pomocy dla  alkoholików i  ich rodzin, kazaliście mi tkwić nadal w tym ‘bagnie’ przesiąkniętym kłamstwem, wykrętami i tajemnicami.

                Nie mając pewności kto mówił prawdę, a kto kłamał, ja czy mój teść, podjąłeś decyzję o moim wykluczeniu mnie z organizacji JEHOWY. Zadecydowałeś za Boga, gdyż JEHOWA daje rady, by przed podjęciem decyzji  mieć  niezbite  dowody. Dopuszczałeś się  ‘gwałtu’  na moim   sumieniu,  gdyż   Jehowa  mnie  do  niczego  nie  zmusza, daje  mi  prawo  wyboru  i ponoszenia konsekwencji swoich decyzji. Ty  odebrałeś  mi  prawa  dane  przez  Boga. Zmuszaliście mnie do trwania w związku, na który nie godził się mój b. mąż i założył  sprawę o rozwód. Jego jedynym celem trwania w związku, była moja zgoda na  gwałt  i  jego  zdrady, do  czego  chcieliście   mnie   prawnie  przymusić. Nie  interesowaliście  się  dowodami, jakie posiadałam, tak jak dotychczas nie interesują  Was dowody w jakim celu mój b. mąż korzysta z Domu Publicznego, z  kim  sypia, tylko ważne jest dla Was kłamliwe zapewnienie, że nigdy mnie nie zdradził, bo dla Ciebie nadal ważne jest tylko to, co mówi alkoholik.

           Dlatego, chociaż już dawno  straciłam do  Ciebie  zaufanie  i  szacunek, gdyż  pomimo moich  wysiłków, by  wykazać  Tobie  liczne  błędy, których się dopuszczałeś ‘ badając’ moje sprawy oraz lekceważąc moje  liczne  skargi  przed  moim  wykluczeniem, powołując komitet sądowniczy i po wykluczeniu, lekceważyłeś rady niewolnika  wiernego i roztropnego, dlatego oczekiwałam   publicznych   przeprosin, a  Ty  nadal  nie  dostrzegasz  swoich   błędów.   Nie przeprosiłeś mnie ani publicznie, ani osobiście, a  zaczynasz  zniesławiać  mnie  i  lekceważyć publicznie. Z  Twojego powodu nie jestem w stanie uczęszczać do zboru, do którego ‘jeszcze’ należę, a  ostatni  incydent  na  zebraniu, o  którym  wspomniałam  na  początku  mojego  listu spowodował,  że  zaczęłam  się  obawiać, że  możesz   spowodować,  że  z  zebrania, na  które zaprasza  mnie  JEHOWA, mogę  zostać  wyprowadzona  w  kaftanie  bezpieczeństwa, tak jak to spotkało już dwie osoby w mojej obecności.

                Potrzebowałam odprężenia i pozbycia się lęku przed Twoją osobą. Zaczęłam spotykać się  z  K. P.. Mimo wszystko  mocno przeżywam nawet niektóre wersety biblijne. Kiedy  osobiście  przeczytałam  werset  z  1 Piotra 5:5,6.  We  mnie  pojawił się  niepokój, ale kiedy   jeszcze  raz  odczytała  go  Krysia,  na  słowa   „bądźcie podporządkowani starszym”, pojawił się bunt, niechęć, złość i ostrożność, gdyż Twoja postawa powoduje, że starsi kojarzą mi  się  z   poczuciem  zranienia, bólu,  żalu,  poczuciem  odrzucenia, pokonania, samotności, poczuciem   bycia   lekceważonym,  uczuciem   upokorzenia  i  pogardy  dla  chorych  osób, szczególnie  z  zaburzeniami  emocji.

          Często  się  zastanawiałam,  jak  mam  się  zachowywać,  kiedy  niektóre   osoby pokrzywdzone   w   zborze  zwierzały  mi  się  ze  swoich  obaw  i  niepokojów. Nie  mogłam postąpić  tak  samo,  jak  potraktowano  mnie,  kiedy   potrzebowałam   pomocy,   zostałam odrzucona   i   wyśmiana  i  zbagatelizowano  moje  problemy.  Zastanawiałam  się,  komu poświęcać swój czas. Szukaniem nowych owiec Jehowy, które będą narażone na poranienie ze  strony  pasterzy, tak  jak  mnie  poraniono, czy pomaganie osobom, które już odnalazły i pokochały Jehowę  i  znajdują  się  w  zborze, gdzie zamiast pomagać rozwiązywać problemy, karze się je chomikować lub zmusza się do przekraczania swoich możliwości. Zdarzało się, że wysłuchiwałam  plotek  na  temat  różnych  osób  oraz oceniania ich pobudek. Zabierało mi to dużo  mojego  cennego  czasu. Nie  wiedziałam  do  kogo  się  z  tym  zwrócić, bo  w  zborze   nie  znalazłam  starszego, do którego miałabym pełne zaufanie. Wiele razy zostałam zraniona. Zapomniana, kiedy leżałam  w  szpitalu, a i mój  syn  bardziej  martwił  się  o  Twoje  zdrowie i o Twoją opinię niż opinię  organizacji  Jehowy, kiedy  zmusił mnie do zamknięcia na oddział zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, kiedy  mówiłam,  że  nie  mogę  znieść  takiego traktowania  mnie  przez kilku braci Świadków Jehowy. Uciszono mnie zastrzykami i lekami, ale  nie  zagoiło  to  mojej  rany, która  nie  może  zagoić  się od chwili naznaczenia, a później wykluczenia mnie z ORGANIZACJI JEHOWY. Czasami mam wrażenie, że  tu w Głogowie, to  Ty  jesteś  ’bogiem’ . Kiedy  ostatnio  06.06.10r.  rozmawiałam   z  P…..,  a   później telefonicznie z resztą starszych z naszego zboru, przekonałam się, że liczy się  tylko to  co Ty masz do powiedzenia, bo ze mną jest coś nie w porządku, skoro nieustannie piszę listy. Skoro Ty nie dostrzegasz swojej winy w moje wykluczenie, to ja powinnam zmienić swoją postawę wobec Ciebie, gdyż bracia w Nadarzynie, którzy przyznali  się  do  swoich  błędów  zrobili  to pod wpływem mojej manipulacji, lub list redagowali inni bracia, niż ci, którzy przyczynili się do podtrzymania Waszej decyzji. Podobne  wątpliwości towarzyszą  innym  osobom, a  wiążą się  one  z  Twoją  dotychczasową  postawą  wobec  mojej  osoby. Dlatego w ich przekonaniu nadal powinnam słuchać rad braci starszych.

                Na szczęście JEHOWA  pomógł  mi zmienić  swoją  osobowość, że teraz  nie pozwolę sobie na  manipulację  swoją  osobą, tak  jak  robiłam to przed wykluczeniem i mając niezbite dowody, bałam  się  podjąć  samodzielną  decyzję  o  rozwodzie i ze strachu podpisałam Wam oświadczenie, że swoją decyzję traktuję jako prawną separację.

               Mąż i teściowie  różnymi  metodami  próbowali mnie zmusić, bym się wyprowadziła z domu, bo mąż chciał sobie przyprowadzić  kochankę do domu, ale  moje słowa  i  dowody  nie  były brane pod uwagę.

                Tak  jak  napisałam  w  liście  z   29.05.2010r.  po  wizycie  pasterskiej  do   D. M., również Tobie  oświadczam, że  dawne  oświadczenie  o  separacji  napisałam pod  wpływem  strachu  przed  braćmi  i  wykluczeniem,  co  było   niezgodne  z   moim wewnętrznym przeświadczeniem i przekonaniem. Zgodnie z moim sumieniem i wiedzą, swój rozwód   traktuję   jako  rozwód   biblijny   i   nie  zamierzam  tłumaczyć  się  przed  braćmi  i przedstawiać dowodów, które były i są ignorowane, lekceważone i nie szanowane.

             Od  chwili  przyłączenia  mnie  do  Organizacji  Jehowy byłam 11 razy w szpitalach i różnych rehabilitacjach, gdyż  nadal  bardzo  cierpię, a  o  swoim  cierpieniu  mogę rozmawiać jedynie ze świeckimi  psychologami, którzy są zaskoczeni tym, że  wśród  Świadków Jehowy są takie okrutne osoby jak Ty, które nie przejmują się opinią ORGANIZACJI JEHOWY niszczą słabe jednostki.

                Jest  mi  wstyd, że  mam  do  czynienia  z  takimi  osobami  jak  Ty. Myślę, że  już  nie dowiem się, dlaczego tak  bardzo  bagatelizujesz  prośby  i  oczekiwania  K.  M., którą strasznie zraniłeś i  przez  tyle lat nawet jej nie przeprosiłeś. Nie przejąłeś się tym, że nawet w gazecie pojawił się  obszerny artykuł na temat krzywd, których doznała w organizacji Jehowy z  Twojego  powodu.

             „Objawami  wstrząsu  pourazowego  mogą  być  powracające  przez  lata  żywe wspomnienia tragedii  oraz  nadwrażliwość  na  błahe  zdarzenia” (Przebudźcie się ! z  22  marca 1998r. str.8 ak.1). ak. 2 (…) „ Nasza  teraźniejsza  reakcja  na  problemy  w  dużej  mierze zależy  od  nasilenia  i rodzaju  stresu  przeżywanego  w  przeszłości. Twierdzą,  iż  traumatyczne  wydarzenia  mogą zmienić  połączenia  chemiczne  w  mózgu, znacznie  zmniejszając  odporność danej osoby na następne  sytuacje  stresowe „

                To  straszne, żebym  mogła  uczestniczyć  na  uczcie Jehowy , muszę zaprzeć się sama siebie i dźwigać swój  pal męki, by  naśladować  Jezusa. (Mat.16:24). Niejednokrotnie  modlę się do Jehowy o siły, by  przyjść  na  zebranie, bo  jestem  przekonana, że  Jehowa  jest pośród  mnie.(Sof.3:16,17).  Szkoda,  że  zmuszona  jestem  korzystać  z  sąsiedniego  zboru, by  nie narażać  się  na  spotkanie  z  Tobą i  słuchać jak co innego mówisz, a co innego robisz. Wiele razy mówiłeś, że jeżeli ktoś  nas  zrani  nawet  ze starszych, to należy do niego przyjść i o tym porozmawiać.  Ile  wysiłków    wkładałam   w   takie   poczynania,  które   kończyły   się lekceważeniem   mojego  problemu  oraz  mojej  osoby. Ciebie  odbieram  tak  jak  zanotował Sofoniasz. (Sof. 3:1-4).  Nawet  jednym  słowem  nie  zareagowałeś  na  mojego  smsa  z  dnia 02.06.10r. kiedy  to  na  zebraniu  poczułam  się  przez  Ciebie  publicznie   zlekceważona   i zraniona. Odebrało mi to całą radość podzielenia się budującymi doświadczeniami ze  służby, mimo, że doceniłam Twój wysiłek włożony  w  to, żeby  mi  dać  dodatkowe  20 min, o  które poprosiłam.

                To, co  zarzucaliście  mi  na  komitecie , że  lekceważę  autorytety  i  rady braci odnosi się do Ciebie, bo chociaż otrzymałeś  list od  braci  z  Nadarzyna  z  przeprosinami  dla  mojej osoby, Ty osobiście lekceważysz i podważasz  ich autorytet i szczerość ich wypowiedzi, dając innym  starszym  do  zrozumienia,  że  Twoje  zdanie  jest  bardziej  wiarogodne  i  bracia  z Nadarzyna podjęli swoje decyzje pod wpływem mojej manipulacji. Oczekuję, że udowodnisz mi  swoje  opinie  na  ten  temat. To  mi  zarzucaliście,  że  przynoszę  ujmę   Jehowie  i   Jego organizacji, tak naprawdę to Tobie  nie  zależy, co  mówi  się  o  organizacji, kiedy  trwasz  w przekonaniu, że nie  należy  przepraszać, za  wyrządzone  krzywdy, bo miałeś dobre intencje i brak  wiedzy  na  temat  problemów  alkoholowych.

                Dopóki  nie  zmienisz  swojego  stanowiska  w  stosunku do  mojej  osoby  i mnie  nie przeprosisz publicznie, nie przestaniesz  mnie  lekceważyć  i  ranić, nie  zamierzam  traktować Ciebie jak mojego brata. Nie będę  odpowiadać Tobie dzień dobry, a tym  bardziej  witać się z Tobą.  Tak  jak  apostoł  Paweł  mówił  publicznie, że  znajdował  się  w niebezpieczeństwach między fałszywymi  braćmi, tak ja będę Ciebie traktować i unikać z Tobą kontaktu, by tych bezsennych  nocy  było  coraz  mniej. ( 2 Kor.11:23-28  ).  To, co  przechodzę  w  organizacji Jehowy, to  nic innego jak cierpiał Hiob oskarżany  na podstawie fałszywych przypuszczeń i  oskarżeń. Ostatnie  tygodnie  pokazały, że  w  zborze  jest więcej takich osób, które oceniają moje pobudki na podstawie Twojej oceny mojej osoby  i  odsunęło  się  ode  mnie  jak apostołowie opuścili Jezusa tuż przed Jego śmiercią. (Psalm 7: 14-16).

                Na szczęście wyzwoliłam się  z  lęku  przed  ludźmi  i  ich  opiniami  oraz  ocenianiem moich  pobudek. Jest  mi  przykro, że  dowiedziałam  się, że  w  organizacji Jehowy jest wielu fałszywych przyjaciół, a  tak  naprawdę  nie  mogę  być  sobą, tak  jak  często  podkreślano na kursie pionierskim, bo zostanę posądzona o brak  miłości do Jehowy. Często zastanawiam się, gdzie czuję się lepiej, czy na grupie wsparcia, gdzie mogę być sobą i jestem akceptowana, ale nie wolno mi mówić o moim Bogu Jehowie, czy lepiej  czuję  się w organizacji Jehowy, gdzie nie  mogę być sobą, nie  mogę  mówić  o  swoich  odczuciach, a  tak  naprawdę za mówienie prawdy  jestem  karana przez takie osoby jak Ty. Ja jednak za słowami Jezusa  zanotowanymi w Ewangelii (Jana 18:37) powtórzę  za  Jezusem -„Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, żeby dać świadectwo prawdzie”. Bez względu na to, czy Tobie się to podoba czy nie i czy nadzorcy obwodowi i  okręgowi  będą  mnie zachęcać – „ Czekaj na Jehowę”. Dopóki nie przestanie się łamać w organizacji Jego zasad i  praw, będę  o  tym  mówić, wręcz  krzyczeć. Zgodnie ze słowami z listu do (Kol.3:23) chcę pracować dla JEHOWY, nie  dla  ludzi, tak  jak napisałam to w liście do D. M.  z  dnia 29.05.10r., że  teraz  czuję się z wyboru niewolnicą  Jehowy, gdyż  bardzo  długo  tkwiłam  we  własnej  niewoli  umysłu, z której się wyzwoliłam  dzięki  miłości  do  JEHOWY   i  Jego  karceniu. (Mat.16:21).  Tak   jak   Jezus musiałam wiele wycierpieć od ‘ starszych’, a Ty byłeś i nadal jesteś jednym z nich.

                Dlatego oczekuję od Ciebie publicznych przeprosin, na które czekam do środy tj. dnia 30.06.10r. pokrycia części mojego leczenia  i  rachunków  telefonicznych, które  to  rozmowy zmuszona byłam wykonywać, by ratować się przed odebraniem sobie życia, które straciło dla mnie sens z chwilą wykluczenia mnie z ORGANIZACJI  JEHOWY.

                Nie wywiązanie się z moich oczekiwań  spowoduje, że  mój  list  w czwartek  zostanie skierowany  do  Biura  Oddziału  w  Nadarzynie, a  być  może  do  Oddziału  w  Brooklynie.

                                                         Cierpliwa, ale stanowcza Danuta Kubik.

  • Nie muszę chyba dodawać, że nie było żadnej reakcji na te listy i na kolejne.
  • Danuta Kubik                                                              Głogów 18.10.2012r.   ul.                                                                                                                       67-200 Głogów                                                                                                                                     Do Braci Starszych K. S., P.P. i P. S.                                                                                                                                                               Zawiadamiam, iż  wysyłam  skargę  na  to, że  będąc  przesłuchiwani jako podejrzani w sprawie o znęcanie się nad moją osobą przez bezprawne odebranie mi prawa głosu na zebraniach, co spowodowało, że do dziś z  tego  powodu   nie mogę  uczestniczyć  na  zebraniach  Świadków  Jehowy  w Głogowie, co jest dla mnie  bolesne, gdyż  nie  mogę  okazywać  posłuszeństwa Bogu Jehowie, by  nie opuszczać wspólnych zebrań. (Hebr. 10:24,25).W sierpniu 2011r. wysłałam do Was Bracia list, w którym prosiłam Was o wyjaśnienie mi biblijnej przyczyny odebrania  mi  prawa głosu  i dotychczas  nie otrzymałam   od   Was   odpowiedzi.  Nie   doczekałam   się   również    ustnych wyjaśnień Waszej decyzji.                                                            Brak odpowiedzi oraz wyjaśnień odbieram jako lekceważenie mojej osoby oraz znęcanie się nad moją osobą, gdyż ani razu nie przeprowadziliście ze mną szczerej i otwartej rozmowy, w której wyjaśnilibyście mi, jakie zasady złamałam, że podjęto taką decyzję.
  • Czułam się  lekceważona, odtrącona, zrujnowana  i  rozczarowana  Waszą postawą, gdyż   podczas  rozmowy   przeprowadzonej  w  dniu   03.08.11r.    nie zadawaliście  mi  żadnych   pytań, dlaczego   publicznie   oznajmiłam,  iż moja lojalność do Boga  przejawia się  w  tym, że  obecnie  nie  będą  miały dla  mnie znaczenia  słowa, czy  to  brata  starszego, nadzory  obwodu  czy nawet  braci  z Nadarzyna, jeżeli ich słowa nie będą miały pokrycia z Biblią czy naszą literaturą biblijną.Nie  rozumiałam w jaki sposób moje słowa godziły w szacunek i autorytet do starszych, a Wy nie  wyjaśniliście  mi  tego  do  dziś. Jak  zatem  mogę  mieć szacunek  do  takich  osób, które  zamiast  wyjaśnień i  szczerej  rozmowy karzą mnie i chcą bym czuła się winna tego, że mówię to, co myślę,  czuję i mówię.W moim odczuciu zostały urażone Wasze chore ambicje.Dopiero czytając Wasze zeznania złożone przed panią E.K. zrozumiałam, że  to, o  co  mnie  oskarżacie, iż  to  ja  łamię  zasady  panujące w organizacji Jehowy. Tak  naprawdę, to  Wy  Bracia  łamiecie  zasady,  by przed skarceniem  wyjaśnić  przyczynę  skarcenia, czego nie zrobiliście. Jeszcze przed rozmową  ze  mną  w   dniu  03.08,11r.  nie  udzieliliście   mi prawa głosu, co odebrałam jako skarcenie, a dopiero po zebraniu powiedzieliście to oficjalnie.Jak  dobrze  wiecie, że  chorowałam na depresję i nieraz potrzebuję więcej czasu, by   zrozumieć  czyjeś  intencje  i  punkt  widzenia. Dlatego  jeszcze  tego samego dnia  zadzwoniłam  do Ciebie Bracie  P.  P., byś wyjaśnił mi przyczynę  takiej  decyzji. Nie  chciałeś  ze  mną o tym rozmawiać. Prosiłam byście  dali  mi  na  piśmie  wyjaśnienie swojej decyzji. Ty  nie  widziałeś  takiej możliwości.  Kilkakrotnie  odmówiłeś   mi, pomimo,  że   nalegałam,   gdyż powiedziałam Tobie, iż mnie wiele osób informowało, że im  podobają  się moje wypowiedzi. Sami pochwaliliście mnie, iż zauważacie, że dobrze  przygotowuję się do zebrań i moje wypowiedzi są przemyślane i osobiste. Dostrzegliście, że niektóre wyrażają  żal  do  braci starszych, ale  nie  zareagowaliście, by spytać o przyczyny tego żalu, co mnie niepokoiło.Dopiero  teraz, po  przeczytaniu  Waszych  zeznań  zrozumiałam,  że   nie staraliście  się  wczuwać  w  moje  położenie. Wam chodziło jedynie o lojalność  i  solidarność  wobec  braci  starszych,  a  nie  o  prawdę i sprawiedliwość. Wam chodziło  o  to, by  mnie  uciszyć  i  upokorzyć  oraz  karceniem  nauczyć   mnie respektu dla braci starszych.To, że  nie  chcieliście  dać  na piśmie swojej decyzji dla mnie oznacza, że nie mieliście szczerych zamiarów udzielić mi pomocy, jedynie zależało Wam na Waszej  opinii  i  ewentualnego  uniknięcia  skutków  podejmowanych   decyzji. Wasza decyzja nie odzwierciedlała dbania o dobrą  opinię organizacji, bo gdyby tak było robilibyście wszystko, bym  nie  musiała szukać pomocy w instytucjach     świeckich i rozmawiać  o  swojej  krzywdzie  i  bólu  z  osobami, których  to  nie dotyczy.Brak  Waszych  kompetencji  w  rozwiązywaniu  problemów  zgodnie  z zaleceniami i zasadami ‚niewolnika wiernego i rozumnego’ prowadzi  do plotek, pomówień i oszczerstw szerzących się w zborach.Świadczy    o   tym   wyraźnie   Twoje   oszczerstwo  i   plotka   Bracie   P. S.     –” Danuta   była   upominana   przez   starszych   kilkakrotnie   w poprzednim zborze”.( Oczekuję, że  mi  to udowodnisz, że tak było.)” W swoim życiu przeprowadził  2  rozmowy  osobiste  z Danutą. Pierwsza rozmowa to była przez telefon, kiedy Danuta zadzwoniła do  niego  w  związku  z  podjętą decyzją starszych  o  tym, że  zabierają Danucie głos na zebraniach, ze względu na to, że podważała    autorytet   starszych. Wypowiadała  się  w sposób  lekceważący  o sprawowaniu   przewodnictwa  w   zborze. (  Kiedy zatem  zastosowałeś  się  do zaleceń, by przeprowadzić dochodzenie, przedłożenie  dowodów  i  rozpatrzenie sprawy  oraz  możliwość  skierowania mnie  na  właściwe  tory, skoro  pierwsza rozmowa  ze  mną  była  przeprowadzona  z  mojej  inicjatywy  i  przez  telefon? Chcę  wiedzieć,  która moja  wypowiedź   świadczyła  o  lekceważącym sprawowaniu przewodnictwa w zborze? Jakich zasad nie przestrzegałam? Kiedy tłumaczyłeś mi decyzję  o odebraniu  mi  prawa do głosu? Obiecałeś, że do tego wrócimy  i  nie dotrzymałeś  słowa. ( Mat.5:37).  Jak  sam  zeznałeś –  ” Zawsze swobodnie się  wypowiadała, gdyż  ma wielką wiedzę i świetnie przemawia, ale w pewnym  momencie  nie   rozgraniczyła,  co  można  powiedzieć  na    forum publicznym”. (Miło  mi  słyszeć  pozytywną  wypowiedź  pod  moim  adresem.) Zapewniam Ciebie, że gdyby  starsi  z  mojego  zboru  zareagowali pozytywnie na  moje  prośby  wyjaśnienia   sprawy  zgodnie  z   zasadami  organizacji,  nie musiałabym  uciekać  ze  swojego zboru, a w swojej wypowiedzi nie  widzę nic niestosownego, gdyż nawet nasze czasopisma cytują podobne wypowiedzi.Chociaż   najbliżej   prawdy   były  Twoje   zeznania   Bracie   P.P., to jednak  nie  zgadzam się  z Twoją wypowiedzią, iż „problemy są rozwiązywane, gdy ktoś  poprosi o  to  braci  starszych”, (bo gdyby  tak było nie musiałabym   uciekać   do   Waszego   zboru, a  później   bez  wcześniejszych upomnień i rozmów  z zaskoczenia odebraliście mi prawo do głosu i dotychczas nie wyjaśniliście  mi  przyczyn  biblijnych  takiej  upokarzającej  decyzji, którą podjęliście  bez  uprzedzenia  i  rozmów  ze  mną, co  jest  niezgodne  z   Biblią.   ( Gal.6:1) Wasza rozmowa  ze  mną  polegała  na  poinformowaniu mnie  o  już podjętej decyzji. Trwała chyba 10  min. Odczułam, iż  Wam chodzi o  to, bym przestała  całkowicie   uczestniczyć  w  zebraniach.)” Podjęta też była decyzja o tym, że jak Danuta USPOKOI się i ZROZUMIE, że nie wolno ‚prać brudów’   na forum”.  (Chciałabym wiedzieć, która moja wypowiedź dała Tobie podstawy, iż prałam brudy na forum?  Nie  próbowałeś  nawet przekonać  mnie, że  zrobiłam coś niestosownego. Oceniłeś mnie jako typ człowieka, który nie przyjmuje rad i tak jest, bo doświadczenia z braćmi starszymi nauczyło mnie ostrożności. Gdyż niektórzy  chętnie  udzielają  rad nie  znając  różnych  faktów  i  szczegółów,  a później  nie  biorą odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Kiedy potrzebuję rad, sama  o  nie proszę. Powiedziałeś, że  traktujcie  mnie  nadal  jako członka naszej organizacji.  Dlaczego zatem, kiedy zadzwoniłam do Ciebie w sierpniu t. r.  od razu  próbowałaś  mnie  zbyć, nie  chciałeś  ze  mną  rozmawiać. Mogłam jedynie wyrazić kilka pozytywnych  słów  na  temat  Twoich  zeznań. Dlaczego znaczna większość tych członków  przestała  mówić mi  ‚dzień dobry’  i zupełnie unika  kontaktu  ze  mną?  Dlaczego  nie chcą umawiać się ze mną do służby? Dlaczego Wy jako starsi nie zapytacie mnie jak się czuję, gdy do tej pory nikt nie chce wyjaśnić – kto  kłamie, a kto mówi prawdę?Do Ciebie Bracie K. S. nie zwróciłabym się po pomoc.Twoje wypowiedzi, to oceny mojej osoby i moich pobudek, które  nie  mają nic wspólnego z  rzeczywistością. Powtarzasz  zdania przekazane przez A. M., które są oszczerstwami. –„Wielokrotnie dosłownie w każdym zborze w Głogowie Danuta była osobą konfliktową, nie liczyła się ze zdaniem innych, nie szanowała braci  starszych. (To  plotki. Oczekuję, że  udowodnisz  to, co powiedziałeś.)  W każdej organizacji, ludzie   kierują  się  jakimiś  zasadami ogólnie   przyjętymi spisanymi na  piśmie  bądź ustalonymi  słownie. Natomiast Danuta nie chce się podporządkować  im”. ( Myślę, że  jest  odwrotnie. To Ty zajmujesz  się  plotkami, rzucaniem oszczerstw, ocenianiem moich  czynów  i pobudek. To Ty jako starszy nie   okazujesz   mi   szacunku, by  wyjaśnić  mi dlaczego  podjęliście  decyzję odebrania mi prawa  głosu, bez wcześniejszych rozmów, ostrzeżeń  i  wyjaśnień, co jest niezgodne z panującymi zasadami. Ja mam szczere pobudki i nie boję się zostawić na  piśmie, tego  co  myślę. Wy zlekceważyliście moje prośby udzielenia mi  pomocy,  której  potrzebuję. Dlaczego  nie  udzieliliście  mi  pomocy, kiedy prosiłam o  rozmowę  przy psychologu  lub  dwóch  braciach, do  których  mam zaufanie, skoro  wiesz, że lepiej  się  czuję  po  rozmowach  z  psychologiem??? Gdzie logika w tym, co mówisz?)     Rozmowa z  osobą, która  jest  chora JEST DUŻYM PROBLEMEM DLA CAŁEJ  ORGANIZACJI  i dla samej Danuty, gdyż  NIE  CHCE  POMOCY, a  wręcz oskarża  WSZYSTKICH, ŻE  JEJ NIE DAJĄ. NIE POTRAFI  ŻYĆ  W ŚWIECIE  REALNYM  i  PORUSZAĆ  SIĘ W NIM, a zakorzeniona już w niej GŁĘBOKA NIENAWIŚĆ – tylko nie wie do czego prowadzi w  złą  stronę  i ośmiesza  oraz  SZKALUJE  ORGANIZACJĘ Świadków  Jehowy. ( Tylko osoby słabe  i  niedojrzałe,  zamiast  rozwiązywać  problemy, usuwają  z  organizacji osoby  z  problemami. W  jaki   sposób próbowałeś mi pomóc? Które  słowa  i  czyny  o  tym  świadczą, że ja szkaluję organizację? Oczekuję, że mi to udowodnisz. Ja natomiast ostrzegałam Was, że jeżeli nie zareagujecie na moją prośbę wyjaśnienia odebrania mi prawa głosu, to każdemu, kto zapyta mnie, dlaczego nie chodzę na zebrania, wyjawię całą prawdę, a brak WASZEJ odpowiedniej  reakcji  spowoduje, że UDAM  SIĘ  PO POMOC   DO ŚWIECKICH INSTYTUCJI. )  ” Ma  ROZDWOJONĄ  OSOBOWOŚĆ”. (  Nie jesteś psychiatrą, żeby stawiać mi jakąkolwiek diagnozę  i wypowiadać kłamstw  na  mój  temat.) „Oskarża  go o  rzeczy – kiedy  on  był  jeszcze małym  chłopcem   i  nawet   jej nie  znał.  Zasypuje   dosłownie WSZYSTKICH członków organizacji   Świadków Jehowy  listami, telefonami, wizytami  i WSZYSTKO tyczy się jej  problemów  z  przeszłości. (To Ty Bracie zajmujesz się  plotkami, a  nigdy  ze  mną  o  tym  nie  rozmawiałeś. To jest oburzające!) ”  Kiedyś  po zebraniu  podeszła do niego i powiedziała mu swoje zastrzeżenia  co  do  sposobu   prowadzenia  zebrania,  co było  niesłuszne   i bezpodstawne,  gdyż Danuta, jako osoba NIEROZSĄDNA, na forum zebrania zaczęła  prowadzić  swoją  prywatną  terapię,  chciała,  abyśmy WSZYSCY dostosowali  do  jej  sprawy, a  najlepiej   ‚ zwariowali  na  jej  punkcie’ i   nie zajmowali się  niczym  innym”. ( Gdybyś  jako  starszy  zajął  się rozwiązaniem problemu   zgodnie  z  radami  z  książki  ‚ZORGANIZOWANI ‚, to na  bieżąco wyjaśnił  byś  ze  mną, czy  moje  zastrzeżenia były słuszne czy bezpodstawne, a Ty Bracie K….. nie udowodniłeś mi tego, że mówię coś, co jest sprzeczne z  literaturą  biblijną.  Wyraziłam punkt widzenia zawarty w Biblii, bo  mówiłeś  coś,  co  było niezgodne  z tym, co akurat omawialiśmy na zebraniu i pokazałam Tobie werset biblijny, który  przeczył  temu, co mówiłeś. Gdybyś odpowiednio wywiązywał  się  ze  swoich  obowiązków starszego,  to  Ty powinieneś   mi powiedzieć o swoich  zastrzeżeniach  do mnie,  a Ty  tego  nie zrobiłeś.  (Mat. 18:15-17).  Mam  wrażenie, że  Twój uraz do  mnie  i  niechęć lub nienawiść spowodował, iż  masz  w  sobie tyle  agresji do mojej osoby i dlatego pod moim adresem  z  Twoich  ust  padło  tyle obraźliwych  słów.  W   ciągu  14 miesięcy  doszło  między  nami   do  trzech rozmów. Dwie  z  mojej   inicjatywy  i jedna ostatnia, kiedy ukaraliście mnie bez przeprowadzenia ze mną szczerej i otwartej rozmowy.  Straszyłeś  mnie nadzorcą  obwodu ). ” Danuta   robi   z SIEBIE  OFIARĘ,  w  co  już   SAMA UWIERZYŁA, ŻE  TAK  NAPRAWDĘ  JEST. To jest osoba, która  potrzebuje pomocy  lekarskiej, GDYŻ  NIGDY  NIE   BYŁA OFIARĄ, ALE   ZA   WSZELKĄ CENĘ  CHCE  SIĘ  TAK  CZUĆ. (  Po  trzech  krótkich  kontaktach  ze  mną, postawiłeś diagnozę i oceniłeś, jak chce się  czuć osoba  w  depresji. Współczuję  tym  osobom, które  zwracają  się  do  Ciebie po pomoc. Nie dziwię  się, że bałeś się rozmowy  ze  mną  przy  psychologu. Wcale mnie  to nie  dziwi,  że  po  takich  rozmowach  z  takimi  BRAĆmi   starszymi, jak Ty siostry  przychodziły  do  mnie, by  ktoś  je  wysłuchał i zrozumiał. Ja u takich osób  kiedyś  szukałam  pomocy  i  zrozumienia  i  nic  dziwnego, że  tak często musiałam   iść  do  szpitala  lub  psychologa. W  moim  odczuciu, to  Ty Bracie bardzo  potrzebujesz  pomocy.)     ” Jak   wyjaśnił,  Danuta   jest    pod opieką psychologów   i   psychiatrów  i   po  każdej  wizycie   w   szpitalu   na tydzień – trzy  tygodnie  był  spokój, a potem znów  STAŁA  SIĘ  ‚JADOWITA’ (Nawet zwierzęta  bronią  swego  terytorium,  a  Ty   dziwisz  się,  że  we  mnie pojawia się  złość  i  bunt, kiedy  Bracia  Starsi  wchodzą z  butami  w  moje życie, odbierają  mi  prawo  wolnej woli i  podejmowania decyzji zgodnej ze swoją wiedzą i sumieniem, karzą mnie bez udowodnienia mi winy, a później się  tego  wypierają,  przekręcają   fakty,   czym   sprawiają,   że  wiele  osób przestaje  mi   ufać. Pozbawiliście   mnie   podstawowych  praw, takich   jak poczucie bezpieczeństwa,  prawdy,  sprawiedliwości  i   miłości.  To    jest nieludzkie traktowanie mojej osoby.)Jestem zbulwersowana, zgorszona i Waszymi oskarżeniami i postawą.Kiedy przeczytałam takie kłamliwe, poniżające i oszczercze oraz oceniające wypowiedzi  Braci   Starszych   na   swój  temat,  które   wypaczyły rzeczywistość i godziły w moje dobre imię, nie zdziwiło mnie to, że  przez  tyle lat  jestem lekceważona, krzywdzona i  upokarzana. Teraz  rozumiem, dlaczego zlekceważyliście mój list z prośbą o szczerą i otwartą rozmowę przy świadkach. Szczególnie   postawa   Brata  K. S.  uwłacza   mojej    godności osobistej.Potrzebowałam  ponad  trzy  miesiące, żeby  poradzić   sobie  i  zrozumieć dlaczego pani Prokurator podjęła  decyzję  o odmowie wszczęcia dochodzenia w sprawie  o  znęcanie  się  nade  mną. Nie  dziwi  mnie  również  postawa reszty współwyznawców,  którzy  unikają   kontaktu   ze    mną,  a  za  moimi plecami bezkarnie  plotkują, że   jestem   chora   psychicznie,  dlatego Bracia Starsi mnie izolują  od  reszty  braci. Skoro  starsi  mają  być  wzorem  dla reszty,  więc  się wzorują.Brak Waszych Bracia reakcji na moje zarzuty przeciwko Wam, potraktuję jako dowód  przyznania  się  do  wyżej  podniesionych  przeze  mnie  zarzutów, przeciwko Wam.Zaznaczam, że nie godzę się na rozmowy bez świadków lub mediatora.Danuta Kubik.
  • Do dziś żaden z braci nie zareagował na mój list.
  • P………!                                                                                        21.10.2012r                                                                      

     Do Braci Starszych ”Głogów – Centrum: A. M, P. K.,   J. B., B. P. i reszta!

             W związku z tym, iż dotychczas nikt  nie zareagował na moje wołanie o pomoc w udowodnieniu kłamstw i oszczerstw A. M. na moją osobę, oczekuję takiego spotkania w obecności całego zboru.

             Prośbę swoją motywuję tym, iż wielokrotnie zwracałam się do Grona Braci starszych o pomoc, gdyż A. M. będący bratem starszym w zborze Głogów -Dworzec( dawna nazwa), do którego przynależę od lat, znęca się nade mną psychicznie.

             Wielokrotnie zwracałam się do braci starszych o zbadanie mojej sprawy i udzielenie mi pomocy. Niestety nikt z braci starszych nie zareagował na moje wołanie o pomoc. W ten sposób bracia starsi , nadzorcy podróżujący i bracia z Biura Głównego w Nadarzynie dali przyzwolenie na taką przemoc oraz pozbawienie mnie możliwości korzystania z zebrań chrześcijańskich, na które pragnęłam uczęszczać oraz brać w nim czynny udział.

             Od czerwca 2010r. kiedy to na oczach całego zboru zostałam publicznie zlekceważona przez A. M., co spowodowało, iż zgorszyłam się jego dotychczasową postawą wobec mojej osoby, gdyż od momentu przyjęcia mnie do Organizacji Jehowy w 2003r. kiedy to domagałam się oczyszczenia mnie z zarzutów bezpodstawnego i niesprawiedliwego wykluczenia mnie z Organizacji Jehowy, niestety bezskutecznie.

             Przy przyjmowaniu mnie do organizacji w 2003r. nowy Komitet Sądowniczy składający się z Braci:  A. M., P. Z. i W. H., domagałam się publicznych przeprosin przez brata A. M., który wchodził w skład starego komitetu sądowniczego, który mnie wykluczał. Bracia z Komitetu Sądowniczego w składzie przewodniczący A. P. (obecnie wykluczony), A. D. (obecnie nie jest starszym) oraz A. M. nie dopełnili swoich obowiązków, by podczas badania mojej sprawy opierać się na faktach i dowodach, a nie na pomówieniach i oszczerstwach moich teściów oraz męża, który był wykluczony za nadużywanie alkoholu oraz jest uzależniony od alkoholu.

             Bracia Starsi nie chcieli na moją prośbę powołać na świadków brata M. P.    ( obecnie nie żyje) oraz brata R. B. z Lubina (obaj byli Świadkami Jehowy i braćmi starszymi, do których miałam zaufanie), którzy byli świadkami ustnej umowy między mną, a moimi teściami odnośnie mieszkania i obowiązujących zasad, do których obie strony się zobowiązały, w którym zamieszkiwaliśmy razem z rodziną. Gdyby powołano świadków umowy, można by było udowodnić kłamstwa i oszczerstwa moich teściów, co było przyczyną istniejącego konfliktu między mną a teściami.

             Bracia z Komitetu Sądowniczego nie dopełnili podstawowych obowiązków, by doprowadzić do konfrontacji mojej z teściami, by można było udowodnić kto mówi prawdę, a kto kłamie.

             Nie brali pod uwagę choroby uzależnienia mojego męża, a za wszelką cenę zmierzali do ratowania mojego małżeństwa wbrew mojej woli.

             Nie przedstawili mi dowodów mojej winy, a oczekiwali okazania skruchy za coś, za co nie ponosiłam odpowiedzialności.

             Z powodu poważnych zaniedbań i nie dopełnienia podstawowych obowiązków podjęli krzywdzącą mnie decyzję wykluczenia mnie z Organizacji Świadków Jehowy, co było dla mnie okrutnie niesprawiedliwe, krzywdzące i niezgodne z prawem Bożym i świeckim.

             Ta krzywdząca decyzja spowodowała we mnie wewnętrzny chaos, niepokój, spowodowała wątpliwości, lęk przed braćmi starszymi oraz brak zaufania do swoich decyzji , jak również decyzji innych. Poczułam się odrzucona przez Boga Jehowę, którego bardzo kochałam i kocham. W ten sposób nastąpiły we mnie poważne zaburzenia osobowości i doprowadziły do nawracającej  i długotrwałej depresji.

             Przez wiele lat zwracałam się do braci w Głogowie, Biurze w Nadarzynie i do Biura Głównego w Brooklynie o zbadanie mojej sprawy i pomoc. Pisałam wyczerpujące mnie błagalne listy. Bezskutecznie.

             Dopiero w 2003r. doczekałam się spotkania z Komitetem Sądowniczym, gdzie domagałam się publicznych przeprosin od A. M.. On zamiast przyznania się do swoich karygodnych zaniedbań, których się dopuścił i przeprosin – usprawiedliwiał się. Jednak W. H. obiecał, iż z chwilą przyłączenia mnie do organizacji będę mogła domagać się zbadania tej sytuacji. Dlatego przystałam na ich warunek, który miał być tymczasową formą przeprosin, że bracia ogłoszą, iż nigdy nie przestałam być Świadkiem Jehowy. Nadal jednak czułam żal do A. M. za krzywdy, których doznałam z powodu jego zaniedbań, dlatego unikałam jego osoby i korzystałam z zebrań w zborze „Kopernik-Wschód”.

             Kiedy nastąpiła reorganizacja zborów, zgodnie z zaleceniami zastosowałam się do tego i wróciłam do zboru, gdzie był A. M.. Moje przykre wspomnienia wróciły. Dlatego prosiłam A. M. o rozmowę, w której obiecał mnie przeprosić. Kiedy nie dotrzymał słowa, zwróciłam się do niego listownie. Zbagatelizował mój list. Wtedy zwróciłam się z prośbą do nadzorców podróżujących- brata D. M. oraz H. J.. Zbagatelizowali moje prośby. Wręcz jeszcze pogorszyli sytuację, gdyż w jego obecności zakazali mi o tym rozmawiać, grożąc stracenia przywileju pioniera.

           Zwracałam się również do braci z Nadarzyna. Oni również zbagatelizowali moje prośby i zbadanie sprawy. Również bracia z Brooklynu nie chcieli mi pomóc w zbadaniu konfliktu.

             Czując się ponownie lekceważona i bagatelizowana przez osoby sprawujące zwierzchnictwo w zborze, podobnie jak przed moim traktowaniem mnie przed 1993r. zmuszona byłam szukać pomocy w Prokuraturze.

             Przed przedstawicielami organów sprawiedliwości, bracia starsi zamiast powiedzieć o faktach, jakie miały miejsce w zborze zgodnie z prawdą, poprzekręcali fakty i kłamali, by nie przyznać się do winy. ( Wczoraj t.j. 19.10.12r. wysłałam list do P.P., P. S. oraz K. S. o ustosunkowanie się do moich zarzutów przeciwko nim. Zapomniałam dopisać, że będę czekała dwa tygodnie).

             Natomiast główny oskarżony A. M. kłamał i zupełnie zmienił fakty, by wyglądało na to, że to ja jestem sama sobie winna, iż odebrano mi prawo głosu na zebraniach. Zaprzeczył, by kiedykolwiek była mowa o przeprosinach. Zeznał, iż decyzja komitetu sądowniczego była słuszna i uzasadniona.

             Dlatego proszę, by w obecności braci z całego zboru wyjaśniono, kto mówi prawdę, a kto kłamie.

             Ponieważ przed policją zeznawali również brat A. D oraz mój syn P. K., by wszyscy byli obecni podczas badania sprawy.

             Oczekuję, że na świadków zostaną powołane również osoby, które mogą poświadczyć, do czego prowadzi to, iż moja sprawa nie jest zbadana od tylu lat. Dlatego oczekuję, że na przesłuchaniu będzie uczestniczyła moja sąsiadka A. S., która widziała w jak krytycznym stanie znajdowałam się w grudniu 2010r. gdy otrzymałam list  od braci z Biura w Nadarzynie, że nie są w stanie NIC WIĘCEJ dla mnie zrobić. Do jakiego stanu emocjonalnego to mnie doprowadziło. Może poświadczyć w jakich warunkach żyję i mieszkam oraz w jakim  stanie emocjonalnym jestem obecnie. Powie jak to na nią wpływa i do jakich wniosków dochodzi.

             Oczekuję powołania na świadka pana J. K., który pomaga mi w wielu czynnościach domowych i na ogrodzie. Przynosi mi zakupy, jedzenie i wysłuchuje, gdy mam potrzebę się wyżalić.

             Oczekuję powołanie na świadka panią psycholog Monikę Ziółkowską, do której uczęszczam na grupę wsparcia i zwierzam się ze swoich przeżyć.

             Oczekuję powołania na świadka sióstr J. S. oraz K. M..

             Jak zajdzie taka potrzeba, powołam na świadka moją długoletnią przyjaciółkę, z którą rozmawiam telefonicznie U. W. z Sulejówka, której się zwierzam oraz brata M. W. z Warszawy, który jest psychologiem i jemu również zwierzam się od kilku lat. ( Osoby te nie zostały przesłuchane przez wymiar sprawiedliwości. Prokuratura nie widziała takiej potrzeby, gdyż dała wiarę braciom starszym, A. D. oraz mojemu byłemu mężowi).

            Oczekuję również powołania na świadka lekarzy specjalistów, u których korzystam z pomocy specjalistycznej pani B. J. oraz dr B. S.. Jak nastąpi taka konieczność powołam na świadka lekarza prowadzącego ze szpitala, gdzie się leczyłam we Wrocławiu.

             Oczekuję, że przy rozmowie będzie obecny nadzorca podróżujący P. P., z którym rozmawiałam i prosiłam o spotkanie z całym gronem braci starszych w Głogowie. Również proszę, by był obecny nadzorca okręgu oraz bracia P.Z. i W. H..

             Proszę o spotkanie z Komitetem Sądowniczym w obecności całego zboru oraz obecności w. w. osób oraz moją panią Mecenas, która prowadzi moją sprawę pani Marta Marszałek- Kołodziej, by dowiedziono, kto mówi prawdę, a  kto  kłamie –  ja czy A. M..

             Prokuratura odrzuciła prośbę o zbadanie tej sprawy, gdyż postanowiła nie mieszać się w sprawy dziejące się wewnątrz organizacji Świadków Jehowy, a mi nie dała wiary, gdyż pani Prokurator doszła do wniosku, że gdyby to, co mówię było prawdą, to sama opuściłabym taką organizację.

             Ponieważ ja nadal chcę służyć Jehowie i chcę być Świadkiem Jehowy oraz czynnie uczestniczyć w działalności zboru jak również brać czynny udział w dyskusji na zebraniach, czego mnie bezprawnie pozbawiono, dlatego oczekuję spełnienia moich oczekiwań.

             Na spełnienie moich oczekiwań będę czekała do dnia  13. 11.2012r. W przypadku konieczności umówienia terminu takiego spotkania, proszę o pisemny lub telefoniczny kontakt ze mną.

             W związku z powyższym proponuje ugodowe dojście do porozumienia zmierzające do zakończenia wieloletniego konfliktu jaki zaistniał pomiędzy mną, a Braćmi Starszymi sprawującymi nadzór w Organizacji Świadków Jehowy. W przeciwnym wypadku będę zmuszona szukać sprawiedliwości na drodze sądowej, a jak zajdzie taka konieczność w Trybunale Praw Człowieka.

                                                                                                      Danuta Kubik.

  • Nie było odzewu na mój list.

Opis mojej historii od 1970.r

CZY KTOŚ MI W KOŃCU UWIERZY I POMOŻE WYGRAĆ TĘ WALKĘ O GODNOŚĆ I PRAWDĘ?

    Jednego, czego byłam pewna w swoim życiu, to moje dane: Jak się nazywam i gdzie mieszkam. Z datami bywało różnie. Zdarzało się, że nie wiedziałam jaki to dzień.

 Od 1998 r. od kiedy zaczęłam słuchać swojego wnętrza i przestałam pozwalać, by moja mama i inni przestali wpływać na moje decyzje.

   Powtórzona diagnoza psychologiczna ze szpitala psychiatrycznego z 2002r., kiedy to odważyłam się powiedzieć prawdę w 1996 r. o swoich Hiobowych cierpieniach brzmiała:

 Pacjentka z rozpoznaniem zespołu depresyjno-lękowego. Płaczliwa, stale przygnębiona, pesymistyczna, w nastroju beznadziejności. W jej sytuacji życiowej wszystko sprzysięgło się przeciwko niej. W każdej dziedzinie życia doznała niepowodzeń. Opowiada rozwlekle i nieskładnie o licznych problemach z sobą, z którymi sobie nie radzi. Przede wszystkim ma udokumentowaną niesprawność układu kostnego, głównie kręgosłupa. Bóle kręgosłupa i nóg dokuczają jej nieustannie mimo przyjmowania leków i stałej rehabilitacji. To powoduje zaburzenia w koncentracji na prostych nawet sprawach życia codziennego, obniżenie sprawności i samopoczucia, a w rezultacie wyczerpanie fizyczne i psychiczne. Miewa stany załamania nerwowego i brak ochoty do życia, a nawet zastanawia się nad jego sensem. Cierpi na bezsenność, doszło już do fizycznego wyniszczenia organizmu. Dodatkowym utrudnieniem jest zła sytuacja finansowa i niepewność co do dalszych losów.

Wychowywała się w rodzinie patologicznej, w której brakowało miłości i zaufania. Dzieci były poniżane, traktowane przedmiotowo i wykorzystywane do posług. Nie miały prawa się odzywać, płakać ani śmiać się. Zabawy dzieci drażniły ojca, człowieka wybuchowego i agresywnego. Ojciec bił matkę na oczach dzieci i nie przejmował się ich zdaniem. Prawił im równocześnie komunały pedagogiczno-religijne. Matka dbała tylko o pozory i to jedno wpajała dzieciom. Ich własne potrzeby nie były zaspokajane.

Badana jest czwartym dzieckiem z kolei, najmłodszym. Czuje się skrzywdzona sposobem wychowywania, który zabrał jej wszystkie szanse życiowe. W dzieciństwie była wykorzystywana seksualnie przez sąsiada, co w znacznym stopniu przyczyniło się do powstania defektu osobowości(bierna uległość mimo wewnętrznego sprzeciwu).

Przez 17 lat była żoną alkoholika, który był do niej nastawiony zbyt krytycznie. Nic mu się nie podobało. Sprzątał po niej i mył naczynia, aby udowodnić, że ona nawet tego nie potrafi. Twierdził, że tylko dlatego pije, bo ma złą żonę. Rodzice wierzyli mu i synową obarczali winą za nałóg syna. Ona czuła się winna, niepotrzebna, starała się zachować spokój za wszelką cenę. Nigdy się z mężem nie kłóciła, słuchała biernie jego oskarżeń i była przez niego zupełnie zgnębiona. Czuła się zmartwiona jego nałogiem więc odmówiła mu współżycia dopóki nie przestanie pić. Wówczas mąż wystąpił o rozwód traktując to jako szantaż. Sądził, że ją tym zastraszy. Wiedział, że bardzo jej zależy na przynależności do bractwa Świadków Jehowy, a oni też winili ją za rozkład małżeństwa. Każde pozostało przy swoim i doszło do rozwodu. Syn pozostał przy ojcu (dla mnie to był ból i rozpacz, ale pozwoliłam 16-stoletniemu synowi na podjęcie własnej decyzji), córka przy matce. Przez jakiś czas nadal musiały jeszcze mieszkać w domu teściów, a oni nadal ją szykanowali. Przez rok pozbawiali ją elektryczności, zakręcali ogrzewanie, a kiedy w końcu poszła do prokuratury, przesłuchano tylko jej prześladowców.

Według wypowiedzi badanej, rodzina męża jest patologiczna: prymitywni, agresywni, wiecznie mający wobec siebie nawzajem ogrom pretensji i zarzutów, ale wobec badanej tworzyli jednolicie wrogi front.

Współbracia ze zboru Świadków Jehowy wykluczyli ją ze swoich szeregów. Wielokrotnie odwoływała się do wyższych instancji ale daremnie. Czuje się skrzywdzona ale nadal stara się o przyłączenie na godziwych warunkach. Od kilku lat stara zmienić swoje postawy życiowe, ale stanęły przed nią zbyt trudne zadania.

Ostatnio dołączyły się problemy z córką, która wchodząc w okres dojrzewania zmieniła swój stosunek do matki. Jest agresywna, wroga, roszczeniowa. Badana boi się nawet śmierci z jej strony. Zamyka się w pokoju przed córką.

Zachowana uczuciowość wyższa pozwala wnosić, że do zaburzeń osobowości doszło w trakcie jej życia, na skutek niekorzystnych układów środowiskowych.

Osobowość bierno-agresywna.

Ta psycholog mi zaufała, choć i tak podejrzewała mnie o wyolbrzymianie swojej bezsilności. Nie rozumiała i nie wiedziała skąd czerpię siły do stawiania czoła problemom, a zarazem ubiegania się o łaskawość ludzi, którzy wyrządzali mi tyle krzywdy i cierpienia.

A to moja historia…

Urodziłam się w rodzinie podzielonej religijnie. Moja mama była z nazwy katoliczką, córką alkoholika, która za wszelką cenę chciała podobać się ludziom. Ojciec był fanatykiem religijnym. Na swój sposób kochał Boga i zaszczepił mi tę miłość. Nie miałam w nikim oparcia, kiedy dzieci dokuczały mi w szkole z powodu tego, że zapragnęłam rozmawiać o Bogu, którego pokochałam. Ojciec twierdził, że tak ma być. Nie dbał o emocjonalne potrzeby swoich domowników. Skupiał się jedynie na zabranianiu mi utrzymywać jakiekolwiek kontakty z osobami, które nie są Świadkami Jehowy. Natomiast mama obwiniała mnie za niewłaściwe zachowania innych, gdyż chciałam być inna niż ona. Chciałam mówić o rzeczach, w które wierzyłam, które widziałam i nie akceptowałam. Dewiza mamy brzmiała – „Co się dzieje w domu, nie mów nikomu”. Zgłaszałam braciom niewłaściwe zachowania mojego ojca jako Świadka Jehowy. Jednak moje słowa były ignorowane i bagatelizowane. Ojciec zamiast pozwolić mi dokonywać własne wybory, zmuszał mnie do ślepego posłuszeństwa i podporządkowania. Zabronił mi kontynuować naukę po szkole podstawowej, gdyż spodziewał się bliskości ‚końca świata’. Nie kupowano mi ubrań. Ojcu nic nie było potrzebne. Natomiast mama w ten sposób chciała zmusić mnie do zaprzestania kontynuacji mojego chodzenia na zebrania i do rozmawiania z innymi o Bogu. Życie w takim domu powodowało, iż czułam się niechciana, niepotrzebna, nic nie warta, brzydka i brudna z powodu wykorzystywania seksualnego przez kierownika w pracy mojej mamy, o którym nie mogłam z nikim porozmawiać. Często nie chciałam żyć, gdyż byłam karana za rzeczy, których nie rozumiałam. Sama musiałam walczyć z niesprawiedliwym traktowaniem mnie przez rodziców, rodzeństwo i rówieśników.

Wbrew woli ojca poszłam do szkoły przyzakładowej, by móc kupić sobie jakieś ubrania. W szkole podkochiwali się we mnie różni chłopcy, lecz ja starałam się unikać kontaktów ze ‚świeckimi’ wielbicielami. Byłam zakochana w kimś, kto był ode mnie starszy o 9 lat. Jednak nie wierzyłam w to, by ktoś taki mógł pokochać mnie. Dlatego wyszłam za mąż bez miłości, za człowieka, który od początku mnie szantażował, że odbierze sobie życie, jak za niego nie wyjdę. Ponieważ nikt z braci, do których zgłaszałam swoje skargi na ojca nie traktował mnie poważnie, więc i ja przestałam sobie ufać. W ten sposób uczyłam się zagłuszać moje potrzeby i pragnienia. Moja mama zachwyciła się majątkiem moich teściów i wywarła na mnie presją, bym wyszła za mąż bez miłości, bo dla niej bardziej liczyła się opinia otoczenia niż moje szczęście. Tak oto dostałam się w szpony mojego teścia psychopaty i tyrana.

Od początku nie miałam nic do powiedzenia w swoim małżeństwie, gdzie teściowie również byli Świadkami Jehowy. Nie miały znaczenia wcześniejsze zapewnienia mojego męża o osobnym zamieszkiwaniu z dala od rodziców. To teść decydował, gdzie będziemy mieszkać, gdzie mąż ma pracować, bo jego zdaniem żona ma być podporządkowana mężowi i niczemu nie ma prawa się sprzeciwić. Przed ślubem obiecał dać pieniądze na kupno mieszkania, gdzie mieliśmy zamieszkać wspólnie z mężem. Ja głęboko wierzyłam w obietnice Świadków Jehowy. Jednak skończyło się na deklaracjach. Później teść zmuszał mnie do porzucenia pracy, gdy byłam w ciąży. Kiedy nie zgodziłam się na bezmyślne zwolnienie z pracy, zostałam wrogiem mojego teścia, gdzie jego żona nie miała prawa o niczym zadecydować.

Wbrew swojej woli wzięłam wcześniejszy urlop macierzyński, by zadowolić męża i teściów. Wprowadziłam się do swoich wrogo do mnie nastawionych teściów, bo trzeba być podporządkowaną mężowi i braciom starszym. Wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi godziłam się na zamieszkiwanie z osobami, które zupełnie nie liczyły się z moimi potrzebami intymności, poczucia bezpieczeństwa oraz prawa do godności. Byłam pozbawiona swobody decydowania o czymkolwiek. Czułam się u teściów jak w więzieniu.

Po roku zamieszkiwania w takim koszmarze udało mi się przekonać męża do zamieszkania w Lubinie, 50 km od swoich wrogów. Było to mieszkanie wynajęte, ale opłacone za niewielką opłatą mogliśmy tam mieszkać bez końca. Teść miał swoje sposoby sprawowania kontroli nad naszym życiem. Po sześciu latach napuścił braci starszych, by zmusili nas do opuszczenia tamtego mieszkania i ponownego zamieszkania u nich. Długo się przed tym wzbraniałam, gdyż mąż nie liczył się z moim zdaniem. Nasze małżeństwo było pod znakiem zapytania. Mąż swoje troski topił w alkoholu, a ja czułam się samotna i opuszczona, bo mąż nie zaakceptował tego, że zaszłam w ciążę z drugim dzieckiem. Ta przeprowadzka miała być zemstą za tę nieplanowaną ciążę, za którą obwiniał mnie.

Jednak bracia starsi użyli odpowiednich argumentów, by zmusić mnie do bezwzględnego posłuszeństwa mężowi i braciom starszym. Biblii używali jako straszaka podobnie jak mój ojciec. Używali swojego autorytetu, bym zmieniła zdanie. Nie zadawali pytań, by dowiedzieć się o przyczyny mojej niechęci powrotu do teściów. Musisz. Powinnaś. To były częste słowa, na które byłam podatna i wyłączało się moje zdrowe myślenie. Mój ojciec też często powtarzał, że nieposłuszne dzieci Bóg ukaże śmiercią. Natomiast bracia starsi cytowali list do Hebrajczyków 13:17 „Bądźcie posłuszni tym, którzy wam przewodzą, i bądźcie im ulegli”.

Dla braci starszych nie miało znaczenia to, że mąż nadużywa alkoholu i zupełnie nie wywiązuje się z roli męża i głowy domu, ale cytowali z Biblii, że żona ma być podporządkowana mężowi, bo to on jest głową kobiety. (1 Koryntian 11:3) Tak więc Biblia miała zastosowanie wyłącznie wtedy, gdy to ja musiałam się podporządkować. Braci starszych ani męża oraz moich teściów nie obowiązywało podporządkowanie się Jezusowi jako głowie zborów. Bracia starsi nie poczuwają się zupełnie do tego, że mają zdać sprawę ze swego przewodzenia. Zupełnie nie interesowało ich to, że teściowie dali obietnicę przy dwóch braciach starszych, że to mieszkanie będzie naszą własnością i nikt nas z niego nie wyrzuci. Dali również obietnice, że nie będą się wtrącać w wychowywanie dzieci oraz inne sprawy. Obiecali pomóc, gdy mąż będzie nadużywał alkoholu, a cały czas szkodzili i obwiniali mnie o nałóg męża.

Jednak ani teściowie mi nie pomogli ani bracia starsi, którzy wywierali na mnie presję, bym postępowała wbrew swojej woli. Wręcz przeciwnie. Mimo, że sami wykluczyli męża za nadużywanie alkoholu, ode mnie oczekiwali, bym to ja spowodowała, by mąż przestał pić i ponownie wrócił do organizacji, do której wcześniej przymusił go jego ojciec, któremu nikt nie miał prawa się przeciwstawić i nie reagowali nawet wtedy, gdy przekraczał zasady obowiązujące w organizacji takie jak palenie papierosów, oczernianie innych, wielokrotnie wykradał dziecko pierwszej synowej, co było przekraczaniem prawa itp. Nam wielokrotnie groził odebraniem dzieci. Ja bardzo bałam się tego, że teść jest gotów spełnić swoje groźby, gdyż miał dużo znajomości wśród wpływowych osób oraz miał pieniądze, by przekupić fałszywych świadków oraz adwokatów.

Moje częste prośby do braci starszych o pomoc i ingerencje były ignorowane i bagatelizowane. To mnie obwiniano za picie męża oraz za nie łożenie przez niego na utrzymanie rodziny. Przez kilka lat byłam z mężem w separacji z powodu jego nałogu, zagrażającemu mojemu zdrowiu fizycznemu i duchowemu. Jednak bracia starsi zachęcali mnie do zerwania separacji, gdyż twierdzili, że mąż z tego powodu pije, a jak dojdzie do zdrady małżeńskiej, to będzie to moja wina. Z tego powodu wielokrotnie zmuszałam się do współżycia z mężem, który nie miał żadnej motywacji do leczenia, gdyż to ja ponosiłam konsekwencje jego picia. Po jednej z wizyt braci starszych, na których bracia starsi obwiniali mnie o picie męża oraz o to, że mąż szuka sobie innej towarzyszki życia, mąż założył sprawę rozwodową, bym nadal była uległa i zmuszała się do współżycia z nim. Mimo, że mąż był wykluczony, poszedł do braci, by powiadomić braci starszych, że z powodu braku współżycia złożył pozew o rozwód. Był to 1993 r. Kiedy bracia starsi dowiedzieli się o jego decyzji zareagowali natychmiast. (Gdy ja zgłaszałam liczne skargi na teściów, byli głusi) Przyszli do mnie, by powiadomić mnie o tym, iż z tego powodu, że dowiedzieli się o tym, że sprawa trafiła na wokandę sądową, ja zostaję ‘NAZNACZONA’ w zborze, gdyż nie mam poszanowania dla instytucji małżeństwa oraz dla braci starszych. Jako chrześcijanka znajdę się w sądzie a to spowoduje, że psuję opinię organizacji Świadków Jehowy.

Dla mnie decyzja braci starszych o naznaczeniu mnie była szokiem. Była to trauma, która spowodowała, że nie byłam w stanie kontynuować pracy. Miałam częste myśli samobójcze, gdyż zawalił się cały mój świat. Poczułam się złą chrześcijanką, złą żoną i matką. Straciłam sens życia. W zborze ogłoszono publicznie, by inni przestali utrzymywać ze mną bliskie kontakty, gdyż nie szanuję instytucji małżeńskiej oraz nie chcę być uległa braciom starszym. Sama miałam niskie poczucie swojej wartości, a decyzja braci starszych spowodowała, iż zupełnie poczułam się nic nie warta.

Wbrew swojej woli zamieszkałam u teściów. Wbrew swojej woli wymeldowałam się z mieszkania w Lubinie, które mogło być moją własnością, by być posłuszną braciom starszym. Wbrew swojej woli chodziłam odwiedzać trzy siostry, które wyznaczyli mi bracia starsi, by ratować małżeństwo, które nie miało żadnego fundamentu od początku, bo było zawarte pod wpływem szantażu męża. Wbrew swojej woli przez wiele lat nie podawałam męża o alimenty, żyjąc w biedzie. Wbrew swojej woli nie poszłam po pomoc do prokuratury, gdy teść będący Świadkiem Jehowy wyłączył mnie i dzieciom dopływ prądu w mieszkaniu oraz wyłączał ogrzewanie, bo odważyłam się podać męża o alimenty na dzieci, a ja cierpiałam nie szukając pomocy w mediach, by nie psuć opinii organizacji Świadków Jehowy. Pozwalałam siebie dręczyć, poniżać, ubliżać, by ratować małżeństwo, które przetrwało 17 lat. A teraz słyszę, że nie byłam uległa i posłuszna mężowi oraz braciom starszym i dlatego należy mnie unikać. Nic z tego nie rozumiałam. Za co spotkała mnie taka kara?

Odwołałam się do wyższej instancji. Do braci w Biurze w Nadarzynie. Byłam przekonana, że jak opiszę im fakty, które miały miejsce w moim życiu, to skarcą braci starszych, którzy nie stosują się do zasad z Biblii, że każdy sam powinien podejmować decyzje w osobistych sprawach. (1 Koryntian 7:15) „Jeśli niewierzący odchodzi, niech odejdzie; w takich okolicznościach brat lub siostra nie są niewolniczo związani, a Bóg powołał was do pokoju”.

Na odpowiedź czekałam niecierpliwie kilka miesięcy. W końcu otrzymałam list datowany 20 października 1994 r., w którym powiadomiono mnie, że trwało to tak długo, gdyż musieli zasięgnąć opinii u starszych zboru, na których była skierowana skarga. Zasugerowali się ilością poświęconego mi czasu, a nie tym, czy rady były udzielane na podstawie Biblii i literatury biblijnej. Ci bracia również posłużyli się Biblią, by dać mi do zrozumienia, że nie liczy się to, co ja myślę i czuję lecz liczy się to, co zalecają bracia starsi. A skoro bracia starsi zadecydowali, że powinnam ratować małżeństwo za wszelką cenę, to powinnam nauczyć się dawać więcej niż dotychczas. Zacytowali mi 1 list do Koryntian 6: 1-7. Jak śmiałam iść do świeckiego sądu? Dlaczego nie pozwalam nadal się krzywdzić i oszukiwać?

Kiedy ponownie napisałam list do tych braci, iż chcę ratować swoją rodzinę przed skutkami alkoholizmu męża i nie godzę się z zarzutami braci starszych, a list ten wręczyłam za pośrednictwem tych braci, natychmiast powołano Komitet Sądowniczy, nie po to, by mi udzielić pomocy lecz po to, by pokazać, kto tu rządzi i trzeba mieć respekt dla braci starszych. Dano mi do zrozumienia, że kobieta nie ma żadnych praw, powinna godzić się na wszystko, by ratować małżeństwo. Kobieta nie ma prawa myśleć, ma być ślepo podporządkowana. Ma spełniać zachcianki męża i nie narzekać. Oszczerstwa, którymi dotychczas posługiwali się moi przeciwnicy jakimi byli dla mnie teściowie, posłużyły braciom starszym za argumenty do oskarżenia mnie. Nie chciano przesłuchać moich świadków, którzy mogli by potwierdzić, że teściowie kłamią, by chronić rodzinną tajemnicę oraz robią wszystko, by wyrzucić mnie z mieszkania, które zgodnie z obietnicą miało być naszą własnością. Jednak braciom starszym nie zależało na zbadaniu prawdy, tylko na pozbyciu się kobiety, która chce innym otworzyć oczy na niewłaściwe traktowanie kobiet oraz żon. (Brat starszy, który był przewodniczącym komitetu sądowniczego, który mnie wykluczał prowadził podwójne życie i po kilku miesiącach sam został wykluczony z organizacji). Chcieli pozbyć się kobiety, która zachęca inne kobiety do szukania pomocy na grupach wsparcia oraz psychologów. Dla braci starszych, takie osoby są zagrożeniem, gdyż dla nich liczy się podporządkowanie i uległość, a nie otwartość na prawdę.

Decyzja braci starszych była jasna. Albo upokorzę się i okażę fałszywą skruchę za coś do czego się nie poczuwam, albo zostanę „WYKLUCZONA” ze społeczności, do której chciałam przynależeć z miłości do Boga Jehowy, który obdarzył mnie wolną wolą i do niczego mnie nie zmusza. Nie chciałam już godzić się na postępowanie wbrew mojej woli, dlatego zostałam „WYKLUCZONA” 10 dni po rozwodzie, (12.03.95r) gdzie z powodu „NAZNACZENIA MNIE W ZBORZE” nie miałam siły bronić się, by rozwód orzeknięto z winy męża, gdyż jeszcze w trakcie toczącej się sprawy dawałam mężowi szansę do podjęcia leczenia oraz terapii małżeńskiej, na którą mąż się nie godził, bo był przekonany, że tak bardzo zależy mi na byciu Świadkiem Jehowy, że zgodzę się na jego warunki.

Wtedy jeszcze byłam przekonana, iż to jakaś pomyłka, bo to Bóg posługuje się braćmi starszymi. Moje przekonania sprawiały, że doszukiwałam się w sobie winy za to, co mnie spotkało. Jak trafiłam na odział psychiatryczny zgodnie z oczekiwaniami moich teściów, oni wykorzystali moment do zrobienia mi eksmisji z mieszkania. Jednak tym razem pobyt w szpitalu i rozmowy z psycholog oraz lekarzem pomógł mi na tyle, że tym razem nie poddałam się i zawalczyłam o siebie, co zostało przez starszych odebrane, że z taką postawą nadal nie mam drogi powrotu do organizacji.

Moja batalia listowa do wszystkich możliwych instancji w organizacji trwała 8 lat, gdyż nie chciałam napisać oficjalnej prośby o przyłączenie, ponieważ czułam się boleśnie skrzywdzona. Kiedy w końcu przyjęto mnie do organizacji, obiecano mi zbadanie mojej sprawy. Ponieważ nie dotrzymano obietnicy, moje skargi na braci starszych w postaci słownej oraz listów wciąż ponawiałam kolejnym nadzorcom i braciom z Biura w Nadarzynie, co zabierało mi ogrom mojego czasu, energii, sił oraz powodowało, że musiałam wracać do przykrych wspomnień, a brak ich reakcji powodował, że trafiałam na kolejne pobyty w szpitalach.

W 2010 r. otrzymałam pisemne wymuszone przeprosiny od braci z Nadarzyna. Jednak nie pociągnięto do odpowiedzialności brata, który bezpośrednio mnie wykluczał na podstawie fałszywych oskarżeń i zarzutów. Człowiek, który wydawał o mnie sprzeczne ze sobą opinie nadal cieszył się zaufaniem braci. Z jednej strony wydał opinię osoby, która może świecić wzorem jako pionier, z drugiej zaś strony wydał o mnie opinię jako osoby manipulującej innymi, a najlepiej jak inni będą uważali mnie za osobę niezrównoważoną psychicznie. Dlatego domagałam się definitywnego rozwiązania mojego problemu. Jednak nikt nie chciał się tym zająć. To ja nadal byłam zmuszona unikać swojego oprawcy i zmiany zboru, by nie narażać się kpiny z mojej osoby. Dla mnie to było dalsze poniżanie mnie i lekceważenie oraz znęcanie się nade mną, gdyż opinia tego brata przyczyniła się do tego, że odebrano mi nawet prawo do zabierania głosu na zebraniach po jednej z mojej szczerej wypowiedzi. To przelało czarę mojej goryczy i spowodowało, że odważyłam się skierować sprawę do prokuratury, o długoletnie znęcanie się nade mną i zmuszanie mnie do określonych zachowań.

Człowiek, który w dużym stopniu przyczynił się do tego, że cierpiałam 8 lat w izolacji od rodziny, przyjaciół i braci duchowych oraz poniosłam ogromne straty emocjonalne, zdrowotne i materialne ogłosił publicznie na zebraniu, iż ukazał się artykuł szkalujący organizację Świadków Jehowy. Od tego czasu znaczna większość braci, którzy darzyli mnie zaufaniem i sympatią, a niektórzy korzystali z mojej pomocy i wsparcia, unikają mnie. Nie mówią mi ‚dzień dobry’, bo odważyłam się walczyć o swoją godność i opinię oraz o to, by ukarano osoby, które swoim zachowaniem znieważają Boga, którego kocham. Czuję się podobnie jak biblijny Dawid, który napisał w Psalmie 37:11 „Ci, którzy mnie miłują, oraz moi towarzysze – stoją z dala od mej plagi, również moi bliscy znajomi stanęli w oddali”.

Teraz człowiek, któremu kiedyś zabrakło odwagi, by ukarać prawdziwego tyrana i psychopatę, nadal kłamie, by zachować swoją twarz, a prokuratura daje jemu wiarę oraz pozostałym oskarżonym, którzy jako kolejni zmuszają mnie do określonych zachowań, a swoje opinie na mój temat opierają na opinii właśnie tego brata, który pełni znaczącą funkcję wśród Świadków Jehowy w Głogowie. To on jest wzorem do naśladowania dla mojego syna, któremu wcześniej odebrano możliwość leczenia jego rodziców, a teraz jego samego. To między innymi dla niego podjęłam tę walkę o ujawnienie prawdy z mojego koszmaru, który przeżyłam ‚dzięki’ kilkunastu braciom starszym, którzy odebrali mi wolną wolę daną mi przez Boga miłości. To właśnie ci bracia starsi spowodowali, że przez długie lata czułam się niewolnicą męża, teściów, a przede wszystkich braci starszych. Bracia starsi spowodowali, że nie ufałam sobie przez długie lata, a swoimi decyzjami spowodowali, że nie mam możliwości publicznego wielbienia Boga oraz oddawania Jemu czci zgodnie z Biblią i konstytucją. Nie mam możliwości zawarcia nowego związku małżeńskiego oraz odzyskania zaufania własnych dzieci oraz innych. Czy Ty mi zaufasz i pomożesz ukarać prawdziwego przestępcę przemocy psychicznej? Ja jestem gotowa do walki o prawdę, siebie i swoje dzieci, syna i córkę, choć bym musiała iść po sprawiedliwość nawet do Strasburga, bo tak dyktuje mi moje sumienie i miłość do Boga, siebie oraz bliźniego. (Mateusza 22:37-39). Znudziły mi się bezsensowne powtarzane powiedzenia wielu braci „Czekaj na Jehowę”, podczas, gdy osoby odpowiedzialne za dbanie o wzajemne stosunki w zborach oraz mające dbać o przestrzeganie zasad w zborach zgodnie z Biblią i radami Ciała Kierowniczego, jak również zgodnie ze Statutem organizacji, ukrywają sprawców okrutnych przestępstw zagrażających życiu i zdrowiu wielu bezbronnych ludzi.

Danuta Kubik

MOJE WOŁANIE O POMOC PO SPRAWIE W PROKURATURZE .

Od 2010r. nasilił się mój konflikt z osobą, która wchodziła w skład komitetu sądowniczego i do dnia dzisiejszego nie doprowadzono do konfrontacji, o którą prosiłam. Zanim sprawa trafiła do prokuratury, bracia byli powiadomieni o moich zamiarach na kilka miesięcy wcześniej. Byli proszeni o mediacje z moją Panią Mecenas. Nikt z braci nie był zainteresowany proponowanym spotkaniem.

                BRACIE   PAWLE B.  !                                                      14.07.12r.

               Bardzo Tobie dziękuję, za dwa piękne przemówienia, które wygłosiłeś w Zielonej Górze.

         Szczególnie podobał mi się wczorajszy wykład skierowany do rodziców. Jakie to ważne, by rodzice robili wszystko, co w naszej mocy, by odpowiednio i z pełną świadomością wpływać na nasze pociechy.

         Podobał mi się przykład o bracie Hosse, który przez 20 lat modlił się do Jehowy, by jego dzieci mogły poznać Jehowę Boga. Wołał tak długo, bo zależało mu na jego dzieciach, na tym, by jego Ojciec mógł być dumny z niego samego. Szkoda, że one doceniły to dopiero po jego śmierci, jak bardzo je kocha i ceni. (Mateusza. 22:37).

         Powiedziałeś, że dzieci płaczem reagują  na swoje potrzeby i mądrzy rodzice umieją zaspokajać potrzeby swoich dzieci.

          Kiedy zacząłeś mówić o założeniu maski w samolocie, to przyszło mi do głowy, że ja kiedyś   swoim dzieciom zakładałam takie „maski”, by udawały, że są szczęśliwe żyjąc pod jednym dachem z ojcem alkoholikiem i matką, która nosi „maskę”, że jest szczęśliwa, bo jestem Świadkiem Jehowy. Ale moje życie było piekłem, które tylko Jehowa widział i wiedział, co naprawdę kryje się pod moją „maską”, którą zakładałam.

         Kiedy przez lata prosiłam braci starszych o pomoc – nie usłyszeli mojego wołania, mojego płaczu – znienawidzili mnie jak bracia Józefa. Naznaczyli mnie, a kiedy się odwoływałam – wykluczyli.

         Użyłam całej swojej zdolności, by prosić o pomoc braci w Nadarzynie, ale nie wczuli się w moje położenie, nie zaufali mi,  zaufali „braciom Józefa”. Pognębili mnie jeszcze bardziej. Do tego stopnia, że tak, jak Hiob pragnęłam swojej śmierci, ale wciąż modliłam się do Jehowy o pomoc i On mnie słyszał, bo On nie chciał bym umarła.

         Po 17 latach mojego wołania do braci, zdecydowałam się udać  po pomoc do  prokuratury, bo  nadzorcy  obwodu  i  okręgu  mi  nie  zaufali. Zaufali ………… w Głogowie, który był członkiem komitetu sądowniczego. Teraz przeczytałam jego zeznania, które w dużym stopniu opierają się na kłamstwie. Tak jak Dawid, gdy dopuścił się cudzołóstwa z Betszebą, dopuścił się morderstwa Uriasza, by ukryć swój grzech. Podobnie postępuje Adam ….., przewodniczący tego zgromadzenia. Jego śladami idzie mój syn Patryk …….., który jest bratem starszym. Ich postępowanie skłoniło mnie do złamania prawa Bożego i szukania pomocy w prokuraturze, gdyż nikt nie chce usłyszeć mojego wołania o pomoc.

         Bolą mnie zdania, by szukać pomocy u braci starszych, bo takich osób jak ja jest więcej na tej sali. Może dopiero po naszej śmierci, ktoś doceni nasze wołanie, by osoby sprawujące nadzór nad owcami Jehowy przestały ukrywać „wilki w owczej skórze”. By dobre imię organizacji Jehowy przestało być szkalowane?

         Nie wiem, co zrobisz z moją informacją, bo ja bardzo zawiodłam się na niektórych braciach starszych. Zależy mi, by mój syn zdjął „maskę”, którą mu założyłam przed laty jako żona alkoholika.

         20.07.12r. będzie 40 lat, jak jestem dumna z mojego Ojca Jehowy Boga. Kilka ostatnich lat byłam pionierką stałą, by wysławiać mojego Ojca, któremu bezgranicznie ufam, że On widzi, co robi Adam …………., by ukryć grzech nieposłuszeństwa Jehowie Bogu. Wciąga w swoje kłamstwa innych starszych, by chronić siebie kosztem dobrego imienia organizacji, a mnie bracia   traktują  jak  wykluczoną,  bo  ukazał  się  artykuł  w gazecie  pt.    ” Uciekłam z niewoli Świadków Jehowy”. Ja nie miałam wpływu na ten  tytuł. Pewnie Jehowa pobudził panie w redakcji, by ktoś usłyszał, jak niektórzy zniewalają Jego owce i trzymają je w swojej niewoli, jak faraon z czasów Mojżesza.

         Poczułam się jak Anna, gdy szukałam wsparcia u braci starszych, a oni zamiast rad Jehowy, przedstawiali mi swój własny punkt widzenia i zamiast walczyć z problemem, walczyli ze mną gardząc mną, gdyż brakowało mi poczucia własnej wartości. Zamiast udzielać mi pomocy, źle ocenili sytuację i skarcili mnie niesprawiedliwie.

         Kiedy się odwoływałam, zamiast nagany niegodziwych starszych, patrzono przez palce na ich uchybienia.

         Tak bardzo czułam się udręczona, że nieustannie modliłam się do Jehowy i u Niego szukałam odpowiedzi.

         Obecnie zaznaję spokoju ducha, mimo że moje udręki się nasiliły. Zdobyłam się na odwagę, by przestać milczeć, gdy imię Jehowy jest lżone z jego powodu.

         Piszę do Ciebie, gdyż odczułam Twoje ogromne zaufanie do Jehowy i chęć podobania się Jemu oraz zachęcania do tego innych.

         Jestem skłonna przebaczyć braciom, gdy okażą skruchę zgodnie ze słowami ewangelii Łukasza. 17: 3.

         Na razie cieszę się, że potrafię cierpieć znosząc niesprawiedliwe traktowanie w organizacji Bożej. ( 1 Piotra 2:19).

         Jeżeli mi zaufasz i będziesz chciał zająć zdecydowane stanowisko w tej sprawie, zostawiam swój nr telefonu. ……………..

Danuta Kubik.

Na ten mój list i kolejny z września oraz skarga z października na braci, którzy w prokuraturze  zeznawali nieprawdę, stawiali mi zarzuty, których nie zamierzali udowodnić,ani za nie przeprosić, nie było żadnej reakcji. Wnioski nasuwają się same. Brat starszy może czuć się bezkarny nawet jak dopuszcza się kłamstwa, oszczerstwa i łamania zasad Bożych. W październiku 2012r. zwróciłam się również o powołanie komitetu sądowniczego w celu zbadania moich zarzutów. Jak zwykle zostało bez echa. W grudniu kolejna prośba. W styczniu 2013r. prośby telefoniczne o konfrontacje w obecności brata psychologa odmowne. Były kolejne moje listy i cierpliwość się wyczerpała.  

                      Bracie Pawle P…… !                                        Głogów 14.07.2013r.

    Czuję się rozczarowana Twoją postawą, gdyż w ubiegłym roku wysłałam do Ciebie dwa listy z prośbą o pomoc i nie otrzymałam żadnej odpowiedzi, a tym bardziej pomocy.                                   

            Nawet nie zainteresowałeś się moją osobą, mimo iż skarżyłam się na postawę braci starszych, którzy panoszą się nad owcami Jehowy i zamiast rad od Jehowy udzielają rad opartych na swoich osobistych poglądach i pozbawiają mnie przywilejów bez rozeznania oraz odzwierciedlania zasad biblijnych.

            Twoja postawa daje im dalsze przyzwolenie na stosowanie przemocy wobec mnie i innych osób. Wkrótce będzie dwa lata, jak odebrano mi możliwość publicznego dawania wyrazu swej wierze przez zabieranie głosu na zebraniach. (Psalm 22:22,  Hebr. 10:24,25)

            Od tego czasu nikt z braci starszych mnie nie odwiedził, mimo że uważają mnie za chorą osobę. Reszta braci naśladuje postawę braci starszych i omija mnie szerokim łukiem. Większość osób zaprzestała mówić mi nawet dzień dobry, bo odważyłam się szukać pomocy.

      Kiedy byłam w szpitalu w Żmigrodzie, pragnęłam tam korzystać z zebrań chrześcijańskich. Jednak i tam ze strony braci starszych spotkało mnie kolejne rozczarowanie, gdyż jak się dowiedziałam po ich telefonicznej rozmowie z Adamem ………. i tam pozbawiono mnie możliwości zabierania głosu na zebraniach. (Jer.2:8; 5:31) Dla mnie jest to postawa, która ma mnie zmusić do zmiany moich poglądów i odbieram to jako ostracyzm i stosowanie wobec mnie przemocy psychicznej oraz łamanie moich praw do sprawiedliwego i godnego traktowania.

           Twoja postawa  i innych nadzorców przypomina mi postawę śpiącego pasterza, który nie reaguje na beczenie owcy, gdyż w celu ratowania się przed zagryzieniem przez ‚wilki drapieżne’ zmuszona jestem szukać ochrony prawnej, gdyż nadzorcy pozostają głusi na moje wołanie. Wystarczają Wam zapewnienia tych samych osób, które zadają rany i mówią, że wszystko jest w porządku. ( Mat. 13:15; Jer. 6:14,15; 23:1,2, 14; Przyp. 27:23)

        Bracie Pawle. Czy zachowując się w ten nieczuły sposób, możesz powtórzyć słowa ze Strażnicy z 15. 05 2013r. str. 5, 11,” iż Świadkowie Jehowy należą do tych nielicznych , którzy postępują uczciwie we wszystkim”? Czy potrafisz z czystym sumieniem iść do ludzi i głosić im, że jesteśmy jedyną społecznością na ziemi, która kieruje uwagę na skuteczne rozwiązanie problemów ludzkości, skoro nie rozwiązujecie problemów we własnym gronie? Czy orientujesz się, jak skutecznie nieść pomoc ludziom, skoro nie potrafisz odpowiednio reagować na moje wypowiedzi? Czy Twoja postawa nie świadczy o tym, iż nie znając sedna sprawy, przypisujesz mi niewłaściwe intencje i pobudki?

          Trzymając się z dala od mojej osoby, czuję się nadal lekceważona, izolowana i niechciana w Waszym gronie.  Taka postawa pogłębia mój ból i powoduje rozpacz. (Jeremiasza. 8:21,22; 15:15,17,18).

          Z tego powodu, iż drażni mnie to, kiedy w naszych czasopismach, które cenię, czytam że:- ” postępowanie chrześcijan wyraźnie odróżnia się od powierzchowności tych, których religijność często jest niczym innym jak tylko obłudnym trikiem”. Jednak to, co spotyka mnie od lat w zborach głogowskich wyraźnie świadczy, że ta obłuda wkradła się również do zborów i bezkarnie chłosta się osobę, która nie godzi się na takie obłudne zachowania.

          Mam wrażenie, że moja korespondencja do braci nie jest czytana, zdecydowałam zatem, że brak odpowiedniej reakcji, to również będzie Twoje Bracie Pawle przyzwolenie na to, iż list ten po 25 lipca ukarze się w Internecie, by inni wiedzieli, że nie godzę się na to, by być obiektem drwin i prześladowań w organizacji, którą uważam za religię prawdziwą.

                                                 Boleśnie zraniona i zlekceważona przez pasterzy.

Danuta Kubik.

Od sprawy w prokuraturze napisałam jeszcze kilka listów, przeprowadziłam kilka rozmów, w których informowałam o faktach osoby odpowiedzialne za dbanie o przestrzeganie zasad w organizacji oraz prosiłam o powołanie komitetu sądowniczego w celu zbadania mojej sprawy. Żadna z osób nie była zainteresowana tym, by w Organizacji Świadków Jehowy rozwiązać długo trwający konflikt. Zastosowano wobec mnie dyskryminację nie zabierając mnie do autobusu, którym chciałam dojeżdżać na zgromadzenia obwodowe i okręgowe. Taka postawa spowodowała, iż we mnie pojawiły się wątpliwości, czy to jest prawdziwa religia skoro przy rozwiązywaniu problemów nie stosuje się zasad zawartych w Biblii oraz rad Ciała Kierowniczego. Jedynie stosowanie ostracyzmu wobec osób naznaczonych, wykluczonych i odłączonych jest ściśle przestrzegane.

     Zdecydowałam się na założenie sprawy cywilnej o naruszenie moich dóbr osobistych:” cześć i godność, znieważenia pozwanego przez rozgłaszanie nieprawdziwych informacji na temat przyczyn naznaczenia i wykluczenia powódki w Organizacji Świadków Jehowy, a także poniżające i lekceważące zachowanie się pozwanego wobec powódki na zebraniach polegające na bezpodstawnej odmowie udzielenia jej prawa głosu na zebraniach oraz dyskryminacja”.  Pierwsza i druga sprawa odbyła się w kwietniu i październiku.( Brat ze zboru Żmigród, który w maju 2013r. informował mnie, że rozmawiał z Adamem …….., który poinformował go, iż w Głogowie jestem pozbawiona prawa głosu na zebraniach i dlatego również w Żmigrodzie odebrali mi prawo głosu, jako świadek pod przysięgą zaprzeczył, iż taka rozmowa miała miejsce. Ponieważ na moją prośbę nie udostępniono mi formularza S 77, zwróciłam się z tym do sądu. Biuro Oddziału Świadków Jehowy w Nadarzynie odmówiło udostępnienia formularza S 77, gdyż moje spotkanie z komitetem sądowniczym potraktowano jako moją spowiedź, która ma charakter poufnej spowiedzi wyznawania grzechów. Cytuję -” Osoba sprawująca urząd duchowy jest zobowiązana do zachowania w tajemnicy wszelkich informacji powierzonych jej w związku z pełnieniem tego urzędu’ ...duchowny może odmówić zeznań co do faktów powierzonych mu na spowiedzi. Ponieważ informacja ta zawiera nazwiska oraz komentarze innych osób, które są częścią poufnego wewnątrzwyznaniowego postępowania, w grę wchodzi prawo tychże osób do ochrony ich danych osobowych” ). Nigdy nie byłam na żadnej spowiedzi w organizacji Świadków Jehowy. Znam nazwiska osób, które mnie wykluczały. Jedyne czego nie znam, to treść zarzutów, jakie zawiera formularz S 77, które dotyczą mojej osoby, a które stały się tajemnicą spowiedzi Komitetu Oddziału.

           Kolejna sprawa  przesłuchania  świadków  odbędzie  się 20-tego stycznia 2015r.      w    Sądzie  Okręgowym  w  Legnicy  o  godz.  9,00 w  sali  nr 135. Zainteresowanych zapraszam do sądu.

Danuta.

Moja modlitwa

Danuta Kubik                                                                          Głogów 28.06.2013r. ul….67-200 Głogów

Do Przewodniczącego Adama, Pawła B…… i pozostałych Zarządu Związku „Strażnicy” Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Zarejestrowanego Związku Wyznania Świadków Jehowy w Polsce Biuro Oddziału w Nadarzynie 05-830 Nadarzyn ul. Warszawska 14.

Moja modlitwa do Boga Jehowy!

    (2 Królów 19:14-19) {Wtedy Danuta Kubik, która od 20 lat wysyła listy do „braci”, którzy ją lekceważą, zbywają, poniżają, upokarzają i uniemożliwiają przychodzenie do Twojego Domu Jehowo, gdyż lekceważą Twoje rady jako Boga, którego mieli reprezentować, rozwinęła listy przed Jehową i zaczęła modlić się przed obliczem Jehowy mówiąc: -’Jehowo Boże, który jesteś prawdziwym Bogiem wszystkich królestw Ziemi. Jesteś potężny i widzisz wszystko, co robią bracia starsi, którzy mieli naśladować Głowę Zborów Jezusa Chrystusa Twojego Ukochanego Syna. Nakłoń swego ucha, Jehowo, i usłysz. Otwórz oczy, Jehowo i zobacz, usłysz też słowa, które przysyłali mi bracia z Nadarzyna, którzy twierdzili, że mnie kochają, doceniają i szanują, a od tylu lat nie chcieli spotkać się ze mną, by swoje słowa potwierdzić czynami. Twierdzą, że Ciebie reprezentują, a nie okazują Tobie posłuszeństwa. W rozwiązywaniu problemów nie kierują się Twoimi radami i zasadami zawartymi w Twoim Słowie oraz radami niewolnika wiernego i roztropnego, którego posłałeś. W moich bolesnych doświadczeniach, których doświadczyłam przez tak długi okres, doszłam do przekonania, że bracia ci, podejmowali decyzje z pominięciem Twojego kierownictwa. Zamiast chronić ‚owce’ przed rujnującymi wpływami, działać stanowczo i odważnie, by dbać o Twoje owce Jehowo Boże, chronią, tolerowali i nadal tolerują osoby, które swoim postępowaniem ściągają hańbę na Twoje dobre imię oraz imię Twojej organizacji.

     Prześladują mnie z powodu mojej lojalności do Ciebie Jehowo, która nie pozwala mi przymykać oczu na człowieka, który jest inicjatorem kłamstwa, szerzenia obelg na braci, który obgadując mnie niegodziwymi słowami, nie przyjmuje innych z respektem, a mnie raz już bezprawnie wykluczył ze zboru, gdyż oczekiwał ode mnie ślepego posłuszeństwa i podporządkowania jemu zamiast Tobie Jehowo. Oczekiwał, że będę postępowała wbrew swoim wewnętrznym przekonaniom i dostosuję się do jego punktu widzenia w swoich osobistych sprawach, w których Ty Jehowo dałeś mi wolną wolę i szkoliłeś moje sumienie. (1 Piotra 4:15) „Niech jednak nikt z was nie cierpi jako wtrącający się w cudze sprawy”.

     Pisałam braciom w Biurze Oddziału w Nadarzynie, że czułam się krzywdzona nie tylko przez męża alkoholika, jego rodzinę, ale przede wszystkim przez braci starszych, którzy swoimi osobistymi decyzjami odebrali mi resztki poczucia własnej godności. Teraz zamiast się do tego przyznać, przeprosić i naprawić błędy, kierują się niezdrową lojalnością względem Adama …….., który, by zaspokoić swoje chore ambicje zajmowania pierwszego miejsca wśród braci, jest gotów powstrzymać innych przed mówieniem prawdy i zrobić wszystko, by ponownie wyrzucić mnie ze zboru i nie dać mi możliwości zaznawania radości z uczestniczenia na zebraniach i wzajemnego pobudzania się do miłości i dobrych uczynków. ( 3 Piotra 9,10; Hebr. 10:24,25)

     Ty Jehowo słyszysz jego kłamstwa, jego obelgi, jego panoszenie się nad Twoimi owcami, gdyż chce, by to jemu oddawano cześć zamiast Tobie. Ty jednak wiesz, że chcę być lojalna wobec Ciebie Jehowo i Twoich zasad i chcę służyć wyłącznie Tobie, bo Ty na to zasługujesz, by czcić Ciebie Jehowo całym sercem, z całej duszy i z całego serca. Ty wiesz, że kiedy głośno i zdecydowanie wyraziłam na zebraniu takie pragnienie, pozbawiono mnie przywileju wyrażania swoich pragnień i celów.

     W moim odczuciu i przekonaniu, ci ‚bracia’, którzy odebrali mi prawo głosu, chcą być bardziej posłuszni Adamowi ………. niż Tobie Jehowo. Ja natomiast chcę być mądra i chcę rozweselać Twoje serce Jehowo, bym mogła naśladować posłuszeństwo Twojego Syna Jezusa, a nie przeciwnika, który wciąż Tobie urąga Szatanowi. (Przyp.27:11) Zdaję sobie sprawę z tego, że będzie on toczył wojnę, z tymi którzy przestrzegają Twoich przykazań i zajmują się świadczeniem o Tobie i Jezusie.(Obj. 12: 12,17).

     To jest dla mnie bardzo bolesne i przykre, że czuję się od tak długiego czasu prześladowana przez sług, którzy powołują się na Ciebie, jednak nie rozwiązują problemów zgodnie z Twoimi radami i zaleceniami Ciała Kierowniczego. Dziwię się Jehowo, że nawet bracia z Biura Głównego nie reagują na moje wołanie o pomoc, dlatego zgodnie z moimi modlitwami do Ciebie musiałam złamać Twój nakaz i udać się po pomoc do władz zwierzchnich, by zamiast targnięcia się na swoje życie, wieść spokojne życie z nadzieją, że Ty Jehowo posłużysz się swoim mścicielem dla wywarcia srogiego gniewu na dopuszczających się zła i nie pozwalających mi na korzystanie z wolnej woli i mojego sumienia oraz mówienia prawdy. (Rzym.13:1,3,-5; 1 Tym. 2:1-4; Fil.1:7; Powt.Pr. 19: 15-21).

     Ty Jehowo wiesz, że bracia z Biura Oddziału w Nadarzynie wiedzą, czego dopuszczają się bracia w Głogowie pod kierownictwem Adama ………, a jednak świadomie to tolerują pod przewodnictwem Przewodniczącego Pawła ………. oraz reszty braci, którzy biernie się temu przyglądają się, a swoimi dekretami gotują niedolę wielu pokrzywdzonym, którzy wciąż do Ciebie wołają o pomoc, a niektórzy zrezygnowali nawet z biegu po życie sądząc, że Ty Jehowo nie wysłuchujesz naszych błagalnych modlitw o pomoc. (Ps. 94:20-23; Łuk. 11:9-13).

     A teraz Jehowo Boże, wybaw nas, z ręki Twoich rzekomych sług, gdyż wciąż pukamy do niewłaściwych serc, stale szukamy, a zamiast pomocy spotykają nas drwiny, szyderstwa i potępienie oraz liczne upokorzenia za to, że chcemy współczucia, sprawiedliwego traktowania oraz opatrzenia naszych zbolałych ran, a zamiast ryby, o którą prosimy otrzymujemy skorpiona lub węża, co powoduje, że czujemy się zdruzgotani. Ja błąkałam się po ‚wzgórzach’ i po ‚górach’ w nadziei na uzyskanie pomocy i czuję się przepędzana z Twojego Jehowo ‚pastwiska’ z powodu surowego traktowania przez pasterzy, którzy zamiast pasienia owiec, traktują nas po tyrańsku, pasą samych siebie i oczekują ślepego podporządkowania, na które nie mam zgody. (Ez. 34:2-8)

     Ty Jehowo dałeś mi obietnicę, że zaopiekujesz się zranionymi owcami, by nie być żerem i pokarmem dla dzikiego zwierza polnego, gdy nie ma pasterza oraz, że wystąpisz przeciwko pasterzom, którzy popychali bokiem i ramieniem, a swoimi rogami odsuwali wszystkie chore, aż je rozproszyli na zewnątrz. Obiecałeś, że sprawisz, że znikną bestie wyrządzające szkodę i będziemy mieszkać bezpiecznie oraz nie będę znosić zniewag, z tego powodu, że ufam Tobie. Obgadują mnie, że jestem chora, że będąc tak bezlitośnie traktowana przez ‚pasterzy’, wierzę, że to jest prawdziwa religia. Spraw Jehowo, by Twoje obietnice zawarte w Twych Słowach, ujrzały światło dzienne, i by dowiedzieli się co spotyka osoby, które swoimi czynami bezczeszczą Twoje imię, a wszyscy będą musieli poznać, że TY JESTEŚ PRAWDZIWYM BOGIEM I MASZ IMIĘ – JEHOWA i nie pozwolisz nadal zniesławiać Twego imienia. (Ez.36:3,4,15,18-23)

     Ty Jehowo Boże wiesz, że chcę być bardziej posłuszna Tobie niż ludziom, dlatego, że dałeś mi mądrość, siłę i odwagę, by być bardziej posłuszna Tobie jako WŁADCY niż ludziom. (Dz. Ap. 5:29; Jakuba 1:2-5; 4:8).

     Nie będę okazywać ślepego posłuszeństwa ludziom, którzy lekceważą Twoje rady, jak rozwiązywać problemy, a chcą mnie siłą zmusić do zmiany moich przekonań, bez przedstawienia mi argumentów z Twojego Słowa. Robią te same błędy po raz drugi. Zamiast udzielić mi pomocy, o którą proszę, udzielają mi rad, które mnie rujnują i szkodzą, a przede wszystkim stawiają Ciebie Jehowo w złym świetle, jako Boga, który toleruje zło, niesprawiedliwość i cierpienie (1 Tes.4: 6,8 ) ” Aby nikt nie posuwał się do szkodzenia i NIE WKRACZAŁ W PRAWA SWEGO BRATA, bo przecież Jehowa wymierza karę za to wszystko. Kto okazuje lekceważenie, ten lekceważy nie człowieka, lecz Boga, który udziela swego ducha świętego”.}

     Ponieważ Przewodniczący Związku nie reaguje na moje prośby o rozwiązanie mojego problemu zgodnie z radami Ciała Kierowniczego oraz zgodnie z zasadami organizacji zawiadamiam, że dalsze lekceważenie moich skarg i brak reakcji na mój kolejny list będzie dla mnie oznaczało Wasze przyzwolenie na to, że oba te moje listy i kolejne do Braci z dniem 20 lipca 2013r. w całości ukażą się w Internecie, a jak sprawą zainteresują się media, to chętnie opowiem w jaki sposób w praktyce Bracia z Zarządu Związku Organów Statutowych okazują miłość, współczucie, szacunek i zainteresowanie swoim współwyznawcom. Zrobię to zgodnie ze wskazówkami z Przebudźcie się! z lipca 2013r. iż –” PROTEST MOŻE MIEĆ POTĘŻNĄ SIŁĘ ODDZIAŁYWANIA”. Jest to mój krzyk rozpaczy, iż nikt z Was nie reaguje na to, jak „pasterze” dopuszczają gwałcenia moich praw. ( Powt. Pr.22:24, 27) „Ukamienujecie ich, dziewczyna dlatego, że nie krzyczała w mieście jak mężczyzna ją upokarzał. Nie było nikogo, kto by ją uratował. Tak usuniesz spośród siebie zło”. (Liczb 22:27-31) ” Dalej bił oślicę swą laską. W końcu Jehowa otworzył usta oślicy, tak iż powiedziała do Balaama: Co ci zrobiłam, że zbiłeś mnie te trzy razy?.. Czyż nie jestem twoją oślicą, na której jeździłeś przez całe życie, aż po dziś dzień? Czy kiedykolwiek ci tak czyniłam?”

(Strażnica z 15.08.01.) „O STATUCIE RELIGII‚ NIE DECYDUJĄ WIERZENIA LECZ POSTĘPOWANIE’ ,,.

                                                                                                          Danuta Kubik Załącznik: 1. List do braci starszych w Żmigrodzie z dnia 27.05.2013r., na który nie był żadnej reakcji.

Obecnie jestem ponownie w Żmigrodzie. Nadal panuje zmora milczenia. Żadna z osób, do których był skierowany mój list nie zgodziła się na rozmowę ze mną przy świadkach, by wyjaśnić sytuację. Jedna propozycja, która padła to, bym pozostała na zebraniu. Ja nie zamierzam siedzieć biernie i przysłuchiwać się osobom, które lekceważą zasady Boże oraz traktują mnie bez szacunku.

Ciąg dalszy ujawnię. Dołożono 24 grudnia 2014r.

Głogów 09.2013r.

Protest może mieć ogromną siłę oddziaływania.     

  Jestem wdzięczna organizatorom, którzy spowodowali, iż powstało STOWARZYSZENIE „WYZWOLENI”, gdzie mogę liczyć na pomoc i wsparcie w swoim problemie, gdyż nie znalazłam zrozumienia i pomocy u osób, do których dotychczas się zwracałam.

        Cytowane przeze mnie wypowiedzi to cytaty z czasopism, które czytałam i ceniłam, a czułam się zdezorientowana, gdyż co innego czytałam w tych czasopismach, a co innego spotykało mnie w moim życiu. Zbyt długo czekałam na pomoc i rozwiązanie problemu u osób, które darzyłam bezgranicznym zaufaniem, jakim byli dla mnie bracia starsi z organizacji Świadków Jehowy. Część z nich jednak zamiast zrozumienia i pomocy, nadużywali swej władzy, powodując moje cierpienie, rozpacz, niepokój, rozczarowanie i wątpliwości.

         „Kiedy ludzie są pewni, że lokalne władze i gospodarcze działają w ich interesie, nie widzą potrzeby protestowania- starają się rozwiązywać problemy bez naruszania istniejącego porządku.

    Jeżeli system jest skorumpowany i niesprawiedliwy oraz działa na korzyść wybranych jednostek, stwarza to podatny grunt dla niepokojów społecznych. Część ludzi ma władzę, a inni muszą cierpieć pod ich rządami. Często się zdarza, że gnębiciele za własne zachowania, winę zrzucają na swe ofiary”.

         Obracałam się wśród osób, które wykorzystywały moje słabe strony, wywierały na mnie presję i manipulowały moją osobą, grali na moich uczuciach i wpływali na moje decyzje i postanowienia gdyż miałam niskie poczucie własnej wartości,. Doprowadziły nawet do tego, że brak zgody na dalszą manipulację i niesprawiedliwość przepłaciłam całkowitą izolacją społeczną, ostracyzmem i odrzuceniem oraz upokorzeniami ze strony otoczenia najbliższych mi osób. Poczułam się podwójnie ukarana za szukanie pomocy i ujawnianie czynów, które rujnowały moje życie.

      Ponieważ nie byłam pewna swoich odczuć, zaczęłam korzystać z pomocy specjalistów, by zrozumieć, czy nie wyolbrzymiam problemów. Często obracałam się wśród osób, których spotkał podobny los. Zrozumiałam, że dawałam przyzwolenie  na przemoc fizyczną i psychiczną. Uczyłam się szanować swoją godność, przeobrażałam swój umysł oraz stopniowo dokonywałam zmian w swoim życiu. Szukałam pomocy u lekarzy, policji, w prokuraturze i przyjaciół, którzy powinni udzielać wsparcia i pomocy, a ludzie ci podzielali fałszywe poglądy i zamiast pomocy zadawali kolejne rany niemal równie bolesne, jak zadawali sprawcy przemocy. Nie dawano wiary moim słowom, co powodowało, iż nie mogłam odzyskać wiary w siebie i nie mogłam wrócić do równowagi psychicznej, gdyż lekceważono moje udręki wewnętrzne. Zabraniano mi wyrażać swoje odczucia, opowiadania innym co przeżywam oraz szukania rozwiązania problemu. (Mat.12:34)„Bo z obfitości serca mówią usta”.

        „Również i my niekiedy MUSIMY WYTRWALE PONAWIAĆ SKARGI w pewnych sprawach, DOPÓKI WYRZĄDZONE KRZYWDY nie zostaną NAPRAWIONE”. Obecnie w większości krajów istnieją sądy oraz inne odpowiednie instytucje, do których można się odwołać w nadziei na uzyskanie pomocy”.

         Czytałam przecież że: ” Nadzorcy nie powinni dopuścić, by reguły obowiązujące w zborze miały większe znaczenie niż doskonałe zasady Jehowy Boga i by postanowienia takie nie unieważniły Słowo Boże”. (Mat. 15:6; 23:23) ” Przez waszą tradycję unieważniliście Słowo Boże. Zlekceważyliście to, co ważniejsze w prawie, mianowicie sprawiedliwość i miłosierdzie i wierność. Te rzeczy należało czynić, tamtych jednak nie lekceważyć”. A jednak takie rzeczy miały miejsce wśród nadzorców.

         Byłam zdeterminowana, gdyż nienawidzę stwarzania pozorów, iż jest mi obojętne jak jestem traktowana, dlatego zdecydowałam się, by ukarano osoby, które spowodowały moje wieloletnie cierpienie oraz dopuszczały się niesprawiedliwości, łamania moich podstawowych praw do doceniania, miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa oraz postępowania zgodnie ze swoim sumieniem i wewnętrznym przekonaniem.  W czasopismach, które nadal cenię, czytałam- „NIE REAGUJESZ – AKCEPTUJESZ”. „Kobieta, która ubiega się o ochronę prawną, ma za sobą długi i bolesny okres znoszenia udręk moralnych”.

         Nie akceptowałam rzeczywistości, która była  dla mnie i innych, którzy mnie się zwierzali, że również są traktowani bezlitośnie i niesprawiedliwie. Osoby, które miały rozwiązywać problemy podchodzili do problemów stronniczo i zamiast zweryfikowania faktów, usprawiedliwiali sprawców, oczekiwali biernego czekania w milczeniu i nie wracania do problemów, które wciąż bolały i powodowały poczucie krzywdy, upokorzenia, lekceważenia, pogardy oraz odtrącenia. (Przysłów 25:9) „Broń swojej sprawy, którą masz ze swym bliźnim”.

         Byłam zdeterminowana i bezradna, dlatego postanowiłam, by ci, którzy nie chcą wyciągnąć wniosków ze swoich błędów, ponieśli konsekwencje swoich czynów, gdyż  obecnie należę do osób, które bronią swoich przekonań oraz swoich praw. Nie chcę, by inni narzucali mi swoje poglądy i przekonania. Chcę, by wzięli pod uwagę moje doświadczenia oraz własne i pomogli mi w ukaraniu osób, które jawnie łamią prawa i zasady, których zobowiązali się przestrzegać. Nie chcę, by mówiono mi, jak mam rozwiązywać swoje problemy, lecz by pozwolono mi korzystać z własnej zdolności rozumienia, wyciągania wniosków oraz doceniono odwagę , na którą się zdobyłam, by Polskie Państwo zadbało o przestrzeganie podstawowego prawa człowieka, jakim jest ludzka godność. By uznano, iż ” Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii, prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji innych. Każdy człowiek ma prawo do wolności słowa, myśli i sumienia. Zabronione jest prześladowanie człowieka z powodu jego poglądów, przekonań lub wyznania – Wyrażania i propagowania swoich poglądów – ustnie, pisemnie bądź w jakikolwiek inny sposób. Zapewnia to Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka”.

      „Prawa człowieka są łamane przez ludzi, którzy z racji swego stanowiska są zobowiązani je chronić. Dla nich te prawa istnieją tylko na papierze”.

     Mnie odebrano prawa do zabierania głosu na wspólnych zebraniach, gdzie wyraziłam swój pogląd w osobistej sprawie.

         Moim zdaniem „Społeczeństwo potrzebuje kodeksu etycznego, według którego dobre postępowanie powinno być nagradzane, a złe karane”. Nie ja powinnam wstydzić się za czyny, których dopuszczają się ci, którzy są zobowiązani je przestrzegać. Oburza mnie to, że ktoś ośmiela się mi grozić lub narzucać mi swoją wolę. Niedopuszczalne jest stosowanie jakiejkolwiek formy przemocy wobec osób, które mają prawo do obrony swoich praw. Możemy i powinniśmy zwracać się o ochronę przed nieprzyjaciółmi. (Przysłów 5:9)” Żebyś nie oddał drugiemu swej godności ani swych lat temu, co okrutne”.

        Ja nie chcę, by dalszy ucisk przywiódł mnie do szaleńczego postępowania.(Kazn.7:7)

         „Osoby dopuszczające się takiego  haniebnego łamania podstawowych praw człowieka powinny być karane z największą surowością. Dołóżmy wszelkich starań, by powstrzymać przemoc”.

           „Kluczem do respektowania godności innych jest szczere pragnienie udzielenia im pomocy i darzenia ich szacunkiem, a nie krzywdzenia ich i upokarzania”.

         Czujesz się traktowany w podobny sposób?  Możesz zwrócić się po pomoc do Stowarzyszenia „Wyzwoleni”. Ja jestem zadowolona z dotychczasowej współpracy i darzenia mnie szacunkiem i powagą.

                                                                                                       Danuta Kubik

Dołożono 24 grudnia 2014r.

         Te piękne cytaty pochodzą z czasopism Strażnicy oraz Przebudźcie się!, które w moim przypadku pozostały tylko na papierze. 

      Oto fragment mojego listu do Braci z Biura Głównego w Nadarzynie z czerwca 2011roku zanim sprawa trafiła do prokuratury w marcu 2012r.

      – Dotyczy osób odpowiedzialnych za nie rozwiązanie mojego problemu od 1994r. podających się za przedstawicieli Boga Jehowy i Jego organizacji.  

          „Teraz już wiem, co jest przyczyną, że nie otrzymałam od Was Bracia odpowiedzi na mój list z 27.12.2010r. i nadal nie ma żadnej reakcji na moje prośby o pomoc o zachowanie pokoju w organizacji Bożej…

     ..(Strażnica z 15.05.07r.str. 32) „PANIE DLACZEGO MILCZAŁEŚ”. Pytanie to zadał Benedykt XVI w 2006r. –‘ Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na takie wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła?(…) Powinniśmy wytrwale, pokornie, ale i natarczywie wołać do Boga: Przebudź się! Nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś’. Przemówienie Benedykta XVI spotkało się z żywym oddźwiękiem. Niektórzy doszli do wniosku, że papież celowo przemilczał pewne kwestie , takie jak antysemityzm, związany z potwornościami Auschwitz. Według innych jego słowa pomniejszyły znaczenie prośby Jana Pawła II o wybaczenie grzechów Kościoła. Katolicki dziennikarz Filippo Gentiloni zauważył:’ Jest jednak logiczne, że wielu komentatorów usłyszy trudne pytanie, gdzie był Bóg – na które nie ma odpowiedzi – wolało zadać łatwiejsze: Gdzie był Piust XII? Chcieli wiedzieć, dlaczego papież Piust XII milczał podczas holocaustu. Ja chciałam wiedzieć  DLACZEGO MILCZELIŚCIE, kiedy zwróciłam się do Was o pomoc w przywróceniu pokoju  w zborze w 1994r? Nie uzyskałam od Was odpowiedzi przez 17 lat. Ten artykuł pozwolił mi znaleźć odpowiedź. Holocaust oraz inne akty ludobójstwa znane historii dowodzą, że ‘człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie’(Kaznodziei 8:9). ALE NASZ STWÓRCA NIE PATRZY W MILCZENIU na te wielkie tragedie. Za pośrednictwem BIBLII wyjaśnia, dlaczego toleruje niegodziwość. Zapewnia, że o nas nie zapomniał. W rzeczywistości okres, w którym Bóg pozwala człowiekowi na samodzielne rządy dobiega końca( Jeremiasza 10:23). Czy chcieliby  Państwo dowiedzieć się czegoś więcej na temat Bożego zamierzenia względem ludzi? Świadkowie Jehowy chętnie pomogą Państwu  znaleźć odpowiedzi na pytania, które tak nurtowały Benedykta XVI”.

    Jeżeliby chcieliby Państwo otrzymać więcej informacji na ten temat lub nieodpłatnie korzystać ze studium Pisma Świętego, prosimy NAPISAĆ pod adresem: Świadkowie Jehowy, ul. Warszawska 14, 05-830 Nadarzyn lub pod odpowiednim z adresów podanych na stronie 2.  

     Pewnie moje pytania i wątpliwości trafiały pod nieodpowiedni adres, bo dotychczas pisałam pod podane adresy i nie znalazłam odpowiedzi na swoje pytania. Ale ja też nauczyłam się od Boga, czekać cierpliwie. Podobnie jak On, nie patrzę w milczeniu na te wielkie tragedie, które dzieją się w organizacji Bożej, z której wyklucza się często osoby, które są dręczone przez ‘drapieżne’ wilki, które się wkradły do zborów. Za pośrednictwem Biblii wyjaśniam, DLACZEGO Jehowa Bóg jeszcze toleruje tę wielką niegodziwość i kto się jej dopuszcza, a  jak zajdzie taka potrzeba, to Państwo pomoże znaleźć odpowiedzi, które nas nurtują od lat. Str. 31 cytuję: – (Strażnica z 15 maja 2007r. str. 31) „ZWYCIĘSTWO W EUROPEJSKIM TRYBUNALE PRAW CZŁOWIEKA”. „Dnia 11 stycznia 2007r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu jednomyślnie wydał korzystny wyrok w sprawie Świadków Jehowy, którzy pozwali Federację Rosyjską. Sąd stanął w obronie prawa Świadków Jehowy do wolności wyznania oraz rzetelnego procesu…’Trybunał uznaje, że sądy krajowe nie zapewniły(…)stronom sprawiedliwego i bezstronnego procesu. Oznacza to złamanie Artykułu 6 Konwencji [ dotyczącego prawa do rzetelnego procesu]'”.

Dlaczego bracia 6 lat robili ekshumację? Dlaczego nie zostawili tego Jehowie zgodnie Waszymi zaleceniami? Gdzie miałam się udać, jeżeli to Wy postawieni przez Jehowę do dbania o sprawiedliwość i prawość od lat łamiecie prawo Jehowy i nie zapewniliście mi bezstronnego BADANIA moich skarg, a bracia z Oddziału Głównego z Brooklynu po raz kolejny odsyłają do Was moje skargi, do osób, które są oprawcami w mojej sprawie – to ja mam uznać to za bezstronne i obiektywne podejście do sprawy? Czy sądy świeckie mają doskonalsze prawo, od tego co  Wy Bracia od lat stosujecie w organizacji Bożej? To co robicie nie ma nic wspólnego z zasadami Jehowy. Wprowadziliście swoje praktyki, bo zachowujecie się jak powiedział Jezus w Ewangelii Mat.15:7-9. Wprowadziliście do organizacji Bożej swoje tradycje, prawa i nauki, które nie mają pokrycia z tym, co pisze niewolnik wierny i roztropny.

Gdybyście trzymali się rad niewolnika, to od początku zajęlibyście się zbadaniem sprawy zgodnie z radami Jehowy, kiedy napisałam Wam w liście z dnia 26.02.94r., że jestem u kresu wytrzymałości po tym co robili bracia starsi z Głogowa, co zmusiło mnie do szukania pomocy fachowej w instytucjach świeckich, bo obawiałam się, że dostanę pomieszania zmysłów.-” Czuję się nie rozumiana przez braci nie mających rozeznania w problemach uzależnień od alkoholu, dlatego proszę o wnikliwe rozpatrzenie mojej sprawy o moim naznaczeniu. Zależy mi na tym, aby sprawa miała swój finał. Gdyż wpływa to niekorzystnie na dobre imię organizacji”.

Zbagatelizowaliście moją błagalną prośbę. Odpowiedź od Was otrzymałam dopiero pod koniec października 1994r. To kuriozalne: Zamiast osobiście zbadać moje zarzuty, zwróciliście się po opinię do tych samych braci, którzy mnie krzywdzili swoimi osobistymi radami, które nie miały nić wspólnego z radami ‘niewolnika’. Zamiast zbadać fakty i dowody moich skarg, sami daliście mi swoje osobiste rady i zalecenia, które świadczyły o braku Waszych kompetencji do udzielania pomocy. Nie uszanowaliście mojego prawa do podjęcia decyzji zgodnej z moim sumieniem, moją wiedzą biblijną i doświadczeniem. Nie okazaliście posłuszeństwa Jehowie Bogu, którego rzekomo reprezentowaliście. (1 Piotra 5:3). Panoszyliście się nade mną.

Gdybyście od początku szanowali prawa i zasady Jehowy i udzielali pomocy zgodnie z radami Jehowy, nie musiałabym robić ekshumacji.

Teraz próbujecie pociągnąć mnie do odpowiedzialności za swoją nieudolność w podejmowaniu własnych decyzji. Po raz kolejny grozicie mi ukaraniem za brak swoich kompetencji?

To kiedyś tak się Was bałam, że ogarniał mnie paraliżujący strach przed Wami, że odbierało mi zdrowe i logiczne myślenie, a Wy nadal nie chcecie mnie wypuścić ze swojej ‘niewoli umysłu’.

Długo dochodziłam do wniosku, że od początku nie leżało Wam na sercu dobre imię organizacji Jehowy, a tym bardziej moje dobro, bo jesteście butni i pyszni jak faraon za czasów Mojżesza. W Waszych oczach nie byłam godna, by mi poświęcać swój czas, bo to Wy czujecie się bogami w organizacji Jehowy i przymuszacie nas do spełniania Waszych oczekiwań i oddawania Wam czci należnej Bogu Jehowie. (Marka 10:42-45) Chcecie dzierżyć władzę nad nami nie licząc się z prawem Jehowy”.

        Brat starszy w Żmigrodzie, którego prosiłam, by był świadkiem rozmowy, w której chciałam wyjaśnić kwestie dotyczące braku reakcji na mój list z maja 2013 roku oraz niezgodnych z prawdą wyjaśnień przed sądem powiedział, że muszę mieć trzech świadków występując przeciwko starszemu. Gdzie  zatem mają udać się krzywdzeni Świadkowie Jehowy, gdy łamane są zasady Boże, odmawia się im sprawiedliwego, bezstronnego i rzetelnego procesu, gdy oszczerstwa lub niesprawiedliwości dopuszczają się bracia starsi, a jakiekolwiek skargi od razu uważane są za brak subordynacji?

Dołożono 03.02.2015r.

Oto list, który wysłałam do Grona Braci Starszych w Żmigrodzie w maju 2013r. i do dziś nie było żadnej reakcji. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać na ten temat. Moje zarzuty ich zdaniem były bezpodstawne. Żaden z pozostałych nie chciał być świadkiem rozmowy z tymi, przeciwko, którym miałam zarzuty. Jeden starszy powiedział w grudniu ub. roku, że jak zgłosiłam to braciom starszym, to może to być mój ostatni krok. Jednak ja przekazałam swój list z grudnia 2014r. dla Nadzorcy Obwodu prosząc o jakąkolwiek odpowiedź. Do dnia nie ma reakcji. Jeżeli myślą, że ja lubię pisać listy, na które nie ma odzewu, to są w błędzie. Oto on:

  Danuta Kubik                                                                       Żmigród 27.05.2013r.   ul..                                                                                                                         67-200 Głogów                                                                                                     tel. ……….             Do Braci Starszych w Żmigrodzie w składzie:   D. K.                                                                                                                       W.S.                                                                                                                           R. B.            Zawiadomienie.

          Zawiadamiam Was Bracia, iż w dniu 26.05.13r.poczułam się przez Was dotkliwie zraniona, zlekceważona i upokorzona przez to, iż nie udzielono mi możliwości zabierania głosu na zebraniu. Zostałam potraktowana przez Was Bracia bez szacunku oraz obarczona nieuzasadnionym poczuciem winy.

            Bardzo zabolało mnie to, iż zajmujecie się plotkami na mój temat po za moimi plecami. Nie dałam wam na to zgody, byście na mój temat rozmawiali z osobą wykluczoną ze zboru T……….. oraz z bratem, przeciwko któremu zmuszona byłam złożyć zawiadomienie w prokuraturze o szerzenie plotek, oszczerstw i kłamstw na mój temat oraz pozbawiania mnie należnych  praw.

            Jako Starsi powinniście trzymać się zasady zanotowanej w ewangelii Mateusza 18:15. Zamiast rozmawiać ze mną, by wyjaśnić sprawę, okazać zrozumienie i współczucie, iż czuję się prześladowana przez ‚pasterzy’ w zborze i izolowanie mnie od współwyznawców, z którymi chcę wspólnie wielbić Boga Jehowę, również przez zabieranie głosu na zebraniach. Wy Bracia dowiadujecie się od osób trzecich coś, co dotyczy mnie i pozbawiacie mnie radości z okazywania posłuszeństwa Bogu, by pobudzać się do miłości i szlachetnych uczynków oraz otaczać się braćmi, którzy powinni być źródłem zachęt i poczucia bezpieczeństwa (Hebr. 10:24,25).

             Wiedzcie więc, że nigdy w moim zborze nie przeprowadzono ze mną oficjalnej rozmowy i do tej pory nie otrzymałam informacji o tym, jakie ograniczenia nałożono na mnie i z jakiego powodu.

            Bracie D…….., to zatrważające, że ledwo zostałeś Starszym, a już stosujesz metody zastraszania. Grozisz mi, iż za kontakt z wykluczoną ja sama mogę zostać wykluczona ze zboru. Jeżeli tak ma wyglądać pomoc i wsparcie Starszego, to bardzo współczuję tym osobom, którym udzielasz pomocy oraz wizyt pasterskich. Zamiast najpierw mnie wysłuchać i rozmawiać ze mną, by poznać fakty i wyjaśnić sprawę, stosujesz karę, nie udzielając mi głosu na czwartkowym punkcie, który prowadziłeś. Dla mnie jest to metoda wymuszania, manipulowania innymi i panoszenia się nad owcami Jehowy oraz doprowadzania do tego, bym dostosowała się do Twoich oczekiwań. Przed rozmową ze mną okazywałeś brak zaufania do mnie, do czego nie miałeś podstaw. Próbowałeś obarczyć mnie nieuzasadnionym poczuciem winy, za decyzje T………., że przeze mnie się zgorszyła i nie będzie chodzić na zebrania, co nie jest  prawdą. Zamiast przeprowadzić z T……… szczerą i otwartą rozmowę, dlaczego od tylu lat nie chce wrócić do zboru, chcesz obarczyć mnie odpowiedzialnością za własne błędy i błędy innych, na co się nie godzę. W ten sposób podkopujesz szacunek do mojej osoby i  umniejszasz moje poczucie wartości.

            Bracie W………., dziwi mnie to, że nie chciałeś podać swojego nazwiska. Jesteś starszym zboru i wiadomość o Twojej  nominacji została ogłoszona publicznie. Dlatego zastanawiam się dlaczego próbujesz utajnić swoje nazwisko. Pomimo, że mnie przeprosiłeś, to nie czuję się usatysfakcjonowana Twoim zdawkowym słowem przepraszam. Nie wyjaśniłeś ze mną całej sytuacji i nie wiem nawet, czy sytuacja, która miała miejsce nie powtórzy się ponownie.

            Bracie R………, a Ty zamiast rozwiązania problemu, do którego wspólnie doprowadziliście jako Starsi zboru, oczekujesz ode mnie, bym tłumiła swoje emocje i nie rozmawiała o swoich problemach z lekarzem czy świeckimi osobami. Nawet nie poświęciłeś czasu na wyjaśnienie bolesnej dla mnie sytuacji, gdzie wyszłam z zebrania zgorszona, roztrzęsiona, oburzona, rozdrażniona i rozgoryczona z poczuciem krzywdy, bólu i lekceważenia mojej osoby oraz z poczuciem, iż nie zależy Wam na mojej obecności na  zebraniach.

            Oczekuję, że do 15 czerwca b.r. wyjaśnicie ze mną całą zaistniała sytuację podczas w/w niedzielnego zebrania przeprosicie mnie. W  przeciwnym przypadku napiszę skargę do braci z Biura Oddziału w Nadarzynie oraz list ten dołączę do akt w sprawie z dniem 17 czerwca.

            Wobec tego że stosujecie podobne metody zastraszania, łamania zasad oraz nie trzymania się rad Ciała Kierowniczego, jak bracia w Głogowie będę zmuszona te fakty przedłożyć w Prokuraturze.

            Jestem oburzona, że w tej chwili zamiast kontynuować leczenie, korzystać z przysługujących mi możliwości zalecanych ćwiczeń, ja jestem zmuszona pisać list do Was Bracia oraz biegać na pocztę, a o problemach muszę rozmawiać z innymi.

                                                                                        Z poważaniem

                                                                                                   Danuta Kubik.

Ciąg dalszy wkrótce.nastąpi

Dołożono 05.02.2015r.

  Danuta Kubik                                                                        Żmigród 26.12. 2014r.   ul.                                                                                                                           67-200 Głogów                                                                                                           tel…………        Do Brata Starszego w Żmigrodzie         D.K.            Zawiadomienie.

          Zawiadamiam Ciebie Bracie D…….., iż czuję się zgorszona Twoją postawą. Nie ustosunkowując się do mojego listu dnia z 27.05.13r. dałeś mi do zrozumienia, iż można mną gardzić i lekceważyć. Kiedy próbowałam rozmawiać z Tobą podczas przerwy na zgromadzeniu okręgowym we Wrocławiu, powiedziałeś, że moje zarzuty wobec Ciebie są bezpodstawne. W ten sposób dajesz mi do zrozumienia, że to ze mną jest coś nie tak, i że nie mam uzasadnionych powodów, by czuć się zlekceważoną, upokorzoną i dotkniętą, kiedy łamane są zasady Boże i moje prawa.

            Zastanawiające jest, dlaczego jako Brat Starszy nie zastosowałeś się do rad biblijnych, by po prostu porozmawiać ze mną i wyjaśnić konfliktową sytuację zgodnie z radami zamieszczonymi w Biblii i na łamach naszych publikacji. Mając mój nr telefonu przez tak długi okres czasu nie wziąłeś sobie do serca rad Jezusa. (Strażnica z 1 listopada 2002r. str. od 3-7. Cytuję:-”  Kiedy dowiadujemy się, że ktoś poczuł się urażony tym, co zrobiliśmy lub powiedzieliśmy, dochodzimy czasem do wniosku, że osoba ta zachowuje się nierozsądnie albo jest  przewrażliwiona. Jednakże  Jezus Chrystus udzielił  swoim  uczniom  następującej  rady:’ Gdybyś więc przyniósł swój dar do ołtarza, a tam sobie przypomniał, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swój dar tam przed ołtarzem i odejdź; najpierw zawrzyj pokój ze swoim bratem, a potem wróciwszy złóż swój dar’ (Mateusza 5:23,24) Na przykład brat może uważać, że zgrzeszyłeś przeciwko niemu. Jezus mówi, żebyś w takiej sytuacji sam poszedł i ‚zawarł pokój ze swym bratem’ – bez względu na to, czy czujesz się winny, czy też nie...(1 Koryntian 6:7) Chociaż Paweł powiedział to, aby odwieść współchrześcijan od roztrząsania swoich osobistych nieporozumień w świeckich sądach, zasada jest jasna: pokój między braćmi jest ważniejszy niż udowodnienie swojej racji. Gdy pamiętamy o tej zasadzie, łatwiej nam będzie przeprosić kogoś za zło, które WEDŁUG NIEGO mu wyrządziliśmy…w parze z przeprosinami muszą iść uczynki. Jeśli jesteśmy szczerzy, nasze przeprosiny będą obejmować przyznanie się do winy, prośbę o wybaczenie i próbę naprawienia szkody„.

            Bracie D…………,  nie zareagowałeś zgodnie z zasadami. Dałeś mi do zrozumienia, że nie zależy Tobie na pokojowym rozwiązaniu problemu i nie chcesz, bym mogła  wraz z innymi uczestniczyć we wspólnym wielbieniu Boga. Tam, gdzie powinnam czuć się bezpiecznie i zaznawać spokoju, zostałam potraktowana w sposób bezduszny i stronniczy. Odmówiłeś mi rozmowy przy świadkach zgodnie z radami z ewangelii Mateusza 18:16. Najpierw oskarżasz mnie bezpodstawnie, grozisz i próbujesz manipulować moją osobą, a później zapraszasz mnie na rozmowę przy herbacie przy Twojej żonie, jakby nic się nie stało. Ja nie mam ochoty siedzieć z kimś, kto lekceważy moje odczucia. Dlatego zastosowałam się do  rady Jezusa.  (Marka 6:11)” A w którymkolwiek miejscu was nie przyjmą ani was nie wysłuchają, wychodząc  stamtąd, strząśnijcie pył spod waszych stóp na świadectwo dla nich”.

             Z tego powodu postanowiłam zawiadomić Ciebie, że skoro reszta Braci Starszych ze Zboru Żmigród nie jest zainteresowana sprawą, dalsze nie ustosunkowanie się do moich zarzutów do 10 stycznia 2015 roku, będzie znaczyło Twoje przyzwolenie na upublicznienie sprawy.

                                                                                                 Danuta Kubik.

            Bracie D………… Bardzo mi przykro, że nie chciałeś przeczytać tego, co napisałam do Ciebie. Proponowałeś mi herbatę, a traktujesz mnie bez szacunku. Nawet nie chciałeś rozmawiać, czym mnie zraniłeś, tylko grzecznościowo mnie przepraszałeś, bez wyjaśnienia sytuacji, która zaistniała. To bardzo przykre, że nigdy ze mną nie rozmawiałeś, a zupełnie nie interesowały Ciebie fakty odnośnie mojej osoby. Odebraliście mi prawo głosu, bo podejrzewałeś, że mogę coś gorszącego powiedzieć publicznie. Twierdzisz, że ze wszystkimi jestem skonfliktowana. Skąd masz takie wiadomości o mojej osobie, że twierdzisz, że musisz chronić zbór przed moją osobą? Tyle lat przyjeżdżam tutaj na leczenie i nigdy nikt mi nic nie zarzucał, a kiedy Ty zostałeś starszym od razu poczułam się zaatakowana przez Ciebie.

            Twierdzisz, że ja siałam ferment po zborze, bo mówiłam o tym jak zostałam źle potraktowana przez Was i o tym mówiłam w szpitalu. Przecież mówiłam Wam, że jeżeli Wy nie będziecie chcieli wyjaśnić ze mną tej sytuacji, to kiedy wrócę roztrzęsiona i odrzucona do szpitala, to nie będę tego dusić w sobie. To, jak się zachowaliście, to jest przemoc psychiczna i manipulacja moją osobą.

            Oskarżasz mnie, że nie kieruję się tym, co mówi Biblia, i że sumienie nie nakazuje mi dążyć do pokoju w zborze, a to Wy, jako Bracia Starsi nadużywacie swojej pozycji w zborze, by wkraczać w moje osobiste decyzje, które podjęłam z modlitwą do Jehowy, by Jemu okazywać lojalność i podporządkowanie.

Do drugiego brata starszego:

  Danuta Kubik                                                                      Żmigród 26.12.2014r.   ul.                                                                                                                               67-200 Głogów.                                                                                                           tel. ………….  Do Brata Starszego w Żmigrodzie 

 R.B.

           Zawiadomienie.

          Bracie R…………. Zeznając jako świadek w Sądzie Okręgowym w Legnicy w dniu 23 października 2014r. zeznałeś nieprawdę, iż nie powiadamiałeś mnie o przeprowadzonej rozmowie telefonicznej z Adamem……, który powiadomił Ciebie, iż w Głogowie jestem pozbawiona prawa głosu na zebraniach i dlatego również w Żmigrodzie pozbawiacie mnie prawa udzielania komentarzy na zebraniu. Zaprzeczyłeś, że jako Starsi Zboru taką decyzję podjęliście również w Żmigrodzie w dniu 26 maja 2013 roku. Zeznając nieprawdę podważyłeś moją prawdomówność, oczerniłeś moją osobę, i wyrobiłeś mi opinię osoby niewiarygodnej i niegodnej zaufania. Na dodatek stwierdziłeś, że czytając mój list, nie wiedziałeś o co mi chodzi. W ten sposób dajesz mi do zrozumienia, że to ze mną jest coś nie tak, że trudno mnie zrozumieć, i że nie mam uzasadnionych powodów, by czuć się zlekceważoną, upokorzoną i dotkniętą, gdy wyrządzasz mi taką krzywdę. Nie dość, że posłużyłeś się nieprawdą i zaprzeczyłeś faktom, które miały miejsce, to jeszcze 11 grudnia 2014r. dowiedziałam się, że  domagasz się pokrycia kosztów dojazdu do sądu. To oburzające!

            Zastanawiające jest to, dlaczego jako Brat Starszy nie zastosowałeś się do rad biblijnych, by po prostu porozmawiać ze mną, jak nie wiedziałeś o co chodzi, przecież napisałam Tobie swój nr telefonu. (Strażnica z 1 listopada 2002r. str. od 3-7). Cytuję:-”  Kiedy dowiadujemy się, że ktoś poczuł się urażony tym, co zrobiliśmy lub powiedzieliśmy, dochodzimy czasem do wniosku, że osoba ta zachowuje się nierozsądnie albo jest przewrażliwiona. Jednakże Jezus Chrystus udzielił swoim uczniom następującej rady: ‚ Gdybyś więc przyniósł swój dar do ołtarza, a tam sobie przypomniał, że twój brat ma coś przeciwko tobie, zostaw swój dar tam przed ołtarzem i odejdź; najpierw zawrzyj pokój ze swoim bratem, a potem wróciwszy złóż swój dar’ (Mateusza 5:23,24).Na przykład brat może uważać, że zgrzeszyłeś przeciwko niemu. Jezus mówi, żebyś w takiej sytuacji sam poszedł i ‚zawarł pokój ze swym bratem’ – bez względu na to, czy czujesz się winny, czy też nie...(1 Koryntian 6:7.) Chociaż Paweł powiedział to, aby odwieść współchrześcijan od roztrząsania swoich osobistych nieporozumień w świeckich sądach, zasada jest jasna: pokój między braćmi jest ważniejszy niż udowodnienie swojej racji. Gdy pamiętamy o tej zasadzie, łatwiej nam będzie przeprosić kogoś za zło, które WEDŁUG NIEGO mu wyrządziliśmy…w parze z przeprosinami muszą iść uczynki. Jeśli jesteśmy szczerzy, nasze przeprosiny będą obejmować przyznanie się do winy, prośbę o wybaczenie i próbę naprawienia szkody„.

            W liście z 27 maja 2013 roku powiadomiłam Was, że jeżeli nie spotkacie się ze mną, by wyjaśnić całą sprawę, list ten dołączę do akt w sprawie z dniem 17 czerwca. Tak też uczyniłam. Ty Bracie R………. wykazałeś zdziwienie, dlaczego zostałeś powołany na świadka. Teraz w dniu 14 grudnia 2014 roku w obecności Brata Starszego T…………… odmówiłeś wyjaśnień swojego zachowania. Próbowałeś mi wmówić, że to W……….. powiedział to, co usłyszałam od Ciebie, a jednocześnie nie zgodziłeś się na wyjaśnienie tych kwestii w obecności świadków chociażby w obecności D…………., który uczestniczył w tej rozmowie. Po raz drugi poczułam się przez Ciebie potraktowana bez szacunku oraz dotkliwie  zraniona, a tym razem również pomówiona i oczerniona. (Przyp.6:16-19). Nadal zajmujecie się plotkami na mój temat. Dochodzi do ostrzegania innych przed kontaktem ze mną, a jednocześnie zachęcacie mnie do korzystania z zebrania w Waszym gronie. Zgodnie z Psalmem 26: 4” Nie zasiadam z mężami nieprawdy; a z tymi, którzy ukrywają kim są, nie wchodzę”.  Ponieważ wyparłeś się tego, że moja rozmowa z Wami miała miejsce, będę zmuszona powołać na świadków kolejne osoby, które potwierdzą ten fakt, który miał miejsce w miejscu publicznym w obecności wielu świadków.

             Ja stosuję się do rady Jezusa.  (Marka 6:11)” A w którymkolwiek miejscu was nie przyjmą ani was nie wysłuchają, wychodząc  stamtąd, strząśnijcie pył spod waszych stóp na świadectwo dla nich”.

            Książka „Zbliż się do Jehowy” str. 118, 119 – „Człowiek ma przecież silne poczucie dobra i zła. Gdy komuś dzieje się krzywda, wzbudza w nas gniew. Oczekujemy wynagrodzenia szkód i ukarania winnych. Jeśli to nie następuje, zastanawiamy się: Czy Bóg tego nie widzi? Dlaczego nic nie robi?…Wyobrażenie o niesprawiedliwości ludzie często wyrabiają sobie na podstawie nielicznych zdarzeń, o których słyszeli albo które sami przeżyli”.

            Ja przeżyłam ogromną niesprawiedliwość i jestem przekonana, że Bóg Jehowa  widzi jak Starsi Zboru zamiast trzymać się zasad Bożych zanotowanych w ewangelii Mateusza 18:15-17 ustanawiają własne prawa i oceniają mnie na podstawie osobistych odczuć i pobudek.  Zamiast rozwiązywać problemy, okazują stronniczość i każą mi przebaczać, mimo że nie ma ku temu żadnych  podstaw.

            Bracie R……… Ty zamiast okazywania bezstronności, kierujesz się uprzedzeniami, poddajesz w wątpliwość moje pobudki, osądzasz mnie  i potępiasz do czego nie masz prawa.

            Ponieważ również wszyscy Bracia Starsi w Żmigrodzie, do których się zwróciłam odmówili mi rozmów i załatwienia problemu z tego powodu postanowiłam zawiadomić Ciebie, że jeżeli do dnia 10 stycznia 2015r. nie przeprosisz mnie i nie naprawisz swoich karygodnych błędów, będzie to Twoje przyzwolenie, na upublicznienie o zaistniałych zdarzeniach. O zdarzeniu powiadomię wszystkie osoby, które będą mnie pytały dlaczego nie uczestniczę w zebraniach.

            Wobec tego, że tu w Zborze Żmigród  nie trzymacie się rad z Biblii i Ciała Kierowniczego,  będę zmuszona o tych faktach powiadomić Waszego nadzorcę obwodu.

            Jestem oburzona i zgorszona Twoim zachowaniem wobec mojej osoby. Czuję odrazę do Twojego zachowania.

            Na  ustosunkowanie się do moich zarzutów wobec Ciebie w obecności świadków lub pisemnie oczekuję do 10 stycznia 2015 roku. W szpitalu będę do 2 stycznia.

                                                                                                      Danuta Kubik.

         Prosiłam o konstruktywną konfrontację z osobami, przy której moja osoba była oczerniania i ostrzegana przed kontaktem ze   mną. Spotkałam się z odmową. Jego zdaniem,  jeżeli jest to osoba wykluczona, to może kłamać i zmieniać fakty, ale wyjaśnić tego nie chciał,dlaczego takie informacje przekazywane są  pod moim adresem.

Dołożono 22 luty 2015r.

List, po którym powołano komitet sądowniczy. Możecie zobaczyć, jak komitet sądowniczy udziela pomocy i bada sprawy. Pewnie została urażona czyjaś duma, bo ja będąc w depresji napisałam bracia z małej litery, a jednocześnie wyraziłam swoje zaniepokojenie, że nie są specjalistami, a dotychczasowa ‚pomoc’ rujnowała mnie. Reakcja była błyskawiczna. Już na następnym zebraniu zostałam powiadomiona o powołaniu komitetu sądowniczego.

Danuta Kubik                                                                               Głogów 15.02.95r.    ul. ………..                                                                                                              76-200 Głogów.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Biuro Oddziału w Nadarzynie                                                                                   Dział Problemów.                             Drodzy bracia!

         Bardzo się cieszę, że odpowiedzieliście  na mój list. Pomimo natłoku zajęć i bardzo pilnych spraw, zajęliście się również moim problemem, który jak nadmieniliście zabrał Wam wiele czasu.

         Piszę do Was bracia ponownie, ponieważ sprawa moja jeszcze się nie zakończyła, a zajęli się tą sprawą bracia nie znający  problemu zespołu uzależnienia alkoholowego. Wiadomo mi, że ktoś, kto nie rozumie systemu uzależnień obwinia zawsze ofiary alkoholizmu, a nie alkoholika. Z tond wynika u nich notoryczne obwinianie mojej osoby. Rozumiem ich intencje, ale nie są specjalistami.

         Jak już nadmieniłam bracia starsi poświęcili nam mnóstwo czasu i sił starając się jak tylko mogli i potrafili, dlatego cenię ich jako nadzorców zboru. Jednakże czułam, iż rady, które mi udzielano podczas tych wizyt były kierowane bez rozeznania. Np. (pytania i twierdzenia w rodzaju):

         – „Czy nie masz siostro przed nami nic do ukrycia?”

         – ” Czy  potrzebujesz mężczyzny?”

         – „Zastanawiam się, czy nie powinnaś udać się do seksuologa? Czy z tobą jest wszystko w porządku”.

         – ” Twój mąż twierdzi, że jesteś lesbijką”.

         – „Twój mąż twierdzi, że zaspakajasz się sama”.

         – ” Teście oskarżają cię, że jesteś kochanką brata Kazika” itd

         Natomiast teść powiedział mi wprost, że zaprowadzi moją córkę do seksuologa, by zbadać, czy nie jest wykorzystywana seksualnie przeze mnie. Teście zadawali też wiele kłopotliwych pytań podczas mojej nieobecności mojej córce.

         Są to zarzuty, które są okropnymi kłamstwami, które nawet nie przyszły by mi do głowy, a które spowodowały, ze podczas takich wizyt czułam się upokorzona, bezpodstawnie oskarżona. Podkopywano moje poczucie mojej wartości i godności.- Czułam, że wmawiano mi coś, czego nigdy się nie dopuściłam.

         W związku z powyższymi faktami, jak również, że nie zgadzam się z decyzją o „NAZNACZENIU’ mnie w zborze, a także, że jestem zdecydowana chronić siebie i moją rodzinę przed skutkami alkoholizmu mojego męża. Zwracam się z prośbą o powołanie komitetu znającego się na sprawie uzależnień alkoholowych.

         Przyjmijcie bracia moje chrześcijańskie pozdrowienia.

         Kochająca Jehowę i Was bracia.

                                                                                             siostra Danuta Kubik.

         Kopie otrzymują:

         – Starsi zboru Głogów „Piastów”.

         Ps. Ponieważ napisaliście do mnie bezpośrednio – a sprawę już znacie, odpowiedzi udzielam bezpośrednio. Nie dość, że bracia starsi nie pomogli mi, kiedy teść wyłączył mi prąd i ogrzewanie w mieszkaniu, stosował przemoc, bo nie doprowadzono nigdy do konfrontacji z teściami, to posługiwano się oszczerstwami moich teściów, by mnie pogrążyć i spełnić osobiste oczekiwania moich teściów i braci starszych. Nie powołano moich świadków, którzy mogli by potwierdzić mówienie nieprawdy przez mojego  męża i teściów. 

                     Do Adama ………..                                              Głogów 13.03.1997r.

            Dnia 28.02.96r. zarzuciłeś mi kłamstwo dotyczące długości czasu wyłączonej energii.

         Oczekuję, że przedstawisz mi dowody swojego zarzutu lub przeprosisz mnie.

         Oburza mnie takie zachowanie, tym bardziej, iż z ust brata starszego powinnam się spodziewać wczucia w moje położenie, wyrozumiałości i wsparcia, a nie oszczerstw.

         Czekam na ustne lub pisemne ustosunkowanie się do mojego listu do dnia 18.03.97r.

                                                                                                    D. Kubik.

         Ps.

         Mój powrót do  Organizacji  Jehowy  uzależniłeś od własnych poglądów, kazałeś  mi  przeprowadzić  się  do  drewnianego  domku teściów, który nie nadawał się do dłuższego zamieszkiwania. Próbowałeś mi ponownie narzucać swoją wolę i być panem mojej wiary. Błędnie oceniałeś moje pobudki, a rady których udzielałeś nie miały oparcia w Piśmie Świętym. Narzucałeś mi własne decyzje. Moje potrzeby emocjonalne były przez Ciebie  lekceważone. Z góry zakładałeś, że sama jestem sobie winna swoim kłopotom.

A przed odebraniem mi prawa głosu, też była błyskawiczna reakcja. Nie zadawano żadnych pytań, bo decyzja była już z góry ustalona, po wcześniejszych rozmowach z braćmi lub bratem starszym.

 Danuta Kubik                                                          Rozpoczęłam    04.08.2011r.      ul.                                                                       Ukończyłam     13.08.2011r.        67-200 Głogów.                                                                                                    Zbór „Głogów-Dworzec”.

                DO  BRACI  STARSZYCH  „GŁOGÓW MIASTO”:   P.  S.,  P. P.  i  K.  S.

                Bracia!

              Zwracam się do Was z prośbą o wyjaśnienie mi   biblijnych podstaw podjęcia decyzji nie udzielania mi głosu na zebraniach od dnia 03.08.11r.

            Jak wiecie od lipca ubiegłego roku zaczęłam uczęszczać do Waszego zboru na chrześcijańskie zebrania, gdyż chciałam być posłuszna Bożemu nakazowi zanotowanemu w liście do Hebrajczyków 10:24,25, by nie opuszczać wspólnych zebrań, ale zachęcać się nawzajem do miłości i szlachetnych uczynków. Jak mogę kogoś zachęcać do przychodzenia na zebrania, skoro sama czuję się tutaj wyobcowana, odtrącona, traktowana niesprawiedliwie, stronniczo i z pogardą, gdzie pastwi się nade mną tyle lat całe grono starszych wraz z nadzorcami obwodu, okręgu oraz przedstawiciele z Biura w Nadarzynie, a bracia z Oddziału Głównego w Brooklynie dają przyzwolenie na takie zachowania braci. Wy Bracia, swoją bezduszną decyzją spowodowaliście, że nie zamierzam nadal korzystać z zebrań, gdyż zamiast wsparcia,  empatii i miłości oraz współczucia od starszych odczuwam – nienawiść, Waszą zazdrość, zawiść i stronniczość oraz chcecie mnie wpędzić w nieuzasadnione poczucie winy, posługujecie się kłamstwami i pogłoskami. Zakazujecie mi mówić prawdę, by pobudzać innych do miłości i szlachetnych uczynków , abyśmy mogli nawzajem się wspierać.

       Ze swojego zboru byłam zmuszona odejść wbrew swojej woli, gdyż zostałam boleśnie potraktowana i całkowicie zlekceważona, zignorowana i traktowana  z pogardą   przez ‘pasterza’ Jehowy, który podobnie jak Wy,  zatkał uszy na moje krzyki i zamiast pomocy wykluczył mnie ze zboru, później zamiast przeprosin, usprawiedliwiał się.(Łuk.11:50,51) Bóg zażąda krwi wszystkich niewinnych prześladowanych osób.  Pewnie to już na stałe weszło w zwyczaj, że zamiast rozwiązywania problemów, zabrania się rozmawiać o problemie, bo wystarczy oprzeć się na opinii jednej strony, by stanąć od razu po jednej stronie dając się zwieść sprytnym działaniom oraz pogłoskom A… .

         Wykorzystałam już wszystkie możliwości na drodze teokratycznej, by zażegnać konflikt. Zwracałam się o pomoc do braci z Biura w Nadarzynie. Nie uzyskałam pomocy, ani chęci wyjaśnienia problemu. W lipcu ubiegłego roku zwróciłam się po pomoc i wnikliwe oraz definitywne rozpatrzenie mojej prośby do braci z Biura Głównego w Brooklynie, gdzie zaznaczyłam, iż każda zwłoka pogarsza mój stan duchowy i emocjonalny informowałam braci, iż choruję na depresję nawracającą, a przede wszystkim stawia organizację Boga w złym świetle. Prosiłam, by poinformowali mnie osobiście o konkretnej decyzji. Zlekceważyli mnie.

            I tak ,zamiast pomocy i definitywnego rozpatrzenia, 11 moich listów, które napisałam tylko w jednym roku do braci odpowiedzialnych za czystość zboru, moje listy  zostały odesłane ponownie do braci z Nadarzyna, którzy od 17 lat nic nie zrobili, by rozwiązać problem.

            Kiedy przyszłam do Waszego zboru sama nawiązałam kontakt z bratem K. S., którego poinformowałam, iż choruję na depresję i mam potrzebę rozmawiania o swoich problemach, by dojść do odpowiednich wniosków, by rozwiązywać swoje problemy zgodnie z radami Bożymi. Zapytał, czy może mi jakoś pomóc. Poinformowałam go, iż na razie sprawa jest w toku i czekam na odpowiedź. Powiedział, że nie orientuje się jak pomagać osobom z depresją i zamiast skorzystać z mojego bogatego doświadczenia, wolicie zatkać mi usta, bo osoba, dla której najbardziej potrzebne jest wysłuchanie, zrozumienie i udzielenie konkretnej pomocy, przez większość starszych jest traktowana jak niepotrzebny intruz, którego trzeba się pozbyć, a później takie osoby przychodzą do mnie po pomoc, bo wiedzą, że ja potrafię wczuć się w położenie osoby, która przeżywa to samo co ja. Ja jak nie wiem, jak sobie poradzić z problemem, udaję się do fachowców zgodnie z radami Jehowy. Wy Bracia stosujecie metodę usuwania osób z problemami. Jak już zdążyłam zauważyć zachowanie starszego, który za najlepsze rozwiązanie uznał, by powiedzieć osobie potrzebującej wsparcia i pomocy, by przestała do mnie przychodzić. To jest nowoczesna metoda rozwiązywania problemów przez większość starszych – ignorowanie, bo jeżeli nadzorca okręgu nawet publicznie tak naucza, że pionierzy nie mówią o problemach, choć na pewno je mają, ale są  szczęśliwi i radośni, a my mamy naśladować pionierów i zamiast rozwiązywać problemy, jego zdaniem – częściej umawiać się do służby, by nie myśleć o problemie. Mimo, że Jezus nauczał, że jak brat popełni grzech, to trzeba zastosować metodę trzech kroków. (Mat. 18:15-17) Ale Was rady Jezusa pewnie nie obowiązują. Wy ustanawiacie swoje zasady i przepisy.

            Dnia 04.11.10r. zginęła tragicznie moja mama o czym poinformowałam P. S. Ograniczono się jedynie do publicznej informacji o pogrzebie mojej mamy, na którym nikt ze zboru Waszego, ani zboru „Dworzec” mi nie towarzyszył w tych trudnych dla mnie chwilach. Jakoś to zniosłam, bo przywykłam, że od bardzo długiego czasu, zostałam pozostawiona zupełnie sama ze swoją chorobą i swoimi problemami. Nawet własny syn odmawia mi pomocy, bo jest przeciwny temu, że moje życie skupia się na pisaniu listów, które nie przynoszą oczekiwanego efektu, ale on obwinia ofiarę zamiast sprawcę.

            Miesiąc od pogrzebu mamy, otrzymałam druzgocącą mnie wiadomość, iż moje skargi i listy zostały przesłane do braci, którzy są wmieszani w konflikt ze mną i nie chcą tego naprawić. Od 17 lat mnie lekceważą i zbywają słowami: – „ Czekaj na Jehowę”.

            Bezgranicznie ufałam, że bracia z Biura w Brooklynie posłuchają Jehowy i w końcu się tym zajmą. Niestety moje listy krążą między tymi samymi braćmi od 17 lat i nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje decyzje, co doprowadziło mnie do depresji, a w konsekwencji do tego, że zmuszona jestem szukać pomocy u świeckich specjalistów, którzy nie mogą zrozumieć, dlaczego takie rzeczy dzieją się w organizacji Świadków Jehowy.( Ezechiela 36).

            List, który otrzymałam z Nadarzyna sprawił, że doznałam kolejnego załamania, które spowodowało, że miałam myśli samobójcze z powodu poczucia krzywdy i niezrozumienia oraz odrzucenia przez swoich współwyznawców z organizacji Jehowy. Nie miałam siły samodzielnie funkcjonować w domu. Dr psychiatrii wezwana na prywatną domową wizytę była zbulwersowana moim stanem zdrowia, bo jak mnie pamięta, od 16 lat piszę listy do osób, które mnie lekceważą i nie chcą mi pomóc. –  „Po co pani  taka  religia, która tak panią niszczy. Ja nie chcę nawet panią leczyć, bo jest pani dla mnie za trudnym przypadkiem. Sama pani pozwala na to, by tak panią traktowano. U pani konieczna jest hospitalizacja szpitalna, bo pani jest wrakiem człowieka. Do mnie przychodzi więcej takich pacjentów z waszej religii, którzy skarżą się na podobne traktowanie, a ja już nie mogę na to patrzeć. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego takie rzeczy dzieją się w waszej organizacji?”

            Czasami pojawiały się we mnie wątpliwości, czy jestem w religii prawdziwej z powodu takiej niesprawiedliwości i bezduszności jakiej doznaję szczególnie od odpowiedzialnych osób w organizacji, a Wy zamiast szczerej i otwartej rozmowy, bronicie sprawców przemocy i manipulacji, sami stosujecie metody wymuszania określonych zachowań. Jehowa jest gotów wprowadzać zmiany, aby uwzględnić wolną wolę rozumnych stworzeń, a Wy Bracia Go nie naśladujecie pod tym względem.

            O. S.  opiekowała się mną chyba dwa tygodnie, gdyż było mi wstyd szukać świeckiej opiekunki. Zresztą moja siostra poczyniła odpowiednie kroki, by zapewnić mi opiekę z ‘Gwarantu’. Niestety wszystkie były zajęte.

            O.S. przekazywała Wam, że jestem chora, ale nie chcieliście nawet ogłosić z mównicy o moim stanie zdrowia, gdyż w dniu w którym otrzymałam tak dla mnie druzgocący list z Nadarzyna, w życie weszło nowe postanowienie, że będą przekazywane pozdrowienia tylko od braci z Nadarzyna i od nadzorców podróżujących. Od czterech osób próbowałam się dowiedzieć z czego wynika to nowe postanowienie, od Ciebie P. S. również się nie dowiedziałam. Później się rozchorowałam i przestałam drążyć ten temat.

            Nikt z Was nie zainteresował się moim stanem zdrowia. Oprócz D. i J. B., H.K. oraz H., I. i W. P. nikt mnie nie odwiedził, by zobaczyć czy można mi jakoś pomóc. J. B. została przez O.S. wynajęta jako opiekunka dochodząca. Z mojego zboru, w którym publicznie ogłoszono, że jestem chora odwiedziło mnie ze zboru pięć osób, w tym  mój syn z synową oraz T. K. robiła to systematycznie. Przynosiła mi ciepłe posiłki, sprzątała i myła naczynia, mimo, że sama jest słabego zdrowia. Gdzie zatem Wasza miłość, miłosierdzie  i współczucie do chorych osób?

            Mój bolesny koszmar związany z lekceważeniem mojej osoby przez starszych trwa od chwili zamieszkania u moich teściów w 1984r. i nikt nie chce położyć temu tamy, a Ty P. S. mówisz, że w zborach nie ma poważnych problemów, tylko błahostki. Może dla Was to błahostki, ale ja żyję jak na doświadczalnym poligonie i z ogromnym bólem godzę się z okrutną rzeczywistością, w której wszystkie moje wysiłki skupiają  się na tym, by w końcu ktoś mi zaufał i pozwolił żyć. Żyć z godnością i poczuciem sprawiedliwości, prawdy i miłości oraz docenienia.

              Wciąż zastanawiam się dlaczego jest taka różnica między tym, co jest nam dostarczane za pośrednictwem niewolnika wiernego i roztropnego, a tym jak czuję się traktowana przez miejscowych braci starszych, braci z Biura w Nadarzynie no i przez Was Bracia?

            W literaturze biblijnej znajduję piękne rady jak traktować osoby chore, przygnębione i samotne. Jak rozwiązywać problemy oraz kogo należy wykluczać z organizacji Bożej.

            Szkoda, że rzeczywistość, która mnie spotyka od ponad 25 lat jest zupełnie inna, od tej, o której czytam w literaturze biblijnej i jak sami zauważyliście dokładnie i z należytą uwagą analizuję, by zrozumieć przyczynę swoich problemów. Sama dostrzegłam jakie błędy popełniałam i systematycznie zmieniam to w swoim życiu i mówię o tym publicznie, by nauczyć innych, że przyznawanie się do swoich błędów nie jest niczym trudnym, jeżeli się chce nad tym pracować.

         Wielu braci starszych, odbierało mi prawa dane mi przez Jehowę, gdyż byłam słabą, bezbronną i skrzywdzoną przez los kobietą, która pozwalała sobą manipulować i którą można było zastraszyć. Jednak bardzo kochałam Jehowę i bardzo starałam się być Jemu posłuszna. Czasami przeradzało się to w ślepe posłuszeństwo, które negatywnie odbijało się na mojej osobowości, gdyż bardziej bałam się ludzi niż Boga. Dlatego Jehowa dopuścił, by ci, których się bałam skarcili mnie niesprawiedliwie i bezdusznie. To skarcenie jakim było „wykluczenie”, było jak zimny prysznic, otworzyło mi oczy i mobilizowało do radykalnych zmian oraz pozwoliło całkowicie zmienić moją osobowość, by  nie pozwolić się nadal krzywdzić i lekceważyć. Teraz potrafię odważnie stanąć w obronie przekonań opartych na mojej zdolności rozumowania, bym potrafiła odróżnić dobro od zła.(Rzym.12:1,2). Potrafię również nazwać rzeczy po imieniu.

            Dlatego, chcę Wam Bracia powiedzieć, że poczułam się zdruzgotana, zlekceważona, zawiedziona i zgorszona, iż nigdy nie próbowaliście porozmawiać ze mną, by dowiedzieć co jest przyczyną mojego bólu i żalu do starszych, że zmuszona byłam uciekać do Waszego zboru, a podjęliście decyzję odebrania mi prawa głosu bez wnikliwego i szerszego podejścia do sprawy.

           To Ja wyszłam z inicjatywą, by zadzwonić w dniu 01.08 do brata P. S. i podziękowałam jemu, że pytał mnie na zebraniu, bo udzielanie odpowiedzi daje mi choć częściową ulgę tego, co przeżywam od lat. Przeczytałam jemu fragment z Przebudźcie się! z 8.05.94r., które akurat analizowałam na str. 7 ak. 3- „ Podobnie ma się rzecz, gdy zaczynasz sobie radzić z uzależnieniem; stwierdzasz, że nagle wzbierają w tobie fale najróżniejszych bolesnych emocji. Długo skrywane uczucia, takie jak miłość, gniew, duma, zazdrość, strach czy uraza, wybuchają teraz z gwałtownością”.  Powiedziałam jemu, że czasami jest mi trudno zapanować nad swoimi uczuciami, bo zbyt długo trwa mój ból i rozpacz związana z bezczynnością z moim problemie. On powiedział, że zaniepokoiła   go   moja  niedzielna  wypowiedź  osobista  dotycząca  braci   starszych. ( Powiedziałam:- że dla mnie lojalność do Jehowy wiąże się z posłuszeństwem i oddaniem Jehowie, bo uświadomiłam sobie, że kiedyś połowicznie służyłam Jehowie, bo moimi bogami byli bracia starsi. Jednak teraz to się zmieniło. Ostatnio dużo było na temat tego, by przestrzegając zasad Jehowy żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami. Teraz jeżeli któryś z braci powie mi coś, co nie ma pokrycia w Biblii, czy naszej literaturze, to niech to będzie brat starszy, podróżujący, czy brat z Nadarzyna, to nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Sama nauczyłam się podejmować decyzje i jestem zadowolona).Tak też myślałam i cieszę się, że o tym mówi, bo oczekiwałam ich rozmowy ze mną, co dotychczas nie miało miejsca. Obiecał, że w najbliższym czasie postarają się znaleźć dla mnie czas. Ucieszyłam się z rozmowy i z tego, że odważyłam się zadzwonić i porozmawiać.

            A efekt mojej odwagi oraz szczerej i otwartej rozmowy jest taki, że zamiast rozmowy na którą oczekiwałam od dłuższego czasu i pochwały za wystąpienie z inicjatywą, otrzymałam podwójne skarcenie i naganę. Przed zebraniem podszedł do mnie P. P. i zapytał mnie, czy znajdę po zebraniu czas na rozmowę. Bez namysłu zgodziłam się, bo zależało mi na rozmowie.

          Podczas zebrania nie udzielono mi prawa głosu, czyli już przed rozmową zostałam skarcona,a później w punkcie potrzeb zboru P. S. wygłosił przemówienie, że nasze wypowiedzi mają pobudzać braci do miłości i dobrych uczynków. Mają mobilizować każdego Świadka Jehowy do czynu i zmiany naszej osobowości. W zakres wielbienia Jehowy wchodzi budowanie drugich i zachęcanie oraz trzymanie się tematu. Nie możemy mówić niczego, co zniechęca drugich. Każdy potrzebuje zachęt, co służy wzajemnemu zbudowaniu. (Hebrajczyków 10:24,25). Aby słuchającym udzielić czegoś dobrego i pożytecznego o czym się mówi dobrze. Wyrażajmy swoje uznanie osobom uczestniczącym w zebraniu. Przytłaczające troski nie budują. Zależy kogo, bo mnie budują i myślę, że inne szczere osoby też Mamy wystrzegać się szkodliwej mowy. (Efezjan 4:29) ” Niech z waszych ust nie wychodzi żadna zgniła wypowiedź, lecz wszelka wypowiedź dobra ku zbudowaniu, stosownie do potrzeby, aby słuchającym udzielić czegoś korzystnego”.  Fragment ten nie został odczytany z Biblii, tylko sparafrazowany, że nasza wypowiedź może być szkodliwa, że mamy wystrzegać się krytykowania, gdy ktoś w zanadrzu ma gotowe uwagi. Coś było czytane z księgi Nehemiasza, ale było tak szybko mówione, że nie zdążyłam wszystkiego zanotować. Zanotowałam jedynie, że dotyczy to dla dobra słuchających, ofiara pochwalna, którą składamy Bogu. Wargi rozumne, to rzecz drogocenna. Żale nie wypowiadać publicznie, ze względu na dobro względem starszych, Jezusa i Boga.

          (Wyjścia 22:21) „ Nie wolno ci znęcać się nad osiadłym przybyszem, ani go uciskać”.

            W moim przekonaniu, to Wam zależy na ochronie opinii starszych, a nie opinii organizacji Jehowy i Jego ‘owiec’.  Zrozumiałam, że moja szczera wypowiedź nie zbudowała Was, bo zostały urażone Wasze chore ambicje. Siebie umieściliście na pierwszym miejscu, potem Jezusa, a dopiero na końcu Boga. A chore myślenie, nie pozwala Wam mówić o bólu, o rzeczach naturalnych, które przeżywa każdy zdrowy człowiek, kiedy jest traktowany jak bezrozumne zwierze. Kiedy uczycie nas tłumić swoje uczucia, zamiast je swobodnie wyrażać. Jak możemy pobudzać się do miłości i szlachetnych uczynków, kiedy zmuszacie nas do mówienia wyłącznie pozytywnych rzeczy? Skąd mogę wiedzieć, co potrzebuje jakaś osoba, jeżeli nie nauczy się swobodnie wyrażać swoich naturalnych odczuć i nie będzie sobą, tylko dla Waszego dobra będzie grać dobrą rolę w Waszym przedstawieniu, bo za mówienie o naturalnych rzeczach będzie karana, tak jak ja zostałam ukarana najpierw w swoim zborze, a teraz w Waszym? Czy w organizacji Bożej ma być tak, jak większość z nas przeżywało w rodzinnym domu – nie mówić tego, co myślą, bo boimy się zdradzić rodzinną tajemnicę i panuje zasada- „Co się dzieje w domu, nie mów nikomu”.   Tak ma wyglądać prawda, która prowadzi do życia wiecznego? Czy mamy zachowywać się jak dorosłe dzieci alkoholików radzą sobie ze stresem w ten sposób, że się do niego nie przyznają?   Jak zbory mogą zdrowo funkcjonować, jeżeli osoby, które nauczyły się  na terapiach analizować i konstruktywnie wyrażać swoje uczucia i przyswajać sobie właściwy sposób myślenia, a Wy w zborach Głowy zboru Jezusa zakazujecie stosować Jego nauki?  Zamiast uczyć się radzić sobie ze stresem, karzecie nam nosić przy sercu bombę zegarową, bo Świadek Jehowy nie ma prawa wyrażać gniewu, złości, obaw i niepokoju. Bo Świadek Jehowy ma fałszywie udawać, że nic się nie stało, kiedy zostałam boleśnie skrzywdzona i to przez kogoś, kto miał być dla mnie oparciem w czasie udręki, kto miał mnie chronić przed nawałnicą i traktować mnie sprawiedliwie i zgodnością, a on dopuścił się niesprawiedliwości, odbierając mi godność i prawa dane mi przez Jehowę i sam stał się potężną nawałnicą posługując się kolejnymi okrutnymi osobami, które skutecznie chronią go przez długie lata posługując się kolejnymi kłamstwami i oszczerstwami i zrzucającymi swoje poczucie winy, na osobę krzywdzoną, by nie stracić twarzy. (Izajasza 32: 1,2;  1:13-18)  „ Przestańcie już przynosić bezwartościowe ofiary zbożowe. Nie mogę już znieść posługiwania się mocą tajemną w połączeniu z uroczystym zgromadzeniem. Pod płaszczem organizacji Bożej chroni się sprawców przemocy. Wyklucza się i karci osoby, które zdradzają mroczne tajemnice ‘organizacji Bożej’. Kryję przed wami oczy. Chociaż mnożycie modlitwy, ja nie wysłuchuję, wasze ręce pełne są przelanej krwi. Obmyjcie się, oczyśćcie się, usuńcie z przed moich oczu zło waszych postępków: przestańcie wyrządzać zło. Uczcie się czynić dobro, szukajcie sprawiedliwości; przywołajcie do porządku  ciemięzcę. Chodźcie więc i uporządkujmy sprawy między sobą- mówi Jehowa”.

            Czy Wy Bracia okazujecie sprawiedliwość, karcąc mnie bez rozmowy ze mną, co jest przyczyną mojego wzburzenia?

            ( Tytusa 1:5) Apostołowie posyłali do zborów kogoś, kto korygował to, co wadliwe i mianował starszych, którzy trzymali się nauk Chrystusa, a u nas posyłają braci do uciszania tych, którzy mówią prawdę.

            (2 Kor.1:24) Nadzorcy w zborach nie mieli być panami swych duchowych braci, lecz ich „współpracownikami”. Poddawali się kierownictwu Ducha Bożego i mieli być przykładami dla trzody, a Wy kim jesteście skoro nie ma w Was ducha Bożego i kierujecie się swoją męską dumą, ku naszemu zasmuceniu?

            Przed rozmową ze mną nawet nie modliliście się. Wam chodziło wyłącznie o to bym Wam okazywała ślepą uległość i podporządkowanie.

            (1 Piotra 5:2,3) Paście powierzoną Wam trzodę Bożą, nie pod przymusem, lecz chętnie, nie z chęci chwały dla siebie, tylko dla Boga. Nie jako panoszący się wśród tych, którzy są dziedzictwem Bożym, lecz stając się przykładami dla trzody. A Wy jaki przykład dajecie, że jak ja chcę mówić co czuję, to mnie karzecie, by inni bali się mówić prawdę i byli posłuszni Wam, a nie Bogu.

            ( Ef.5:23) Jezus jest Głową zboru, dlaczego więc go nie słuchacie i nie naśladujecie?

            ( 1Kor. 14:36) Dlaczego zupełnie inaczej załatwiacie sprawy, niż pisze w naszej literaturze wydawanej za pomocą niewolnika wiernego i roztropnego?

            (Psalm 64:1-8) Ja modlę się do Jehowy’ by ukrył mnie przed takimi osobami jak Wy , którzy skrzywdzili mnie jak strzałą z łuku, której się zupełnie nie spodziewałam. Nie czuję się winna, by mnie karano, za krzywdy, które mi wyrządzono i nikt nie chce naprawić moich krzywd, tylko poza moimi oczami, knują kolejne pułapki, które są dla mnie bardzo bolesne. Jeżeli tego nie zmienicie, to jestem przekonana, że sam Jehowa stanie w mojej obronie.

            Dlaczego w Przebudźcie się! z 06.10r. pisze, iż- „ ludzie mający oparcie w innych skuteczniej przezwyciężają stres i cieszą lepszym zdrowiem psychicznym niż ci, którzy próbują polegać wyłącznie na sobie’. Żadna grupa wsparcia nie dorównuje gronu czcicieli prawdziwego Boga , Jehowy. Ci słudzy Boży przestrzegają biblijnego polecenia i regularnie się spotykają, by nawzajem udzielać sobie zachęt”.

            Po Waszym skarceniu czuję się  jak wierny sługa Hiob, potraktowany przez ‘fałszywych pocieszycieli’.

            (Hioba33:19-22) Nie dość, że tyle lat muszę żyć z niesprawiedliwym skarceniem, które doprowadziło mnie do depresji, często z myślami samobójczymi, to Wy jeszcze dokładacie mi ciężarów, których i tak nie mogłam udźwignąć i to ma być karcenie z miłości?

            (Hioba 31:33-35) To przed niesprawiedliwymi i bezdusznymi braćmi’ którzy pomagają ukrywać występki Adama musiałam uciekać ze swojego zboru, gdzie również karzą mi milczeć, bo nie mam nikogo, kto chciałby zająć się moją sprawą i wyjaśnić ją zgodnie z zaleceniami Jehowy, a Wy ich naśladujecie.

            Ja od wielu osób słyszałam, że moje wypowiedzi ich budują i dodają otuchy oraz mobilizują do szczerych wypowiedzi. Sama też wyrażałam wyrazy doceniania osobom, które swoimi wypowiedziami budowały mnie lub czyjaś wypowiedź mnie zaniepokoiła, też potrafiłam to wyrazić. Dlaczego w Biblii jest mnóstwo przykładów nawet sług Bożych, którzy popełniali błędy: Mojżesz, Lot, Noe, Dawid, Jonasz, apostoł Piotr itd.? Dlaczego jest mowa, że dochodziło do ostrej wymiany zdań nawet wśród namaszczonych sług Bożych, a my nie mamy prawa mówić, jakie kiedyś popełniałam błędy i jak udało mi się ich wyzbyć?  Co to za grupa wsparcia Jehowy, jeżeli nie możemy być sobą i mówić prawdy?

            (Przy. 18:1) To Wy zmuszacie mnie i wiele innych osób do odosabniania się z powodu szykanowania przez starszych zboru i zmuszona jestem przestać korzystania z zebrań, a tym samym do nie słuchania Głowy zboru Jezusa, bo na zebraniu czuję się upokarzana przez starszych.

            (Mat. 28:19,20) Chrystus chce, by nauczać Jego nauki, bo to jest warunek, że będzie z nami w zborach, a jak można liczyć na Jego wsparcie, skoro modlicie się o to, bym potrafiła przyjąć z pokorą Wasze skarcenie, skoro ono nie ma nić wspólnego z miłością i mądrością?

            Zachowujecie się jak członkowie Sanhendrynu, którzy puścili mimo uszu fakty, które mogłabym przedstawić, by udowodnić haniebne czyny Adama, który ‘pastwił’ się nade mną, a teraz okazuje mi pogardę, ale Wy wolicie nie wiedzieć, jakie udręki przechodzę z powodu niesprawiedliwego skarcenia. Wolicie zamknąć mi usta i ‘zgrzytać na mnie zębami’, by inni nie poznali rodzinnej tajemnicy mojego zboru, którego stałam się uciekinierem, bo z góry nastawiliście się do mnie wrogo i nie chcecie poznać prawdy, gdyż w grę wchodzi dyskryminacja kobiet. (Dzieje 5:40). Wychłostaliście mnie podwójnie i chcecie mi zamknąć usta, ale zapewniam Was, że nie zamierzam Was słuchać bardziej niż Boga. Nie mogę przestać mówić o tym, co widziałam i słyszałam w organizacji, z której ‘wyklucza’ się Boga Jehowę.  (Dzieje 4:19,20).

         Za moje szczere i otwarte wypowiedzi zmuszacie mnie do milczenia, które nikogo oprócz Was Bracia nie zaniepokoiły, a nawet, gdyby tak było, to bracia mają okazję nauczyć się samodzielnie wyrazić swój niepokój, a Wy im odbieracie takie prawa, bo sami macie z tym trudności, o czym świadczy Wasza natychmiastowa reakcja karania zamiast wyrażenia swoich odczuć i uzasadnienia ich. Ja Wam powiedziałam, że jedna osoba powiedziała mi, że ją bardzo zbudowała moja wypowiedź. Wasze argumenty nie przekonały mnie o słuszności Waszych decyzji, których nie zamierzacie przedstawić na piśmie, bo boicie się odpowiedzialności za swoje decyzje.

       Niepokoją Was moje wypowiedzi, o krzywdzie jaką wyrządzają niektórzy nadzorcy ‘owcom’ Jehowy, a nie zaniepokoiła Was sytuacja, dlaczego od ponad roku zmuszona jestem uciekać przed ‘wilkiem’ w owczej skórze, którego traktuję jak odstępcę i ukrytą skałę pod wodą, a ci którzy go wspierają, poszli ścieżką Kaina, pasterze, którzy bez bojaźni pasą samych siebie, bezwodne obłoki, drzewa późną jesienią, lecz bez owoców, po dwakroć obumarłe, wykorzenione, gwiazdy bez ustalonego toru, obracający niezasłużoną życzliwość naszego Boga w usprawiedliwienie rozpasania oraz sprzeniewierzający się naszemu jedynemu Właścicielowi i Panu, Jezusowi Chrystusowi.(Judy 4:10-13).

          To co mnie spotyka od lat udzielania mi destrukcyjnych rad i usprawiedliwiania przemocy psychicznej i fizycznej oraz obelgi i oszczerstwa pod moim adresem, przerasta moje możliwości, gdy wbrew radom Jehowy karzą nam czekać z naprawieniem krzywd do Nowego Świata, utwierdzając kolejną osobę , iż może bezkarnie łamać prawa Jehowy i bez ponoszenia konsekwencji, jeżeli wysila się w innych dziedzinach w służbie dla Jehowy.

            Ogarnia mnie wściekłość, oburzenie, strach i smutek, że przez tak długi okres zmuszona jestem patrzeć na swój ból oraz ból innych osób, które spotykałam po Waszym skarceniu, przestają chodzić na zebrania, bo boją się Wam powiedzieć, co czują, że boją się nawet przyjść na Pamiątkę, a ja jestem zmuszona wysłuchiwać skrzywdzone osoby, które uciekają przed niesprawiedliwością jaka również mnie spotyka i nadal trwa w organizacji Bożej.

            To jest spychologia, bo moje listy krążą od 17 lat między tymi samymi osobami, a nie wzięto pod uwagę, że można pomylić wroga, a  jeżeli  wrogiem  jest  brat  starszy,  to pewnie  obowiązuje   ‘symonia’.

            Kiedy po czterech miesiącach oczekiwań na głębokie wnikliwe i definitywne rozpatrzenie mojej prośby i zbadanie, otrzymałam kilku zdaniową odpowiedź od braci z Biura w Nadarzynie, że moja obszerna korespondencja znowu trafiła do tych samych osób, przez które od 17 lat czuję się lekceważona, zbywana i odtrącana, gdzie zamiast rozwiązania problemu, ucieka się od problemów przez doradzanie, zmienianie tematu, logiczne dla nich argumentowanie, ale nieadekwatne do moich przykrych doświadczeń, porównywanie i pocieszanie. Poczułam się jak śmiecie, nikomu nie potrzebne, które nie ma kto wyrzucić.

            Po Waszym brutalnym skarceniu, tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że to jest jedna wielka koalicja, która mnie nienawidzi, prześladuje i traktuje mnie tak, jak  potraktowano Mojżesza, który został odrzucony przez swoich rodaków, których próbował wybawić, a musiał ratować się ucieczką.

            (2 Tym.4:4) Odwróciliście uszy od prawdy, a zwróciliście się ku fałszywym opowieściom.

            (Mat.6:24) Staliście się niewolnikami dwóch panów i zamiast słuchać Boga, słuchacie braci.

            (1 Kor. 6:2,8) „Czy nie potraficie rozsądzić spraw bardzo błahych? Wy natomiast krzywdzicie i oszukujecie, i to swych braci”.

            ( Mat. 16:21) Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała tyle wycierpieć od starszych oraz od naczelnych kapłanów i uczonych w piśmie, ale teraz już wiem, że stać Was na taką bezduszność, by odebrać mi prawo głosu, a chronić ‘wilki drapieżne’ zamiast owce.

       ( Jana 15:13) Ja nie wymagałam, żebyście narażali swoje dusze dla mnie. Ale z lojalności i miłości do Boga Jehowy, oczekiwałam, by starsi okazali mi zainteresowanie, współczucie i zrozumienie.

       ( Jana 17:11) Gdyby zależało Wam, by Bóg czuwał nad zborem, to udzielalibyście rad zgodnie ze Słowem Bożym i literaturą biblijną, by w zborze panował pokój i jedność.

         Jezus dawał odczuć jak bardzo się cieszył z ich obecności, a te osoby  lgnęły do Niego, bo czuły, że On ceni je i kocha. Ja nie mam ochoty na ponowny kontakt z Wami, boję się zranienia i dalszego pastwienia nad moją osobą, dlatego jak zdecydujecie się na rozmowę ze mną, to tylko w obecności dwóch braci, do których ja mam zaufanie lub w obecności psychologa. Po ostatniej rozmowie z Wami doszłam do wniosku, że jestem w jakiejś mafii, która broni sprawców przemocy, która dręczy i nęka psychicznie swych członków pod osłoną tajemnicy mówienia prawdy.

        Moja kolejna dwudziestominutowa rozmowa telefoniczna z bratem P. S. w dniu 04.08.11r. z mojej inicjatywy jak dotychczas nie  przyniosła spodziewanego efektu. Naraziła mnie tylko na dalsze uszczuplenie mojego domowego budżetu.

          Oczekuję od Was Bracia ustnych lub pisemnych przeprosin, za bezduszne potraktowanie mojej osoby. Oświadczam, że już nie zamierzam tego, co się wydarzyło utrzymywać w dalszej tajemnicy. Każdemu, kto będzie mnie pytał, dlaczego przestałam przychodzić na zebranie, wyjawię całą prawdę, a brak Waszej odpowiedniej reakcji spowoduje, że udam się po pomoc do świeckich instytucji, żebyście się mogli przekonać, co oznacza słowo „świadek”. Na odpowiedź i przeprosiny będę czekała do 26.08.2011r.

                                                                                         Danuta Kubik

           Na moje pismo, jak zwykle nie było żadnej reakcji. Sama przyznam, że w tym liście wyrzuciłam swoją złość, którą każe mi się tłumić od lat, to nagromadziło się jej przez całe lata. Dlaczego bracia starsi nie nauczyli się zadawać pytań podczas rozmów? Spotykali się ze mną, jak trzeba mnie było skarcić za samodzielne myślenie. Ja już nie jestem tą małą dziewczynką, którą można krzywdzić nie ponosząc żadnych konsekwencji. Nie jestem tą osobą, która przez 8 lat chodziła grzecznie na zebrania, pomimo ściskającego bólu, żalu i poczucia krzywdy. Nie jestem tą osobą, która pragnęła umrzeć, by przestać cierpieć. Jestem kobietą, która czuje, pragnie, myśli i mówi co czuje. Skoro bracia starsi nie czytają moich listów, może moja historia zainteresuje kogoś, kto postępował podobnie wmawiając sobie, że to ze mną jest nie tak, jak należy, bo Bóg każe przebaczać. Teraz kieruję się swoim sposobem rozumowania i słucham rad Jezusa, który powiedział: ” Zwracajcie uwagę na samych siebie. Jeśli twój brat popełnił grzech, udziel mu nagany, a jeśli okaże skruchę, przebacz mu. Nawet jeśli zgrzeszy przeciw tobie siedem razy na dzień i siedem razy wróci do ciebie, mówiąc: ‚Kajam się w skrusze’ ,masz mu przebaczyć„.  ( Łukasza 17:3,4). Moi ‚bracia’, którzy zgrzeszyli przeciw Bogu i mnie, nie przyszli prosić o przebaczenie.

          Do Nadzorcy Obwodu J. S.!                            Żmigród. 31 grudnia 2014r.

             Będąc na leczeniu w Żmigrodzie zaistniała sytuacja o której chcę Ciebie Bracie J…. lojalnie poinformować. Zwracam się z gorącą prośbą, o to byś uznał za stosowne wniknąć w  problem, który poniżej opisuję.

            Postanowiłam opisać sytuację jaka miała miejsce w tutejszym zborze w maju 2013 roku, a która zgorszyła mnie na tyle, iż nie byłam w stanie korzystać z zebrań, gdyż przyczyniło się do tego zachowanie Grona Braci Starszych w Żmigrodzie. W związku z czym postanowiłam dokładnie to opisać dla Twojej wiadomości, gdyż zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by dążyć do załatwienia tego w pokojowy sposób.

            Świadkiem Jehowy jestem od 1972 roku i z niczego nigdy nie byłam tak dumna, że mogę służyć Bogu Jehowie. Jednak spotkała mnie też rażąca niesprawiedliwość, nad którą nie chciały się pochylić osoby do tego upoważnione. Tutaj do Żmigrodu na leczenie przyjeżdżam od kilku lat i zawsze bez przeszkód korzystałam z chrześcijańskich zebrań i udzielałam się w chrześcijańskiej służbie. Sytuacja uległa zmianie, kiedy w ubiegłym roku Brat R. B. poinformował mnie o przeprowadzonej rozmowie telefonicznej z A. M. z Głogowa. Teraz wyparł się tej rozmowy ze mną i z A. M., co spowodowało, iż oczernił moją opinię. Po tej rozmowie odebrano mi prawo udzielania głosu na zebraniu. (Sytuację, która miała miejsce, wyjaśnia mój list z 27 maja 2013r. do Grona Braci Starszych w Żmigrodzie, na który nie było żadnego odzewu). Sytuację tę chciałam wyjaśnić podczas obecnego pobytu w szpitalu. Jednak brat R. B. odmówił takiej rozmowy w obecności brata D. K., który jest zamieszany w ten spór. Również reszta braci starszych: J. G., S. K. oraz T. H. odmówili mi obecności jako świadkowie rozmowy. Żaden z tych braci nie chciał poznać faktów, jakie miały miejsce. Brat J. G. nie był zainteresowany sprawą.  Poinformował mnie, że jeżeli powiadomiłam braci starszych o zaistniałej sytuacji, to jest to ostatni krok, który mogłam zrobić. Brat T. H. będąc uprzedzony do mojej osoby od razu nastawił się do obrony braci starszych i konieczności przebaczania. Brat S. K. zupełnie nie był zainteresowany okolicznościami sprawy. Poczułam nieprzychylne nastawienie, stronniczość i nieliczenie się z moimi odczuciami oraz lekceważenie mojego problemu. Potraktowano mnie oschle i nieżyczliwie. Zostałam surowo oceniona, potraktowana w bezduszny sposób i potępiona bez zapoznania się z faktami i dowodami. Poddaje się w wątpliwość moje pobudki i intencje. Takie zachowania braci starszych sprawiły, że poczułam się tu niemile widziana i potraktowana niezgodnie z zasadami wyłuszczonymi w ewangelii Mateusza 18:15-17. Zamiast udzielenia mi odpowiedniej pomocy, poczułam smak odrzucenia, co bardzo mnie zabolało.

            Mam nadzieję Bracie J., że postąpisz ze mną zgodnie z radą zanotowaną w ewangelii Mateusza 12:20 i uznasz za stosowne zająć się moją sprawą.

            Jestem gotowa stawić się do dyspozycji udzielenia dodatkowych informacji.

            Za rozwiązanie problemu będę wdzięczna, jeśli otrzymam jakąkolwiek odpowiedź i informację od Ciebie.  Mój nr tel. ……….. Adres j/w listach do braci.

                                                                                                                                                                                                                    Z poważaniem Danuta Kubik Załączniki: 1. List do Grona Braci Starszych ze Zboru Żmigród z dnia  27.05.2013r. 2. List do Brata R. B. z dnia 26.12.2014r. 3. List do  Brata D. K. z dnia 26. 12.2014r. 4. List dołożony po próbie rozmowy z Bratem D. K. z dnia 29.12.2014r.

       Na ten list, również nie było żadnej reakcji. Dowiedziałam się, że dwóch braci starszych wypowiadało się bardzo nieprzychylnie na temat mojej osoby. Chciałam, by doszło do konfrontacji i wyjaśnienia tej sytuacji. Jednak zostałam zignorowana. Jestem traktowana, jakbym była pozbawiona wszelkich praw. Bracia starsi czują się bezkarni. Nie godzą się na żadne rozmowy przy świadkach. Dlatego postanowiłam upublicznić część swojej korespondencji. Może ktoś słyszał, co mają do powiedzenia na mój temat?

Moja kolejna sprawa o naruszenie dóbr osobistych w Sądzie Cywilnym w Legnicy odbędzie się 2 kwietnia 2015r. o godz. 9.00. sala nr 8. Jest wezwanych 11 świadków. Wiem, że niektóre osoby nie chcą zeznawać w sądzie. Jednak wyczerpałam wszystkie możliwe sposoby, by sprawa została załatwiona w organizacji. Przez 20 lat nie byłam godna, by potraktowano mnie z szacunkiem i zgodnie z zasadami organizacji. Pełnomocnik pozwanego może tylko wyrazić jego ubolewanie z powodu mojego stanu. 

Jeżeli ktoś jest zainteresowany obecnością na takiej sprawie, sprawa jest jawna.

Dołożono 18 marca 2015 roku.

Zawiadamiam zainteresowanych, iż z powodu choroby sędzi Sąd zmienił termin rozprawy na dzień 2 lipca 2015 r na godz. 9:00 w sali nr 8. 

11 myśli w temacie “Wydarzenia”

  1. witaj ,tragiczna historia ! oczywiscie mozesz walczyc z ta sekta i zniszczyc sobie reszte zycia na procesach i popadaniu w depresje ALE MOZESZ tez zostawic to wszystko i ZAUFAC jEZUSOWI i w Nim znalesc spokoj ,przylaczyc sie do jakiejs grupy chrzescijan ( SZymon MATUSIK ,byly SJ moze ci pomoc ) i zaczac prowadzic NORMALNE zycie zdala od TEGO BAGNA .Wybor nalezy do ciebie ,zawzietosc doprowadzi cie do zguby ,zniszczysz sama siebie a z nimi nie wygrasz ,Pierwsi chrzescijanie tracili swoich bliskich w okrutny sposob i mimo to zachowali wiare ,odwage obrony chrzescijanskich wartosci wiec spojrz na swoje zycie z tej strony ,jest tragiczne ale nie wyjatkowe ,wszyscy mamy problemy ,Zostaw to i zloz na ramiona Jezusa ,zaufaj mu !

    Polubienie

    1. Witaj Waldo. To prawda. Moja historia jest tragiczna. Wiem jednak, że dużo się nauczyłam z tych tragicznych doświadczeń. Dlatego teraz sama podejmuję decyzję, za które biorę odpowiedzialność. Każdy ma wybór. Niektórzy mogą zostawić przeszłość za sobą i biernie przyglądać się na cierpienia innych. Ja tak nie potrafię. Sama wiem, jak bardzo boli niesprawiedliwe traktowanie, kiedy nie otrzymuje się pomocy od osób, po których masz prawo się tego spodziewać i oczekiwać. Kiedyś wierzyłam, że bracia starsi są ustanowieni przez Boga i będą naśladować Jezusa w swoich poczynaniach. Życie pokazało, że zawiodłam się na wielu ludziach. Nigdy nie zawiodłam się na Bogu i Jego Synu Jezusie. Nigdy nie przestałam Im ufać. Jehowa Bóg dawał mi mądre rady przez swoje Słowo Biblię, ale nie miałam w sobie tyle odwagi, by przeciwstawić się wielu okrutnym poczynaniom braci starszych, którzy wbrew mojej woli „weszli z butami” w moje życie. Kiedy się temu sprzeciwiałam, byłam karana. Teraz mam odwagę się temu przeciwstawić, bo nie jestem uzależniona od ich decyzji. Przestałam uczęszczać tam, gdzie mnie nie chcą. Nie szukam żadnej grupy, do której miałabym potrzebę się przyłączać. Mam bliską więź z Bogiem i mam potrzebę naśladować Jezusa Chrystusa. Jezus nie uciekał w sytuacjach, kiedy widział obłudę religijną wielu przywódców religijnych, lecz wytykał im to wprost. (Mateusza 7:1-5,15-23; 13:13-15; 15:1-9) Na jakiej podstawie posądzasz mnie o zawziętość?

      Polubienie

  2. to prawda co piszesz, JESTES emocjonalnie uzalezniona od tej sekty i dopoki z tym nie zerwiesz, nie uwolnisz sie od nich …to tak jak z alkoholizmem …musisz przestac ”pic” z tego zrodla ,odseperowac sie i znalesc wytchnienie w slowie bozym ….piszesz o calej rodzinie a nie zauwazylas ze TY SAMA jestes religijna alkoholiczka .

    Polubienie

    1. Ja nic nie muszę. Jestem wolnym człowiekiem. Chcę zawalczyć o siebie i swoje prawo do uszanowania mojego prawa do decydowania o sobie. Chcę, by traktowano mnie zgodnie z ustalonymi zasadami Bożymi zawartymi w Słowie Bożym, które cenię i szanuję. Podobnie jak Pan Emil Rau – „Łowca radarów”, chcę by ci, którzy są ustanowieni do pilnowania przestrzegania prawa, sami je przestrzegali, a karali tych, którzy te prawa łamią, a nie służyli sami sobie i swoim planom.
      Proszę Ciebie o uszanowanie moich decyzji, że nie szukam takich rad, których mi udzielasz.

      Polubienie

      1. witaj ,kilka slow nigdy nie odda pelnej mysli czy intencji , ja wiele lat bylem zwiazany ze swiadkami i 2-3 lat zajelo mi wyjscie z tego zaczarowanego kregu ,Wpierwszym roku jak oszalaly sprawdzalem wszystkie wierzenia ktore wpoili mi przez te lata -dlatego rozumiem twoja postawe ,napisalem tylko ze nie da sie zyc karmiac sie tym caly czas ,to nie moze byc motorem naszego zycia chrzescijanskiego walka z nimi .Przychodzi czas ze trzeba zweryfikowac bledne nauki m in krzyz a nie pal ,SJ w swojej literaturze USUNELI , wszelkie informacje ze Jezus umarl na krzyzu!!! ze jest aniolem -NIE JEST ,a to zajmuje czas aby dokopac sie do PRAWDZIWYCH informacji i wyplukac ta cala falszywa nauke .Napisalem ci moje odczucia a nie uwagi . Zauwazylem ze wielu tak popada w walke z nimi ze nie maja czasu ODNOWIC WIARY w sobie .Wielu traci ja .(NIE bierz kazdego slowa do siebie) ja nie moglem spac ROK czasu jak przejzalem na oczy ile klamstw jest w tej organizacji amerykanskiej .To bardzo trudne po wielu latach ZMIERZYC sie z tym calym bagazem ALE .NIE jestesmy sami !!!!! z nami jest PAN JEZUS ……

        Polubienie

      2. Waldo!
        Każdy ma w życiu jakieś priorytety i potrzeby. Moją potrzebą jest żyć w zgodzie z sobą. Ja bardzo dużo w życiu straciłam, gdyż, koniecznie chciano, bym uwierzyła, że to ja ponoszę winę za błędy, których dopuszczali się bracia starsi, a ja zamiast poświęcać więcej czasu własnym dzieciom, to ja pisałam do nich listy o wyjaśnienie co zrobiłam niezgodnie z Biblią, a oni nie widzieli potrzeby mi tego wyjaśniać. Wówczas zachowywałam się, jak uzależniona. Teraz chcę,by te osoby odczuły, że nie można bezkarnie kpić sobie z ludzkich odczuć i krzywd, by zaspokajać swoje ambicje.
        Mówisz, że tyle cierpiałeś i trudno Ci było z tego wyjść. Pozostając bezczynnym, dajesz przyzwolenie na przemoc.
        Jest trudno zmierzyć się z tym bagażem, ale bagaż trzeba zrzucić,a nie pozwalać, by nosiły go inne niewinne ofiary.

        Polubienie

  3. Twoja historia jak żywo przypomina mi historię młodszej siostry mojej mamy,czyli mojej cioci….wiem jak silne emocje przeżywasz,ile Cię to kosztuje,podziwiam Twoj determinację…naprawdę jesteś moją bohaterką.Chętnie bym z Tobą porozmawiała! Może masz skype?
    Trzymaj się Danusiu,myślę o Tobie ciepło,jesteś piękną osobą wewnętrznie i zewnetrznie…!

    Polubienie

    1. Witaj Joanno!
      Bardzo dziękuję za tak ciepłe słowa uznania i zrozumienie. Myślę, że tylko ci mnie zrozumieją, którzy sami doświadczyli podobnych przeżyć. Chętnie usłyszę historię Twojej siostry. Twoja siostra może być szczęśliwa, że ma taką wyrozumiałą i współczującą siostrę.Mam skype. Nawiążę z Tobą kontakt. Teraz jestem zajęta i leżę chora. Wejdź do mnie na faccebook pod moim nazwiskiem, podam Tobie moje namiary na kontakt lub wyślij mi swój nr tel. Z tym pięknem zewnętrznym, to już przeszłość. Ważne, że czuję się wartościową osobą, bo żyję w zgodzie z sobą, bez względu na to, jak odbierają to osoby, które zerwały ze mną kontakty po ukazaniu się mojego artykułu w prasie.Twoje słowa dają mi otuchę do tego, że warto pisać o swoim bólu i radościach oraz sukcesach.
      Serdecznie Ciebie Joanno pozdrawiam

      Polubienie

  4. Ten Waldo to sory ale jakiś oszołom klerykał mający ludzi za imbecyli i niedouków .
    Ale nie on jest tematem mego wywodu.
    ————————
    Mnie inaczej załatwiali ,,wilcy w owczych skórach”w owczarni Jehowy .
    Podam to na przykładzie .
    Byłem młodym chłopakiem i pracowałem za Majstra kilku warsztatów .
    Któregoś dnia Ślusarze narozrabiali a mnie naopowiadali bardzo wiarygodną historię .Ich było jak dobrze pamiętam 6 chłopa kontra jedna osoba a widziała jeszcze to zdarzenie inna .
    Z relacji przedłożonej przez nich mnie wyglądało, że tamta osoba do srogiego ukarania .
    Dowiedziałem się zatem relacji drugiej strony plus od tej osoby która to widziała i dalej byłem w kropce.
    Ale zastosowałem pewna radę biblijną a mianowicie że oskarzyciele powinni pierwsi rzucić kamieniem . Czyli konfrontacja . A było tak w czasach biblijnych i w sądach te zasady prawie nie zmienione z założenia procedury obowiązują do dziś . Czyli kto odmawia konfrontacji czyli świadkowie zeznawania w obecności oskarżanej osoby to ten ci winni a nie osoba oskarżana . I tak zrobiłem . Odmówili mi wszyscy jak jeden mąż zeznawania w oczy tej osobie w mej obecności. Oczywiście wypisałem wnioski o ukaranie do Rachuby i do Kadr .A im zaznaczyłem, że jak się nie podoba mój werdykt rozstrzygnięcie to mogą złożyć do mnie przeze mnie odwołanie na piśmie w ciągu 7 dni. Dałem im też moją decyzje o ukaraniu ich to na piśmie.Żaden się nie odwoływał ale szybko znaleźli się tacy z ukaranych co się wyłamali i przysłowiowe szydło wyszło z worka.
    Tego typu decyzje to podejmowałem przed śniadaniem i mnie nikt z pracowników nie intrygował jak robili to innemu Majstrowi z tzw ,,wysuniętych przez partie z chęcią szczerą ”
    ———————————–
    I teraz po latach odwrotna sytuacja .
    Dziewczyna córka przyjacielstwa postanowiła mnie wrobić we wstydliwą kradzież po której wzmógł się u jej ojca instynkt kompleksu Edypa.
    A ona z racji myślę że sporej różnicy wieku wyznała mi miłość .Nie wiedziałem co jej odpowiedzieć ,byłem zszokowany. Taki mętlik miałem w głowie że sam nie wiem .
    No i dziewczę z jednej strony mnie podpuszczało do siebie /bo ja mam tzw lekkie pióro / i kazała mi pisać i wydzwaniać do niej to pisałem i dzwoniłem .A ta robiła ludziom teatrzyki dokładnie na odwrót robiąc ze mnie jakiegoś nawiedzonego , zboczeńca-fetyszyste, terrorystę,truciciela a nawet później okazało się, że pedofila żeby obcy ludzie podwładni pracownicy w fabryce wujaszka na mnie łgali cuda niewidy w firmie i w jak się okazało wedle wcześniejszych donosów przez skorumpowaną sędziną i prokuratorem .Wpierw ustawkę miała odstawiać wżeniona w rodzinę cioteczka sędzia ale w wyniku donosu o ich zamiarach zmieniłem sędzinę na drugą też kłamliwie usłużną .
    Okazało się,że ona bała się zdemaskowania w restauracji z nią, ze mną przed jej rodziną .
    Ale zeznania zniknęły sędzinie,nieobecny prokurator podpisał te jej wstrętnie spreparowane opisy cudów niewidów gdzie zagranie palcami obu rąk na nosie było groźbą werbalną karalną i inne kłamstwa jak rozwalanie firmy z wzywaniem policji do wymyślanych incydentów ze mną .
    A dwa takie przypadki odkryłem dzięki kontroli drogowej raz moim samochodem jechałem a raz dzięki przypadkowi jadąc samochodem kolegi z pracy .Pomyliłem się na skrzyżowaniu i dostałem mandat .Dzięki temu zdarzeniu odkryłem że oto godzinę temu rozrabiałem 350 km stąd ,czyli w drugim końcu Polski.
    ———————————————
    Jak mnie załatwiali w Zborze za moimi plecami i dlaczego ?
    Kilka lat później dowiedziłem się że łgali na mnie całą rodziną z nią samą włącznie i byłem w szoku. No bo ja mysąłemże rodzice pomyślelei że im córkę podrywam i im odbiło i dlatego latali latają do Starszych za moimi plecami z jakimiś opowieściami oszczerstwami bo ja nic nigdy nie zrobiłem ani nic takiego na co by mi sama nie dała wpierw pozwolenia . Zresztą później sama się przyznała w sądzie co i ja potwierdziłem ale potem te zeznania zniknęły wraz z jej zeznaniami ,że jej świadkowie wszyscy kłamali na mnie .Prokuratora celowo nie było na sali rozpraw .Przylazł po skruszeniu córeczki i na sam koniec farsy zaczął odczytywać coś co miało wyglądać jak Akt Oskarżenia.
    Teraz wicie po co mnie wystawili ze Zboru- ano na pożarcie w skorumpowanym sądzie na zlecenie wpływowego wujaszka fabrykanta .
    Półtora roku później w mediach była tzw ,,afera sędziów” w której to sędziowie zalecali psychiatrykowi robienie z ludzi czubów na korupcyjne zlecenia wpływowych fiszy .Dzięki ostrzeżeniu prawych ludzi te psubraty chwedujące nie zdołali mnie zrobić czubem bo tak się zachciało protegowanej pociotce wpływowego .
    ————————–
    A co Starsi ??
    -ano Starsi po odmowie przez nich konfrontacji w mej obecności przed Starszymi już mieli biblijne podstawy do ukarania ich i wykluczenia jako wstrętnych oszczerców .
    Ja mówiłem im jak było ale zaznaczyłem, że oni też tu będą mówić Wam w mej obecności.
    Nigdy nie było żadnej konfrontacji za to były wielokrotnie z ich strony donoszone wstrętne oszczerstwa a ,,imbecyli” bracia Starsi mnie łajali i szykanowali .Na donosy co oni zamierzają co już nawyrabiali za przestępstwa byli i są głusi do nadal jak by im oliwy naleli do uszu.
    Starsi przeczytali sobie w Biblii że tego racja w sądzie kto pierwszy złoży pozew .Ale że ten co nie chce rzucać kamieniami czyli oskarżeniami uznawało się za fałszywego świadka i się kamienowało albo fałszywy świadek był srodze karany to już niedouki się nie doczytali. Mimo że o tym Strażnica bębniła swego czasu .
    ——————-
    I sytuacja wygląda także ci na mnie kłamią za plecami a Starsi mnie gwałcą swoimi wywodami i przypinaniem mi na siłę argumentów biblijnych nie o mnie na mnie.
    Oczywiście wielokrotnie było na mnie łamane UODO ,zaplecowo wypisywali na mnie jakieś półtajemne cuda bez prawa wglądu i korekty z mej strony.Mimo prosby o podpis a wpierw przeczytanie co tam na mnie wysmarowami zbywane jest do nadal milczeniem i patrzeniem jak na głupiego.
    Zachowywali się przedstawiając mi jakieś zarzuty jak by im ktoś narobił w gacie .Me pytanie o cho chodzi zbywali pytaniami ,,on się pyta o co chodzi ?”
    no nie wiem odpowiadałem ,,on nie wie ” zbywali mnie.
    Po kilku latach dowiedizłem się ze zrobiliże mnie Starsi oszczerce i sobie mnie za te swoje oszczerstwa wykluczyli.
    No to Komitety /były dwa / stały się stroną i pójdzie pozew do sądu za brak procedury sądowniczej /sądowej bo sąd by takiej głupoty nie palnął jak opisałem/ a drugi zarzut o deprawację moich zaplecowych oszczerców ,spieranie ich z szykanowaniem mnie i powtarzaniem ich oszczerstw ze stawianiem mi rygorów.Czyli Starsi w liczbie OŚMIU stali się stroną prawną . Do dziś nie wiem za co mnie wykluczali bo stękali jak by im ktoś w ich gacie narobił .
    Takimi mądralami obstawił się Jehowa .
    Mało tego jeśli gdzieś na świcie w podobny sposób zostali wykluczeni bez konfrontacji a osobami oskarżającymi wykluczonych w obecności osoby oskarżonej przed Starszymi to takie wykluczenia są nie ważne ,srogim bezprawiem a osoby tak wykluczone powinny zostać wykluczone a wpierw naprawione im powstałe szkody !!!!!!! Powinny z przeprosinami z terminem wstecznym zostać przyłączone i przeproszone po Zborach znających tę osobę i przez nią wskazanych .
    —————————–
    Mało tego -brak jest procedury wyłączającej Starszych z rozsądzania z różnych powodów np brak wiedzy, choroba psychiczna ,niedouctwo , otępienie myślowe, za robienie się patologicznym murem np na ofiary ich dzieci czy w konfliktach gdzie mur milczenia dla ofiar jest nie do przebicia -to jest patologia wyjątkowo perfidna i deprawująca oprawców zaplecowych kłamców kontra bezbronne wykluczone ich ofiary !!!!!!!
    —————————–
    Siepacze i odszczepieńcy nie wypisywać mi tu proszę dyrdymałów ani ćwierćprawd naciąganych na poziomie katolickim niedouczonym. Skoro jesteście jak kruki i wydziobujecie to po co to robicie nie dając nic w zamian ?
    Tyle .

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s